Pytasz mnie, jak powstrzymać ten czas
Pędzi tak, jakby wpadł w jakiś trans
Powiem ci, na ciężkie czasy
Horacy radził tak, radził tak 👉👉👉
Chwytaj dzień
Tak by znaleźć swój rytm
Chwytaj dzień
Ciesz się chwilą i żyj
Zawsze idź za głosem serca
A dojdziesz tam, gdzie chcesz
Tam, gdzie chcesz
Chwytaj dzień
Z całej siły go łap
Chwytaj dzień
Aby czuć życia smak
Nie martw się o własny finał
I klaruj wina swe
Chwytaj dzień
Apoteozę świata w domu sobie zrób raz-dwa
I pod narkozą nieba pięknie, lekko trwaj i trwaj
Nie kochaj się w przedmiotach, nie pożądaj zła
Trzymaj się w życiu tego, co nietrwałe
Co łagodne, co pogodne, co ci w duszy gra
Zbigniew Wodecki
Beata Przybytek 👉👉👉
Piosenka pierwszego olśnienia jazzem Rafał Jędrzejczyk
Mieliśmy po kilka lat
Dookoła tętnił świat
Byliśmy z nim za pan brat
I tak bardzo człowiek chciałby z czymś się zmierzyć
Kiedy sfrunął na nas wtem
Wszystko zdało nam się snem
Pysznym jak różowy krem
Wypełniony pulsującym cudnym jazzem
Cóż zostanie z tego w nas
Drżenie serca i świetlistych trąbek blask
Uważajmy panie i panowie wraz
Takie frazy się zdarzają tylko raz
Usłyszałeś pierwszy raz
Jakby się zatrzymał czas
Oczu twych czy trąbek blask
A muzyka wtedy nagle ciut przycichła
Nikt nie wiedział, że to tak
Się zaczyna pierwszy takt
Jakby ktoś wysiewał mak
Pieszcząc uszy twoje swingiem - rzecz niezwykła
Cóż zostanie z tego w nas
Drżenie serca i świetlistych trąbek blask
Uważajmy panie i panowie wraz
Takie frazy się zdarzają tylko raz
Lat swingowych wspomnień czar
Bigbandowy zgiełk i gwar
Koktajl wirujących par
Były tłem historii naszych cichych rifów
Trzeba nam przełamać wstyd
Frazy takiej nigdy wstyd
Którą chroni wspomnień mit niesprzedany
Ulecimy w gwiezdną przestrzeń
Cóż zostanie z tego w nas
Drżenie serca i świetlistych trąbek blask
Uważajmy panie i panowie wraz
Takie frazy się zdarzają tylko raz
Patrz poranek już i pora kończyć zabawę
Nad parkietem kurz, ostatni grają nam hit
Zanim więc rozpłynę się we mgle
Zapamiętaj, że
Mam na każdą noc dostępu, inny kod
84790*5
Do sejfu marzeń i snów jedyny klucz
Jedno zaklęcie
I wierzę święcie, że to będzie raj i już
Kraina wrzosów i róż, ocean burz
W moim talencie
Świat zwariował i w cyfrowej płynie powodzi
Jak policzyć dni, które wyznaczył los
Zanim więc odlecieć przyjdzie nam
Do błękitnych sań
Wbijam na ten lot dostępu, nowy kod
Zbigniew Wodecki Dobrze, że słońce
Leszek Aleksander Moczulski
Dobrze, że słońce, dobrze,że deszcz
Dobrze,że jesteś, być ze mną chcesz
Dobrze, że w życiu jak chleb jak sól
Dobrze, że radość, nawet,że ból
Dobrze pomilczeć wśród ciszy i burz
Zacząć od nowa, co było już
Jestem dla ciebie
Jesteś dla mnie ty
Wiem to na pewno
To co wiesz i ty
I cisza
Po to serce i niebo jest tu
By powiedzieć, że tym wszystkim
Że tym wszystkim jesteś ty
Cisza mówi
Wszystko mówi
Dobrze, że jesteś...
Jesteś mym o życiu snem
Akacjami, różą, bzem
W dłoniach srebrną wstążką mgły
Jesteś ty, tylko ty
Tylko ty - powtarza wiatr
Bo usłyszał, no i skradł
Skradł piosenkę z sylab kilku
Tylko ty...
Tylko ty księżyca blask
Gasisz, każąc, żeby zgasł
Na twój rozkaz świerszcze milkną
Tylko ty, ty jedna masz
Wstążkę z mgły, z nocy płaszcz
I w turkusy zamieniasz łzy
Tylko ty...
Tylko ty
Wierzysz wciąż z całych sił
Że nie świt to a gwiezdny pył
I że w porę się nam zdarzyła ta miłość
Wiem, że obok jesteś tuż
Choćby siedem gór i mórz
Chociaż głos w słuchawce drży
Jesteś ty, tylko ty
Z nieba sfruwa Wielki Wóz
Bo chcesz, żeby piosnkę zwiózł
Tę piosenkę z sylab kilku
Tylko ty...
Tylko ty naprawdę wiesz
Jak radosny bywa zmierzch
Jak się cieszyć każdą chwilką
Tylko ty, ty jedna masz
Wstążkę z mgły, z nocy płaszcz
I w turkusy zamieniasz łzy
Tylko ty...
Tylko ty
Wierzysz wciąż z całych sił
Że nie świt to a gwiezdny pył
I że w porę się nam zdarzyła ta miłość
Sobą być
Jak słowa - słowem, twarzą - twarz, żartem - żart
Nie dzielić prawd pół na pół
Nie wyprzeć się nim trzeci kur
I najmniej słów rzucać możnym do stóp na wiatr
Drogą iść najzwyklejszą z dróg
Lecz co dziś zostaje z tego nam?
Sobą być
Jak drzewo - szumem, wilkiem - noc, nocą - wilk
Samotnie tak brnąć wśród słów
I krzykiem własne płoszyć sny
Bo innych prawd ktoś na murach nie pisze już
Lśni żałosny miesiąca grosz
Lecz co dziś zostaje z tego nam?
Płacimy za Ewy błąd, zły gust
Liczymy Adama dług, za gest ponad stan
Bo innych prawd ktoś na murach nie pisze już
Lśni żałosny miesiąca grosz
Lecz co dziś zostaje z tego nam?
Płacimy za cudzy szlem, bez kart
Liczymy na losu żart nowy
Płacimy za Ewy błąd...
Płacimy
Za to, co już za mgłą
Liczymy na tych, co są i chcą sobą być...
Zbigniew Wodecki
Już teraz sam
Janusz Kondratowicz
Już teraz sam, sam
Świat biorę w ramiona, jaki jest
Już teraz sam, sam
Odkrywam pejzaże chwil i miejsc
Sam rzucam się w nurt innych spraw
Lecz ty budzisz mnie
Jak kiedyś ty, ty
Wracają obrazy z dawnych lat
Mijają dni, dni
I w oczach pięknieje cały świat
Znów widzę dom, otwieram drzwi
I ty stoisz w nich - nieśmiała
Jest w tobie światło
Jest w tobie cień
Jest pamięć moja, niepamięć
Szalony biegnę w za krótki sen
Jest w tobie światło
Jest w tobie cień...
Już teraz sam, sam
Tak żyję, by został tylko ślad
Już teraz sam, sam
Nie liczę sukcesów ani strat
Wiem, czego chcę, nie patrzę wstecz
Lecz ty budzisz mnie, ty budzisz mnie
Zbigniew Wodecki
Tak chciałbym mieć
Roman Sadowski
Tak chciałbym mieć we włosach wiatr
Tak chciałbym mieć na ustach kwiat
Tak chciałbym lecieć gdzieś
By swoim śpiewem uśmiech nieść
Najpiękniejszą życia pieśń...
Tak chciałbym mieć spojrzenia gwiazd
Tak chciałbym nieść przez życie blask
Tak chciałbym rozwiać mgły
By każdy wciąż pogodny był
Jak stubarwne szczęścia sny...
Tak chciałbym mieć słoneczny dzban
Tak chciałbym w nim nieść złoto dnia
Tak chciałbym dzielić je
By każdy miał na serca dnie
Rozśpiewany refren ten...
W ziemi gwera rdza zeżera
Oręż dziadzia oficera
Szabla smętnie w pochwie drzemie
Wspominając dawne plemię
Hand-granaty – dar od taty
Zawinięte pięknie w szmaty
Marzą, leżąc na podeście
Żeby się rozerwać wreszcie
Masz gotowość i masz wolę
Żeby jutro ruszyć w pole
I przywalić z siłą gromu
Tylko w mordę nie ma komu
Trwoga, ludzie, wielka trwoga
Trzeba nam wyznaczyć wroga
Bo inaczej, Panie, Pany
Same się powyrzynamy
Ociepliła się historia
Wszędzie miłość i euforia
Nikt nikogo nie opluje
Tylko cięgiem negocjuje
Jakieś kurde konsensusy
Interesy robią Rusy
Drepcze Szwab przyjaźni mostem
Już mu przeszło "Drang nach Osten"
Czasem jakiś Osetyńczyk
Wyjmie z szopy karabińczyk
A świat robi się na bóstwo
Wszędzie ruja i poróbstwo
Trwoga, ludzie...
Więc przed laskę marszałkowską
Naród składa z wielką troską
Apel - niech się w Sejmie ziści
Podkomisja nienawiści
Lecz nim dali to pod głosy
Już targali się za włosy
Więc chwilowo rada w radę
Ustaliliśmy z sąsiadem
Że od środy on mi wrogiem
Do soboty ja mu mogę
A w niedzielę, jak w niedzielę
Spotykamy się w kościele
Czujesz jak mroczna strona
Kontrapunkt nieba - smoła i rogi
Wyciąga chciwe ramiona
I w dół cię ciągnie za nogi
I już cię czarny spowija dym
Już jesteś nim
Diabeł, diabeł siedzi w nas...
Wolę ci wyssał i duszę
Piekieł kapitan - pierwszy po Bogu
I krzyczysz "nie chcę, lecz muszę"
Gdy spycha cię z dróg dekalogu
I już cię czarny spowija dym
Już jesteś nim
Diabeł...
Świat ci się w piekło obrócił
Żona i dzieci wszystko diablęta
I myślą - nie ma gdzie wrócić
Bo pamięć już nie pamięta
I już cię czarny spowija dym
Już jesteś nim
Diabeł...
Gdy wkoło nicość i matnia
Ty słonym szeptem błagaj w pokorze
"W tobie nadzieja ostatnia
Ojcze nasz - Dyrektorze"
Bo już mnie czarny spowija dym
Już jestem nim
Cieniutką strugą w nas
Obok nas sączy się czas
Nic nie trwa długo
Wszystko jest jeden raz
Więc pozwól Boże
Wśród zwykłych spraw
Wśród ziemskich męk
Rozgryźć ten orzech bez narażania szczęk
Lecz zanim ducha oczyścisz w nas, nim siądzie dym
Rozlicz komucha, styropianusza z nim
Dokoła bida, jeden jak pies, inny ma fest
Przepytać Żyda jak to z tą bidą jest
Drodzy rodacy, szanowni bliźni
Niech się w nas goi, niech się zabliźni
Znów buta pruska wpycha nas w dół, my ją na pół
A potem ruska i karty wio na stół
I na sztorc kosa, całus od pań, konie do sań
Na Eskimosa, bo to jest zimny drań
Drodzy rodacy...
Gdy z plam wyprana historia już
I opadł kurz
W mordę Stefana, bo on jest wszarz i wzdłuż
Zdzisława Sośnicka i Zbigniew Wodecki
Życie jest natchnieniem
Diana Ross i Julio Iglesias - All of you
Jacek Cygan
Kto nigdy nie był lżejszy niż śnieg
W obłokach sam nie bujał, bo grzech
I zamiast słowa "chcę" robił gest niezbyt dla dam
Cóż, chyba go znam
Kto życie swoje przespał na wznak
Z kimś obcym, bo wypadło mu tak
Nawet raz czy dwa podniósł głos
Lecz i tak przegrał los
Niechaj wie, że swój raj w rękach ma
Życie jest natchnieniem, gdy chcesz
Życie to jest blask, lub wieczny cień
Musisz tylko płomyk z siebie dać
A rozbłyśnie tak, że w zachwyt wprawi świat
Życie jest natchnieniem, gdy chcesz
Mostem twych uniesień, hen, na brzeg
Zerwij się, czas wzburzyć krew
Pomyśl, tylu jest nade mną
Po co robić im przyjemność
Po co wkładać tę nijakość na twarz
W nadziei, że nikt nie pozna nas
A czas, jak pilny stróż zatrze ślad
To ktoś inny, nie ja, czy można żyć tak
Zbyt mało jest dobrych dni
By ślepo wierzyć, że tak musi być
Kalendarz wyrzuć w kąt, listy spal
Tysiąc róż znów tu rzuć, sypiaj w bzach
W sklepie nuć, świat jest twój
Życie jest natchnieniem, gdy chcesz
Mostem twych uniesień, hen na brzeg
Każdy w sobie ma tę dziwną moc
Niezmienialne już się zmienia
Twe marzenia też chcą żyć
Życie jest natchnieniem, gdy chcesz
Życie to jest blask, lub wieczny cień
Musisz tylko płomyk z siebie dać
A rozbłyśnie tak, pięknie tak, mocno tak
Życie jest natchnieniem, gdy chcesz
Mostem twych uniesień, hen na brzeg
Zerwij się, czas wzburzyć krew
A rozbłyśnie tak, pięknie tak, mocno tak
Życie jest natchnieniem...
Alicja Majewska, Zbigniew Wodecki
Szalona krewetka
Artur Andrus
Tam, gdzie się bulwar z aleją spotka
A z kabaretem operetka
Przychodzi w soboty Bardotka
Do baru "Szalona krewetka"
Zamawia absynt z rumem
Gotówką zawsze płaci
I się zachwyca tłumem
Kolorowych postaci
Żandarmem, który pokarmem
Dokarmia arlekina
Pastorem, który wieczorem
Przebiera się za delfina
Operową diwą, która śpiewa krzywo
I żoną sędzi, która pędzi
Nalewkę z kalafiora
Którą z butelki sączy niewielki delfin
Przebrany za pastora
Tam nikt nikomu nie naubliża
A rano czarna furgonetka
Rozwozi na krańce Paryża
Spod baru "Szalona krewetka"
Żołnierzy i cywili
Bezbożnych i dewotki
Tych, którzy w nocy byli
Kolegami Bardotki
Żandarmem, który pokarmem...
Tu, gdzie się latem wiją nagietki
Na każdym rogu szkoła tańca
I rośnie spożycie krewetki
Na jednego mieszkańca
Tu w karczmie "Czarne oczy"
Codzienność nie jest słodka
Ale w sobotę w nocy
Podhalańska Bardotka
Z żandarmem, który pokarmem
Dokarmia arlekina
Z pastorem, który wieczorem
Przebiera się za delfina
Z operową diwą, która śpiewa krzywo
I z żoną sędzi, która pędzi
Z żętycy śliwowicę
Którą na Rysy dostarcza łysy niedźwiedź
Przebrany za kozicę
W jasnych barwach widzi świat
Nie dostrzega w bliźnich wad
Wszystkich pragnie wziąć w ramiona
Głodna, nawet gdy spełniona
Miłość, miłość taka jest
Krzywd pamiętać nie chce, bo
Zwykła dobrem płacić zło
W głowie plany ma szalone
Oczy wielkie, rozmarzone
Miłość, miłość taka jest
Taka jest miłość...
Nie przybiera dumnych póz
Choć natchnieniem jest dla muz
Wierzy w cuda, gusła, czary
Siły mierzy na zamiary
Miłość, miłość taka jest
Na szeroki gest ją stać
Woli dawać, niźli brać
Za jej sprawą żadna chwila nie jest letnia
Jest jak chleb, jest jak sól
I choć czasem sprawia ból
To cierpienie z jej powodu uszlachetnia
Miłość, miłość taka jest
Taka jest miłość...
Niestrudzenie brnie przez szare dni
Płomyk serca ma na dłoni
Kiedy stanie i u twoich drzwi
By pokornie pukać do nich
Otwórz jej, otwórz jej, otwórz jej...