Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szczepańska B.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szczepańska B.. Pokaż wszystkie posty

Zimowe obrazki - Barbara Szczepańska


Skaldowie - Zimowe obrazki

Barbara Szczepańska


Białe kartki, białe listy, śnieg
Białe sanie, koń srebrzysty, bieg
U ołtarzy białe panny
I dźwięk dzwonów nieustanny
Za oknami pada, pada śnieg

Biały dziad i biała baba, wiek
Już tak którąś zimę gadać chce
Kot się wspina po firankach
Stygnie mleko w filiżankach
Za oknami pada, pada śnieg

Brniemy w śniegu po kolana, ech
Pan tak do mnie, ja do pana - niech
By nie zabrnąć za daleko
Bo odpłynie ciepłą rzeką
Niech już lepiej pada, pada śnieg

Nie odjeżdżaj do cieplejszych miejsc
Tam marzenia mają inny sens
Weź dzieciaka na kolana
Widzisz, żona taka ładna
Za oknami pada, pada śnieg

Białe kartki, białe listy, śnieg
Białe sanie, koń srebrzysty, bieg
U ołtarzy białe panny
I dźwięk dzwonów nieustanny
Za oknami pada, pada śnieg

Pada, pada, pada, pada śnieg...

Kosmogonie - Barbara Szczepańska


Skaldowie - Kosmogonie

Barbara Szczepańska


Lekko jak nigdy
Przez wszechmocny czas
W blask niedościgły
Tyle złota drga i drga

W dole tam Ziemia maleńka
Jak jesienna kropla dżdżu
Znika gdzieś szara udręka
Gwiezdny przeszywa nas kurz

W dole tam Ziemia maleńka
Jak jesienna kropla dżdżu
Już przesłania ją Andromeda
Wyżej już tylko jest Bóg

Tam już nie sięga
Ponad wieczne mgły
Gdzie cień Ikara
I niebieski Centaur śpi

Aby grom złej pogody
Naszych statków nie mógł tknąć
Dobry Boże, bądź taki dobry
Tu, gdzie jest dzień, tam, gdzie noc

W dole tam Ziemia maleńka
Zresztą sam ją dobrze znasz
Unieś w swoją dłoń trochę szczęścia
I rzuć je nam choćby w twarz

W dole tam Ziemia maleńka
Może lepiej wróćmy już
Widzisz, jeszcze jest trochę miejsca
Na ciepły ślad naszych stóp

W dole tam Ziemia maleńka
Jak jesienna kropla dżdżu
Widzisz, jeszcze jest trochę miejsca
Na ciepły ślad naszych stóp

Ballada o jesiennych drzewach - Barbara Szczepańska


Skaldowie, Barbara Szczepańska
Ballada o jesiennych drzewach

Barbara Szczepańska

Na ławce w parku w pewnym mieście
Gdzie raczej rzadko obcy bywa
Siadła raz pani nie z tej ziemi
Przy panu, który spadł z księżyca

Było to wczesne popołudnie
Dość na tę porę roku ciepłe
Pan miał garnitur jak spod igły
Oraz maniery staroświeckie

Pani nie pierwszej już młodości
Lecz ten typ kobiet, co na pewno
Z wiekiem zyskuje i zadziwia
Jak dobre wino albo srebro

"Ładnie dzisiaj, pani pozwoli, zagadam
W miarę słońca, wiatru w miarę, deszcz nie pada
Tylko liści, doprawdy, mniej, że aż szkoda
Cóż, przemija tak drzew naszych wciąż uroda"

"Lecą liście, niech pani spojrzy, jak ze złota
Tamte z brązu, a tutaj jakby miedzią potarł
Szkoda barw tych, co tak spadają gdzieś na ziemię
Potem giną już dla nikogo niepotrzebne
Potem giną już dla nikogo niepotrzebne"

Wiał lekki wietrzyk, a wśród liści
Ruda wiewiórka gryzła orzech
Pani słuchała wciąż uważnie
Jak gdyby nieobecna trochę

Wreszcie odrzekła, poprawiając
Kosmyk swych kasztanowych włosów:
"Słuszna uwaga, ma pan rację
Choć ja to widzę w inny sposób"

Znów popatrzyła gdzieś przed siebie
Profil swój ukazując śliczny -
"Ja to ujęłabym dogłębniej
Pogląd mój jest metafizyczny"

"Bo my także jesteśmy przecież jak drzewa
Tuż przy ziemi i tak trochę aż do nieba
Silne burze, ulewne deszcze wciąż nam szkodzą
Zostawiamy innym smutek nasz, odchodząc"

"Bo my także jesteśmy przecież jak te drzewa
Tuż przy ziemi i tak trochę aż do nieba
Bo my także dojdziemy kiedyś do jesieni
Poszumimy i poskrzypimy, przystaniemy"...

Na ławce w parku w pewnym mieście
Gdzie raczej rzadko obcy bywa
Siadła raz pani nie z tej ziemi
Przy panu, który spadł z księżyca

Tyle wiedziano o nich tutaj
Przyszli, odeszli gdzieś dyskretnie
Tylko na ławce wciąż leżały
Dwa złote liście obok siebie

I nic poza tym się nie działo
I pewnie dziać się już nie będzie
Prócz zwiędłych liści dwóch na ławce
Jesień po prostu i nic więcej...

Obrazy: Siergiej Tutunow

Księżycowa zatoka - Barbara Szczepańska

Skaldowie - Księżycowa zatoka


Barbara Szczepańska


Wielki władco cichych zatok
I wybrzeży wietrznych
Za ten czas niewiernych rejsów
Aż do brzegów serdecznych - bądź zdrów

Za tę wodę aż do granic
Co łagodzi ogień trwóg
Okryj mnie, niech się znów stanę
Po horyzont żaglami - bądź zdrów

Hej ty, panno z morskiej piany
Nie zachwycaj mnie aż tak
Nim cię wezwie księżyc kochanek
Zabłąkanym wędrowcom daj znak

Obraz: Roy Tabora