niedziela, 19 listopada 2017

Addio pomidory - Jeremi Przybora



"To było w czasach kiedy pomidory jadało się raz do roku. Pyszne, pachnące, czasami wylegiwały się na okiennym parapecie aby jeszcze dojrzeć. Tęsknię za nimi. Teraz mogę je jeść nawet zimą. Tylko po co? Brak im słońca i słodyczy. Poczekam do lata".  Z takim komentarzem zamieściłam tę piosenkę trzy lata temu. W październiku odszedł jej niezrównany wykonawca, Wiesław Michnikowski...

Wiesław Michnikowski - Addio, pomidory!

Jeremi Przybora


Minął sierpień, minął wrzesień -
znów październik i ta jesień
rozpostarła melancholii mglisty woal...
Nie żałuję letnich dzionków -
róż, poziomek i skowronków,
lecz jednego jedynego jest mi żal...

Addio, pomidory!
Addio ulubione!
Słoneczka zachodzące
za mój zimowy stół!
Nadchodzą znów wieczory
sałatki nie jedzonej -
tęsknoty dojmującej
i łzy przełkniętej wpół.
To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
gdy pomnę wciąż
wasz świeży miąższ
w te witaminy przebogaty.
Addio, pomidory!
Addio, utracone!
Przez długie złe miesiące
wasz zapach będę czuł.

Owszem - była i dziewczyna,
i miłości pajęczyna,
co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał.
Porwał dziewczę zdrady poryw
i zabrała pomidory -
te ostatnie, com schowane przed nią miał.

Addio, pomidory!
Addio ulubione!
Słoneczka zachodzące
za mój zimowy stół!
Nadchodzą znów wieczory
sałatki nie jedzonej -
tęsknoty dojmującej
i łzy przełkniętej wpół.
To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
gdy pomnę wciąż
wasz świeży miąższ
w te witaminy przebogaty.
Addio, pomidory!
Addio, utracone!
Przez długie złe miesiące
wasz zapach będę czuł.

Zmierzch - Jeremi Przybora


Kalina Jędrusik - Zmierzch

Jeremi Przybora


Zmierzch wszedł cicho przez sień –
twój profil jak cień
rozpłynął się w mroku.
Zmierzch, więc – chyba już czas –
twój uśmiech mi zgasł
i smutno jest wokół…

Otworzę na zmierzch cichutko drzwi
i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść, gdy
zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz
w oczach żal
czy może – zmierzch?

Jest między nami dużo ciszy
i bardzo mało słów.
Słów więcej lękam się usłyszeć –
powiedzieć: „Mów”…
Nie wiem, co się za ciszą kryje –
nie wiem – czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje
słowa i ciszę zmierzch...

To będzie miłość nieduża - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora, Kalina Jędrusik
Roman Frankl, Elżbieta Starostecka

To będzie miłość nieduża

Jeremi Przybora

To będzie miłość nieduża –
poryw uczucia maleńki.
Obce jej łzy i udręki,
i szałów nie znana moc.

Do wielkich grzechów nie zmusza –
nie pretenduje do ręki.
Wystarczy nam ledwo
na krótką i zwiewną,
na jedną jedyną noc...

Weź tę miłość do serca na krótko!
Ach, jak miejsca tam zajmie malutko!
Cały Amor z orężem
skrył się w kącik za mężem –
tam, gdzie serce najwęższe twe!

Bo to jest miłość nieduża -
poryw uczucia maleńki.
Obce jej łzy i udręki,
i szałów nie znana moc...

A gdy zgaśnie, zapomnisz po chwili,
żeśmy miłość niedużą przeżyli.
Tylko kiedyś przelotnie,
w chwili życia samotnej
żal leciutko cię dotknie, że...

To była miłość nieduża -
poryw uczucia maleńki.
Obce jej łzy i udręki,
i szałów nie znana moc...

Obrazy: Mira Fujita

Jesienna koloratura - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Jesienna koloratura

– Jak ptak bym uciec chciał zimie,
odlecieć jedną z ptasich tras…
– Myślałam, że ci uczynię
zimowy ogród pośród zasp…
– Powrócę wiosną, jak słowik
lub gołąb – dziobać swojski groch…
– A jak po drodze cię złowi
i z ryżem połknie jakiś Włoch?
– Nim stanie się znów natura
ponura, bura, zła,
jesienna koloratura niech trwa!...

– Przepiękna jesień dziś, popatrz…
– Gazowy piecyk kupić czas.
– Ach, bądź spokojna o opał,
gorętsze serce mam niż gaz!
– To szczęście takie jest blade…
Czy zimę przetrwa ono nam?
– Ja z zimą dam sobie radę.
Czy tylko z tobą  – sobie dam?
– Nim stanie się znów natura
ponura, bura, zła,
jesienna koloratura niech trwa!...

– Kłopoty znów mam na jesień,
bo pech mnie prześladuje wciąż…
– Za mały jest ten twój Wiesiek.
Potrzebny tobie większy mąż.
– Podwędza stale mi ciuszki.
W kożuszku moim chodzi wprost!
– Bo taki los jest dziewuszki
z chłopakiem, który ma jej wzrost!
– Nim stanie się znów natura
ponura, bura, zła,
jesienna koloratura niech trwa!...

sobota, 18 listopada 2017

Jakże ściana ta cienka - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Jerzy Wasowski
Barbara Wrzesińska
Jakże ściana ta cienka

Ach, ta ściana tak cienka!
Za nią mieszka panienka,
która może już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem,
muskam młotka obuszkiem
ten mój gwoździk…
Przeleciał, psiamać.

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
już rozpięłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
i podnoszę, o proszę – to ten...

Jakaż ściana ta cienka, rzeczywiście!
Za nią miła panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
właśnie zdjęłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
więc podnoszę, o proszę – to ten...

Czyż ta ściana nie cienka?
Za nią zgrabna panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
tę drobnostkę chcę zdjąć już, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpada gwoździk w tapczanik
więc odnoszę, o proszę – to ten...

Ściana strasznie cienka!
Goluteńka panienka
położyła się za nią już spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Barbara Wrzesińska
fot. Edward Hartwig

Tango Rzepicha - Jeremi Przybora



Andrzej Bogucki, Mieczysław Czechowicz
Tango Rzepicha

Jeremi Przybora

Jeszcze naród się nie ochrzcił,
jeszcze w piątki on nie pościł,
jeszcze w kniei, wśród zawiei protoplasta!
Jeszcze Wanda w Wiśle dyszy,
jeszcze Popiel w kiszkach myszy,
a już słychać taki refren w chacie Piasta:

Rzepicho, siądź
przy prakołowrotku!
Rzepicho, prządź
wątek prapraprzodków!
Praprapramać
prapraojców prawych,
praziarno Sprawy
w praglebie sadź!
Byłby prakiep,
kto dałby, miast tobie,
Piastów praszczep
począć innej z kobiet!
Prazmierzch pranoc
zapowiada cichą,
więc pójdź, Rzepicho,
w mych ramion moc!

Wkrótce potem:

Postrzyżyny Ziemowita,
już wypita okowita,
Już ucicha dwór dynasty po toastach.
Jeno w bieli dwaj anieli
przewracają się w pościeli -
sen im z powiek spędza refren w izbie Piasta:

Rzepicho, siądź
przy prakołowrotku!
Rzepicho, prządź
wątek prapraprzodków!
Praprapramać
prapraojców prawych,
praziarno Sprawy
w praglebie sadź!
Byłby prakiep,
kto dałby, miast tobie,
Piastów praszczep
począć innej z kobiet!
Prazmierzch pranoc
zapowiada cichą,
więc pójdź, Rzepicho,
w mych ramion moc!...

piątek, 17 listopada 2017

Czarna maska - Jeremi Przybora


Mieczysław Czechowicz
Czarna maska

Jeremi Przybora

Panowie gryzą dłonie
A panie pija krople,
Gdy rzęzi w mym nelsonie
Ogromny Grek Apoplex.
Wypuszczam go z nelsona
Gdy tyle w nim mężczyzny
Co w starych kalesonach
Na sznurze od bielizny.
I łopatkami dwiema - o
W arenę wganiam go!

Oklaski, oklaski
Dla Czarnej Maski!
Zachwytów mlaski,
Wrzask tłumów - łaski!
Padają kwiaty, złoto
Drób.
Do Czarnej Maski oto
Stóp!

O Dorothy, O Margareth - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
O, Dorothy

O, Dorothy
Twe egzotyczne imię
O. Dorothy
Twój egzotyczny seks
O, Dorothy
Muzyką taką we mnie płyniesz
Do której trudno znaleźć tekst

O. Dorothy
Tyś jakby snem na płótnie
Dosadnym zbyt
Atoli jak na sny
Więc w związku z tym
Nie mogę zasnąć absolutnie
O, Dorothy, Dorothy, Dorothy
O, Dorothy, o...

O, Margareth

O, Margareth
Twe egzotyczne imię
O, Margareth
Twój egzotyczny seks
O, Margareth
Muzyką taką we mnie płyniesz
Do której trudno dobrać tekst

O, Margareth
Tyś jakby snem na płótnie
Co szepce szept
Zbyt głośny jak na sny
Więc prócz mych bied
Nie mogę zasnąć absolutnie
O, Margareth, Margareth, Margareth
O, Margareth, o...

czwartek, 16 listopada 2017

Staruszek do wszystkiego - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Staruszek do wszystkiego

Staruszek do wszystkiego -
cudowny rodzaj dziadka.
Do odgarniania śniegu!
Do podlewania kwiatka!
Do zupy nastawiania!
Do zabawiania pań!
Do wyfroterowania!
I do wymiany zdań!
Staruszek – czyn!
Staruszek – zysk!
Staruszek – klin
i – błysk!
Staruszek – brat!
Staruszek – dłoń!
Staruszek – kwiat
i – woń.

Te lata, co bez niego,
To jakby wielki post.
Staruszek do wszystkiego,
Wygrany wielki los!

Staruszek do wszystkiego –
słoneczko i pogódka.
Staruszek do wszystkiego –
do domu i ogródka!
Na zimę i na lato,
do miasta i na wieś!
Staruszek, który da to,
co w życiu chciałbyś mieć.

Staruszek – dar!
Staruszek – szczyt!
Staruszek – czar
i – sznyt!
Staruszek – sen!
Staruszek – port!
Staruszek – tlen
I – tort!

Z dziadunia jest takiego
codziennie szczęścia kosz!
Staruszek do wszystkiego –
toż radość to jest, toż!

Obrazy: Charles Spencelayh

środa, 15 listopada 2017

Zwierzenia - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Zwierzenia

Któż jak ciotka cię wysłucha,
któż użyczy czulej ucha?
Któż tak otrze łzę ukradkiem,
bo się wzruszył twym wypadkiem?
Któż tak szczerze powspółczuje,
kto tak biustem zafaluje,
ucałuje tkliwie w skroń,
wsunie stówę w dłoń?

O, godzino zwierzeń słodka,
gdy ci łzy płyną ze środka
i ciurkają jak ruczaje,
bo im błogi upust dajesz.
Jak to pieści, jak to koi,
jak to płucze, jak to goi,
jak to spazmem ulgi łka:
Och, och, och, ach, ach.

Ja się zwierzam, ciocia słucha:
Mucha była zła dziewucha,
ja natomiast z tą Marynią
trochę jednak byłem świnią.
Co za ulga od wynurzeń
o naturze szefa w biurze,
z którym tę udrękę mam,
że jest drań i cham.

Ja się zwierzam, ciocia słucha,
ale mniej już ze mnie bucha,
jakby mniej już ze mnie tryska
rynną, co ją mam z ciotczyska.
Kresu zwierzeń już dobiegam,
nic już sercu nie dolega,
już je obmył rzewny szloch:
Ach, ach, ach, och, och.