Chciałbym umieć
Być jak wiatr
I rozumieć cały świat
Obok drogi
Słuchać długo
Co mi powie
Szelest traw
Chciałbym odejść
Odejść tam
Gdzie naprawdę będę sam
Nad płynącą wolno strugą
Swoich dni obmyśleć plan
Być wszędzie
Gdzie nas nie ma
To temat na poemat
Tam gdzie nas nie ma
Staje czas
Być wszędzie
Gdzie nas nie ma
Tęsknota jest
Jak trema
Wpisuje w schemat
Wolny wiatr
Gdzie mnie nie ma
Pójdę tam
Do stracenia wiele mam
Swą bezsenność w wielkim bloku
Szary bezsens swoich spraw
Kiedyś pójdę
Minę próg
Nagie pole
Siana stóg
Uspokoję swój niepokój
Moja drogą
Wiele dróg
Tysiące przeminęło lat
Gdy Dawid Panu śpiewał tak
Lecz dziś muzyki takiej nikt nie czuje
Tu kwarta, kwinta, mol i dur
Ich dźwięki tworzą pereł sznur
Natchniony król wyśpiewał "Alleluja!"
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
I próbę wiary dano mnie
Z nóg mnie zwaliło piękno twe
Skąpane w wodzie przy blasku księżyca
Bezbronny stałem w chwili tej
Jak Samson przy Dalii swej
I usta wyjęczały "Alleluja"
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
Mój skarbie, ja tu byłam już,
W tym miejscu, które pokrył kurz
Samotna byłam nim cię tu spotkałam
I widzę triumf w oczach twych,
Lecz miłość to nie marszu rytm
To raczej ciche, smutne "Alleluja"
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
I w pewnej chwili dałaś mi
Twą siłę odczuć i twój spryt
Lecz więcej mi nie zrobisz tego miła
Pamiętam jak kochałaś mnie
I on był z nami w naszym śnie
A każdy oddech szeptał "Alleluja"
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
Gdzieś może tam istnieje Bóg
I wiem, że nim przekroczę próg
W obronie skrzywdzę ciebie, moja miła
I nim zapłaczesz nocą ty
To twoje, lecz i moje łzy
Zanucą smętne, ciche "Alleluja"
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
Więc nadaremnie wołasz go
I walcząc ze mną czynisz zło
Nie myli się tym razem twoja mała
Bo w każdym dźwięku mieszka on
W akordach stwarza pieśni ton
By zabrzmieć w smutnym, świętym "Alleluja"
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja
Tak mało darowałem ci i pogubiłem piękno dni
To cała prawda kłamać nie chcę tutaj
Lecz choć nie wyszło wszystko nam
Przed panem pieśni stanę sam
Wołając wreszcie wdzięczne "Alleluja"
Śpiewał ptak jutrzence dnia
Zacznij tak, jakbyś zapomnieć chciał
Nie martw się tym, co przeminęło już
Ani też tym, co przyjdzie znów
Znów zaczną się wojny złe
Biały gołąb wplącze się w ludzką sieć
Znów sprzedadzą go i wolny nie będzie już
Wolnym nie będzie już
Uderz w dzwon ze wszystkich sił
Zapomnij o daninach twych
Wszędzie są pęknięcia
Światło przez mrok
Wkrótce przebije się
Jednak przebije się
Chcieliście znaków, więc macie je
Niechciane dziecko, niezgody dnie
Zabity mąż, kobiety, żony brak
To właśnie jest ten znak
Nie mogę i nie chcę
Przez ten tępy tłum biec
Gdzie ludzie źli zbyt głośno modlą się
I budzą we mnie protest
Protest, burzy gniew
A więc krzyczę – nie, nie, nie
Uderz w dzwon ze wszystkich sił…
I spróbuj rachować, mimo tego, że mi
Zsumować trudno zwykłe, proste dni
Lecz woła serce, do miłości wzbije się
Jak wzlatujący ptak
Uderz w dzwon ze wszystkich sił… Wyk. Iwona Loranc, Monika Węgiel