sobota, 18 listopada 2017

Jakże ściana ta cienka - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Jerzy Wasowski
Barbara Wrzesińska
Jakże ściana ta cienka

Ach, ta ściana tak cienka!
Za nią mieszka panienka,
która może już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem,
muskam młotka obuszkiem
ten mój gwoździk…
Przeleciał, psiamać.

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
już rozpięłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
i podnoszę, o proszę – to ten...

Jakaż ściana ta cienka, rzeczywiście!
Za nią miła panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
właśnie zdjęłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
więc podnoszę, o proszę – to ten...

Czyż ta ściana nie cienka?
Za nią zgrabna panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
tę drobnostkę chcę zdjąć już, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpada gwoździk w tapczanik
więc odnoszę, o proszę – to ten...

Ściana strasznie cienka!
Goluteńka panienka
położyła się za nią już spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Barbara Wrzesińska
fot. Edward Hartwig

Tango Rzepicha - Jeremi Przybora



Andrzej Bogucki, Mieczysław Czechowicz
Tango Rzepicha

Jeremi Przybora

Jeszcze naród się nie ochrzcił,
jeszcze w piątki on nie pościł,
jeszcze w kniei, wśród zawiei protoplasta!
Jeszcze Wanda w Wiśle dyszy,
jeszcze Popiel w kiszkach myszy,
a już słychać taki refren w chacie Piasta:

Rzepicho, siądź
przy prakołowrotku!
Rzepicho, prządź
wątek prapraprzodków!
Praprapramać
prapraojców prawych,
praziarno Sprawy
w praglebie sadź!
Byłby prakiep,
kto dałby, miast tobie,
Piastów praszczep
począć innej z kobiet!
Prazmierzch pranoc
zapowiada cichą,
więc pójdź, Rzepicho,
w mych ramion moc!

Wkrótce potem:

Postrzyżyny Ziemowita,
już wypita okowita,
Już ucicha dwór dynasty po toastach.
Jeno w bieli dwaj anieli
przewracają się w pościeli -
sen im z powiek spędza refren w izbie Piasta:

Rzepicho, siądź
przy prakołowrotku!
Rzepicho, prządź
wątek prapraprzodków!
Praprapramać
prapraojców prawych,
praziarno Sprawy
w praglebie sadź!
Byłby prakiep,
kto dałby, miast tobie,
Piastów praszczep
począć innej z kobiet!
Prazmierzch pranoc
zapowiada cichą,
więc pójdź, Rzepicho,
w mych ramion moc!...

piątek, 17 listopada 2017

Czarna maska - Jeremi Przybora


Mieczysław Czechowicz
Czarna maska

Jeremi Przybora

Panowie gryzą dłonie
A panie pija krople,
Gdy rzęzi w mym nelsonie
Ogromny Grek Apoplex.
Wypuszczam go z nelsona
Gdy tyle w nim mężczyzny
Co w starych kalesonach
Na sznurze od bielizny.
I łopatkami dwiema - o
W arenę wganiam go!

Oklaski, oklaski
Dla Czarnej Maski!
Zachwytów mlaski,
Wrzask tłumów - łaski!
Padają kwiaty, złoto
Drób.
Do Czarnej Maski oto
Stóp!

O Dorothy, O Margareth - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
O, Dorothy

O, Dorothy
Twe egzotyczne imię
O. Dorothy
Twój egzotyczny seks
O, Dorothy
Muzyką taką we mnie płyniesz
Do której trudno znaleźć tekst

O. Dorothy
Tyś jakby snem na płótnie
Dosadnym zbyt
Atoli jak na sny
Więc w związku z tym
Nie mogę zasnąć absolutnie
O, Dorothy, Dorothy, Dorothy
O, Dorothy, o...

O, Margareth

O, Margareth
Twe egzotyczne imię
O, Margareth
Twój egzotyczny seks
O, Margareth
Muzyką taką we mnie płyniesz
Do której trudno dobrać tekst

O, Margareth
Tyś jakby snem na płótnie
Co szepce szept
Zbyt głośny jak na sny
Więc prócz mych bied
Nie mogę zasnąć absolutnie
O, Margareth, Margareth, Margareth
O, Margareth, o...

czwartek, 16 listopada 2017

Staruszek do wszystkiego - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Staruszek do wszystkiego

Staruszek do wszystkiego -
cudowny rodzaj dziadka.
Do odgarniania śniegu!
Do podlewania kwiatka!
Do zupy nastawiania!
Do zabawiania pań!
Do wyfroterowania!
I do wymiany zdań!
Staruszek – czyn!
Staruszek – zysk!
Staruszek – klin
i – błysk!
Staruszek – brat!
Staruszek – dłoń!
Staruszek – kwiat
i – woń.

Te lata, co bez niego,
To jakby wielki post.
Staruszek do wszystkiego,
Wygrany wielki los!

Staruszek do wszystkiego –
słoneczko i pogódka.
Staruszek do wszystkiego –
do domu i ogródka!
Na zimę i na lato,
do miasta i na wieś!
Staruszek, który da to,
co w życiu chciałbyś mieć.

Staruszek – dar!
Staruszek – szczyt!
Staruszek – czar
i – sznyt!
Staruszek – sen!
Staruszek – port!
Staruszek – tlen
I – tort!

Z dziadunia jest takiego
codziennie szczęścia kosz!
Staruszek do wszystkiego –
toż radość to jest, toż!

Obrazy: Charles Spencelayh

środa, 15 listopada 2017

Zwierzenia - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Zwierzenia

Któż jak ciotka cię wysłucha,
któż użyczy czulej ucha?
Któż tak otrze łzę ukradkiem,
bo się wzruszył twym wypadkiem?
Któż tak szczerze powspółczuje,
kto tak biustem zafaluje,
ucałuje tkliwie w skroń,
wsunie stówę w dłoń?

O, godzino zwierzeń słodka,
gdy ci łzy płyną ze środka
i ciurkają jak ruczaje,
bo im błogi upust dajesz.
Jak to pieści, jak to koi,
jak to płucze, jak to goi,
jak to spazmem ulgi łka:
Och, och, och, ach, ach.

Ja się zwierzam, ciocia słucha:
Mucha była zła dziewucha,
ja natomiast z tą Marynią
trochę jednak byłem świnią.
Co za ulga od wynurzeń
o naturze szefa w biurze,
z którym tę udrękę mam,
że jest drań i cham.

Ja się zwierzam, ciocia słucha,
ale mniej już ze mnie bucha,
jakby mniej już ze mnie tryska
rynną, co ją mam z ciotczyska.
Kresu zwierzeń już dobiegam,
nic już sercu nie dolega,
już je obmył rzewny szloch:
Ach, ach, ach, och, och.

Dziewczyna pachnąca szczęściem - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Dziewczyna pachnąca szczęściem

Dziewczyna pachnąca szczęściem –
przedziwnym urzeczeniem –
urzeka równocześnie
wzrok, słuch i powonienie.
I nie wiesz, czy to pachnie,
czy mieni się, czy gra.
A to ta chwila właśnie
pachnącym szczęściem trwa.

Już będziesz tęsknił za nią
bez przerwy, nawet we śnie,
i dasz się wodzić za nos
dziewczynie pachnącej szczęściem.

Dziewczyna pachnąca szczęściem...

Dziś choćbym nic już nie czuł,
natrafiam czasem jeszcze
na nikły ślad w powietrzu
dziewczyny pachnącej szczęściem.

wtorek, 14 listopada 2017

Tańcz mała fordanserko - Jeremi Przybora


Krystyna Sienkiewicz, Barbara Rylska
Tańcz, mała fordanserko

Jeremi Przybora


By pomóc matce wdowie,
gdy umarł ojciec pijak,
co z prania na Grochowie
nie mogła wyżyć nijak,
by siostrze z chorą nerką
lek kupić mieć za co,
została fordanserką w lokalu Casino.

Tańcz, mała fordanserko,
gdy ci zapłacił gość!
Tańcz, mała fordanserko,
choć dawno już masz dość!
Nieraz cię nazwie ścierką
pijany partner twój,
tańcz, mała fordanserko,
spowita w marzeń rój.

Aż raz do tańca prosi
wytworny ją młodzieniec
i w tangu ją unosi
jak gdyby ponad ziemię…
Ach! Odtąd się otwiera
dla fordanserki raj:
młodzieńca garsoniera,
gorących uczuć maj.

Tańcz, mała fordanserko,
z partnerem swym skroń w skroń!
Tańcz, mała fordanserko,
ściskając jego dłoń.
Już nie jest poniewierką
cudowny taniec ten.
Tańcz, mała fordanserko,
bo wkrótce pryśnie sen!

Wyjechał nagle potem
wyśniony jej kochanek.
I znów mieszały z błotem
ramiona ją pijane.
Aż raz, z bezczelną miną,
wprost ignorując ją,
jej pan się zjawił z inną
w lokalu Casino!

Tańcz, mała fordanserko,
aż do utraty tchu!
Tańcz, mała fordanserko,
zrozumieć nie daj mu,
że taniec poniewierką
znów się dla ciebie stał.
Tańcz, mała fordanserko,
niech wszystko skończy strzał!

Obrazy: Gustavo Pujalte

Wieczór i aspiryna - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Wieczór i aspiryna

Pani magister, pani magister
Uczyń ty dla nas coś
Grypa zaiste, pani magister
Strasznie nam daje w kość
Kroplą, czy proszkiem
Ulżyj nam troszkę
Nie daj jej męczyć nas

Rozpraw się krótko
Farmaceutko
Z grypą tą szerokich mas...

Wieczór i aspiryna
Wieczór i aspiryna
Sprowadzi na was zbawczy
Zbawczy pot
Herbata i malina
Wieczór i aspiryna
Ugaszą waszych cierpień
Tlący knot
Bierzcie
Ta dłoń wam niesie
Uśmierzenie mąk
Wierzcie
Najlepiej odejść
Nie podając rąk
Wieczór i aspiryna
A potem błoga noc
Magister, ty nam wracasz moc

Wieczór i aspiryna
Wieczór i aspiryna
Ugaszą naszych cierpień
Tlący knot
Wieczór i aspiryna
Herbata i malina
Sprowadzą na nas ulgi
Zbawczy pot...

Chór Zagrypionych:
Jerzy Bielenia, Danuta Wodyńska
Danuta Mancewicz, Janusz Bylczyński

Paryż o kabanosie - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Paryż o kabanosie - Paris au kabanos

Po Marsowych Polach
Czy po d'Antin Chaussée
Idzie wesół Polak
Z własnym kabanosem
Jeszcze ranna rosa
Skrzy się w Tuileries
A on kabanosa
Wyjął i go ji

Paris, Paris
Paris au kabanos
Paryż o kabanosie
I szklance Eau de Seine
Ach, kalkuluje to się
Tak tanio jak piękny sen
Paryż o kabanosie
Gdy ześle ci go los
Nie zapomina go się
Paris au kabanos
Nie zapomina go się
Paris au kabanos

Mademoiselle, mademoiselle
Attendez, attendez
Regardez, s'il vous plaît
Ça, ça, c'est le kabanos

Bessa ani hossa
Go nie martwi franka
Polak kabanosa
W garści ma, nie w bankach
Niech tam dziewczę bose
Striptiz robi im
Polak kabanosem
Się obejdzie swym

Paris, Paris...

Mademoiselle, mademoiselle
C'est la spécialité polonaise
Le, le kabanos, goûtez, goûtez un peu

Gdy już w szczęściu pieszym
Z rzadka schodząc w metro
Kilometry przeszedł
I zjadł szereg metrów
Wraca, choć by został
Jeszcze parę dni
Bo od kabanosa
Już Polaka mdli

Paris, Paris...

Parce que, au fond
Paris c'est, c'est Paris
Même au kabanos
Vive la France!
Vive le centième anniversaire
De la mort de Berlioz!

Paryż o kabanosie...

Paryż Roberta Doisenau
Lata 50-te