Jak też się pisze na maszynie Agnieszki?
Rzeczywiście, bardzo przyjemnie.
Maszyna mała, a czcionka duża,
A w Armagnacu czerwona róża…
Ta róża wcale nie jest ode mnie,
ale Agnieszce i tak przyjemnie…
Dobrze, żem dzisiaj nie przyniósł roży,
bo by nie miała w czym jej zanurzyć…
Więdłaby róża moja jesienna,
a mnie by gryzła rozpacz bezdenna…
Po co mieć jeszcze róże na głowie?
I tak ma dosyć zmartwienia człowiek…
Lepiej winiaczek mi wypić do dna.
Nowa butelka będzie swobodna…
Ty w nią, Agnieszko mnie nie nabijaj,
a jutro różę przyniosę Ci – ja…
Listopad 1965 Piotr Machalica
z “Listów na wyczerpanym papierze”
Pan Jeremi Przybora w miejscu: Jedni piszą wiersze piórem
na maszynie drudzy klepią -
ci pomysłów mają furę,
tamci- z trudem rymy lepią,
inni pisząc oczy mrużą -
a ja - piszę wiersze różą...
Jedni piszą wiersze głową,
drudzy - sercem wiersze piszą,
jedni erę tworzą nową,
drudzy wciąż w ogonie wiszą,
inni dręczą się nad światem -
a ja - piszę wiersze - kwiatem...
Jedni piszą lewą nogą,
drudzy piszą z ambicjami,
jedni piszą, choć nie mogą,
drudzy mają takich za nic,
inni dręczą się podwyżką -
ja - pisałam to łodyżką! Agnieszka
Wciąż jeszcze zima w Portofino,
wciąż jeszcze chandra, mróz i śnieg…
I wciąż tęsknota za dziewczyną,
na którą znowu się czeka wiek…
Znów mi te same rymy płyną,
jak tamte, pierwsze – pierwszy raz…
i melodyjka „Portofino”…
i złość, jak tamta – spod tamtych „Gwiazd”…
Ja nawet może bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie chcę – z tęsknoty za dziewczyną,
wolę ze szczęścia ginąć z nią!
Może pod pragnień mych lawiną
poczuje, że jej czegoś brak
i wróci znów do Portofino,
jak wiosną z drogi powraca ptak?…
Agnieszka Osiecka
Dwuosobowe Portofino,
to jedna z mniejszych w świecie dziur,
maleńki rynek, jedno kino,
niewielkie deszcze, z niedużych chmur.
Zaś ambasador Portofino,
to z fotografii jeden Ktoś,
ktoś, kto z surową bardzo miną
spogląda na mnie…Lecz czy to złość?
Co, proszę pana, jest przyczyną,
że losy wiodą het, ze Szczors
ku Dąbrowszczakom i Londynom
z panią co pije gdzieś White Horse?
(A że ta pani, to dziewczyna,
więc lęk ją zrywa w środku snów –
że nie zastanie Portofina,
gdy wiosną z drogi powróci znów…)
10 marca 1965
Piotr Machalica, Magda Umer
Z „Listów na wyczerpanym papierze”
Dookoła noc się stała,
księżyc się rozgościł,
jeszcze ci nie powiedziałam
wszystkich słów miłości.
Jeszcze z tobą nie zdążyłam
na najdalsze gwiazdy,
jeszcze ci nie wymyśliłam
najpiękniejszej nazwy.
Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną.
❤
Dla mnie jesteś smokiem,
dla mnie jesteś lwem,
pójdę z tobą w ogień,
pójdę z tobą w mgłę;
Nocny mój sąsiedzie,
bądźże mi pożarem,
bądźże mi niedźwiedziem,
bądźże mi ogarem…
Nie błądź długo we śnie,
noc się staje dniem,
jesteś jesteś, jesteś –
wszystko – inne snem.
7 lutego 1965 Magda Umer
z „Listów na wyczerpanym papierze”
Jeszcze tydzień do Ciebie
niebotyczny i stromy
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez ten czas nieruchomy
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to słońce stojące
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez te myśli dręczące
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to Twoje milczenie
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to moje starzenie
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez bywanie u osób
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez pretensje do losu
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Krakowskie Przedmieście
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez zwątpienie, czy jesteś
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez dni gęste jak sita
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Gomułkę i Tita
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez jedzenie truskawek
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez bez Ciebie Warszawę
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Brubecka i Bacha
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez milknący lip zapach
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to pchanie się´ siłą
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez miłość Piotr Machalica
z „Listów na wyczerpanym papierze”
Gdy nie chce grać nikt ze mną w oko,
gdy ryby łowi kumpli zgraja,
gdy łeb mam z waty, niby kokon,
a w telewizji – pierwszy maja –
gdy do herbatki koniak leję
choć w termometrze skacze rtęć,
– tę jedną tylko mam nadzieję,
ta jedna drzemie we mnie chęć –
📞 - 9-27-75.
Gdy brak talentu na piosenkę,
na Portofino – forsy mało,
gdy nikt nie prosi mnie o rękę
(ani, no niechby, o to ciało…),
to czytam sobie „put’ moj skuczen”
albo z Puszkina inną część
i w środku cicho warczę, mruczę –
📞 - 9-27-75.
Gdy mnie nie cieszy wiara w postęp,
ni szalik w kratkę ze Scotch-shopu,
gdy serce dźwigam niby krostę,
gdy smętnie gładzę skroni popiół –
to jeden w sobie refren pieszczę
i myślę sobie – chcesz, to szydź –
a ja powtórzę go raz jeszcze:
„z imienin wyjdź, z imienin wyjdź…”.
1 maja 1964 r. (imieniny J. Przybory)
Agnieszka Osiecka TY Na całej połaci – Ty
w marchewce i w naci – Ty
w gałązce akacji – Ty
od Mazur do Francji – Ty.
We wróżbach i w kartach – Ty
w strumyczkach Mozarta – Ty
u Prousta i Sartre’a – Ty
i w „Czarach i Czartach” – Ty.
W przelicznej piosence – Ty
w deszczowej kropelce – Ty
w niemodnej panience – Ty
kto szczęścia ma więcej – Ty. JA
A rozum kto traci – ja
bez sióstr i bez braci – ja
kto Izą się bławaci – ja
z Przybory plagiacik – ja.
A w kącie kto stoi – ja
kto si´ niepokoi – ja
niedobry nastroik – ja
czy czujesz to co i – ja?…
W paskudnym wierszyku – ja
kłopotów bez liku – ja
w kuchennym lufciku – ja
i w złym pejzażyku – ja.
Zielono od marzeń – my
na moście i w barze – my
do pary, nie w parze – my
bezsenni tekściarze – my.
Cóż, Jeremi, że jest nam tak ładnie,
któż, Jeremi, mój sekret odgadnie,
że od książąt pobladłych
wolę mężczyzn upadłych -
O, Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty jeszcze w krawacie, w binoklach,
A ja pytam, czyś kogo już okradł,
nie wymagam byś nocą się śnił,
ale błagam, byś palił i pił.
Może z czasem nabierzesz ochoty
do rozróbki, do mokrej roboty?...
Ja opatrzę twe rany,
kiedy będziesz karany,
lecz ty - nosisz kalosze,
choć proszę:
O, Jeremi, rzuć rymy i składnię,
o, Jeremi, niech ciebie napadnie
jakaś furia i piekło,
jakaś żądza i wściekłość –
O, Jeremi,
czy jesteś już na dnie?
(Siada mu na kolanach)
O, Jeremi, czy droczyć się ładnie?
Wciąż, Jeremi, nie bijesz, nie kradniesz,
no a dla mnie mężczyzna,
to jest taka trucizna,
więc - Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty znowu przyniosłeś mi liryk,
a mnie bliższy jest raczej – deliryk.
Wiesz - z innymi to szybciej mi szło,
No…Jeremi… spacerkiem - na dno…
Banalnego upiększy to lorda,
gdy smak znajdzie on w gwałtach i mordach,
zresztą - ziarnko do ziarnka:
może pójdzie ci w kartach?-
potem długi
i wódki złe skutki…
O, Jeremi, zaplączmy się w matnię,
o, Jeremi, zobaczysz, jak wpadniesz,
...ale co to?... – Morfinka… (np. w kieszonce)
Oo, kłamczuszek, oo, świnka…
O, Jeremi, ty jesteś już na dnie Jeremi Przybora O, Agnieszko, twarzyczko na chmurze!
O, Agnieszko, różyczko w purpurze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tą moją samotność!
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!
A na górze, jak zwykle, nikogo…
A podróże wypadły mi drogo -
Nie najkrótszą znał drogę mój koń,
A tę dłuższą– przez rzeczkę! – Dordogne.
Deszczem zlało mnie, wiatrem przegięło -
Jestem stary, sterany Romeo,
W krzyżu miewam te bóle,
Kiedy w sercu Cię tulę
I w tę pustkę dokoła
Wciąż wołam:
O, Agnieszko!
Jaskółko w lazurze!
O, Agnieszko!
Światełko na murze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tę moją samotność
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!
1964
Magda Umer, Piotr Machalica 👉👉👉
z „Listów na wyczerpanym papierze”
Tam był fortepian, czy pianino,
bo, gdy usiadła obok mnie, to melodyjka „Porto Fino”
za tą dziewczyną płynęła w tle.
To była właśnie ta dziewczyna,
na którą czeka się i wiek
A ona z innym szła do kina,
a potem za mąż. I padał śnieg…
Ja może nawet bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie – zamiast nocy z tą dziewczyną,
ani – przed nocą, ale – po…
Nad ranem w morze bym popłynął,
bo to najmniejszy pewno ból…
i z melodyjką „Porto Fino”
i smutną miną – gul gul gul gul…
14 II 1964
Dla Agnieszki i Jeremiego słowa porto fino
miały dodatkowe znaczenie:
ostatni port, do którego zawiną
– na dobre, już na zawsze…
albo choćby na dłużej niż chwilę.
Agnieszko!
Nie krytykuj tej Wiosny,
bo to nasza - pierwsza!
❤ Jeremi
Oświadczenie
Nie zakocham się tej wiosny już w nikim,
choćby śpiewem się zaniosły słowiki,
choćby zapachniały wszystkie jaśminy,
choćby zapłakały wszystkie dziewczyny...
Nie zakocham się tej wiośnie na przekór.
No i chyba słusznie, boś nie w tym wieku.
Trzeba umieć się wycofać z arenki,
gdy zaczyna służyć sofa do drzemki...
Nie uwikłam się z tą wiosną w ten wątek.
Górę w tobie wziął po prostu rozsądek.
Nie usłucham ja tej wiosny zupełnie -
postulatów jej najprostszych nie spełnię!...
Nie, nie pójdę ja tej wiośnie na rękę,
serce w żadną mi nie wrośnie panienkę.
Za to darzę cię estymą nareszcie.
Zakochałem ja się - zimą, już wcześniej...
❤ Agnieszce - Jeremi
Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze
Bez ciebiejestem tak smutny,
jak kondukt w deszczu pod wiatr.
Bez ciebie jestem wyzuty
z ochoty całej na świat.
Bez ciebie jestem nieładny,
bez żadnej szansy u pań.
Bez ciebie jestem bezradny
jak piesek, co wypadł z sań.
Bez ciebie jestem za krótki
na długą drogę przez świat.
Bez ciebie jestem malutki
i wytłuc może mnie grad.
Bez ciebie jestem tak nudny
jak festiwale na pieśń.
Bez ciebie jestem tak trudny,
że trudno siebie mnie znieść.
Bez ciebie jestem niepełny
jak czegoś ćwierć albo pół.
Bez ciebie jestem zupełny
chomąt, łachudra i wół.
Kimkolwiek jesteś - włóż
na siebie coś i rusz!
Od stołu wstań, z imienin wyjdź,
zrezygnuj z dań
i przyjdź!
Przy tobie będę pogodny -
bo skąd bym smutek brać miał?
Przy tobie będę podobny
strukturą torsu do skał.
Przy tobie będę upojny
jeżeli idzie o głos.
Przy tobie będę przystojny
urodą silną jak cios.
Przy tobie będę subtelny
jak woń łubinu wśród pól.
Przy tobie będę tak dzielny
jak ten co zginął nam, król.
Przy tobie będę artystą
wzruszeniem duszy do łez.
Przy tobie będę z umysłu
inteligentny jak bies.
Przy Tobie w jednej osobie
Efebem będę ja, bądź
poetą, mędrcem... A z kobiet -
dużą blondyną ty bądź!
Więc kim byś była - włóż
na siebie coś i rusz!
Jeżeliś w śnie - z pościeli wyjdź,
przeciągnij sięi przyjdź!
Piotr Machalica Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze
W kawiarence „Sułtan” przed panią róża żółta,
A obok pan, co miał tę różę i pani dał.
Pajączek wyszedł z róży,bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę szedł, snując pajęczynkę,
Co im związała ręce przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem, widziałam to, więc wiem.
W kawiarence „Sułtan” przed panią róża żółta,
A obok pan, co miał tę różę i pani dał.
I już ten pan i pani zostali w tej kawiarni -
Bo gdyby nie zostali, to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża właściciel ich odkurzał,
Jeść dawał im i pić i tak powinno być.
W kawiarence „Sułtan” przed panią róża żółta,
A obok pan, co miał tę różę i pani dał.
Gdy kiedyś przy księżycu iść będziesz tą ulicą –
Gdzie kawiarenka „Sułtan” –
Wstąp choć na chwili pół tam
Zobaczyć, czy ta pani z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz to też jest ważna rzecz.
Czy w kawiarence „Sułtan” przedd panią róża zólta?
Czy obok pan, co miał tę różę i pani dał?
Czy Oni tam są?
(1967)
Piotr Machalica z „Listów na wyczerpanym papierze"
Wiesław Gołas, Grzegorz Turnau Moja dziewuszka nie ma serduszka
Jeremi Przybora
Dziewczę poznałem prześliczne
i zmysły eksplodowały –
i w arabeski magiczne
nam ciała pozaplatały.
Jednak w zbliżeniu dusz
trudniej nam było o splot –
była nieczuła i już,
już wkrótce wiedziałem, że ot ...
Moja dziewuszka
nie ma serduszka
i nie wiadomo co w zamian ;
może skarbonkę w formie jabłuszka,
co z pestką z perły podzwania ;
może zegarek firmy nieznanej
złotą kołatką szeleści –
lub precyzyjny inny mechanizm
werk ma misterny w jej piersi
lub precyzyjny inny mechanizm
werk ma misterny w jej piersi.
Chłodem jej miłość mnie truła,
choć ciało było życzliwe.
Ja zaś ogromne jak buła
mam serce oraz nadwrażliwe.
Więc pochwyciłem nóż
i – że to niby dla psot –
pierś jej rozciąłem, i już,
już wkrótce wiedziałem, że ot ...
Moja dziewuszka
nie ma serduszka –
nie ma serduszka, a w zamian
ani skarbonki w formie jabłuszka,
co pestką z perły podzwania,
ani zegarka firmy nieznanej
co by kołatką szeleścił.
Był tam zwyczajny świerszczyk blaszany –
com go niechcący uśmiercił.
Był tam zwyczajny świerszczyk blaszany –
com go niechcący uśmiercił.
Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze
Podła!
Na pasku kłamstw mnie wiodła,
by nagle zepchnąć w otchłań,
w bezsenną noc bez dna!
Zgubna!
Niewierna, choć nieślubna!
Fałszywa, samolubna!
Podstępna, pusta, zła!
Żeby tak jeszcze móc
na jej ślad natrafić!
Żeby tak jeszcze móc
spotkać ją i stłuc!
O, słodka!
Rozumna, śliczna, wiotka!
Kwiatuszek mój, Stokrotka!
Niepowtarzalna ma! To jaka ona jest właściwie, ta pani?
Och, cudna jest!
Ponętna i nietrudna jest!
Namiętna i nienudna!
Jak hazardowa gra!
O, śliczna!
Wiosenna, feeryczna!
Płomienna, dynamiczna!
Jak elektryczna skra!
Gdyby mi los chciał dać
jeszcze raz tę szansę!
Móc w ramiona ją brać,
tulić, mieć i łkać…
Och, wredna!
Trucizna, żmija jedna!
Podniosę ja cię ze dna!
Roślinko biedna ma…
Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze
-----------------------------------------------------
A tak zapewne mogłaby zaśpiewać ta pani:
Podły!
Marzenia mnie zawiodły!
Spojrzenia twe mnie zwiodły,
cudowny urzekł strój!
Ach, zgubny!
Aż do znudzenia ślubny!
Uparty, samolubny!
Obłudny, nudny wuj!
Gdybyś tak kiedy mógł
w ogniu żądz mnie spalić!
Gdybyś tak kiedy stłukł
lub za włosy wlókł!
Ach, słodki!
Przytulny jak dwa kotki!
Najsłodszy wujek ciotki!
Nieodwołalny mój!
Na całej połaci- deszcz W przeróżnej postaci -
deszcz
Na siostry i braci - deszcz
Jesienny plakacik - deszcz
Na naszą równinę - deszcz
na każdą roślinę - deszcz
Na tłoczek przed kinem - deszcz
Na ładną dziewczynę - deszcz
Na pociąg do Jasła - deszcz
Na wzmiankę, że "Zgasła..." - deszcz
Na napis: ”Brak masła” - deszcz
Na starte już hasła - deszcz
Na flaszki od wódki - deszcz
Na inne złe skutki - deszcz
Na dzionek za krótki - deszcz
Na puste ogródki - deszcz
Na orła czy reszkę - deszcz
Na skromną wywieszkę - deszcz
Na smutek z uśmieszkiem - deszcz
Na jedną Agnieszkę... - deszcz
Na w sinej mgle dale - deszcz
Na kocham cię stale - deszcz
Na żale, że wcale... - deszcz
No i na tak dalej, tak dalej, tak dalej... - deszcz ❤ Mistrzowi Agnieszce - pilny uczeń Jeremi
Agnieszko!
Do wczoraj pewno jeszcze trochę mnie pamiętałaś,
ale dzisiaj już muszę przypomnieć Ci się.
Telefonowałem, ale nikt nie odpowiadał,
może dlatego, że - jak to dziś stwierdziłem - pod zły numer.
Teraz będę dzwonił pod dobry, ale w domu nie mam dobrych warunków akustycznych, więc nie wiem, czy się prędko do Ciebie dodzwonię,
bo jeszcze do tego tonę w pracy przed premierą.
Agnieszko, pamiętaj o mnie i dbaj o uszy, za którymi przepadam! ❤ Jeremi
...Na starą piosenkę - deszcz -
na z Kępy panienkę - deszcz -
na pana Przyborę - deszcz -
na dusze dwie chore - deszcz - ❤ Agnieszka (wyraźnie pod wpływem Jeremiego Przybory)
6 lutego 1964 r.
Piotr Machalica, Magda Umer 👉👉👉
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze