Ja, uzbrojony we wzrok... - Osip Mandelsztam


Вооруженный зреньем узких ос
Ja uzbrojony we wzrok...
Recytuje Zbigniew Zapasiewicz

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

* * *

Ja, uzbrojony we wzrok wąskich os,
Co w oś, oś ziemską wpiły się żądłami,
Przeczuwam wszystko to, co da mi los,
I wszystko znam - na próżno i na pamięć.

Nie dla mnie mowa farb, nie dla mnie śpiew,
Nie dla mnie wodzić smyczkiem czarnogłosym:
Ja tylko w życie wpijam się i śmiem
Zazdrościć chytrym i potężnym osom.

O, gdyby mnie, gdyby i mnie choć raz
Udało się, wbrew śmierci i senności,
Przez świergot lata i przez słońca blask
Słyszeć zgrzyt osi ziemskiej, ziemskiej osi...

Fot. Zbigniew Zapasiewicz

Komu zima... - Osip Mandelsztam


Кому зима - арак и пунш голубоглазый...
Komu zima, komu poncz błękitnooki...

Osip Mandelsztam - Gina Gieysztor

Zima - arak, poncz błękitnooki komuś,
Komuś - wino z korzeniami, z aromatem,
Komuś wreszcie gwiazd okrutnych wyrok słony
W zadymioną pozwolono przenieść chatę.

Trochę ciepła z sierści owiec na pociechę,
Trochę ciepła, jakim pomiot tchnie z kurnika;
Ja za życie oddam wszystko - za opiekę,
I zapałka mnie potrafi ogrzać zwykła.

Spójrz: mam w ręku tylko mały dzban chropawy,
A pisk gwiezdny wciąż łaskocze słabe ucho,
Ale ciepło sypkiej glinki, żółcień trawy
Muszę kochać nawet skroś te marne puchy.

Lekko głaskać runo, wzruszać słomę,
Zimą głodną trwać w rogoży jak jabłonie,
Ku obcemu lgnąć z czułością nieświadomą,
Szperać w pustce i wciąż czekać nieprzytomnie.

Niech spiskowcy gdzieś się spieszą w kopnym śniegu,
Niczym owce, a śnieg skrzypi, dmie wichura,
Komuś zima - gorzką drogą do noclegu,
Komuś - solą uroczystych uraz.

Gdybyż unieść blask pochodni do księżyca,
Z psem iść naprzęd pod gwiaździstą solą nocy,
Z kurem w garnku wejść do izby czarownicy...
A śnieg biały, a śnieg biały gryzie oczy.

A to jaka ulica? - Osip Mandelsztam


Это какая улица?
A to jaka ulica?

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

A to jaka ulica?
Ulica Mandelsztama.
Co za nazwisko miał ten człowiek,
Czy je obracać tak, czy owak -
Pokrętność wciąż ta sama.

Umykał z dróg prostolinijnych,
Unikał bieli dusz lilijnych -
No i dlatego ta ulica,
Czy może raczej - jama,
Nazwana jest imieniem tego
Osipa Mandelsztama.

Leningrad - Osip Mandelsztam


Ленинград - Leningrad
Recytuje Krzysztof Kolberger

Osip Mandelsztam
Stanisław Barańczak


Powróciłem do miasta, gdziem tyle lat żył -
Znajomego do łez, do migdałków, do żył.

Skoroś wrócił - idź zaraz nad Newę i tam
Z lamp nadrzecznych szybkimi łykami pij tran.

Rozpoznawaj czym prędzej grudniowych dni mgły,
Gdzie złowroga czerń dziegciu i żółtka smak mdły.

Petersburgu, mam jeszcze ten adres gdzie ktoś,
Kto zmarł dawno, wciąż czeka i brzmi jego głos...

Przy kuchennych drzwiach czuwam i wali mnie w skroń
Dzwonek z mięsem wyrwany i nagły jak grom,

Czekam gości noc w noc, gryząc wargi do krwi
I kołysząc kajdany łańcuszków u drzwi.

Obrazy: Lidia Kalachova, Mark Kremer

Dekabrysta - Osip Mandelsztam

Konrad Rylejew

Декабрист - Dekabrysta
Recytuje Krzysztof Kolberger

Osip Mandelsztam - Włodzimierz Słobodnik

"Pogański senat świadczy o tem,
Że nie umierają sprawy one"
W szlafroku z fajką przygląda się grze
W szachy, w izdebce zadymionej.

Ambitny sen zamienił on na mróz
Sybiru, na syczące zła zamiecie
I na cybuch, przywarty do trujących ust,
Co rzekły prawdę na tym gorzkim świecie.

Szumiał germański gałęzisty dąb,
Łkała Europa wędzidłem ściągnięta;
Kwadrygi czarne w triumfalną głąb
Placów pędziły dudniąc na zakrętach.

Bywało - w szklankach lśnił błękitny poncz
I z samowaru szumem rozmawiała
Kochanka reńska - brzdąkająca wciąż
Gitara, która wolność pokochała.

Jeszcze faluje głosów żywa ciecz
Obywatelską słodyczą wolności,
Ale nie chce ofiary ślepe niebo, lecz
Chce pracy i stałości.

Wszystko się gmatwa i słów takich brak,
Aby stopniowo zapadając w letarg,
Powtarzać słodko i namiętnie tak:
Rosja, Lorelei, Leta.

Jaskółka - Osip Mandelsztam


Ласточка - Jaskółka

Osip Mandelsztam - Adam Pomorski

Nie wiem, co chciałem mówić, słowa zapomniałem.
Do zjaw pałacu ślepa jaskółka powróci
Ze skrzydłami ściętymi, przezroczystym ciałem
Noc w niepamięci swą piosenkę nuci.
Nieśmiertelnik nie kwitnie. Ptaków się nie słyszy.
Koni wśród nocy przezroczysta grzywa.
Płynie po rzece puste czółno ciszy,
A słowo niepamięci wśród świerszczy zażywa.
Wydźwiga się jak namiot czy świątyni stropy,
By nagle obłąkaną upaść Antygoną,
Lub jak martwa jaskółka rzucić się pod stopy
Ze stygijską czułością i wicią zieloną.
Gdybyż jasnowidzący wstyd przywrócić rękom,
Wypukłą radość poznawania.
Tak bardzo się Aonid łkania lękam,
Rozziewu, mgiełki, podzwaniania.
W palcach śmiertelnych dźwięk się staje ciałem,
Kochać, poznawać - wszystko to w ich mocy.
Ale ja nie pamiętam, co powiedzieć chciałem,
A myśl bez ciała wróci do pałacu nocy.
Tylko szeptać od rzeczy sądzono z pośpiechem
Jaskółce, przyjaciółce, Antygonie...
Dzwonienia stygijskiego przypomnienie echem
Jak czarny lód na wargach płonie.

A więc i ja z innymi - Osip Mandelsztam


Я наравне с другими...
A więc ja z innymi...

Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

Zgadzam się tobie służyć,
Z zazdrości wyschniętymi
Wargami przyszłość wróżyć.
Nie zaspokaja słowo
Spierzchniętych z żądzy ust mi,
I gęsty świat na nowo
Bez ciebie jest mi pusty.

O wierność już nie proszę,
Chcę tylko zgnieść twój opór
I siebie sam przynoszę
Pod twój katowski topór.
Nie jesteś mi radością,
Miłością upragnioną,
Na jakąś dziką, obcą
Dziś krew mi zamieniono.

I jeszcze jedno mgnienie,
A powiem prawdę tobie:
Nie radość, lecz cierpienie
Znajduję dzisiaj w tobie.
I usta twe wiśniowe,
W rozterce pokąsane,
Wabią mnie wciąż od nowa,
Jak grzechy nie wyznane.

Wróć do mnie prędzej, miła,
Tak straszno mi bez ciebie,
Ja nigdy z taką siłą
Nie doznawałem ciebie.
I czego dziś pożądam,
Na jawie wprost przeżywam...
Niczego już nie żądam,
Po prostu cię przyzywam.

Obraz: Rançois Fressinier

Weź z dłoni moich ... - Osip Mandelsztam

Osip Mandelsztam - Seweryn Pollak

Weź z dłoni moich, niech ci radość niesie -
Troszeczkę słońca i troszeczkę miodu,
Jak nam kazały pszczoły Persefony.

Na pełnej wodzie łódki nie odwiążesz
Ani usłyszysz zjawy w miękkich ciżmach,
Nie zmożesz lęku w nieobeszłym życiu.

Zostały nam jedynie pocałunki,
Puszyste niby małe pszczółki, które,
Ul opuściwszy, umierają młodo.

W nocy gęstwinach przezroczystych brzęczą,
Dziewiczy las Tajgetu - ich ojczyzną,
Pokarmem - czas, miodunki kwiat i mięty.

Więc niech ci radość niesie dar mój dziki -
Naszyjnik niepozorny, wysuszony
Z pszczół martwych, które miód zmieniły w słońce.

Obrazy: Lea Bradovich

Najczulsza z czułych - Osip Mandelsztam


Нежнее нежного...
Najczulsza z czułych...
Recytuje Krzysztof Kolberger

Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

Najczulsza z czułych
Opromieniona
Jest twoja twarz,
Najbielsza z białych
Twoja dłoń,
I obcy tobie
Cały świat,
I wszystko twoje-
Nieuniknione.

Nieuniknione
Twe zamyślenie
I palce rąk
Nie chłodniejących,
I cichy dźwięk
Twych niemilknących
Słów,
I twych oczu
Oddalenie.

Obraz: Ken Hamilton

Ta noc pełna łez i żalu - Osip Mandelsztam


Эта ночь непоправима
Ta noc pełna łez i żalu

Osip Mandelsztam
Jarosław Marek Rymkiewicz

Ta noc pełna łez i żalu,
A ty jeszcze w świetle brodzisz,
Nad wrotami Jeruzalem
Czarne słońce znowu wschodzi.

Słońce żółte straszniej pali -
Powiedz słowo, niech się wciela -
Moją matkę pochowali
W synagodze Izraela.

Nie znający Zbawiciela
Pozbawieni sakramentów
W synagodze Izraela
Opłakali prochy święte.

I nad matką zadzwoniły
Moich Żydów wszystkie dzwony.
I w kołysce się zbudziłem
Czarnym słońcem oślepiony.

Obraz: Vladimir Ekimov

Wariacje na temat skrzypka Hercowicza


Wały Jagiellońskie
Wariacje na temat skrzypka Hercowicza

Grzegorz Bukała

Wyjmijcie skrzypce Hercowicz.
Podobno gracie jak z nut.
Trzeba by, wiecie, coś zrobić.
Coś ludziom dać za ich trud.

Gdy los pozbawił ich premii,
Gdy wokół ciemność i śnieg,
Pan zagra. Na akademii.
Coś wesołego. Nie?

I raz, i dwa, i trzy,
Rżnij Walenty!
Rodzą się sny!
Idzie lepsze!
Maestro, please!
Schubert raz!
I coś na bis!
Wódeczka, płacz i śmiech,
Everybody, a sala śpie...
Pani ma gołe plecy, pan frak
Mistrzu forte! Choć w nutach nie tak.

Sercowicz! Czemu nie gracie?
Z ludzi nie wolno kpić!
Wy tam brylantów szukacie?
A nam nie szukać, nam żyć!

Zresztą już wymyślono
Receptę na ziemski raj:
Trzy, cztery i unisono,
Graj pan Skercowicz, graj!

I raz, i dwa, i trzy...
Wszystko zgrane jak talia kart.
Czy to życie? Czy kiepski żart?...

Obrazy: Hermann Kern

Świt, świt - Roman Kołakowski


Justyna Steczkowska, Olga Bończyk - Świt, świt

Roman Kołakowski

Dobrze jest uchylić nieco drzwi
Kiedy jeszcze całe miasto śpi
By rozproszył najczarniejszych myśli noc
Promień, co ma czarodziejską moc
Niech niedobre myśli, jakie człowiek krył
Więcej mu nie zabierają sił
Dobrze jest otworzyć okna swe
I na oścież pootwierać je
By przechodzień przypadkowy widzieć mógł
Że nie kryje zła sąsiedzki próg
Świt, świt - nowy wstaje dzień
Złota gwiazda dnia rozprasza nocy cień
Cudowny świt, świt
Czas misternie tka
Losu wątek na osnowie dnia
Dobrze jest chlebowy rozgrzać piec
I bochenki w nim rumiane piec
Żeby każdy, kto poczuje pierwszy głód
Wiedział jak smakuje chleb i miód
Świt, świt - nowy wstaje dzień
Złota gwiazda dnia rozprasza nocy cień
Cudowny świt, świt
Czas misternie tka
Losu wątek na osnowie dnia
Drżą na rzęsach resztki snu
Usta szepczą - witaj dniu
Wszędzie światłości więcej, więcej, więcej, więcej
Więc Opatrzności człowiek swe powierza ręce
By służyły jak najdłużej mu
Niebo wartość pracy zna
W dzieciach nam zapłatę da
Krzyku i śmiechu więcej, więcej, więcej, więcej
Ileż pośpiechu trzeba, by zdążyły ręce
Przygotować wszystko w ciągu dnia
Blask, blask, blask
To najdoskonalsza z wszystkich łask
Światło niesie nam
Dzień, co nigdy nie jest taki sam
Tak, no tak, no tak
To od Stwórcy dla człowieka znak
By jasnością tą
Odkryć mógł niepowtarzalność swą
Dobry dzień się zaczął tu
Zatem witaj dobry dniu
Ludzi wokoło więcej, więcej, więcej, więcej
Wszystkim wesoło, w niebo wyciągają ręce
I śpiewają do utraty tchu, i śpiewają do utraty tchu
Dzień, rok, wiek
Trwa nieodwracalny czasu bieg
Życie krótko trwa
Nie urońmy żadnej chwili dnia
Tak, no tak, no tak
To od Stwórcy dla człowieka znak
Tam się zaczął świat
Gdzie światłości wiecznej promień padł...

Kwiaty więdnące - Roman Kołakowski


Justyna Steczkowska
Kwiaty więdnące

Roman Kołakowski

Róża ma już czasu coraz mniej
Tęskni do młodości swej
Dziwi się, że z bujnej urody
Tylko zapach został jej

Kwiaty więdnące w noce gorące
Pachną śmiertelnie pięknie
Aż anioł wzruszenia klęknie
Zachwycające, niepokojące.

Kiedyś może nadejść taki czas
Że zabraknie kogoś z nas
I dlatego zawsze mnie całuj
Mocno jak ostatni raz

Kwiaty więdnące w noce gorące
Pachną śmiertelnie pięknie
Aż anioł wzruszenia klęknie
Zachwycające, niepokojące

Róża ma już czasu coraz mniej...