Mój generał ołowiany - Jerzy Ficowski

Anna German
Mój generał ołowiany

Jerzy Ficowski

Pośród moich ołowianych żołnierzyków
Rozsypanych tyralierem po podłodze
Sterczał w czapie trójgraniastej pełen szyku
Mój generał ołowiany, zwany wodzem

On ustawiał do ataku swoje roty
I przypierał armie wroga aż do ściany
Lecz mu salutować nie miał nikt ochoty
Bo był tylko generałem ołowianym

Generałom tym prawdziwym cześć i chwała
Do każdego rzekłbym - generale, prowadź
Ale dobrze mieć takiego generała
Któremu nie trzeba salutować
Raz dwa, raz dwa, raz dwa, trzy cztery
Raz dwa, trzy cztery, pięć 

A gdy się skończyła wreszcie bitwa cała
I żołnierze byli wielce utrudzeni
Wziąłem swego zwycięskiego generała
I wsadziłem z żołnierzami do kieszeni

A on wcale nie buntował się, nie skarżył
Ale wobec losu uczył się pokory
Chociaż taki dumny był ze swojej szarży
Choć w kieszeni go uwierał mój scyzoryk

Generałom tym prawdziwym cześć i chwała
Do każdego rzekłbym - generale, prowadź
Ale dobrze mieć takiego generała
Którego tak łatwo w kieszeń schować...

Taka prawda nieprawdziwa - Jerzy Ficowski

Gary Benfield

Anna German
Taka prawda nieprawdziwa

Jerzy Ficowski

Gwiazdę ci dam od deszczu mokrą, co w trawę spadła
Pojedźmy tam za snu widnokrąg, na dno zwierciadła
I jeszcze dalej, jeszcze dalej przez noc karetą
W cztery zielone konie, ale nie pytaj gdzie to

To taka prawda nieprawdziwa
Która się kłamstwem nie nazywa
Ten, kto jej nie zna od żadnej jawy się nie dowie
Jak świecą gwiazdy spod mych powiek
Choć noc bezgwiezdna

To taka prawda nieprawdziwa
Która się kłamstwem nie nazywa
Stworzona przez nas

Barwą zachodu cię napoję, jak starym winem
Będziemy pili je oboje w czarną godzinę
Zielone konie nas poniosą nocą szeroką
A ty zaufaj im jak losom, nie pytaj, dokąd

To taka prawda nieprawdziwa…

Choćby odeszły od nas nawet dwa nasze cienie
Będziemy szli przez ptaków wrzawę i gwiazd milczenie
We wszystkie cztery świata strony, we dwoje wszędzie
Ja nieprawdziwa, ty zmyślony w sennej legendzie…

Mój stryjek jest hodowcą moli - Jerzy Ficowski


Anna German
Mój stryjek jest hodowcą moli

Jerzy Ficowski


Mój stryjek jest niezwykłym panem
Nie byle jakim
Mój stryjek wąsy miał wełniane
Wełniane baki
Lecz nie strzygł ich
Wszak nie jest owcą
Ani nie golił
Bo stryjek raczej jest hodowcą
Hodowcą moli, złotych moli

Mój stryjek, hej
Mój stryjek antynaftalinista
Żadnego z moli nie zabije
Lecz z usług ich korzysta
Z nimi pogodniej życie jest lepsze
Bije z nich blask
Choć zjedzą spodnie
I zrobią w swetrze dziurkę
Nie raz nie dwa
Nie raz nie dwa
Nie raz

Mój stryjek to jest tęga głowa
I całkiem gładka
Bo włosy mól mu skonsumował
Aż do ostatka
Czyś widział lśniącą
Nad łysiną cud aureolę?
To hołd składają
Stryjka czynom złociste mole
Wdzięczne mole

Mój stryjek, hej...

Więc gdy zaniesie się na słotę
W dzień, czy też nocą
Malutkie mole takie złote
Świat ci ozłocą
Wygryzą dziurkę w ciemnym niebie
I mrok przemija
Bo mole to są, proszę ciebie
Mini aniołki mego stryja

Mój stryjek, hej...

Mieszkamy w barwnych snach - Jerzy Ficowski


Anna German
Mieszkamy w barwnych snach

Jerzy Ficowski


Dalecy sobie mają sny białe jak mleko
Konwalie białe, białe mgły śpią pod powieką
Dalekim nic się nie chce śnić oprócz tej bieli
A może takie białe nic to są anieli

A my mieszkamy w barwnych snach
Ty w moich, a ja w twoich
Bo nasze szczęście pragnie barw
Kolorów się nie boi
Znajdziemy chłodną zieleń tu
I szkarłat najgorętszy
A jutro barwy swego snu oddamy tęczy

Barwami tylko do mnie mów, mów kolorami
Gdy dziś na brzegu naszych snów znów się spotkamy
I zacznie się w szumiącym śnie stubarwny pochód
Bo może nawet lepiej, że nie ma aniołów

Bo my mieszkamy w barwnych snach
Ty w moich, a ja w twoich
Bo nasze szczęście pragnie barw
Kolorów się nie boi
Znajdziemy chłodną zieleń tu
I szkarłat najgorętszy
A jutro barwy swego snu oddamy tęczy

Daj mi tęczę na niedzielę - Jerzy Ficowski


Anna German
Daj mi tęczę na niedzielę

Jerzy Ficowski


Kiedy biegniesz na spotkanie
Pod dziurawym parasolem
Pod tą srogą niepogodą, w deszczu tym
To nie kupuj tulipanów
Coś innego dostać wolę
Coś innego, piękniejszego chciałabym

Daj mi tęczę na niedzielę
Zamiast kwiatów tęczę daj
To naprawdę tak niewiele
To potrafi byle maj
Za to póki chmurno jeszcze
Będę razem z tobą iść
I parasol srebrnym deszczem
Zaceruję tobie dziś

Darmo głowy sobie nie łam
I nie przynoś kwiatów więcej
Skromnych fiołków, ani oszalałych bzów
Bo gdy wiosna się zaczęła
Nic nie trzeba mi prócz tęczy
Niech uderzy kolorami nam do głów

Daj mi tęczę na niedzielę…

Z tęczą będzie nam weselej, ja ci ręczę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj

Obraz: Claude Theberge

Powracające walczyki - Jerzy Ficowski


Powracające walczyki


Jerzy Ficowski


Jeszcze sobie kusztyka melodyjka walczyka
Stary walczyk nie rzuca już cienia
Jeszcze krąży trzy po trzy
Zapomniany, najsłodszy
I do tańca zaprasza wspomnienia

Z niepamięci wywleka wspomnienia
I przyzywa z daleka wspomnienia
I ten żal, co się żalić nie umie
I uśmiechy niczyje wspomnienia
Z niepamięci wysnute wspomnienia
I tę różę, co żyje zasuszona
W błękitnym albumie

Nie wracajcie walczyki w tę stronę
Pa ra ram, pa ra ram, pa ra ram
Te powroty walczyki spóźnione
Na co nam?
Puste lustra zgubiły odbicie
Pośród mgły, ślepej mgły
Na co jeszcze walczyki liczycie
Raz, dwa, trzy...

Walc nie słucha mnie wcale
Strojny w szale, woale
I powtarza wciąż prośbę swą rzewną
I nie zraża się niczym
Do trzech razy walc liczy
Aż się wreszcie doczeka na pewno

Raz dwa trzy w dłoniach dłonie
Raz dwa trzy i utonie
Cały wieczór w walczyka kropelce
Raz dwa trzy i wystarczy
Raz dwa trzy dla nas dwojga ten walczyk
Ten walczyk, w jego rytmie chce znowu bić serce

Nie chcę byście walczyki odeszły
Właśnie dziś, pa ra ram, właśnie dziś
Po co wracać w czas dawno zamierzchły
Dokąd iść
Na pękniętej kręcącej się płycie
Nućcie nam, grajcie nam
Zanim stare walczyki wrócicie
Tam, tam, tam

Anna German👉👉👉

Ballada o niebie i ziemi - Jerzy Ficowski


Anna German
Ballada o niebie i ziemi

Jerzy Ficowski


Otwarto drogę nam do gwiazd
Już przyciągania zrzucamy brzemię
Nadejdzie pora, przyjdzie czas
Porzucić ziemię

Znajdziemy może inny sens
I inne szczęście będzie nam dane
I zapomnimy, zapomnimy gorycz klęsk
Wśród obcych planet

A kiedy polecimy tam
I za tęsknotą ruszymy w pościg
Zaświeci stara ziemia
Zaświeci nam światłem miłości

Westchniemy, ziemio, pusto nam
Wśród nieskończonych świateł i cieni
Zadamy starym, starym słowom kłam
Nie tak jest w niebie jako na ziemi

Zgadniemy, czego, czego nam jest brak
I zrozumiemy, czego nam trzeba
I zawołamy - to nie tak, to nie tak
Za mało ziemi, zbyt dużo, zbyt dużo nieba

Dalekie światło wezwie nas
I powrócimy z czarnych przestrzeni
W najdroższy, niegasnący blask
Niegasnący blask jedynej ziemi
Wiernej nam, jedynej ziemi...

Co daje deszcz - Jerzy Ficowski


Anna German - Co daje deszcz

Jerzy Ficowski


Szumią deszcze, strugi kładą na jeziorze
Pędzą deszcze galopadą - jak to dobrze
I na wodzie narowistej mkną na oklep
Srebrne kręgi, srebrne szumy, srebrne krople

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Gdzie tylko pobiegł, tam kółko w kole
Zrobię z nich sobie tysiąc bransolet

Co daje deszcz, na wodzie koła
Co daje deszcz, po co nas woła
Srebrne koła dookoła rzuca dla nas deszcz

Zanim deszcz do naszych okien się dodzwoni
Pocałujmy się pod daszkiem naszych dłoni
I poprośmy, by nas deszcz ze sobą powiódł
I zabłądźmy w srebrnym deszczu jak w sitowiu

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Gdzie tylko pobiegł, tam kółko w kole
Zrobię z nich sobie tysiąc bransolet

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Srebrne koła dookoła, srebrne koła dookoła
Rzuca dla nas deszcz, na ziemię rzuca deszcz

Obraz: Andre Kohn

Zanim sen uśnie - Jerzy Ficowski

Robert Gonsalves

Alicja Majewska
Zanim sen uśnie

Jerzy Ficowski

Trzepocze ogniem noc, mrok wielbi gwiazd zamiecie
Wsłuchuje się bez tchu, jak cisza gada w krąg
Obryzgał księżyc dom, a blask na parapecie
Na biały marmur padł, na cienie naszych rąk

Już troska mija, sen widnieje w marzeń smudze
I pobłyskuje świat w półmroku lotnej mgły
A cienie naszych rąk wydają nam się cudze
Jak gdyby jeszcze ktoś tu był, nie tylko my

Jakby w bezsenny czas, miłośniej niż my sami
Najcichszych istnień tłum wraz z nami milczał tu
Zaświatów tajny los więź dał im z niebiosami
I ten niepewny byt z powietrza i ze snu

Już troska mija...

Obłoków wolny lot jest dla ich swobód niczym
Donośniej kwitną niż najusilniejszy kwiat
I dusza czuje lęk przed cieniem tajemniczym
Gdzie żyje zachwyt nasz z cudami za pan brat

Tempora mutantur - Jerzy Ficowski


Alicja Majewska
Tempora mutantur


Jerzy Ficowski

Odchodzą stare Don Kichoty
Cyrano się po knajpkach tuła
I śmiać się nie ma już ochoty
Niemocą zdjęty Gargantua
Pies Baskerville'ów słodko skamle
Colas Breugnon nie pije więcej
Zagadkę bytu rozgryzł Hamlet
Piłat ma czyste ręce

Cóż robić - bierzmy z nich wzór
I nie zwlekajmy ni chwili
Tempora mutantur
Et nos mutamur in illis
Cóż robić - jeśli tak chcesz
Z nimi idź drogą utartą
Zmienia się świat i my też
Czy warto - może nie warto

Przestała Terpsychora tańczyć
Pokochał Prometeusz więzy
I trefniś, prawdomówny Stańczyk
Zapomniał, że ma w gębie język
Sokrates, pełen animuszu
Na katarynce grywa w poście
I śpiewa paru Orfeuszów
W gospodzie "Dziura w moście"

Cóż robić - bierzmy z nich wzór…

Lecz wiecznie młody żart Pickwicka
Nie umie śmiechu kryć pod korcem
I nie zawiedzie nas muzyka
Co nie umarła na Majorce
Bo tak już bywa, daję słowo
Że ponad naszą Ziemią starą
Szybować w górę wciąż na nowo
Nie znudzi się Ikarom

Tak trzymać - bierzmy z nich wzór
I nie zwlekajmy ni chwili
Tempora mutantur
Et nos mutamur in illis
Tak trzymać - przykład z nich bierz
Nie pytaj o zysk czy stratę
Zmienia się świat i my też
Tak trzymać - trzymać ze światem

Trzy pierścienie - Jerzy Ficowski

Alicja Majewska
Trzy pierścienie

Jerzy Ficowski

Jestem wiatru narzeczoną
Jestem słońca narzeczoną
I strumienia narzeczoną
Nic dla ciebie nie mam

Bo mnie z wiatrem zaręczono
Bo mnie z falą zaręczono
Mnie ze słońcem zaręczono
Pierścieniami trzema

Gdybyś mocny był jak wiatr
I tak bystry jak strumienie
Gdybyś słońcu złoto skradł
To bym zdjęła trzy pierścienie

Pierwszy porwałby mi wiatr
Drugi w wodzie by zatonął
A ten trzeci w słońcu zbladł
Wtedy miałbyś
Wtedy miałbyś narzeczoną

Jestem wiatru narzeczoną
Jestem słońca narzeczoną
I strumienia narzeczoną
Nie bądźże zazdrosny

Bo mnie z wiatrem zaręczono
Bo mnie z falą zaręczono
I ze słońcem zaręczono
W samym środku wiosny

A ty gniewasz się, że wiatr
Kręci loki moim włosom
Że mi promień w oczy wpadł
Że w strumieniu brodzę boso

Wolę mój potrójny grzech
Z wiatrem, słońcem i strumieniem
Moich narzeczonych trzech
Na nikogo, na nikogo nie zamienię

Jestem wiatru narzeczoną
Jestem słońca narzeczoną
I strumienia narzeczoną
Już się nie odmienię

Bo mnie z wiatrem zaręczono
Bo mnie z falą zaręczono
Niech mi złotem słońca płoną
Moje trzy pierścienie

Już się nie odmienię

Obrazy: Nguyen Thanh Nhan

Modlitwa do dobrego Boga - Jerzy Ficowski


Edyta Geppert
Modlitwa do dobrego Boga

Jerzy Ficowski

Daj mi, proszę, dobry Boże
Zamiast drogi - to bezdroże
Które prosto poprowadzi
Poprowadzi mnie w nieznane
Innym, dobry Boże, zostaw
Wstęgi ulic i autostrad
A ja niech już na manowcach
Na manowcach pozostanę

Pozwól mi się, Boże, błąkać
Po gęstwinach i po łąkach,
W niepewności wydeptywać
Tysiąc ścieżek, tysiąc ścieżek.
Nie bój się, że gdzieś przepadnę
Dokąd iść mam - nie odgadnę
Uwierz we mnie
Jak ja w Ciebie, Boże, wierzę
Jak ja w Ciebie wierzę

Spełnij, proszę, o czym marzę
Niech pod tęczy twej ołtarzem
Wyspowiadam gorzkie żale
Gorzkie żale, słodkie grzechy
I niech sercu siły doda
Darowana mi swoboda
Co nie szczędzi mi ni smutku
Ni smutku, ni pociechy

Choć niejeden dasz mi, Boże
Do zgryzienia twardy orzech
Daj też iskrę, żeby radość z niej rozniecić
Radość z niej rozniecić
I nadzieję mi pozostaw
Że gdy drodze swej nie sprostam
Ty, mój dobry Boże, wyjdziesz mi naprzeciw...

Więc nie dziw się - Jerzy Ficowski


Edyta Geppert i Kroke
Więc nie dziw się

Jerzy Ficowski

Tyle było powitań i rozstań
Tyle było słów - żegnaj i - zostań
Karuzele, niedziele i sny
Niepokoje, tych dwoje - to my
Jakieś burze, podróże, Bóg wie co
Jakieś gwiazdy, co dziś już nie świecą
Tam za lasem, za czasem, za snem
Zapodziały się, gdzie? Bo ja wiem

Więc nie dziw się, że czasem w tamte strony
Wytężam wzrok i znaleźć chciałabym
Choć drobny ślad tych godzin zagubionych
Co dawno już rozwiały się jak dym
Więc nie dziw się, że nieraz niespodzianie
Dalekie dni, zasnute czasu mgłą
Przesłonią świat, gdy znów popatrzę na nie
Przez głupich łez powiększające szkło

Tylko pomyśl i spójrz, co się święci
Przypływają na tratwie pamięci
Ci, co spali w głębokich mych snach
Na ich dnie spoczywali jak piach
Może znowu wynurzy się z marzeń
Jakiś nikt, jakiś ktoś się ukaże
Ten, co czekał tak długo w mym śnie
I nie pozna, nie pozna już mnie

Więc nie dziw się...

Cyt, sza - Jerzy Ficowski


Joanna Słowińska - Cyt, sza

Jerzy Ficowski


Cyt, sza, już tak nie wrzeszczcie
Niech nasz Rebe tańczy wreszcie
Cyt, sza, nie róbcie gwałtu
Bo nasz Rebe tańczyć chciał tu

A kiedy Rebe tańczy
Tańczą z Rebem ściany
A my wszyscy klaszczmy
Kiedy idzie w tany

Cyt, sza, już tak nie wrzeszczcie
Niech zaśpiewa Rebe wreszcie
Cyt, sza, nie róbcie gwałtu
Bo zaśpiewać Rebe chciał tu

A kiedy Rebe śpiewa
Swoje piosnki chwackie
Jego cień na ziemię
Martwy pada plackiem

Cyt, sza już tak nie wrzeszczcie
Bo, bo, bo, bo, bo, bo
Bo, bo boj
Ojojoj

Cyt, sza, nie róbcie gwałtu
Bo nasz Rebe tańczyć chciał tu
Cyt, sza, cyt, sza, cyt, sza, cyt, sza…

👉 TUTAJ
jeszcze jedna piosenka o tańczącym Rebem

Przez minutę - Wojciech Młynarski


Przez minutę - Walc minutowy


Wojciech Młynarski


Niech na minutę, chociaż na minutę
Wreszcie skruszę twoją butę
Przez minutę czyń pokutę
Każde słowo, jak szpicrutę
Przez minutę będę wrażać prosto w serce twe
W to serce, które dotąd ani drgnie
Bo miara wreszcie się przebrała

Przez minutę, przez minutę
Twą cykutę, twą cykutę
Twą cykutę dam ci pić do dna
Bo nazbyt długo już to wszystko trwa
Lecz teraz w sobie się zebrałam,
Kurze pościerałam, włosy zakręciłam
Rzęsy przykleiłam, służbę odprawiłam
Zawsze mnie słuchałeś, wciąż potakiwałeś
Więc minutę jeszcze słuchaj mnie

Zacznę od początku, już gdy byłam w Lądku
W borowiny wrzątku, szeptał głos rozsądku
Że na widokówkach czułe twoje słówka
Tylko oczy mydlą mi
Znam cię jak złe ziele, więc nie myśląc wiele
Przerwałam kąpiele i w którąś niedzielę
Całkiem niespodzianie wpadłam tu, mój panie
Przed drugim śniadaniem - i cóż widzę, cóż
Na pianinie starka, wino marki „Warka”
Klatka bez kanarka, w kącie jakaś parka
Meble bez pokrowca, ktoś gra w salonowca
To kabaret „Owca”, czy mój dom



Daruj mi ostry ton
Lecz swe szmatki spakuj i won, i won
Wonczas będziesz mógł się śmiać
Lecz kto inny już walca dla mnie będzie grać

A ja wtedy przez minutę
Wspomnę może twoje oczy mgłą zasnute
I zamarzę, żebyś spojrzał jak pacholę nieobute
Przez minutę, przez minutę, żebyś przy mnie był
I tulił, tulił, tulił z całych sił
I żeby parkiet się nie świecił, parkiet się nie świecił
A my tak jak dzieci
Sreber nikt nie czyścił, a my jak artyści
Aż do rana bania, wiedeńskie śniadania
Sety dwie do szklanki

Co ja robię, Boże, ktoś usłyszeć może
To wszystko przez niego, ale dosyć tego
Takie przyszły czasy, że dziś tracą klasę
Nawet wielkie damy, tak jak ja
Czas się w sobie zebrać, polerować srebra
Nastawić Szopena, poznać dżentelmena
Który to zrozumie i docenić umie
Mnie, ostatnią z wielkich dam

Agnieszka Kotulanka, Adrianna Godlewska

Il. Joe de Mers

Jak też się pisze na maszynie Agnieszki - Jeremi Przybora



Jeremi Przybora


Jak też się pisze na maszynie Agnieszki?
Rzeczywiście, bardzo przyjemnie.
Maszyna mała, a czcionka duża,
A w Armagnacu czerwona róża…
Ta róża wcale nie jest ode mnie,
ale Agnieszce i tak przyjemnie…
Dobrze, żem dzisiaj nie przyniósł roży,
bo by nie miała w czym jej zanurzyć…
Więdłaby róża moja jesienna,
a mnie by gryzła rozpacz bezdenna…
Po co mieć jeszcze róże na głowie?
I tak ma dosyć zmartwienia człowiek…
Lepiej winiaczek mi wypić do dna.
Nowa butelka będzie swobodna…
Ty w nią, Agnieszko mnie nie nabijaj,
a jutro różę przyniosę Ci – ja…

Listopad 1965


Piotr Machalica
z “Listów na wyczerpanym papierze”


Fot. Nikolay Panov

Jedni piszą wiersze piórem - Agnieszka Osiecka


Pan Jeremi Przybora w miejscu:

Jedni piszą wiersze piórem

na maszynie drudzy klepią -
ci pomysłów mają furę,
tamci- z trudem rymy lepią,
inni pisząc oczy mrużą -
a ja - piszę wiersze różą...

Jedni piszą wiersze głową,
drudzy - sercem wiersze piszą,
jedni erę tworzą nową,
drudzy wciąż w ogonie wiszą,
inni dręczą się nad światem -
a ja - piszę wiersze - kwiatem...

Jedni piszą lewą nogą,
drudzy piszą z ambicjami,
jedni piszą, choć nie mogą,
drudzy mają takich za nic,
inni dręczą się podwyżką -
ja - pisałam to łodyżką!

Agnieszka


Magda Umer
z “Listów na wyczerpanym papierze”

Portofino (marzec 1965) - Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka


Jeremi Przybora

Portofino - 4 marca 1965 r.

Wciąż jeszcze zima w Portofino,
wciąż jeszcze chandra, mróz i śnieg…
I wciąż tęsknota za dziewczyną,
na którą znowu się czeka wiek…

Znów mi te same rymy płyną,
jak tamte, pierwsze – pierwszy raz…
i melodyjka „Portofino”…
i złość, jak tamta – spod tamtych „Gwiazd”…

Ja nawet może bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie chcę – z tęsknoty za dziewczyną,
wolę ze szczęścia ginąć z nią!

Może pod pragnień mych lawiną
poczuje, że jej czegoś brak
i wróci znów do Portofino,
jak wiosną z drogi powraca ptak?…

Agnieszka Osiecka


Dwuosobowe Portofino,
to jedna z mniejszych w świecie dziur,
maleńki rynek, jedno kino,
niewielkie deszcze, z niedużych chmur.
Zaś ambasador Portofino,
to z fotografii jeden Ktoś,
ktoś, kto z surową bardzo miną
spogląda na mnie…Lecz czy to złość?

Co, proszę pana, jest przyczyną,
że losy wiodą het, ze Szczors
ku Dąbrowszczakom i Londynom
z panią co pije gdzieś White Horse?
(A że ta pani, to dziewczyna,
więc lęk ją zrywa w środku snów –
że nie zastanie Portofina,
gdy wiosną z drogi powróci znów…)

10 marca 1965

Piotr Machalica, Magda Umer
Z „Listów na wyczerpanym papierze”

Dookoła noc się stała - Agnieszka Osiecka


Dookoła noc się stała


Agnieszka Osiecka


Dookoła noc się stała
,
księżyc się rozgościł,
jeszcze ci nie powiedziałam
wszystkich słów miłości.
Jeszcze z tobą nie zdążyłam
na najdalsze gwiazdy,
jeszcze ci nie wymyśliłam
najpiękniejszej nazwy.

Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną.

             ❤

Dla mnie jesteś smokiem,
dla mnie jesteś lwem,
pójdę z tobą w ogień,
pójdę z tobą w mgłę;
Nocny mój sąsiedzie,
bądźże mi pożarem,
bądźże mi niedźwiedziem,
bądźże mi ogarem…
Nie błądź długo we śnie,
noc się staje dniem,
jesteś jesteś, jesteś –
wszystko – inne snem.


7 lutego 1965

Magda Umer
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Jeszcze tydzień do Ciebie - Jeremi Przybora


Jeszcze tydzień do Ciebie

Jeremi Przybora

2 lipca 1964 r.


Jeszcze tydzień do Ciebie
niebotyczny i stromy
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez ten czas nieruchomy
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to słońce stojące
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez te myśli dręczące
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to Twoje milczenie
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to moje starzenie
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez bywanie u osób
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez pretensje do losu
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Krakowskie Przedmieście
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez zwątpienie, czy jesteś
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez dni gęste jak sita
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Gomułkę i Tita
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez jedzenie truskawek
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez bez Ciebie Warszawę
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Brubecka i Bacha
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez milknący lip zapach
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to pchanie się´ siłą
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez miłość

Piotr Machalica
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Mruczanka pierwszomajowa... - Agnieszka Osiecka


Mruczanka pierwszomajowa
dla Jeremiego

Agnieszka Osiecka

Gdy nie chce grać nikt ze mną w oko,
gdy ryby łowi kumpli zgraja,
gdy łeb mam z waty, niby kokon,
a w telewizji – pierwszy maja –
gdy do herbatki koniak leję
choć w termometrze skacze rtęć,
– tę jedną tylko mam nadzieję,
ta jedna drzemie we mnie chęć –

📞 - 9-27-75.


Gdy brak talentu na piosenkę,
na Portofino – forsy mało,
gdy nikt nie prosi mnie o rękę
(ani, no niechby, o to ciało…),
to czytam sobie „put’ moj skuczen”
albo z Puszkina inną część
i w środku cicho warczę, mruczę –

📞 - 9-27-75.


Gdy mnie nie cieszy wiara w postęp,
ni szalik w kratkę ze Scotch-shopu,
gdy serce dźwigam niby krostę,
gdy smętnie gładzę skroni popiół –
to jeden w sobie refren pieszczę
i myślę sobie – chcesz, to szydź –
a ja powtórzę go raz jeszcze:
„z imienin wyjdź, z imienin wyjdź…”.

1 maja 1964 r. (imieniny J. Przybory)


Magda Umer
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Na całej połaci... - Agnieszka Osiecka


Agnieszka Osiecka

TY

Na całej połaci – Ty
w marchewce i w naci – Ty
w gałązce akacji – Ty
od Mazur do Francji – Ty.
We wróżbach i w kartach – Ty
w strumyczkach Mozarta – Ty
u Prousta i Sartre’a – Ty
i w „Czarach i Czartach” – Ty.
W przelicznej piosence – Ty
w deszczowej kropelce – Ty
w niemodnej panience – Ty
kto szczęścia ma więcej – Ty.

JA

A rozum kto traci – ja
bez sióstr i bez braci – ja
kto Izą się bławaci – ja
z Przybory plagiacik – ja.
A w kącie kto stoi – ja
kto si´ niepokoi – ja
niedobry nastroik – ja
czy czujesz to co i – ja?…
W paskudnym wierszyku – ja
kłopotów bez liku – ja
w kuchennym lufciku – ja
i w złym pejzażyku – ja.

Zielono od marzeń – my
na moście i w barze – my
do pary, nie w parze – my
bezsenni tekściarze – my.

1964

Magda Umer
Z „Listów na wyczerpanym papierze”👉👉👉

O, Romeo (Parafraza) - Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora


Czy jesteś już na dnie?

Agnieszka Osiecka


Cóż, Jeremi, że jest nam tak ładnie,
któż, Jeremi, mój sekret odgadnie,
że od książąt pobladłych
wolę mężczyzn upadłych -
O, Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty jeszcze w krawacie, w binoklach,
A ja pytam, czyś kogo już okradł,
nie wymagam byś nocą się śnił,
ale błagam, byś palił i pił.
Może z czasem nabierzesz ochoty
do rozróbki, do mokrej roboty?...
Ja opatrzę twe rany,
kiedy będziesz karany,
lecz ty - nosisz kalosze,
choć proszę:
O, Jeremi, rzuć rymy i składnię,
o, Jeremi, niech ciebie napadnie
jakaś furia i piekło,
jakaś żądza i wściekłość –
O, Jeremi,
czy jesteś już na dnie?
(Siada mu na kolanach)
O, Jeremi, czy droczyć się ładnie?
Wciąż, Jeremi, nie bijesz, nie kradniesz,
no a dla mnie mężczyzna,
to jest taka trucizna,
więc - Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty znowu przyniosłeś mi liryk,
a mnie bliższy jest raczej – deliryk.
Wiesz - z innymi to szybciej mi szło,
No…Jeremi… spacerkiem - na dno…
Banalnego upiększy to lorda,
gdy smak znajdzie on w gwałtach i mordach,
zresztą - ziarnko do ziarnka:
może pójdzie ci w kartach?-
potem długi
i wódki złe skutki…
O, Jeremi, zaplączmy się w matnię,
o, Jeremi, zobaczysz, jak wpadniesz,
...ale co to?... – Morfinka… (np. w kieszonce)
Oo, kłamczuszek, oo, świnka…
O, Jeremi, ty jesteś już na dnie

Jeremi Przybora


O, Agnieszko
, twarzyczko na chmurze!
O, Agnieszko, różyczko w purpurze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tą moją samotność!
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!

A na górze, jak zwykle, nikogo…
A podróże wypadły mi drogo -
Nie najkrótszą znał drogę mój koń,
A tę dłuższą– przez rzeczkę! – Dordogne.
Deszczem zlało mnie, wiatrem przegięło -
Jestem stary, sterany Romeo,
W krzyżu miewam te bóle,
Kiedy w sercu Cię tulę
I w tę pustkę dokoła
Wciąż wołam:

O, Agnieszko!
Jaskółko w lazurze!
O, Agnieszko!
Światełko na murze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tę moją samotność
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!

1964

Magda Umer, Piotr Machalica 👉👉👉
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Porto Fino 2 - Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka


PORTO FINO - PORTOFINO


Jeremi Przybora


19. 02. 1964

Opuszczam dzisiaj Porto Fino,
jeszcze po plaży przejdę wzdłuż
z tą melancholii odrobiną
w walizce, którą zamknąłem już.

Jeszcze, nim statek mój odpłynął,
w tej austeryjce pośród róż,
wypiję moje gorzkie wino
koloru smutnych, jesiennych zórz.

Zabieram z sobą z Porto Fina
(ta deklinacja brzmi jak gwałt)
muszelkę, która przypomina
Twojego ucha lekki kształt…

Nie będzie za mną głos Twój płynął,
kiedy już zacznę falę pruć.
Przecież Cię nie ma w Porto Fino,
więc skąd byś mogła zawołać „Wróć!”?…

Agnieszka Osiecka


Nie chciałam być tą Colombiną,
co się po nocach Panu śni,
bo nie stać mnie na Portofino,
najwyżej już na Rififi.

Lecz dajmy spokój z Portofinem
i zaoszczędźmy z rymem mąk,
wypijmy toast mocnym winem
i niech nastąpi już dalszy ciąg.

Lecz kiedy musisz w dal odpłynąć,
to ciepły szalik, proszę włóż,
tu północ, a nie Porto Fino -
najwięcej jest na szybach róż

Pod ciepłą listów Twych lawiną
poczułam, że mi czegoś brak,
zawracam więc do Porto Fino
jak wiosną z drogi powraca ptak.

Gdy z niewyraźną trochę miną
zawinę przed Twój Spatif znów,
założysz teatr w Portofino,
ja będę w kasie strzegła snów...

Piotr Machalica, Magda Umer
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Porto Fino - Jeremi Przybora


Piotr Machalica - Porto Fino

Jeremi Przybora

Tam był fortepian, czy pianino,
bo, gdy usiadła obok mnie,
to melodyjka „Porto Fino”
za tą dziewczyną płynęła w tle.

To była właśnie ta dziewczyna,
na którą czeka się i wiek
A ona z innym szła do kina,
a potem za mąż. I padał śnieg…

Ja może nawet bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie – zamiast nocy z tą dziewczyną,
ani – przed nocą, ale – po…

Nad ranem w morze bym popłynął,
bo to najmniejszy pewno ból…
i z melodyjką „Porto Fino”
i smutną miną – gul gul gul gul…

14 II 1964

Dla Agnieszki i Jeremiego słowa porto fino
miały dodatkowe znaczenie:
ostatni port, do którego zawiną
– na dobre, już na zawsze…
albo choćby na dłużej niż chwilę.

Z „Listów na wyczerpanym papierze”

Na fot. Agnieszka Osiecka

Oświadczenie - Jeremi Przybora

21 marca 1964 roku

Agnieszko!
Nie krytykuj tej Wiosny,
bo to nasza - pierwsza!

Jeremi

Oświadczenie


Nie zakocham się tej wiosny już w nikim
,
choćby śpiewem się zaniosły słowiki,
choćby zapachniały wszystkie jaśminy,
choćby zapłakały wszystkie dziewczyny...

Nie zakocham się tej wiośnie na przekór.
No i chyba słusznie, boś nie w tym wieku.
Trzeba umieć się wycofać z arenki,
gdy zaczyna służyć sofa do drzemki...

Nie uwikłam się z tą wiosną w ten wątek.
Górę w tobie wziął po prostu rozsądek.
Nie usłucham ja tej wiosny zupełnie -
postulatów jej najprostszych nie spełnię!...

Nie, nie pójdę ja tej wiośnie na rękę,
serce w żadną mi nie wrośnie panienkę.
Za to darzę cię estymą nareszcie.
Zakochałem ja się - zimą, już wcześniej...

Agnieszce - Jeremi


Piotr Machalica

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

Inwokacja - Bez ciebie - Jeremi Przybora

Wiesław Michnikowski
Inwokacja

Jeremi Przybora


Bez ciebie jestem tak smutny,
jak kondukt w deszczu pod wiatr.
Bez ciebie jestem wyzuty
z ochoty całej na świat.
Bez ciebie jestem nieładny,
bez żadnej szansy u pań.
Bez ciebie jestem bezradny
jak piesek, co wypadł z sań.
Bez ciebie jestem za krótki
na długą drogę przez świat.
Bez ciebie jestem malutki
i wytłuc może mnie grad.
Bez ciebie jestem tak nudny
jak festiwale na pieśń.
Bez ciebie jestem tak trudny,
że trudno siebie mnie znieść.
Bez ciebie jestem niepełny
jak czegoś ćwierć albo pół.
Bez ciebie jestem zupełny
chomąt, łachudra i wół.
Kimkolwiek jesteś - włóż
na siebie coś i rusz!
Od stołu wstań, z imienin wyjdź,
zrezygnuj z dań
i przyjdź!

Przy tobie będę pogodny -
bo skąd bym smutek brać miał?
Przy tobie będę podobny
strukturą torsu do skał.
Przy tobie będę upojny
jeżeli idzie o głos.
Przy tobie będę przystojny
urodą silną jak cios.
Przy tobie będę subtelny
jak woń łubinu wśród pól.
Przy tobie będę tak dzielny
jak ten co zginął nam, król.
Przy tobie będę artystą
wzruszeniem duszy do łez.
Przy tobie będę z umysłu
inteligentny jak bies.
Przy Tobie w jednej osobie
Efebem będę ja, bądź
poetą, mędrcem... A z kobiet -
dużą blondyną ty bądź!
Więc kim byś była - włóż
na siebie coś i rusz!
Jeżeliś w śnie - z pościeli wyjdź,
przeciągnij sięi przyjdź!


Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze