sobota, 16 września 2017

Moje dwie ojczyzny - Andrzej Sikorowski


Andrzej Sikorowski
Moje dwie ojczyzny

Jest taki kraj na południu
gdzie wyspy toną w błękitach
Gdzie Bóg zapomniał o grudniu
i zawsze dźwięczy muzyka
Jest taki kraj wiecznej wiosny
pachnący wiatrem i morzem
gdzie miłość to wiersz miłosny
nienawiść ta pchnięcie nożem

Lubię tam być lubię tam być
w słońcu najlepiej marzyć
chłodną jak noc ambrozję pić
i witać świt na plaży
lubię ten zgiełk zapach i smak
i szum radosny w głowie
w cyprysach zaplątany wiatr
gorące oczy kobiet

Jest taki kraj tu nad Wisłą
pod nieba szarym ołowiem
Tu moje imię nazwisko
tu w ziemi moi ojcowie
I chociaż wciąż narzekają
że stąd daleko do świata
to tylko w tym jednym kraju
potrafię kochać i płakać

Bo tylko tutaj sprzedają chleb
który z dzieciństwa pamiętam
skrzypi pod nogą wczorajszy śnieg
i najpiękniejsze są święta
i choć mnie czasem zalewa krew
i myśli mam nie-zbadane
to tutaj wrosłem po wieków wiek
drzewem którego nie złamiesz

Lecz póki co żyjemy - Andrzej Sikorowski

Andrzej Sikorowski
Lecz póki co żyjemy

Po drugiej stronie życia
ponoć żarcia już nie trzeba ani picia
nawet jeden szczyt nie został do zdobycia
lub kontynent do odkrycia
po drugiej stronie życia...

Po drugiej stronie cienia
nie ma marzeń bo spełnione już marzenia
nic nie boli bo nieznane są cierpienia
gdzie się nigdy nic nie zmienia
po drugiej stronie cienia...

Więc mi wybaczcie proszę myśl grzeszną
którą powiedzieć tutaj aż trudno
że mi tam wcale jeszcze nie spieszno
tam gdzie jest równie pięknie co nudno

Lecz póki co żyjemy
koty drzemy nieźle jemy i pijemy
jeszcze jakąś Amerykę odkryć chcemy
i garbaty los niesiemy
lecz póki co żyjemy...

Lecz póki co marzymy
układamy wiersze z dziewczynami śpimy
i każdego roku ileś lat kończymy
coś po sobie zostawimy
przynajmniej tak marzymy...

Ale czasami kiedy jest wieczór
i wszystkie gwiazdy wstają do pieśni
to nam brakuje paru kolesiów
którzy na tamtą stronę już przeszli...

piątek, 15 września 2017

Moje kobiety - Andrzej Sikorowski


Andrzej Sikorowski
Moje kobiety

Kiedy żona powraca z podróży
powitanie układa się w wiersz
czas mi wtedy przestaje się dłużyć
i odkurzaczowi też

Kiedy córka ze szkoły przychodzi
to problemy spadają jak deszcz
przy fizyce mnie pamięć zawodzi
przy matematyce też

Kiedy moje kobiety są w domu
tłok się robi przed każdym lustrem
a ja o tym nie mówcie nikomu
rzadko miewam na piwo przepustkę

Kiedy moje kobiety są w domu
to nie mogę przeklinać i tyć
a bez tego nie mówcie nikomu
trudno sobą czasami być

Kiedy żona powraca z podróży
to nie pyta z kim kiedy i gdzie
twarz ma jasną jak niebo po burzy
i o wszystkim wszystko wie

Kiedy córka ze szkoły przychodzi
niesie plecak radości i trosk
a ja mówię że nic że nie szkodzi
i topnieję niby wosk

Kiedy moje kobiety są w domu
tłok się robi przed każdym lustrem
a ja o tym nie mówcie nikomu
rzadko miewam na piwo przepustkę

Kiedy moje kobiety są w domu
to nie mogę przeklinać i tyć
a bez tego nie mówcie nikomu
trudno sobą czasami być

Kiedy moje kobiety są w domu
pełno wszędzie ich włosów i rzęs
ale wyznam nie mówcie nikomu
tylko wtedy ten dom ma sens...

Za wiele dla Ciebie Aniele - Andrzej Sikorowski

Andrzej Sikorowski
Za wiele dla Ciebie Aniele

Aniele stróżu mój
Ty z boku raczej stój
Spuść z oka swą owieczkę
Bo żyje niebezpiecznie
Co rano nowy bój
Aniele stróżu nasz
Ty ścieżki kręte znasz
Lecz mało wiesz o lesie
Przez który wiatr mnie niesie
Gdy chcę ratować twarz

W moje drzwi wiek zapukał dojrzały
Wokół rewia wydarzeń i ludzi
A ty wciąż taki czysty i biały
Samą troską się trudno ubrudzić
Jakże chcesz mnie prowadzić kochany
Gdy w kieliszkach wódeczka zmrożona
I wciąż nowe szykują się damy
O cieplejszych niż twoje ramiona

Aniele stróżu mój
Na niebie pokus rój
I mądrze mówi żona
Że muszę je pokonać
Lecz to poważny znój
Aniele chwilę spełń
Na jawie i we śnie
Pytanie rodzi głowa
Kto kogo ma pilnować
Ja ciebie czy ty mnie...

Pasjans A.D. 1990 - Andrzej Sikorowski


Andrzej Sikorowski
Grzegorz Turnau

Pasjans A.D. 1990

W starej szkatułce dwie talie kart
szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem od wielu lat
czekają na lepsze czasy
damy, królowie i cały dwór
sen taki śnią najczęściej
że gdzieś tam jest zielony stół
i graczy czyste ręce

Tyle razy na łopatki wyłożeni
w nieudanych pasjansach
z głębokimi impasami pogodzenie
w brydżach i w preferansach

W starej szkatułce dwie talie kart
szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem od tylu lat
czekają na lepsze czasy
i my czekamy na lepsze dni
na złotą mannę z nieba,
która po nocach nam się śni
i której tak nam potrzeba

Tyle razy na łopatki wyłożeni
w nieudanych pasjansach
w dziwnym tańcu rozszlochani zagubieni
choć nikt nie prosił do tańca

Na całość - Andrzej Sikorowski

Andrzej Sikorowski
Grzegorz Turnau
Na całość

Piąta rano zabawa skończona
Różowieje już niebo na wschodzie
Jakim słowem przywita mnie żona
Bardziej święta, niż proboszcz dobrodziej
Głowa ciężka, leciutkie kieszenie
I w łazience unika się lustra
Bo najtrudniej z obitym sumieniem
Razem z sobą doczekać do jutra

A jutro znów idziemy na całość
Za to wszystko co się dawno nie udało
Za dziewczyny, które kiedyś nas nie chciały
Za marzenia, które w chmurach się rozwiały
Za kolegów, których jeszcze paru nam zostało

A jutro znów idziemy na całość
Miasto będzie patrzeć twarzą oniemiałą
Bo kto widział żeby z nocą się nie liczyć
Na dwa glosy nagle śpiewać no ulicy
Że w tym życiu to nam jakoś życia ciągle mało...

Tak mijają miesiące i kraje
Coraz mądrzej gadają dokoła
A my starym złączeni zwyczajem
Nasze wojny toczymy przy stołach
A nad ranem, gdy boje skończone
Wstaje słońce, jak zwykle z ochotą
W błogi spokój otulą nas żony
I pozwolą zwyczajnie odpocząć...

Pani Zosia - Andrzej Sikorowski

Andrzej Sikorowski
Grzegorz Turnau
Pani Zosia

Tysiące barów w moim Krakowie
zazdrośni mówią wam to się żyje
od nazw koktajli kręci się w głowie
zanim to człowiek jeszcze wypije

Za każdym rogiem grają muzykę
płyną języki z całego świata
i tylko taki jak ja zabytek
nie tylko taki jak ty zabytek
z łezką wspomina minione lata

Gdy pani Zosia królowała za bufetem
i ciut za mały poprawiała ciągle sweter
łaskawym okiem spoglądając na poetę
który po secie zauważał w niej kobietę

Za drzwiami stała brudnoszara rzeczywistość
a z czystych rzeczy tośmy mieli wódkę czystą
cichą nadzieję na kolejny cud nad Wisłą
która artystom pozwalała wierzyć w przyszłość

A dzisiaj śledczy tamtej przeszłości
którego wtedy w planach nie było
sporządza listę moich słabości
i wie najlepiej co mi się śniło

Nim na pożarcie rzucą nas tłumom
chcemy powiedzieć niektórym gościom
to nie tęsknota jest za komuną
to nie tęsknota za komuną
to jest tęsknota za młodością

Gdy pani Zosia...

A dzisiaj mamy kolorową rzeczywistość
i coraz rzadziej popijamy wódkę czystą
bo nasza młodość odpłynęła z szarą Wisłą
i jakby krótsze się zrobiło słowo przyszłość...

czwartek, 14 września 2017

Czułość - Zbigniew Herbert

Zbigniew Herbert
Grzegorz Turnau
Czułość

Zbigniew Herbert

Cóż ja z tobą czułości w końcu począć mam
czułości do kamieni do ptaków i ludzi
powinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam
twoje miejsce niech cię nikt nie budzi

Psujesz wszystko zamieniasz na opak
streszczasz tragedię na romans kuchenny
idei lot wysokopienny
zmieniasz w stękania eksklamacje szlochy

Opisać to jest zabić bo przecież twoja rola
siedzieć w ciemności pustej chłodnej sali
samotnie siedzieć gdy rozum spokojnie gwarzy
w oku marmurów mgła i krople toczą się po twarzy

Między ciszą a ciszą - Michał Zabłocki

Grzegorz Turnau
Między ciszą a ciszą

Michał Zabłocki

Między ciszą a ciszą
Sprawy się kołyszą
I idą, i płyną
Póki nie przeminą
Każdy swoje sprawy
Trochę dla zabawy
Popycha przed siebie
Po zielonym niebie

A ja leżę, i leżę, i leżę
I nikomu nie ufam
I nikomu nie wierzę
A ja czekam, i czekam, i czekam
Ciszę wplatam we włosy
I na palce nawlekam
Na palce nawlekam

Między ciszą a ciszą
Sprawy się kołyszą
Czasem trwają w bezruchu
Klepią się po brzuchu
Ale czasem i one
Lecą jak szalone
Wystrzelają w przestworza
I spadają do morza

A ja leżę...

Między ciszą a ciszą
Sprawy się kołyszą
Sprawy martwe i żywe
Nie do końca prawdziwe
Między ciszą a ciszą
Sprawy się kołyszą
I idą, i płyną
Póki nie przeminą...

A ja czekam, i czekam, i czekam
I tylko ciebie wciąż wołam
Ciebie wzywam z daleka
Więc ja leżę, i leżę, i leżę
Bo tylko tobie zaufam
Tylko tobie uwierzę...

Ze sztambucha - Leszek A. Moczulski


Grzegorz Turnau
Ze sztambucha

Leszek Aleksander Moczulski

Żeby dzień nie był czarną czarną nocą
Żeby noc nie była studnią co bez dna
Kochaj mnie bez względu na wszystko
A ja nie mniej niechaj kocham ciebie ja

Żeby słońce świeciło nam przez całą dobę
Żeby serce stopiło między nami mur
Tak kochaj mnie i tak ja chcę kochać ciebie
Jak światło zza gór jak światło zza chmur

Nikt nie jest samotny choćby żył samotnie
Choćby nawet wiedział że on ciągle sam
Tyle miłości miej kochanie do mnie
I ja dla ciebie niech to samo mam

Żeby dzień nie był czarną czarną nocą
Żeby noc nie była studnią co bez dna
Kochaj mnie bez względu na wszystko
A ja ciebie nie mniej wcale lecz tak
Samo niechaj
Kocham ciebie ja