Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Litwiniuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Litwiniuk. Pokaż wszystkie posty

Piosenka o cynowym żołnierzyku mojego syna - Bułat Okudżawa

Siergiej Matwiejenko
Оловянный солдатик моего сынa
Piosenka o cynowym żołnierzyku mojego syna

Bułat Okudżawa - Jerzy Litwiniuk


Ziemię majowy dreszcz przenika,
słowiczy ją napełnia głos,
lecz cynowego żołnierzyka
na wieczne męstwo skazał los.
Snadź majster odlał go zgryźliwy
i więcej się nie troszczył oń,
gdy go zapytać:
Czyś szczęśliwy? -
on wyceluje w ciebie broń.

Świąt i powszednich dni koleją
pokoleń ludzkich sunie wąż,
ludzie raz płaczą, raz się śmieją,
on swego wroga czeka wciąż,
czeka uparcie z bronią w ręku,
a nuż doleci prochu woń?
Zapytać:
Czy nie czujesz lęku?
on wyceluje w ciebie broń.

Żyje cynowy mój żołnierzyk,
rozłąki niespodzianej wróż,
i z automatu swego mierzy,
jakby na wieki z nim się zrósł.
Trwa mój obrońca mimo woli
napięty jak przed biegiem koń.
Zapytać:
Czy cię nic nie boli?
on wyceluje w ciebie broń.

Człowiek ręce w krzyż rozpostarł - Bułat Okudżawa


Мы стоим - крестами руки...
Człowiek ręce w krzyż rozpostarł


Bułat Okudżawa - Jerzy Litwiniuk

Człowiek ręce w krzyż rozpostarł,
chce w goryczy znaleźć sens,
tkwimy na przystankach rozstań,
przy rogatkach ciągłych klęsk,

tu, gdzie zegar swe wskazówki
nieprzekupnie składa w miecz,
gdzie uśmiechy jak zasuwki
zamykamy ruchem wstecz,

przyjdzie Parka, przetnie nici,
już zaskrzypiał domu próg…
Tak niepewnieśmy przybici
do krzyża rozstajnych dróg.

Piosenka o mojej duszy - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa - Песенка о моей душе
Marian Kociniak - Czym jest dusza?

Ziemowit Fedecki

Czym jest dusza? Człowieczkiem nie bardzo wesołym,
Co do trudnej od wielu już lat chodzi szkoły.
Pewnie ciężki to los, lecz jak pomóc mu mam?
Przecież to sobie pan, a ja też sobie pan.

Coś go dręczy, czymś ze mną podzielić się pragnie,
Jeszcze chwila, a słowo tajemne tu padnie.
Ale milczy, bo nie chce, bym zadał mu kłam.
Przecież to sobie pan, a ja też sobie pan.

Nigdy nie pcham się nigdzie ze swoją dobrocią,
Nigdy o nic nikogo nie pytam, bo po co?...
Wolnoć Tomku w swym domku! Jaki pan - taki kram!
Każdy z nas sobie pan. Każdy sam, zawsze sam.

Jerzy Litwiniuk

Cóż to niby jest dusza? Zamyślony człowieczek,
który ma już za sobą szkołę klęsk i wyrzeczeń.
Snadź fortuna nie sprzyja jego skromnej osobie
I żyjemy oddzielnie: ja sobie, on sobie.

Coś go dręczy i chciałby podzielić się ze mną
jakimś ważkim wyznaniem, jakąś prawdą tajemną,
a nuż usta otworzy zaciśnięte w żałobie,
ale żyje sam sobie i ja żyję sam sobie.

A ja swojej dobroci bez pożytku nie tracę,
o nic nie pytam, bo daremne to prace.
Każdy dmucha w swą dudkę, wciąż w tym samym sposobie,
Każdy rzepkę swą skrobie, ja sobie, on sobie.

Posąg w Carskim Siole - Anna Achmatowa

Anna Achmatowa
Царскосельская статуя
Posąg w Carskim Siole

Jerzy Litwiniuk

Opada już klonowy liść
Na staw łabędzi wśród gęstwiny,
Pomału krwią nabiega kiść
Dojrzewającej jarzębiny.

I piękna, aż oślepia nas,
Siedzi i patrzy w głąb ogrodu,
Oparłszy o północy głaz
Stopy skulone nie od chłodu.

Odwagi czułam coraz mniej
Przed panną opiewaną w pieśniach.
Igrały na ramionach jej
Promienie gasnącego września.

I jej wybaczyć miałażbym
Twych zakochanych ust pochwały?
Spójrz, jak się cieszy smutkiem swym,
Strojna w nagości płaszcz wspaniały.

Nowy poranek - Bułat Okudżawa

Nowy poranek

Jerzy Litwiniuk


Głowo, skołatana rozłąką,
nie pamiętaj bólów, krzywd...
Mamo moja, biała gołąbko,
nowy nam zajaśniał świt.

Łzy ocierasz chustką wilgotną,
Odzyskują oczy blask...
Za rozstajem znikła samotność
i powraca miłość w nas.

Słodkie jak w dzieciństwie pobrzęki
nad pasieką w biały dzień
twoje dłonie, twoje piosenki,
twoich rzęs pradawny cień.

Jak tu krzywić się na życie - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Не успел на жизнь обидеться...
Jak tu krzywić się na życie

Jerzy Litwiniuk

Jak tu krzywić się na życie —
toć już koniec, a nie wstęp.
I dzieciństwo nie chce śnić się,
co najwyżej jakiś strzęp.

Z jakim tu się śpieszyć wnioskiem?
Winnych i niewinnych brak.
Były pieśni komsomolskie,
wiele słów i wiele blag.

Władza miała swoje zdanie:
z jękiem szyn i z biegiem wód
do obozów w Magadanie
pracujący trafiał lud.

Niczym w bajce — losu wybryk
mamie mojej szansę dał
z walizeczką z cienkiej fibry
jechać w ową siną dal.

Tamten świat dzieciństwa cudny
już się nam nie będzie śnił,
niczym grosz z głębokiej studni
nie wypłynie, nie ma sił.

Czy to starość bezlitosna,
czy przysypał pamięć kurz:
za co przypadł taki los nam,
nie pojmuję ani rusz.

Czemu życie to ze szczętem
szło na przemiał i na złom?...
Jedną tylko rzecz pamiętam:
nie wierzyła Moskwa łzom.

Na śmierć Borysa Bałtera - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa

Na śmierć Borysa Bałtera

Jerzy Litwiniuk

Czyż ważne, co do grobu nas zapędza — kula czy też wirus?
Bardzo tam dobrze musi być, skoro złych wieści nikt nie przyniósł.
Nie usłyszałem stamtąd skarg, nie wraca nikt z odległej dali,
po drodze nie marnują słów, płaczą jedynie pozostali.

W milczeniu o nie wiedzieć czym schodzą na tamten brzeg wędrowcy
i zgoła obojętne im, kto tu zostaje — swój czy obcy.
Wnikają w tajemnicy głąb, opustoszała po nich scena
i w echu gra żałobny marsz, odwieczny polski marsz Chopina.

На смерть Бориса Балтера

Не всё ль равно, что нас сведёт в могилу — пуля иль простуда?
Там, верно, очень хорошо: ведь нет дурных вестей оттуда.
Я жалоб не слыхал от них, никто не пожелал вернуться.
Они молчат, они в пути. А плачут те, что остаются.
Они молчат Бог весть о чём — иные берега пред ними,
И нету разницы для них между своими и чужими.
К великой тайне приобщась, они уходят постепенно
Под скорбный марш,
Под вечный марш,
Под польский марш,
Под марш Шопена.

До свидания, мальчики - 1964 - Do widzenia, chłopcy

Piosenka - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Песенка

Совесть, благородство и достоинство -
Вот оно, святое наше воинство.
Протяни ему свою ладонь.
За него не страшно и в огонь.

Лик его высок и удивителен.
Посвяти ему свой кроткий век:
Может, и не станешь победителем,
Но зато умрешь, как человек!

Jerzy Litwiniuk
Piosenka

Godność, prawość, wola niepodległa -
oto nasza doborowa legia.
Zbliż się do niej, podejdź i dłoń podaj,
bowiem iść z nią warto w ogień bodaj.

Patrzy w oczy jasno i młodzieńczo,
byłeś tylko z nią przez życie pobiegł.
Może cię zwycięstwa nie uwieńczą,
za to umrzeć potrafisz jak człowiek.

90. Rocznica Urodzin Bułata Okudżawy

Bułat Okudżawa
Умереть - тоже надо уметь
Umieranie - to także jest kunszt

Jerzy Litwiniuk


Umieranie - to także jest kunszt
Mocny żagiel przyda się nam,
skoro port docelowy aż w niebie.
Dobrze, jeśli żeglujesz sam,
źle, gdy ci dopomogą w potrzebie.

Bez uprzedzeń, kto zacz
-  proponuje przewoźniczka milcząca swój wóz.
I już tren ani płacz
nie pasuje
jak przewiewna bluzeczka na mróz.

Miałbyś pytać ją dziś,
zali On
rację miał  - a nuż ci od Judasza?
Jeśli warto tam iść,
czemu nikt z tamtych stron
nie powraca i nas nie zaprasza?

Umieranie - to także jest kunszt.
Jak wymijać pochlebstwa i matnie,
przedostatni cień pędzlem zaznaczyć i blik
i krzesełko swe zbić przedostatnie.
Skoro termin już nadszedł - 
przedostatnim szkłem o podłogę!
Przedostatnia łza z miłych lic...
A co dalej - nie nasze,
dalej sprawa już z Bogiem,
dalej liczy się wszystko - i nic.

Umieranie - to także jest kunszt
w życiu, co nas łamało
z biegiem lat coraz częściej...
Że z nas grzechy otrzepią jak kurz-
dużo tego czy mało,
by zasłużyć na szczęście?

Kiedy cios zwali z nóg,
cóż wyprosisz nad grobu krawędzią?
Gdybyż grzechy odpuszczał nam Bóg -
a tu człowiek jest sędzią!

Jeśli grzech
owe strofy stanowią, to niech
obijają się dalej po świecie
zmiłowania nie prosząc...
Gdyby to rzeczywiście był grzech,
to bez niego jak przecie.

O pasikonikach - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa - О кузнечиках
O pasikonikach

Jerzy Litwiniuk

Siedzą w trawie dwa skupione pasikoniki zielone.
Ponad nimi modre chmurki lecą każda w swoją stronę.
Pod nimi czerwone kwiatki, łopiany od złota szczersze...
Pasikoniki zielone piszą swoje białe wiersze.
Piórka swoje zanurzają w obłokach i bieli mleka,
by ich białe strofki mogły odczytane być z daleka.
Zgodnie łapką w kark się drapią,
równocześnie dwóch się głowi,
ale żaden z nich przez ramię nie da zajrzeć sąsiadowi.
Boża krówka do nich biegnie, przypomina się i wdzięczy,
ale żaden najwidoczniej nie ma serca do tych rzeczy.
Inne też pokusy do nich przysuwają się nieśmiałe,
nic to dla pasikoników — piszą swoje wiersze białe.
Śnieg zacina, skwar dokucza, popaduje drobny deszczyk,
kula ziemska na zakrętach
nie do wytrzymania trzeszczy...
Lecz pomiędzy zimą, latem, słoneczkiem i wiatrem w oczy
nieustannie z ich mozołu sens przebija się proroczy
i pomimo klęsk powszednich
w wieczność wspina się po schodkach
chleb (poemat),
los (poemat),
gałązka topoli (zwrotka)...

Najważniejsza piosenka - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Главная песенка
Najważniejsza piosenka

Jerzy Litwiniuk

Piosenkę — na pewno najlepszą
z tych, które radują nasz wiek,
chwyciłem — i słyszę ją zewsząd,
choć we mnie zaczęła swój bieg.

Zielona wciąż jeszcze, płochliwa...
Zanucę — i gubi się znów...
Lecz coraz wyraźniej ożywa
melodia i każde ze słów.

Przez życie, przez którem nie przebrnął,
przez łzy i niedługi nasz śmiech
synkopą przebija się srebrną
wirtuoz o płucach jak miech...

Beztrosko przemierza piechotą
ojczyznę mą w poprzek i wzdłuż
piosenka ta, której jak dotąd
nie mogłem wyśpiewać ni rusz.

Наверное, самую лучшую
на этой, земной стороне,
хожу я и песенку слушаю --
она шевельнулась во мне.

Она еще очень неспетая,
она зелена, как трава,
но чудится музыка светлая,
и строго ложатся слова.

Сквозь время, что мною не пройдено,
сквозь смех наш короткий и плач
я слышу: выводит мелодию
какой-то грядущий трубач.

Легко, необычно и весело
кружит над скрещеньем дорог
та, самая главная песенка,
которую спеть я не смог.

Głóg to ostroga dla pastucha - Bułat Okudżawa

Пастушья шпора
Głóg to ostroga dla pastucha
Bułat Okudżawa - Jerzy Litwiniuk


Głóg to ostroga dla pastucha,
Moja ostoja i otucha,
Rosynant mój, fantazji źdźbło -
Czy chmurny dzień, czy noc jest głucha,
Byle w nią padło słowo druha,
Już słońce zjawia się za mgłą
I nie przeraża zawierucha,
Duch przejrzyścieje niby szkło...
W nim jednak biesy dwa się wadzą,
Śmiać się ni płakać mi nie dadzą,
Im dobrze - mnie na sercu mdło.

Jeden się kuli w mojej skórze
Jak referencik w małym biurze
I tak jest ze wszystkiego rad
Jak więzień z kubka, pryczy, krat.

Drugiemu ciasno w mojej skórze,
Gotów mnie pędzić w bój i w burzę,
Niefrasobliwy, żwawy bies
Jak wilk, co osaczony w dziurze
Jeszcze nie wierzy, że to kres...

Zbytkujcie sobie, ile chcecie,
Ja jedną troskę mam na świecie:
Tam dobiec jak najrychlej, gdzie
Wyciąga się gałązka krucha
Głogu - ostrogi dla pastucha,
Jak czyjaś dłoń
Ku mojej łzie.

Jazzmani - Bułat Okudżawa

Джазисты уходили в ополченье... - Jazzmani

Bułat Okudżawa - Jerzy Litwiniuk

Jazzmani pożegnali muszle w parkach
I szli na front w cywilnych marynarkach.
Puzonów namiestnicy, władcy tang
Dystynkcji nie dostali ani rang.

Szli klarneciści niby królewicze,
Saksofoniści, których nie policzę,
I ci, co mieli boski rytm we krwi,
Po chwiejnych deskach estrad wojny szli.

Zapominali o swoich problemach,
Bo inną próbę im sądzono przejść,
Skrzypkowie kładli się przy cekaemach
I ciężkie kolby ich waliły w pierś.

Lecz jakąż szansę mieli w tym zawodzie,
Gdy szturmy zamiast pieśni były w modzie?
Któż mógł ich męstwo pod uwagę wziąć,
Gdy ginąć wypadało, bądź co bądź?

Nim pierwszy dym się rozwiał nad drogami,
Leżeli nieruchomo szeregami,
Jakby dla żartu przyodziani w swój
Maskaradowy, przedwojenny strój.

Malały ich szeregi z każdą zmianą.
Zakopywano ich. Zapominano.
A jednak pamięć o nich po dziś dzień
Przetrwała pośród innych Ziemi brzmień -

Kiedy na placach, na ulicznych brukach
Zagrzmi majowy, orkiestrowy tusz
Para za parą obcasami stuka
Za odpoczynek ich.
Za spokój dusz.

Pamiętasz Alosza... - Konstantin Simonow


Oleg Tabakow, Ludmiła Gurczenko
Ты помнишь, Алеша, дороги Смоленщины...

Czesław Litwiniuk

***


Pamiętasz Alosza, ów szlak od Smoleńska,
Jak co dzień nękały nas słoty złowieszcze,
Jak dzban podawała zniszczona dłoń żeńska
Przy piersi go chroniąc jak dziecko przed deszczem.

Jak łzy ukradkowe płynęły z ócz kobiet,
Szepczących za nami: „Niech Pan Bóg was chroni!"
Co same mówiły „żołnierki" o sobie,
Jak ongiś na Rusi mawiało się o nich.

Ów trakt, co się krył za wzgórzami, pamiętasz,
Co łzą niźli wiorstą mierzony był gęściej,
Wieś za wsią, wieś za wsią, za każdą z nich - cmentarz,
Ruś cała patrzyła na nasze odejście.

Za każdym osiedlem - wydawać się mogło -
Krzyżami swych rąk błogosławiąc żołnierzom,
W statecznej gromadzie dziadkowie się modlą
Za wnuków, co dawno już w Boga nie wierzą.

Wiesz dobrze, że dla mnie ojczyzna - to w końcu
Nie miejskich salonów lustrzane podłogi,
Lecz glina zdeptana przez moich praojców
Z prostymi krzyżami rosyjskich ich mogił.

Ja nie wiem, jak ciebie, lecz mnie z tą wioskową
Żałością, co wiedzie od wsi do wsi traktem,
Z rzewnymi pieśniami i gorzką łzą wdowią
Dopiero ta wojna zetknęła naprawdę.

Ów dom w Borysowie pamiętasz, Alosza:
Krzyk dziewczyn wysoki, aż serce drętwiało,
Staruszka w salopie wśród nich siwowłosa
I dziad jak do trumny ubrany na biało.

Cóż mogliśmy mówić, jak dodać im ducha?
Pamiętasz, jak mocą wiedziona niemylną
„Najmilsi - ozwała się do nas starucha -
My was doczekamy, a teraz iść pilno".

„My was doczekamy" - mówiły nam gaje,
„My was doczekamy" - szedł gwar po wygonach.
Alosza, wiesz, nieraz nocami się zdaje,
Że słyszę, jak głos ich dobiega tu, do nas.

Rosyjskim zwyczajem oddając przybyszom
Na ziemi rosyjskiej dymiące zwaliska,
Dokoła nas idą na śmierć towarzysze
Koszule na piersiach rozdarłszy z rosyjska.

Nas obu pociski szczędziły dotychczas,
Lecz — trzykroć już pewien ostatniej godziny -
Wciąż dumny się czułem, że gorzkie te zgliszcza,
Zorane bombami - to kraj mój rodzinny.

Że matka Rosjanka na świat mnie wydała,
Że ziemi tej oddam, com zdążył wziąć od niej
I z tego, że w bój mnie Rosjanka posłała
Rosyjskim zwyczajem całując trzykrotnie.

Obrazy G. Kuczenko, G. Wasiliew, M. Bogatyriew