Dajcie psom mięsa - Włodzimierz Wysocki


Дайте собакам мяса - Dajcie psom mięsa

Włodzimierz Wysocki - ?


Dajcie psom mięsa i patrzcie
Jak będą o nie walczyły
Wódki pijakom dajcie
Może się o nią pobiją

By wrony zbóż nie dziobały
Strachy na polach stawiajcie
Żeby się pary kochały
Przytulny kącik im dajcie

Żeby nasycić się chlebem
Siewu przeoczyć nie wolno
Dobrze, posłuszny wam będę
Lecz ofiarujcie mi wolność

Mięso podano ze smakiem
Psy nie zechciały spróbować
Dano i pijakom
A ci się nie chcą częstować

Choć się straszenie nie kończy
Wrony i tak ziarno kradną
Pary się łączy i łączy
Te zaś rozłączyć się pragną

Obficie pola polano
A zboże nie chce obrodzić
Dano mi wolność wczoraj
I co z nią teraz mam zrobić…


Grzegorz Markowski

Bez mężczyzn - Włodzimierz Wysocki


Marina Vlady, Włodzimierz Wysocki
Так случилось - мужчины ушли
Bez mężczyzn

Aleksander Śnieżko

Poszli wszyscy - wojenny czas był,
Porzucili zasiewy wysokie,
Już nie słychać, nie widać ich z okien -
Wiejskiej drogi pochłonął ich pył.

Złote ziarno jut z kłosa wypływa -
To nie żętych pól skarga i łzy,
I ze szczelin chat chłód przeraźliwy
Już wywiewa wiatr zły.

Domy nasze - jak twierdze wśród skał.
Bez was nie ma tu wstępu nikomu.
Czeka nasza samotność w tym domu,
A w kominie wiatr zamiast was łkał.

Twe koszule, lak dawno wkładane.
Utraciły swą świeżość i biel,
Stare pieśni już są zapomniane,
Bez was - jaki ich cel?

Ból wszechmocny tnie ostro jak bat,
Bije co dzień jak dzwon, bezustannie
Ten odwieczny i płacz, i błaganie,
Jak modlitwa sprzed dawnych już lat.

Spotkam cię, kiedy z koniem przystaniesz,
Czy zmęczony, czy ranny - jak jest!
Skrócisz nam dni trwożnego czekania
I przeczuciom dasz kres!

Horyzont - Włodzimierz Wysocki


Горизонт - Horyzont

Włodzimierz Wysocki - Grzegorz Wiśniewski


Niech wmawia mi, kto chce, że postępuję źle,
I że z motyką nie ma co się rwać na słońce:
Za późno – motor gra, horyzont wzywa mnie
Ja muszę pierwszym być na horyzoncie!

Zebrało się jury, a ja podjąłem grę,
Za kierownicą siadłem bez wahania,
Warunek: cały czas mam szosy trzymać się
I mknąć przed siebie bez zatrzymywania!

Nie liczę kilometrów ani mil,
A drzewa raz po raz śmigają w tył,
Lecz ciągle ktoś przebiega mi przez drogę –
To czarny kot, to jakiś czarny człowiek.

Wiem dobrze, kto i gdzie pod koła gwoździ garść
Sypnie na asfalt, żebym marnie zginął,
I wiem, że jestem sam, że mam niewiele szans,
I że czekają z przeciągniętą liną.

Do dechy wciskam gaz, z wysiłku jęczy wóz
I skowyt opon słyszę na zakrętach,
Jedna jedyna myśl łomocze mi o mózg –
Przeskoczyć, póki lina nie napięta.

Nie liczę kilometrów ani mil,
A drzewa raz po raz śmigają w tył,
Prędzej, do diabła, prędzej, bo skończyli –
Lina na wysokości mojej szyi...

I znów do dechy gaz, znów oszałamia pęd,
A śmierć tak blisko, że przez grzbiet przebiega mrowie,
Nadstawiam nagą pierś, napiętą linę rwę –
I żyję! No? Za wcześnie na żałobę!

Ciekawe, czemu chcą, bym sobie skręcił kark,
Skąd taka wrogość mściwa i zawzięta?
Choć po wariacku gnam, lecz mój szoferski fach
Każe mi trochę zwalniać na zakrętach.

Możecie rów wykopać, asfalt zryć –
Mnie nigdy nie zatrzyma nikt i nic!
Z pokonanymi szepczcie sobie w kącie:
Ja będę wtedy tam, na horyzoncie!

Horyzont jest, gdzie był, nie zbliżył się o włos,
Lecz za to lina nie rozdarła mojej krtani,
I znów do dechy gaz, bo już zza węgła ktoś
Opony mi dziurawi pociskami.

Sami mówili: – Jedź, w wyścigu udział weź,
Poznaj horyzont z niewidocznej strony,
Osiągniesz Ziemi kres, zobaczysz, co tam jest...
Teraz seriami walą mi w opony.

Pudłują, niepotrzebnie tracą czas,
A szosa lśni i szybkość wprawia w trans,
Tylko – hamulce wysiadają. FORTE!
I przelatuję ponad horyzontem.

A kiedy Panie - Witek Łukaszewski


Curtis Mayfield & The Impressions - People Get Ready
Witek Łukaszewski i Grand Piano - A kiedy Panie

A kiedy Panie powiesz, że trzeba
Pochylę głowę, nie powiem nic
Wiem, że mnie czekasz u bram Nieba
Jesień na ziemi, ach szkoda iść

Niezałatwione do końca sprawy
Niedopisany ostatni wiersz
Ach Panie Boże dla mnie łaskawy
O jedną duszę nie targuj się

Nie bierz poetów Panie do Nieba
Tam niepotrzebni, tu mało ich
Bo jeśli weźmiesz wszystkich do siebie
Kto będzie ludziom ocierał łzy...

Niewczesne myśli - Wojciech Jagielski


Irena Santor
Niewczesne myśli


Wojciech Jagielski

Zanim pochwycę spojrzeń naszych zmierzch
Nim przepłaconych dni dobiegnie kres
Uprzedzę jakże niepotrzebne nam
Chwile, co zwodząc, dosięgają kłamstw

Niewczesnym myślom wymówimy treść
By ubiec wzruszeń udawanych grę
Sto rozgonionych, całkiem pustych słów
Noce opacznych, przeliczonych snów

Cóż, że pośpiesznie znajdziesz może błąd
Zwierzając dłoniom żal
Cóż, że ten wieczór niczyj będzie dziś
I cóż, że zabraknie odtąd tylu spraw
Cóż, że przysiądzie smutek na nasz próg
I przyćmi złudy blask
Cóż, że za tobą biegnąc w zwątpień głos
Poznaczy jutra ślad

Zanim uchybi ciszy nagły świt
Nim się wyprzeda miłość słowem złym
Uprzedzę wszystkie zbywające nam
Chwile zapomnień, wymuszonych zdań

Nim się zapatrzę w twój wylękły wzrok
Co zeszłych godzin zechce zmilczeć los
Ubiegnę przecież, bez znaczenia już
Noce opacznych, przeliczonych snów

Moja noc u ciebie - Krzysztof Logan

Irena Santor
Moja noc u ciebie


Krzysztof Logan Tomaszewski

Twoje dłonie w moich dłoniach
Za oknami zmierzch
Szeptem malujemy słowa
Zapadamy w pierwszy sen
Noc na progu już pulsuje
Twoje ramię gniazdem jest
Tak się w nim spokojnie czuję
Gdy przy tobie śnię.

Moja noc u ciebie
Znak nam daje, kiedy gwiazda spada
Pewnie tak jest w niebie
Które w swoje progi nas zaprasza
Moja noc u ciebie
W której stygną rozżarzone myśli
Wreszcie jest spełnieniem
I dowodem, żeś mi się nie przyśnił

Na podłodze płonie świeca
W rynnach hula wiatr
Już gwar miasta coraz bliższy
Codziennością wita nas
Na poddaszu już poranek
Zapach lata niesie nam
Dzień otwiera swoją bramę
Jaki piękny świat

Kamienne Schodki - Jerzy Lewiński


Irena Santor
Kamienne Schodki


Jerzy Lewiński

Z młodzieńczych lat wyrwane słowa
Świeczka od świeczki pali wesoło
Stare uliczki Krzywego Koła
Słońcem południa, barwą wokoło

Ciepłe, wesołe, ciągle niezmienne
Kamienne Schodki Starego Miasta
Porosły baśnią, porosły pieśnią
Rozmów wszelakich z pamięci własnej

Kamienne Schodki, Brzozowa, Bugaj
Kamienne Schodki, dzwonów pacierze
Kiedy wychodzisz, wpadasz w zaułek
Harmonii dźwięki wychodzą skoczne

I znów cię kusi jasna dziewczyna
A ty jej śpiewasz, dolewasz wina
Przebrzmiałe zwrotki, Kamienne Schodki
Zostaną w naszej pamięci zawsze

Obraz: Maksymilian Gierymski

Nad głęboką wodą - Roman Sadowski

Alfons Mucha
Irena Santor
Nad głęboką wodą


Roman Sadowski

Nad głęboką wodą, nad wodą bez dna
Chodził stary księżyc z długą, rudą brodą
Chodził stary księżyc, chodziłam i ja
Prawie do białego dnia

Na zielonym brzegu, na brzegu wśród brzóz
Szukał ze mną księżyc śladu cienia twego
Szukał ze mną księżyc i tutaj, i tu
Wśród gęstwiny pustych dróg

Gdzieś, nie wiem, nie wiem gdzie
Ta noc ukryła cię
Może cię zaklęła w kwiat
Może w liść, może w ciepły wiatr

Nad głęboką wodą, nad wodą bez dna
Chodzi stary księżyc z długą, rudą brodą
Czasem nią potrąca o ciszę wśród drzew
I w gałęziach budzi śpiew

Może właśnie tutaj, w śpiewie wśród brzóz
Może w szumie wody albo w świerszcza nutach
Może w szepcie trawy odnajdę twój szept
Którym chcesz przywołać mnie

Gdzieś, nie wiem, nie wiem gdzie
Ta noc ukryła cię
Może cię zaklęła w kwiat
Może w liść, może w ciepły wiatr

Nad głęboką wodą, nad wodą bez dna
Jutro znowu będzie księżyc z długą brodą
Znowu ze mną pójdzie na dobre i złe
Na nieznany jeszcze brzeg

Idę, gdzie mi chodzić, wśród marzeń i snów
W niepokoju serca i w popłochu godzin
Bo ja wiem, że jesteś, że musisz gdzieś być
Bez nadziei trudno żyć

Z tobą na zawsze - Będę z tobą

Irena Santor - Z tobą na zawsze - Będę z tobą

Grzegorz Wasowski (Błażej Perkun)

Nie skąpiło nam życie
Nagłych spotkań ani rozstań
Po co mówisz mi, zostań
Wiesz najlepiej i tak

Będę z tobą, zostanę z tobą na długi czas
Może szczęście co chodzi obok nie minie nas
Łatwiej będzie tą samą drogą przez życie iść
Będę z tobą, zostanę z tobą już dziś

Gdybyś stanął w pół drogi
Świat zapłonie dookoła
Wtedy tylko zawołaj
Zaraz rękę ci dam

Zapamiętaj, że to ja - Zbigniew Stawecki


Irena Santor
Zapamiętaj, że to ja


Zbigniew Stawecki

Oczy mamy pełne spadających letnich gwiazd
Słowa znamy celne i dotyczą tylko nas
Kto wie czy jakiś głębszy sens to ma
Miasto letnią nocą uderzyło nam do głów
Działa jak alkohol, nie uznaje cichych snów
A czas zatrzymał nagle bieg i trwa

Ten mocny rytm – zapamiętaj, że to ja
Ten letni świt – zapamiętaj, że to ja
Ta chmura bzu – zapamiętaj, że to ja
A w rzece świateł skry
Te głupie łzy – zapamiętaj, że to ja
Te krótkie dni – zapamiętaj, że to ja
I cały świat, który głowę stracił dziś
Jak właśnie my

Nic się nie zmieniło tylko gwiazdy kryją się
Nie wierz słowu „miłość” - znaczy tyle ile chcę
To my możemy nadać mu swą treść
Myśleć nie ma o czym, to już ranek, widzisz sam
Wszystkie nocne koty powracają do swych bram
I wiesz, najlepiej wszystko brać jak jest

Ten mocny rytm – zapamiętaj, że to ja...

Ta wielka miłość - Jacek Korczakowski

Dorina Costras

Irena Santor
Ta wielka miłość


Jacek Korczakowski

Pewni siebie przez dzień
Wierni sobie przez dwa
Po trzech dniach
Już od nowa szukamy
Bo wierzymy, że gdzieś
Bo wierzymy, że jest
Że na pewno jest jeszcze przed nami

Ta wielka miłość - cóż to jest
Ta wielka miłość - kto ją zna
Ta miłość, która jest jak pieśń
Ta miłość, która skrzydła ma
Z dziewczęcych marzeń w późny wiek
Ostrożnie niosąc obraz jej
Kochamy, ale trochę mniej
Niż można było

I kochamy nie dość, i ufamy nie dość
I żyjemy nie piękniej, niż można
I okrada nas czas z tego, co dobre w nas
Więc gdy przyjdzie, to już jej nie poznasz

Tam, gdzie kwitnie głóg - Kazimierz Winkler

Bryce Cameron Liston
Irena Santor
Tam, gdzie kwitnie głóg


Kazimierz Winkler

Tam, gdzie kwitnie głóg
Gdzie płynie kurz rozstajnych dróg
Gdzie w liściach drzew nocuje wiatr i cicho gra
Gra wędrowcom napotkanym piosnkę małą
Gra zakochanym, gdy na długo się rozstają

Tam, gdzie zapach łąk
Otaczał nas ze wszystkich stron
Słyszałam twą żołnierską pieśń za wzgórzem gdzieś
Coraz ciszej, coraz dalej, coraz dalej
Gdy już ostatnią bladą gwiazdkę zgasił nagle świt
Milczący świt w rozłąki dniu
Na skraju dróg, rozstajnych dróg

Tam, gdzie zapach łąk
Otaczał mnie ze wszystkich stron
Słyszałam twą żołnierską pieśń za wzgórzem gdzieś
Coraz bliżej, coraz bliżej, coraz jaśniej
Już zobaczyłam na twej czapce pierwszą gwiazdkę
O, kochany mój, zostańmy tu
Na resztę gwiazd czekajmy tu

Przyleciała miłość ptakiem - Renata Maklakiewicz

Dorina Costras
Irena Santor
Przyleciała miłość ptakiem


Renata Maklakiewicz

Zwariowana wkoło wiosna
Nasze oczy coraz bliżej
W chmurach ginie ruda sosna
Niebo z ziemią się kołysze
Pod głowami chrusty leśne
Twe ramiona jak konary
Od miłości naszej spiesznej
Wnet się cały las zapali

Przyleciała miłość ptakiem
Życie bywa niejednakie
Przyleciały wiatrem słowa
Że ktoś pragnie, że ktoś kocha
Przyleciała miłość chmurą
Cały świat ma nagle urok
Przyleciała miłość tęczą
Nasze serca się zaręczą

Jakaś inna pora roku
Nasze oczy coraz dalej
Smutek w sercu, smutek w oku
Nie ma ciebie, ideale
Chrusty leśne rozrzucone
Wstydem płonie ruda sosna
Całe lasy popalone
I z miłości popiół został

Uleciała miłość ptakiem
Życie bywa niejednakie
Uleciały wiatrem słowa
Że ktoś pragnie, że ktoś kocha
Uleciała miłość chmurą
Cały świat ma twarz ponurą
Uleciała miłość tęczą
Inni za nas się zaręczą
Uleciały wiatrem słowa
Że ktoś pragnie, że ktoś kocha

Uleciała miłość tęczą
Inni za nas się zaręczą
Uleciała miłość tęczą
Inni za nas się zaręczą