Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Benoit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Benoit. Pokaż wszystkie posty

Przysłowia - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska i Mariusz Benoit - Przysłowia
Maciej Miecznikowski - To, co masz


Roman Kołakowski


Znów graniaste koło
Toczy się po drogach
Goło, lecz wesoło
Boso, lecz w ostrogach
Szukaj z wiatrem w polu
Igły w stogu siana
Wianek wij z kąkolu
Danaż moja dana
Mróz po pysku trzaska
No to najlepszego
Jedzie pańska łaska
Na pochyłe drzewo

Na wojence ładnie
Wiatr biednemu w oczy
Baba z wozu spadnie
Jabłko się potoczy
Nie czas róż żałować
Kiedy znów przednówek
Głowę w piasek schować
Albo kubek w kubek
Wódka i dwa śledzie
Jak sobie pościelesz
Przyjaciela w biedzie
Ssie pokorne cielę

Pan Bóg nierychliwy
Poczkaj, powiem mamie
Major wpadł w pokrzywy
Kosa zaś na kamień
Bo tam, gdzie drwa rąbią
Sprzedaj diabłu duszę
Na pobudkę trąbią
Nie zasypiaj gruszek
Kruk krukowi oka
Więc co rok to prorok
Jak Wisła szeroka
Nawet ryby biorą

Boćki dzieci noszą
Tylko Bóg się rodzi
Panie panów proszą
Szewc bez butów chodzi
Ślepy kulawego
Pieprzem wieprza pieprzy
Od wszelkiego złego
W garści wróbel lepszy
Znajdziesz w korcu maku
Nie chwal przed zachodem
Nie od razu Kraków
Złączył się z narodem

Wojski gra na rogu
Aż się woda mąci
Bo jak Kuba Bogu
Tym na starość trąci
Bo jak Kuba Bogu
Tym na starość trąci
Bo jak Kuba Bogu...
No to najlepszego!

Muzyka:
1. Włodzimierz Korcz
2. Roman Kołakowski


Il. Maria Orłowska-Gabryś

Ta chwila na teatr - Roman Kołakowski


Ta chwila na teatr

Roman Kołakowski

Między pierwszą jasnością
A zawarciem się powiek
Jest ta chwila na teatr
Co nie mieści się w słowie

Między pierwszym oddechem
A ostatnim westchnieniem
Jest ta chwila na teatr
Który bywa milczeniem

Między głodem a chlebem
Między ręką a nożem
Jest ta chwila na teatr
Która minąć nie może

Między słowem a czynem
Uległością a gniewem
Jest ta chwila na teatr
Który zawsze był śpiewem

Między skronią a kulą
Między tłumem a pustką
Jest ta chwila na teatr
Popękana jak lustro

Między jednym a drugim
Drżącym serca zabiciem
Trwa ta chwila na teatr
Który ciągle jest życiem

Ewa Dałkowska, Mariusz Benoit

Fot. Edward Hartwig

Zibuzanka - Roman Kołakowski


Mariusz Benoit - Zibuzanka

Roman Kołakowski

Moje ucho szeleści w poduszce
Moje myśli wychodzą zza drzwi
Teraz są już przy tobie, no, wpuść je
Zibu za, zibu za, zibu zi

Moje nogi łaskoczą pierzynę
Moja broda rozkwita jak kraj
Ja już marzę o tobie godzinę
Zibu za, zibu za, zibu zaj

Twoja wola swawolić do woli
Smak tęsknoty jest słony jak łza
Smutne serce serdecznie mnie boli
Zibu za, zibu za, zibu za

Moje zęby błysnęły tępotą
Moim oczom przywidział się zez
Gdzie po nocy się włóczysz piechotą?
Bezu zi, bezu zi, zibu bez

Ty chcesz niszczyć mych uczuć monolit
Chcesz rozstroić wewnętrzny mój strój
Nie zaliczam się do twych idoli
Zibu za, zibu za, zibu zój

Moje ręce nie ręczą za siebie
Wielką moc moich członków ty znaj
Dłużej spać już nie będę bez ciebie
Zibu za, zibu za, zibu zaj

Kiedy wejdziesz pod moją kołderkę
I twa nagość przepędzi złe sny
To położę ci rękę na nerkę
Będę spał, zibu za, zibu zi...

Mariusz Benoit (fot. Edward Hartwig
)

André-Pardon - Miron Białoszewski


Ewa Dałkowska, Mariusz Benoit
André-Pardon

Miron Białoszewski

Na kogo kapie deszcz❓
Komu rynnuje kołnierz❓

Ryn-nyn-nyn-nyn, nyn-nyn-nyn
Idźżeż❗ Idźżeż❓ Idźżeż❗

Serce 💗 Sylwester
Syp-syp-syp
Wesele, wesele
Cyk-cyk-cyk

Mistrzom-sztuk-
mistrzom dla-
rzom, handla-
rzo kantom-
muzy-kantom
Wzbronionny wstęp
Wzbronionny jak sęp

Na kogo kracze deszcz❓
W czyje rynny wzbronionny wstęp❓

Idźżeż❗ Idźżeż❗ Idźżeż❗ Idźżeż❗ Idźżeż❗

Na kogo, na kogo❓ Co❓
Na kogo, na kogo co❓

Na kogo kapie szczęście❓
I czyje lukruje serca❓
Czy lukr, czy lukr Sylwestra❓
On trafia pod grzyby psie 🍄

Na kogo kapie szczęście❓
I czyje lukruje serca❓
Czy lukr, czy lukr Sylwestra
Z widokiem na Teo-się❓

Obrazy: Rafał Olbiński

I walczyk raz - Wojciech Młynarski


Ewa Dałkowska i Mariusz Benoit
I walczyk raz


Wojciech Młynarski

Aniele mój, tam zasłabł mąż twój
Teściowa ma walerianki mu da
I walczyk raz, i zakręć mnie
Nim o mężusia zatroszczę się

Kiciu, skróć pląs
Twój mężuś miał wstrząs
Niech zrobią mu
Kardiogramik co tchu
I walczyk raz, i zakręć mnie
Nim o mężusia zatroszczę się

Pląsać nie czas
Twój mężuś już zgasł
Nie spóźnił się
Ni sekundy, o nie
Walczyku ty zakołysz mną
Nim opłakiwać pobiegnę go

Co znaczy, że on nie spóźnił się
Nalewką tą częstowałam dziś go
Nalewka ta skład właściwy ma, i
Mój mężuś po niej na wieki śpi
A wypił jej znacznie mniej, niż ty

Pacjent - Jonasz Kofta


Jonasz Kofta - Pacjent

Diagnozę razem ustalmy
Uciekam w krainę cudów
Byłem po prostu zbyt normalny
To z nudów, zwyczajnie, z nudów
Która godzina?
Nie mam zegarka
Którego dzisiaj?
To nic nie znaczy
W rzeczywistości jak w płocie – szparka
Przez którą wszystko widzę inaczej
Jak mam na imię
I na nazwisko?
W tej chwili nie mam
Ot i wszystko
Pan pyta
Skąd ta amnezja
I błogi uśmiech na twarzy?
Zgasiłem jaźń, włączyłem poezję
Trzeba się tylko odważyć
Wszystko przepływa obok
Zamykam oczy, świat znika
Nie muszę wreszcie być sobą
Potrafię wreszcie być nikim
* * *
Czy chciałbym wyryć swoje imię
Na gładkich lustrach wód leniwych
W przejrzystym, głębinowym zimnie
Nieczuły istnieć i szczęśliwy
Szczęśliwy, bo płynący wiecznie
Szczęśliwy, bo bez granic
Od źródła aż do ujścia przestrzeń
Objęty czasu ramionami
Nie dla mnie kryształowa trumna
Życia od siebie nie oddzielę
Bym w jasne słońce patrzeć umiał
Okiem rozwartym jak topielec
Ja jestem ciekaw swojej śmierci
I jednym tylko się trwożę
Gdy serce pęknie mi na ćwierci
Już wiersza o tym nie ułożę