Na skraju dnia spojrzenia dwa
I słowa, którym braknie słów
I ciszy szept, co wokół trwa
Uparta jak serc naszych chłód
Zegarów równy krok
Z zakamarków płoszy czas
A nocy czarny obłok
Z wolna spływa ze ścian
To znów mija dzień
Nadzieję kradnie spod rzęs
I jak sen rozpływa się we mgle
Mija dzień, nagle znika gdzieś
I tylko wspomnień nikły płomień
Ciągle pali się
Na skraju dnia nostalgii ślad
Okrywa płaszczem cały dom
I stuka żal do naszych bram
I smutek łasi się jak kot
Za nami wszystko już
A przed nami – któż wie co
Czy starczy sił, by przetrwać
To, co niesie ta noc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz