Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojnowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojnowska. Pokaż wszystkie posty

Ballada o guziku - Brecht -Stiller


Elżbieta Wojnowska
Ballada o guziku

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Przychodzi do mnie pokraka
I pyta, raczej nieśmiało
Czy dziewczyna jak płomień
Pokocha takiego biedaka
Więc ja mu mówię, że to się zdarzało
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
To żałosne okażą się w skutkach konkury
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a on na to wrzaśnie
Ale przecież te dziurki są zawsze na wylot
A ja odpowiadam - no właśnie

Los będzie zawsze przeciwko tobie
Po stronie kurwy i łotra stać
Więc jeśli te szanse, idioto, straciłeś obie
To guzik, to nie licz na miłość i płać

Przychodzi do mnie idiota
I pyta, czy wspólnik lub krewny
Nie spróbują mu wydrzeć
Dobrego imienia czy złota
Więc ja mu mówię, że fakt jest niepewny
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
Bez skrupułów obedrą cię obaj ze skóry
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a on na to wrzaśnie...

Los będzie zawsze przeciwko tobie...

Przychodzi do mnie skrzywdzony
I wykrzykuje gniewnie
Och, bandyci, czy sąd mi użyczy
Przed nimi ochrony?
Więc ja mu mówię - no pewnie, no pewnie
Czemu nie?

Tylko urwę ci guzik, o tak
I niech los ci wróżebny da znak
Jeśli guzik upadnie dziurkami do góry
To sąd cię tym głębiej wpakuje do dziury
Bo może jesteś pechowy

Rzucam guzik, a tamten wrzaśnie
Ale przecież te dziurki są zawsze na wylot
A ja odpowiadam - no właśnie

Los będzie zawsze przeciwko tobie
Po stronie kurwy i łotra stać
Więc jeśli te szanse, biedaku, straciłeś obie
To guzik, to nie licz na prawo i płać

Fot. B. Brecht, R. Stiller, E. Wojnowska

Janusz Tylman (kompozytor) 👉👉👉

Pieśń o chmurze nocą - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska
Pieśń o chmurze nocą

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Moje serce jest mroczne jak chmura nocą
I miejsca nie zagrzewa, och ty
Te chmury wzbite nad pola i drzewa
I ani wiedzące po co
Tylko przestwór szeroki je owiewa

Moje serce jest dzikie jak chmura nocą
I błędne z tęsknoty, och ty
Pragnąca być całym niebem, nie chmurą
I ani wiedząca po co
Chmura nocą jest sam na sam z wichurą...

Ballada o piekielnej Lili - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o piekielnej Lili (utwór 7)
Lotte Lenya - Die Ballade von der Hollenlili

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Że się gęś zakłada wściekle
Spiecze bard
ziej czy też mniej
Ja się będę piekła w piekle
A ty przekonanie miej
Tak czy siak

Dla mnie jutro nie istnieje
Z jutra ja się grubo śmieję
Jutro niechaj trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada
Co dziś kto zrobił
Nad tym jutro biada
I od tego w końcu pójdzie w piach
Mała strata, krótki strach
A jutro to możecie mnie

Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
I że się tym człek zbyt naje
To wprost jakby strzelił w pysk
Bo już się tym człek zbyt naje
To już tylko strzelić w pysk
Ale jeśli wam się zdaje
Że zbyt wielki z was mam zysk
To jest tak

Że mam gdzieś czyjeś życie
Już od jutra zapewnicie
Jutro niech was trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
To nie będzie takie jasne
Czy mnie wtrącą w piekła swąd
To nie będzie takie jasne
Kto z was pójdzie w piekła swąd
Jak podliczę koszta własne
Gdy pod boski pójdę sąd
A i tak

Dziś jest dzisiaj a nie jutro
Jutro to ja kupię futro
Jutro niech mnie trafi szlag
Jutro to możecie mnie

Rada na jutro to nie rada...

Fot.1 Bertolt Brecht, Fot. 4 Kurt Weill (kompozytor)

Ballada o seksualnej zależności - Brecht-Stiller


Elżbieta Wojnowska - Songi Brechta
Ballada o seksualnej zależności (utwór 6)
Lotte Lenya - Die Ballade von der sexuellen Hörigkeit


Bertolt Brecht - Robert Stiller

Taki to szatan, że się wszyscy trzęsą
Rzeźnik to on, a wszystko inne - mięso
Najgorszy pies i alfons też niesłaby
A jego kto nareszcie zgnoi - baby
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Nie zważa co tam kodeks karny, albo ksiądz
Nie robi sobie nic ze sprośnych żądz
Wie, że kto ujrzał babę ten już wpadł
Więc ma dla dziwek tylko drąg i bat
Powtarza sobie wciąż: jakie to głupie
A przyjdzie noc i leży już na dupie

Widzieli już jak drugi ledwo zipie
Jak się najtęższy mózg pogrąża w cipie
I klęli się, że to najgłupszy dwór wie
A komu dali się pogrzebać - kurwie
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Ten do kościoła biega, a tamten wierzy w sąd
I przeciw babie tworzą wspólny front
Ten nie je pieprzu, ten surowych jaj
Ten nadmiar sił swych wkłada w sport lub w kraj
I widzi życia sens jedynie w grupie
A przyjdzie noc i leży znów na dupie

I stoi taki, już ma w pętli głowę
I wapno czeka w grobie już gotowe
Już oprócz stryczka nie masz dlań podrywki
I co ma ten idiota w głowie - dziwki
Bo można sobie nie chcieć albo chcieć
I tak co chce to z chłopem zrobi płeć

Już go w kawałki tną, już go ładują w kosz
I Judasz przepił już za niego grosz
Już nawet ten ledwie dyszący trup
Zrozumiał fakt, że w babie znajdzie grób
W pysk sobie pluje, sam na siebie tupie
A przyjdzie noc i leży znów na dupie

Jenny Piratka... - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska
Jenny Piratka, czyli marzenia pomywaczki
Lotte Lenya - Seeräuberjenny (Pirate Jenny)

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Moi państwo, widzicie jak kufle tu zmywam
I łóżka w numerach wam ścielę
I dajecie mi napiwki
Oglądając po całych dniach ten parszywy hotel
I na mnie ten parszywy łach
Ale wiecie o mnie tak niewiele

Aż raz w porcie wieczorem będzie krzyk
Spytacie - co to za krzyk w porcie
Czy to jakiś znak
I ktoś widząc jak z uśmiechem zmywam kufle
Spyta - co ją rozśmieszyło tak

A tu okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Podpłynął pod brzeg

Ktoś powie, idź wycieraj kufle, moje dziecko
I może mi pensa da
I wezmę tego pensa i pójdę wam łóżka słać
Ale nikt z was nie będzie w nich tej nocy spać
Ani wiedzieć jeszcze nie, kim jestem ja...

Aż tu w porcie się zrobi zgiełk i wrzask
Co to za okropny wrzask w porcie – spyta któryś gość
I ktoś widząc, jak z uśmiechem patrzę w okno
Spyta – skąd w jej uśmiechu taka złość

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Ognia da z wszystkich dział

Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
Kiedy runie pierwszy dom rozbity
Całe miasto starte zostanie na miał
Tylko ten parszywy hotel będzie dalej stał
Moi państwo, chciałabym słyszeć wasz śmiech
I spytacie – kto w nim mieszka taki znakomity...
Będzie wokół hotelu tej nocy krzyk
I pytanie, czemu on też nie poszedł w gruz i dym
Aż ktoś widząc, jak wychodzić będę rankiem
Krzyknie – co? To ona mieszkała w nim?

Wtedy okręt o siedmiu żaglach Wciągnie flagę na maszt

W południe stu piratów zejdzie na brzeg
I wkroczy w te mroczne cienie
Wywloką tu wszystkich spoza wszystkich drzwi
I w kajdany zakutych przyprowadzą mi
I spytają, kto z was ma iść na stracenie...

I zapadnie cisza w porcie
Tego dnia, kiedy zapytają mnie
Kto z was umrzeć ma
A ja na to im odpowiem - wszyscy
I co spadnie głowa, to ja krzyknę – hopla

Wtedy okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach
Zabierze mnie w dal

Pieśń o Bilbao - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska - Lotte Lenya  👉👉👉
Pieśń o Bilbao - Bilbao-Song

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Bar Billa był w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Lepszej mety byś nie spotkał choćbyś pękł
Bo w nim się ubaw i rozróbę miało
Za dolara, za dolara
Jaki tylko jest na świecie śmiech i grzech
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A muzyczka gra co sobie sam zażyczysz za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat

Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Ten księżyc nad Bilbao
Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat

Do Billa tam w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Gdzieś pod koniec maja rok dziewięćset sześć
Nadzianych czterech z fliską przyjechało
Z dolarami, z dolarami
Jak już ci się zabawili, no to cześć
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem, czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A ci czterej ze spluw, ładowali znowu cel i pal
Takiś pan odważny, no to wal

Ten księżyc nad Bilbao...

Dziś Billa bar w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Odnowiony, nie ma żuli z żadnych łajb
I wszystko sporządniało, tutaj palma, a tam lody
Knajpa jak tysiące innych knajp
No i gdyby teraz państwa tam zaniosło
Pewnie każdy z was by to łyżką jadł
Że niby taka frajda, co?
Na parkiecie nie zgrzyta piach
Brandy też nie ta co w tamtych dniach
A muzyczka taka, żebyś się porzygał za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat

Ten księżyc nad Bilbao
Ja mówię wprost i śmiało
Skórę się z nich zdzierało
Ten księżyc nad Bilbao
Skórę się z nich zdzierało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat

Pieśń o Mandalay - Brecht - Stiller


Elżbieta Wojnowska, Gisela May
Pieśń o Mandalay - Der Song von Mandelay

Bertolt Brecht - Robert Stiller


Szopa starej Godam w Mandalay
Siedem desek u zielonych mórz
To jest dopiero burdel, że aż hej
W kolejce pode drzwiami piętnastu czeka już
Na zegarek tylko patrz, i raz, i wiej
Czy to jeden chłop jest w Mandalay
Dziwki są najlepsze, psia ich mać
Grosz ostatni warto za nie dać
No i teraz wszystko byłoby w porządku
Żeby tamten w środku trochę szybszy był
Więc za spluwę i w te drzwiczki trach, trach
Bo tak czekać to już człowiek nie ma sił
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się
Z czasem i porą
Johnny już kończ
Bo ich diabli tam biorą
Księżyc też
Nie cały czas
Stoi nad Mandalay
Nawet on zajdzie
I nad Mandalay

Szopa starej Godam w Mandalay
Leży gdzieś na dni zielonych mórz
To był dopiero burdel, że aż hej
A teraz nawet pięciu klientów nie ma już
Nie ma już zegarka w dziurze tej
Ani chłopów, ani dziwek w Mandalay
Ach, to były dziwki, psia ich mać
Grosz ostatni warto było dać
Teraz to na świecie nie ma już porządku
I po bajzlu tym nie został ani ślad
Ani spluwy, ani drzwiczek ach, ach
Bo bez dziwek nie ma życia, co za świat
Prędzej Johnny, ej, kończ już Johnny, ej
Zaśpiewajmy pieśń o Mandalay

Miłość nie liczy się...

Fot. Gisela May, Berolt Brecht, Kurt Weill (kompozytor)

TUTAJ w tlumaczeniu W. Młynarskiego

Ludzie - Bolesław Leśmian


Elżbieta Wojnowska
Ludzie

Bolesław Leśmian


Szli tędy ludzie biedni, prości, —
Bez przeznaczenia, bez przyszłości.
Widziałem ich, słyszałem ich!...

Szli niepotrzebni, nieprzytomni, —
Kto ich zobaczy — ten zapomni.
Widziałem ich, słyszałem ich!...

Szli ubogiego brzegiem cienia, —
I nikt nie stwierdził ich istnienia.
Widziałem ich, słyszałem ich!...

Śpiewali skargę byle jaką
I umierali jako tako...
Widziałem ich, słyszałem ich!...

Już ich nie widzę i nie słyszę, —
Lubię trwającą po nich ciszę.
Widziałem ją, słyszałem ją!...

(Napój cienisty, cykl Postacie, 1936)

Z malarstwa niedzielnego - Leszek A. Moczulski


Elżbieta Wojnowska
Z malarstwa niedzielnego

Leszek Aleksander Moczulski

Ona stwarza drzewo
Z jednego, niepozornego liścia
Domyśla się coraz bardziej rozkwitłych gałęzi
Przywołuje ptaki z niczego
Gdzie skulone, zmarznięte zimują
Przed ludzkim nazbyt natarczywym wzrokiem

Wody napełnia wodą
Wyprowadza pierwszy promień światła
Z ciemności, które wypełniają wszystko
Wnętrze stołu, wnętrze świecy
Wnętrze ognia
Jeszcze żaden przedmiot nas nie boli

Maluje spóźnioną radość
W wyciągniętych rękach dzieci
Dzieci sprzed ostatniej wojny
Wojny, co do której ona się rozmyśliła
Mimo że już przygotowała pędzel z kolorową farbą
I rosnące w oczach przerażenie

Mur - Tadeusz Różewicz


Elżbieta Wojnowska

Tadeusz Różewicz - Mur
(poemat otwarty, część IV)


Przez ten mur który
budowaliśmy razem
z dnia na dzień
dorzucając słowo
do milczenia
przez ten mur
przebić się nie możemy

zamurowani
własnymi rękami
umieramy z pragnienia
słyszymy jak obok
porusza się to drugie

słyszymy westchnienia
wzywamy pomocy
nawet łzy uciekają
w głąb naszych ciał

Wycieczki w głąb... - Marcin Wolski


Elżbieta Wojnowska
Wycieczki w głąb własnego snu

Marcin Wolski

Wycieczki w głąb własnego snu
Miewają urok nieodparty
Zmieszany zapach białych bzów
Z życiem wesołym niczym żarty
Dlatego aż za często chcę
Znaleźć się w śnie, w prywatnym śnie

Ponad ścianami dni przegranych
Jest niebo marzeń, ósme z nieb
Więc w dzień się jakoś przemykamy
Czekamy zmroku, a we śnie

We śnie jesteśmy wielcy, piękni
Szlachetni jak diamentu błysk
We śnie potężni i pojętni
Zależy, kto ma takie sny

Miłość we śnie jest taka prosta
Sukces zdumienia w nas nie budzi
A gdy się czasem przyśni koszmar
To zawsze można się obudzić
Albo na odwrót, gdy jest źle
Z życia ucieczki szukam w śnie

I tylko z wiekiem coraz częściej
Noc przerażeniem mnie napawa
Tak samo w życiu, jak i we śnie
Śni nam się jawa...

Henryk Alber (kompozytor) 👉👉👉

Mały szary człowiek - Andrzej Bursa


Elżbieta Wojnowska
Mały szary człowiek

Andrzej Bursa


Mały szary człowiek...

Taki szary jak poniedziałek po niedzieli
Szary jak szara mysz na szarym polu
Dowolnie sortowany, magazynowany
I sprzedawany hurtownie

Mały szary człowiek...

Krążący w obiegu detalicznie
Jako jeden z detali ogromnej sumy
Identycznych detali
Detal właściwie zbędny
O wiele bardziej zbędny
Od cyfry, pod którą jest zapisany

Mały szary człowiek...
Człowiek zapłonął...
Zapłonął wielką...
Wielką miłością

Życie moje - Andrzej Bursa


Elżbieta Wojnowska
Życie moje


Andrzej Bursa


Przecież znasz wszystkie moje chwyty
wiesz kiedy będę drapać krzyczeć i rzucać się
znasz upór moich zmagań
i drętwe pozbawione smaku i czucia wyczerpanie
wtedy zatruwasz mój sen majakami
aby uniemożliwić mi jakikolwiek azyl

życie moje…

znam twoje słodycze
które przyjmuję ze skwapliwą wdzięcznością
i po których szarpią mnie torsje
przywykłam do twoich okrucieństw
nauczyłam się śmiać z własnego trupa
znasz dobrze ten mój ostatni chwyt
znudziliśmy się sobie życie moje
życie moje... mój wrogu
cóż kiedy wkręciłeś iskry bólu w moje szczęki
aby utrudnić mi ziewanie

Ciekawe gdzie on teraz jest - Jarosław Abramow-Newerly


Elżbieta Wojnowska
Ciekawe gdzie on teraz jest?


Jarosław Abramow-Newerly

Ciekawe gdzie on teraz je
Gdzie jest
Ten, co kochał mnie jak pies
Jak wierny pies
I codziennie z rana
Do śniadania robił ciepły tost

Ciekawe gdzie on teraz jest
Gdzie jest
Czy ciągle ma ten gest
Królewski gest
I czy obecny los
Mój dalszy los
Wciąż obchodzi go

On idealny dla mnie był
On był
Z myślą o mnie tylko żył
Z tą myślą żył
Gdy pijana z rana i skonana
Nic nie mówił mi

Aniołem stróżem moich wad
Był on
Bezpieczny tak jak schron
Jak dobry schron
I starał się mój świat
Mój dziwny świat
Poznać tak, jak nikt

Zwiedziłam przy nim
Wiele miast, przepięknych miast
Na Majorce byłam raz
Też jeden raz
W nowym jego wehikule
W Istambule byłam z nim

Nie miałam nigdy żadnych trosk
Życiowych trosk
On działał tak jak wosk
Jak z plastra wosk
I myślę, że mój los
Mój dawny los
Nie był wcale zły

I nagle przyszedł właśnie on
To on
W jeden dzień rozwalił schron
Solidny schron
W duszy mojej niepokoje począł siać
Jak przedtem nikt

Myślałam wtedy, że to flirt
Zwyczajny flirt
On wił się tak jak mirt
Zielony mirt
I w końcu chociaż wcale nie był kimś
Ja odeszłam z nim

Zmienił mi imię, zmienił tryb
Mój życia tryb
Wciąż używa mnie do gry
Do swojej gry
Co dzień rano do śniadania
Każe robić sobie tost

I chociaż nie jest
Bert Bécaud, Gilbert Bécaud
Wciąż dyryguje mną
I tylko mną
I mimo, że ja śpiewam - on ma głos
Tylko on ma głos

Moja piosenka prawdą jest
On muzykę dał, ja tekst
Mój własny tekst
Tylko nie wiem czemu
Z rana mi Stefana czasem brak

Ciekawe gdzie on teraz jest
Ach gdzie
Czy dobrze mu, czy źle
Czy bardzo źle
I czy ten jego pies
Ten mały pies
Jeszcze pozna mnie

Jako jelen když vodu chce pít - Niczym jeleń - Jaromír Nohavica

Jaromír Nohavica - Jako jelen když vodu chce pít
Elżbieta Wojnowska - Niczym jeleń

Antoni Muracki


Niczym jeleń, gdy wodę chce pić
szuka w lesie źródła ukrytego
niczym jeleń, gdy wodę chce pić

Wciąż pragnę przy tobie być
smutek serca - serca samotnego
wciąż pragnę przy tobie być

W samotności - pomóż mi
w moim życiu - pomóż mi
pomóż mojej opuszczonej duszy
ja w każdą noc do ciebie wołam
ja w każdą noc o pomoc wołam

Głęboka rozpacz za serce trzyma
mrok zasnuł oczy - w moich oczach zima
głęboka rozpacz za serce trzyma

Nigdy tak nie być samotnym - jak dziś
zza muru pychy, zza zamkniętych drzwi
nigdy tak nie być samotnym - jak dziś

Wierzę, że tak się stanie
i wbrew wszystkiemu usłyszysz me wołanie
wierzę, że tak się stanie

Liście z osiki zrywa już jesień
w pokorze przyjmę co mi los przyniesie
liście z osiki zrywa już jesień 

Anděl strážný - Anioł Stróż - Jaromir Nohavica


Jaromir Nohavica - Anděl strážný
Elżbieta Wojnowska - Anioł Stróż


Antoni Muracki

Tajemniczą twarz
Ma mój Anioł Stróż
Wierną pełni straż
Strzegąc mego snu

Widzi wszystko, co uczynię
Bym nie upadła dba
W dobrej chwili, w złej godzinie
Dłoń mi pomocną da
Ten mój Anioł Stróż

Ciężki ze mną los
Ma mój Anioł Stróż
Śmieję mu się w nos
A on jest tuż-tuż

A gdy już spotkam go na obłokach
Dzięki – szepnę mu
Że nie stracił mnie nigdy z oka
Boży urzędnik z chmur
Ten mój Anioł Stróż...

To co nemám nemůžu ti dát - Czego nie mam - Jaromír Nohavica


Jaromir Nohavica, Elżbieta Wojnowska
To co nemám nemůžu ti dát - Czego nie mam

Antoni Muracki

Boże odpuść każdą z moich win
złe uczynki choćby w dobrej wierze
zniosę wszystko, co nakażesz znieść
ku Twej chwale poprzez wszystkie dni

czego nie mam, nie mogę Ci dać
skrzydeł orła nad doliną ciemną
jeśli kocham nie dość jakbyś chciał
to pokaraj ale zostań ze mną

co poza mną dziś nie jest w mocy mej
jak się z wodą nie pogodzi ogień
dziś po trzykroć płacę za swój grzech
więc mnie ukarz, ale nie każ odejść

czego nie mam już nigdy nie będę mieć
bo pustyni nie pokryje puszcza
jeśli myślisz, że możesz zmienić mnie
raczej ukarz, ale nie opuszczaj

Dokud se zpívá - Dokąd się śpiewa - Jaromír Nohavica

Fernando Botero

Jaromir Nohavica - Dokud se zpívá
Elżbieta Wojnowska - Dokąd się śpiewa

Antoni Muracki

Z Cieszyna co kwadrans pociągi ruszają w świat
Nie spałem od wczoraj i dziś nie będę się kładł
Medard - mój patron - postukał się w czoło i zbladł,
Lecz - dokąd się śpiewa - jeszcze się żyje i trwa.

Na drogę bułka i słone paluszki - jak lord
W sercu mam miłość, a w głowie piosenek ze sto
Ze szkoły wiem, co przystoi i co czynić mam,
Bo - dokąd się śpiewa - jeszcze się żyje i trwa.

Bilet z podróży w albumie przytwierdzam na klej,
Ruszyłem przed chwila, a gdzie dojadę - kto wie?
Mozaika świata za oknem się mieni jak kram
Bo - dokąd się śpiewa - jeszcze się żyje i trwa.

Drogo się płaci za błędy - a coś o tym wiem
Buja nas życie, zakręty skrywają nam cel
I choćby sępy nade mną - gdy passa jest zła
To - dokąd się śpiewa - jeszcze się żyje i trwa

Z Cieszyna co dzień pociągi na skraj świata mkną
Halo! Jesteście tam, ludzie? - czy słyszy mnie kto?
A z dali chór głosów taką odpowiedź mi da,
Że - dokąd się śpiewa - jeszcze się żyje i trwa.

Bywa, że miłość - Agnieszka Osiecka


Elżbieta Wojnowska
Bywa, że miłość umiera młodo

Agnieszka Osiecka

Bywa, że miłość umiera młodo,
pewnej sierpniowej niedzieli,
bywa, że miłość umiera młodo
– rodzina pochowa ją w bieli...
Bywa, że miłość umiera młodo,
mało kto nad nią zapłacze,
bywa, że miłość umiera młodo,
a mogło... być inaczej.
Mogłaś być jak środek lata,
a byłaś jak zapałka,
mogłaś być jak skarby świata,
a byłaś mało warta,
mogłaś być jak wielka wieża,
a byłaś jak pudełko,
mogłaś siłę mieć rycerza,
a pękłaś – niby szkiełko...
...papierowe pantofelki do trumny,
złożone skrzydełka...
Może miałaś swój móżdżek rozumny,
więc czemu nikt nie łka?
Mogłaś być jak biały żagiel,
a byłaś chorągiewką,
mogłaś być jak skały nagie,
a byłaś kruchą śpiewką.
Bywa, że miłość umiera młodo,
okryta uprzejmą żałobą,
bywa, że miłość umiera młodo,
nas nie zabiera ze sobą...
Dziś nam się chyba już nic nie przydarzy,
chodźmy lepiej do parku...
Zostanie nam po niej cmentarzyk –
serduszko z jarmarku.