Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sent. Pokaż wszystkie posty

Zabawa na Budach - Gozdawa-Stępień


Jarema Stępowski
Zabawa na Budach

Zdzisław Gozdawa, Marian Stępień


Na drewnianej sali tłum do tańca wali
Że nie można wetknąć palca
Franek na bandżoli gościom furt pitoli
Raz charlestona, a raz walca
Zośka i Antoni trzęsą się w charlestonie
Jakby nagle wpadli w febrę
Tańczy Mietek Grzelak, wrócił wprost z wesela
Więc ma jeszcze nóż pod żebrem
Ojej ❗❗❗
Gdzież może być lepiej niż tu ❓❓❓
No to lu ❗❗❗

Zabawa, zabawa na Budach
Masz fart przez noc całą do dnia
Są tańce, zagrycha i wóda
Więc cała ferajna się pcha
Panie wybierają panów
Panów wybiera policja - ło

Tańczą raźno młodzi, pitigrill odchodzi
Każdy kręci, jak cię mogę
A kulawy Władek w tańcu miał wypadek
Bo odkręcił sobie nogę
Gdzieś wynikła chryja, ktoś tam dostał w ryja
Bo publiczne rzucił słowo
Ale gość wesoło oddał blachą w czoło
Żeby było przepisowo
O ❗❗❗
Gdzież może być lepiej niż tu ❓❓❓
No to lu ❗❗❗

Zabawa, zabawa na Budach...

Mietek, trzymaj się ramy
To się nie damy, ty

Już zabrała Mietka do domu karetka
Bo przewrócił się na parkiet
To nieważna sprawa, nadal trwa zabawa
Postaw, Józiu, jeszcze ćwiartkę
Nie chce się nikomu powracać do domu
Choć już dawno księżyc świeci
Wszyscy tańczą dalej na drewnianej sali
Wszyscy bawią się jak dzieci
O ❗❗❗
Gdzież może być lepiej niż tu ❓❓❓
No to lu ❗❗❗

Zabawa, zabawa na Budach...

Fot. 2. M. Stępień, Z. Gozdawa

Ogrzej mi serce - Zbigniew Stawecki


Stenia Kozłowska, Katarzyna Sobczyk - Ogrzej mi serce

Zbigniew Stawecki


Ogrzej mi serce, choć na chwilę
Na błysk zapałki, przelot ćmy
Niewiele żądam, tylko tyle
Przysługa drobna, drobna, przyznaj mi
Pożarów uczuć wcale nie chcę
Przez burze przeszłam, dosyć mam
A ty mi tylko ogrzej serce
I już ci spokój dam, i już ci spokój dam

Po własnych ścieżkach długo chodzę
A drogowskazem bywa wiatr
I serce zmarzło mi po drodze
Gdy tak je niosłam, niosłam poprzez świat
I kiedy nad nim się pochylę
Jak kryształ lodu dzwoni mi
Ogrzej mi serce, choć na chwilę
Bądź dobry chociaż ty, bądź dobry chociaż ty

Może byłam dobra, może zła
Nie liczyłam na to, co los da
O to mi chodziło, żeby prędzej
Bez bagażu, bez pieniędzy naprzód iść
Jeśli grałam, nie mówiłam pas
Zaczynałam ciągle jeszcze raz
Brałam w puli najmniej i najwięcej
No i serce mam zziębnięte dziś

Ogrzej mi serce choć na chwilę
Na cień sekundy, wina łyk
I daj mi ciepła chociaż tyle
Ile mi dotąd, dotąd nie dał nikt
Jak wiele ognia jest w iskierce
Na ile w róży żar się tli
Ogrzej mi, proszę, moje serce
No, ogrzej chociaż ty, no, ogrzej chociaż ty

Niech prośba stanie się spełnieniem
Niech raz się w życiu stanie cud
I niech zapali się płomieniem
To serce zmarzłe, zmarzłe w srebrny lód
Jeśli wycofać się nie zechcesz
I będziesz blisko, jak od lat
To sobie weź ogrzane serce
I niech się potem, potem skończy świat

Fot. S. Kozłowska, K. Sobczyk

Obraz: Jarek Puczel

Gdy pada, pada deszcz - Janusz Sent


Maria Koterbska
Gdy pada, pada deszcz

Janusz Sent


Wiele piosenek śpiewamy o wiośnie
O ptakach, miłości, o szczęściu i łzach
Niewiele, jak szkoda, poświęca się słocie
Tej brzydkiej pogodzie, gdy wciąż pada deszcz

A ja znowu lubię, gdy deszcz sobie pada
Tak kapie uroczo na brodę i nos
I wtedy kalosze na buty zakładam
Rozwijam parasol i śpiewam na głos

Gdy pada, pada deszcz
Tak pięknie wtedy jest
Tak szumi cichutko wśród cichych drzew
I kapu, kapu, kap
Wybija wciąż swój takt
Na liściach i dachach wesoły deszcz

Idę wciąż naprzód i naprzód przed siebie
Przez Kruczą, Krakowskie i Trasę W-Z
Bo wierzcie mi, serio, ja lubię, gdy leje
Gdy leje jak z cebra warszawski deszcz

Patrzę z uśmiechem na twarze przechodniów
Na tych, którzy w paltach chowają swój nos
I wracam w ulewie z powrotem do domu
Śmiejąc się z deszczu i gwiżdżąc jak kos

I kapu, kapu, kap
Wybija wciąż swój takt
Na liściach i dachach wesoły deszcz

Obraz: Bev Jozwiak

Sposób na bezsenność - Wojciech Młynarski


Sposób na bezsenność


Wojciech Młynarski


Kłopotów różnych taka moc
Na porcję składa się codzienną
Że kiedy wreszcie przyjdzie noc
Cierpimy często na bezsenność
Walczyć z nią nieraz próżny trud
Skręca człowieka na posłaniu
I wreszcie wczoraj - istny cud
Znalazłem nagle sposób na nią

Proszę, słuchajcie mnie uważnie
Oto mój na bezsenność sposób
Należy siłą wyobraźni
Przywołać twarze kilku osób
Potem się trzeba przyjrzeć im
I położywszy się na wznak
Albo na boku, mniejsza z tym
Powoli liczyć tak

Numer jeden - to ten pan
Co robótki robi podłe
Drugi ten, co za złe ma
Że ci w życiu się powiodło
Trzeci z czwartym wzrokiem złym
Gapią się spod ciężkich powiek
Orzeszkowa kiedyś im poświęciła całą powieść

Numer piąty to ten ktoś
Kto cię spycha, by wypłynąć
Numer szósty to ten gość
Co poderwał ci dziewczynę
Siódmy ten, co cieszy się
Że ze strachu przed nim drżysz
A ósmego już nie widzisz
Śpisz, spokojnie śpisz

Bo sposób to najprostszy i wypróbowany
Przed snem policzyć barany

Wojciech Młynarski, Piotr Machalica

Daj Des - Wojciech Młynarski


Wojciech Młynarski, Piotr Machalica
Daj Des 💙

Moja żona ma na imię Desdemona,
z moją żoną mi się życie nie układa,
a gdy nazbyt bywa na mnie rozżalona,
to uciekam wtedy przed nią do sąsiada.
Sąsiad mój nie znalazł jeszcze swojej pani,
słowem – cierpi na problemów moich brak,
oprócz tego ślicznie gra na fortepianie,
staję przy nim i nucimy razem tak:
Daj Des
Daj, Desdemono, kłótniom tym spokój,
destrukcji uczuć mych nie prowokuj,
Daj as
A z tamtym panem zdrady nie planuj,
Daj ges
Gestykulację zbytnią opanuj,
nie rękoczyń – lecz pogawędź,
na rozpaczy nie pchaj krawędź,
bądź mi żoną, czułą żoną,
Desdemono, Desdemono...
I znowu daj Des
Daj, Desdemono, kres poniewierce,
Daj zdes
Zdesperowane błaga cię serce,
Daj as
A z tamtym panem nie gadaj, błagam,
Daj w ges
W gestii to mojej zostaw – już ja go
ja go, ja go... już przekonam,
kogo wartaś, Desdemono,
kto ci pragnie wiersze mówić,
szczęścia gniazdko z tobą uwić...

Kto posprząta po sobie od jabłek ogryzki,
kto nie będzie ci błocił mieszkania w dzień słotny,
kto wyjeżdża daleko, lecz chęci jest bliski,
by na wszelki wypadek mieć bilet powrotny,
kto sercowych przez ciebie ma nadmiar kłopotów,
kto ci pragnie we wszystkim, co czynisz, pomagać,
kto wyjeżdża daleko, lecz wrócić jest gotów,
jak paź paść do twych stóp i cię błagać...
I znowu daj Des
Daj, Desdemono, cel dwóm istotom
desygnowanym ku wspólnym wzlotom,
Daj as
Daj aspiracje szersze w czyn wcielić,
Daj ges
Gestem swym jednym zechciej rozbielić
ciemnej troski noc złowrogą
i pokochaj wreszcie kogoś,
kto już walczyć nie ma siły, nie ma siły, nie ma siły...
Daj es
E, skończyłem...

1966

Obrazy: Cesar Santos

Przedostatni walc - Wojciech Młynarski


Przedostatni walc


Wojciech Młynarski


Wolno bardzo do mnie mów, kochana
Słodko bardzo do mnie mów, kochana
Walc przenika mnie od stóp do głów
Wchłania nas choreografia
Lecz zapomnieć nie potrafię
Że przedo-, już przedostatni raz  tańczę

Trzeba cenę swoją znać, kochana
Trzeba trzeźwo życie brać, kochana
Trzeba wyczuć, kiedy wstać i   wyjść
Trzeba wyczuć kiedy w szatni
Płaszcz pozostał przedostatni
I czy to już przedostatni walc

Nim skrzypną drzwi, nim podam ci
Okrycie zwierzchnie
Ty wczuć się chciej w smak chwili tej
Co zaraz pierzchnie
Zaraz pierzchnie

O, gdyby
Gdyby inni, tak jak my, kochana
Porzucili piękne sny, kochana
Ileż spraw to uprościłoby
Gdybyż inni potrafili
W odpowiedniej wyczuć chwili
Że już przedostatni raz tańczą 

Zubi, zubi zu....
Roznamiętniam się wokalnie
Lecz myśl wraca momentalnie
Że i mnie mój przedostatni walc czeka

Chciałbym cenę swoją znać, kochani
I tak chciałbym, psia go mać,  kochani
Żeby wyczuć, kiedy wstać i wyjść
Żeby wyczuć, kiedy w szatni
Płaszcz pozostał przedostatni
I że to mój przedostatni walc

Wyk. Wojciech Młynarski, Piotr Machalica👉👉👉

Alkoholicy z mojej dzielnicy - Wojciech Młynarski


Alkoholicy z mojej dzielnicy


Wojciech Młynarski


Alkoholicy z mojej dzielnicy
siedzą na murku jak ptaszki,
slangiem najczystszym mówią mi:
"Mistrzu, zbrakło nam trochi do flaszki..."

"Jak wiele zbrakło?" - cokolwiek zakło-
potany, pytam nieśmiało,
a oni głucho i wargą suchą szepcą:
"Zabrakło na całą! "

Bilonu blaszkę daję na flaszkę,
znam ich - z tematu nie zbaczam,
w głębi jest neon i mój Panteon -
teatr z ulicy Jaracza.

A oni szczerzą gęby dziobate,
sieknięte wiślanym wiatrem,
gęby dziobate mówią mi: " Ate-
neum jest pięknym teatrem!"

A oni mówią: "Wiesz pan, dlaczego
teatr ogólnie jest piękny?
Bo teatr to jest płacz, kolego,
bo teatr to jest śmiech, kolego!
O to są te trzy elementy!".

Tak jak przywykli - poszli i znikli
w alkoholowym na Dobrej,
oczka nieduże i w gębie żużel,
łykną i bluzną: "Niedobre!"

A ja poczułem, że mi się zbiera,
zanim dobiegnę do pointy,
na płacz, cholera,
na śmiech, cholera,
no, na te trzy elementy!



Wyk. Wojciech Młynarski
Piotr Machalica
Wiktor Zborowski 👉👉👉

Widziałam ja orła na niebie - Zbigniew Stawecki


Teresa Haremza
Widziałam ja orła na niebie

Zbigniew Stawecki


Widziałam ja orła na niebie
Gdzie obłok się biały kolebie
Do ludzi wołał, że wolność to słońce
Że nie ma końca i nie wie, co brzeg

Skrzydłami jak śniegi białymi
Przez lądy szerokie tej ziemi
Zataczał koła i wołał, i śpiewał
I wolność w sercach zasiewał jak chleb…

Widziałam ja ludzi spętanych
Z rękami skutymi w kajdany
Lecz mieli serca jak róże płonące
A myśli gońcem szlachetny był gniew…

Zerwali się burzą o świcie
Broń mieli - swe życie za życie
I choć niektórzy zostali na drodze
Dziś wolni chodzą jak słowo, jak śpiew…

Widziałam przyjaciół ze świata
W niejednym mam druha i brata
Połączą serce, spotkają i ciebie
Pod wolnym niebem słońc dobrych i gwiazd…

Pamiętni na wszystko, co było
Ogniska rozpalą i miłość
Przez góry, lądy, przez rzeki i morze
Jak wolny orzeł popłynie nasz czas

Obraz: Tracey Stevens

Komu poniedziałek... - Wojciech Młynarski


Ludmiła Warzecha
Komu poniedziałek przyniesie szczęście

Wojciech Młynarski


Pokłóceni o drobiazgi, źli i senni
Spoglądamy na znajome kąty cztery
W telewizji się przed chwilą skończył Dziennik
Znów odkryto, że dwa razy dwa to cztery

Kłótnia cichnie, odkładamy ją do jutra
Lep pod lampą darmo się od much ogania
I tak kończy się niedziela trochę smutna
A z jej zmierzchem zaczynają się pytania

Komu poniedziałek przyniesie szczęście
Komu trochę małe, a większe komu?
Komu poniedziałek przyniesie szczęście
W biurze, na ulicy, w tramwaju, w domu?

Komu w poniedziałek zaraz od świtu
Jeden uśmiech zdmuchnie wszystkie kłopoty
I pan autor wreszcie trafi na tytuł
I pan kompozytor wymyśli motyw?

Dla tych, którzy widzą czarno
Dla tych, co różowo marzą
Kartki na szczęście są za darmo
I wiszą w kalendarzu

Kiedyś o tym wszystkim myślałam częściej
Dzisiaj wiem, gdy z tobą ten wózek pcham
Komuś poniedziałek przyniesie szczęście
Może komuś, lecz nie nam

A właściwie wszystko to jest takie proste
Dawno znane i konkretnie, i ogólnie
Szczęście to jest coś, co trzeba umieć dostrzec
Dwojgiem serc i czworgiem oczu, czyli wspólnie

I nie mylić tego z prymitywnym fartem
Znaleźć coś, ot, choćby kilka nut w piosence
I powiedzieć sobie o tym - choćby żartem
Że to nasze szczęście i nie pytać więcej

Komu poniedziałek przyniesie szczęście...

Pomyśl sobie o tym, kochany, częściej
A jeżeli pojmie to główka twa
Komuś poniedziałek przyniesie szczęście
I to będziesz ty i ja...

Smak rzeczy i słów - Wojciech Młynarski


Ludmiła Warzecha
Smak rzeczy i słów

Wojciech Młynarski


Smak rzeczy i słów
Smak pierwszych prawd i pisanych w kącie wierszy
Smak rzeczy i słów
I tych do dna rozgryzanych po raz pierwszy

Smak rzeczy i słów
Najlepszy świat można było z nich zbudować
O, smak rzeczy i słów
Zielony wiatr i zielona bossa nova

I tylko czasem zatrzepoczą mi powieki
I powiem sobie w małej chwili zamyślenia
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
Pewnie dlatego tak gorzknieje, tak się zmienia

Smak rzeczy i słów
Uczonych słów, co niczego nie tłumaczą
O, smak rzeczy i słów
Rzeczy i słów, co, choć wielkie, mało znaczą

Smak, piołunu smak
Kłamliwych słów, co hołubią wciąż nadzieję
Że sprawa czy rzecz
Sprawa czy rzecz nienazwana - nie istnieje

I jeśli czasem się naprawdę o coś lękam
Tego jednego dotykają me obawy
Czy wróci do mnie jak proustowska magdalenka
Aby osądzić, jak daleko zaszły sprawy

Smak, smak, smak rzeczy i słów
Smak pierwszych prawd i pisanych w kącie wierszy
Smak rzeczy i słów
I tych do dna rozgryzanych po raz pierwszy

Po raz pierwszy, po raz pierwszy...

Obrazy: Pablo Gallo

Zakochałam się w piosence - Wojciech Młynarski


Irena Santor
Zakochałam się w piosence


Wojciech Młynarski

O życiu mało co wiedziałam
Gdy na życiową wchodząc drogę
Pewnego dnia się zakochałam
I już odkochać się nie mogę

A gdyby krótko i najprościej
Nut dźwięcznych sypnąć mak
I sens opisać tej miłości
To brzmiałoby to tak

Zakochałam się kiedyś w piosence
Potem w drugiej, i trzeciej, i czwartej
I chwytałam je mocno za ręce
Zostawały, gdy były coś warte

Więc gdy co świt
Ogarnia mnie dnia błękit
Ja zbieram wciąż
Ja kocham wciąż piosenki

Bo piosenki, niech nikt nie zaprzeczy
Bo piosenki wesołe, czy smutne
I doradzić potrafią do rzeczy
I nie dają się martwić złym jutrem

I czasem myślę tak przez chwilę
Wędrując po życiowej scenie
Że się zmieniają mody, style
Lecz ja się chyba nie odmienię
Bo krótko mówiąc coś o sobie
Niezmiennie powiem to
Od zawsze kocham to co robię
Dlatego śpiewam, bo

Zakochałam się kiedyś w piosence
Pierwszej, drugiej, dziesiątej i setnej
One wam, za co chętnie zaręczę
Udzielają pomocy konkretnej

Więc gdy co świt
Ogarnia mnie dnia błękit
Ja zbieram wciąż
Ja kocham wciąż piosenki

Nutki smutne i nutki wesołe
W pogotowiu czekają człowieku
Byś się zawsze mógł do nich odwołać
W marny czas, gdy na sercu nielekko

I tak chcę, by ich mieć coraz więcej
I by ze mną zostały najdłużej
Zakochałam się kiedyś w piosence
Najpierw w jednej, a dziś w całym chórze

Kocham pierwszą życzliwą i hożą
Opiekunkę mych losów kolei
I jej siostry rozliczne, co tworzą
Mój prywatny chór dobrej nadziei

Śpiewam, czyli jestem - Wojciech Młynarski


Irena Santor
Śpiewam, czyli jestem


Wojciech Młynarski

Dźwięk i wiersz, garść słów i ton
To mój świat, mój dom
Tu mieszkam, w domu z nut i wierszy
To mój świat ze słów i nut
Żyję wśród przyjaciół wiernych mi
W basie i wiolinie chór nasz brzmi
Śpiewam, czyli jestem
I w daleką patrząc przestrzeń
Myślę tak.

Śpiewam, czyli jestem
Żyję, trwam
I ciągle łut nadziei mam
Że się przyda wam
W szarości dnia
Piosenka ma

Gdy ktoś jaśniej spojrzy w świat spod rzęs
Śpiewanie moje miało sens
Więc uśmiechnij się, nie czekaj, hej
Nadziei pomóż mej

Ja i ty - sól z jednej łzy
Ale nad złe dni
Uniosą nas piosenki skrzydła

Śpiewam, czyli jestem...

W innych językach - Ryszard M. Groński


Danuta Stankiewicz - W innych językach
Malajkat, Polk, Zamachowski - Przejdź na żydowski

Ryszard Marek Groński

W innych językach można mówić, mówić, mówić
Aż od mówienia łupie w stawach, ja to znam
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
Żydowski język mówi się sam

To nietrudny język w sumie
Każde słowo się rozumie
A jak pięknie po żydowsku można kląć

Kiedy kłótnia się zaczyna od głupstewka
Mów do gbura, kiedy szura
Życzę panu, żeby pan był jak rzodkiewka
Pysk czerwony, cera blada – pół na pół
A w dodatku żeby rósł pan głową w dół

W innych językach porównanie, metafora
Jest jak kanarek, który właśnie kąpiel wziął
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
A metafory czytelne są

Można mówić szarą prozą
I liryczną być mimozą
Nawet wtedy, gdy się wali z grubych rur

Mając pewność, gdzie jest ziarno, gdzie otręby
Mów do gbura, kiedy szura
Życzę panu, by pan stracił wszystkie zęby
Tylko jeden niech zostanie panu kieł
By ból zęba znał pan z życia, a nie z dzieł

W innych językach brak poezji, brak finezji
Ciężko wyrazić swoje wnętrze, uczuć treść
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
Już nikt cię nie śmie w kaszy zjeść

Widząc w gniewie twarz zakrzepłą
Emitujesz z siebie ciepło
Pod adresem swego wroga mówiąc tak

Życzę panu, żeby pan miał krótkie ręce
Tu zrób pauzę, przerwę na łzę
A na głowie, żeby pan miał świerzb
Świerzb na głowie i niewielki zasięg łap
Świerzb zaświerzbi, no a ty się teraz drap

Obrazy: Vladimir Lubarov

Ballada izraelska - Zbigniew Stawecki


Danuta Stankiewicz
Ballada izraelska

Zbigniew Stawecki

Wśród swoich, a przedziwnie obca
I wloką się męczące dni
Od tamtych lat tak trudno odstać
Choć mówię sobie: głupiaś ty
Kelner w tym barku wciąż się dziwi
Czemu u pani smutna twarz
Dokoła młodzi i szczęśliwi
A we mnie tamto - no i masz

To nie jest moje Sztejtełe
To przecież nie mój Bełz
Wciąż głupie serce tam się rwie,
Choćby tam, gdzie tu sens
Jak zlepić te ojczyzny dwie
Powszedni chleba kęs
To nie jest moje Sztejtele
To nie mój Bełz

Przed wami tyle rzeczy przyszłych
Was niesie nowych zdarzeń prąd
A we mnie rzeka jak domysły
Tych wspomnień, które nie są stąd
Cheder gdzie brat się uczył młodszy
Lipcowy upał, ulic pył
Wesele Ester, starszej siostry
Gdzie drużbą mym Josele był

To nie jest moje Sztejtełe
To przecież nie mój Bełz
Wciąż głupie serce tam się rwie,
Choćby tam, gdzie tu sens
Jak zlepić te ojczyzny dwie
Powszedni chleba kęs
To nie jest moje Sztejtełe
To nie mój Bełz...

Obrazy: Boris Shapiro

Piosenka o Rudej - Stefan Knothe


Danuta Stankiewicz

Piosenka o Rudej

Stefan Knothe

Takie małe miasteczko, a w nim ruch jak w mrowisku
Ruda chodź tu, Ruda zanieś i to wszystko
Tam pod miastem, nad rzeczką przyszło szczęście tak nagle
Ruda chodź tu, Ruda popatrz jak tu ładnie...

Wszystkie stragany o tym mówiły
Ruda, a w życiu ma fart
Teraz wołali, Ruda, twój miły
Ma przyszłość, wiele jest wart...

Potem przyszłość nadeszła, a w niej ruch, ale inny
Ruda zmykaj - każdy rudy teraz winny
I schowała się w sobie, nie umieli jej znaleźć
Dzisiaj Ruda sama siebie szuka stale...

Nad rzeczką drzewa o tym szumiały
Ruda gdzieś znikła jak duch
Mało kto został w miasteczku małym
O ludziach zaginął słuch...

Tyle miast na tym świecie, a w nich życie szczęśliwe
Chodzą czarne, chodzą jasne, chodzą siwe
Można Rudą tu spotkać, ona także tu mieszka
Ruda powiedz, Ruda pokaż, gdzie twa rzeczka...

Bo to jest prawda, co mówią ludzie
Ruda, a mija ją pech
Zaczęła życie gdzieś w małej budzie
A dzisiaj ma to co chce...

Nasz epilog - Zbigniew Stawecki


Irena Santor - Nasz epilog

Zbigniew Stawecki

To tylko ja, to tylko ja
Stawałam co dzień na twej drodze
By ci wreszcie zmącić twoje serce aż do dna
To tylko ja, to tylko ja
Słów znałam tysiąc, by ci przysiąc
Z wielką siłą, że to miłość, a nie pusta gra

To tylko ja, to tylko ja
Tej siły miałam, ile chciałam
Żebyś w siebie nawet w gniewie
Zawsze wierzyć mógł
To tylko ja, to tylko ja
Paliłam światło, by nie zgasło
Żeby droga cię zawiodła prosto na nasz próg

Ty jeden wiesz, dlaczego jest inaczej
Dlaczego tak nie wyszło jakoś nam
To dawny wiersz, mówiony na wpół z płaczem
A winien jesteś ty sam

To tylko ty, to tylko ty
Przed siebie biegłeś i dostrzegłeś
Cień zaledwie, co dla ciebie znaczył właśnie mnie
To tylko ty, to tylko ty
Otwarłeś ręce, by najwięcej
Mieć dla siebie w piekle, w niebie
Zresztą - byle gdzie

To tylko ty, to tylko ty
Umiałeś wołać, gdy dokoła
Świat ci znikał jak muzyka z potłuczonych płyt
To tylko ty, to tylko ty
Umiałeś odejść jak przechodzień
Obojętnie w świat ode mnie, jak nie umiał nikt

To tylko ja pamięci nie przekreślę
Ocalę ją, niech dla mnie dalej trwa
I gdybyś mnie zawołał, choćby we śnie
Odpowiem zawsze: "To ja"

Obrazy: Emilia Wilk

Nie umiałem tak ładnie - Wojciech Młynarski


Wojciech Młynarski
Nie umiałem tak ładnie 💗

To zaczęło się gdzieś nad granicą,
Najpierw był jakiś żleb, potem perć
I mniej więcej w Tatrzańskiej Łomnicy
Zakochany już byłem na śmierć.

Ona była rasową turystką,
Przestrzegała konwencji, że ach...
A ja czując, że szczęście jest blisko,
Zanuciłem jej po paru dniach:

Choć widzę panią pierwszy raz
Czuję, że miłość złączy nas,
Więc niech mi wolno będzie dziś
Z panią kojarzyć każdą myśl.

Ona zrobiła spory wdech
A potem rzekła, tłumiąc śmiech
I prosto w oczy patrząc mi:
Ja z panem? Pan doprawdy kpi
La, la, la, la, tak odrzekła mi.

W pierwszej chwili się chciałem obrazić,
Lecz właściwie nie miałem powodu,
Nie umiałem po prostu wyrazić
Mej miłości zbyt ładnie.
A szkoda.

Potem jeszcze coś niecoś zwiedzałem
I wśród tych wszystkich spraw tam i tu
O dziewczynie tej już zapomniałem,
Aż raz kiedyś ujrzałem ją znów.

Choć wciąż była rasową turystką,
Przestrzegała konwencji, że ach...
Wszystko na nic, bo przy niej tuż blisko
Siedział facet i nucił jej tak:

Laska je dobra, prosim was,
Laska je krasna, gdyż je w nas,
Że mate ano takej seks
Je u mne pro was Jablonex.

Ona patrzyła w oczy mu,
A potem niemal już bez tchu
Szepnęła tylko: rękę daj
I poszli razem w czeski kraj.
La, la, la, la poszli w czeski kraj.

W pierwszej chwili się chciałem obrazić,
Lecz właściwie nie miałem powodu,
Nie umiałem po prostu wyrazić
Mej miłości tak ładnie.
A Skoda, a Skoda, a Skoda
A szkoda.

1966

Leniwe - Wojciech Młynarski


Wojciech Młynarski
Leniwe


Powiedziała tylko słowa trzy
Leniwe proszę odebrać
I poczułem, że coś we mnie drży
Że mną trzęsie jakaś febra
Że się dobry los uśmiecha znów
I kojarzy mnie szczęśliwie
Z tą, co trzech używa tylko słów
Proszę odebrać leniwe

Za mną ogonek nabiałowych dań spragniony
Powtarza, rusz się pan, cholera
A ja tak stoję nieprzytomny, zapatrzony
I nie odbieram, nie odbieram

W końcu ktoś mnie lekko popchnął w bok
Czyniąc miejsce konsumentom
A po chwili pchałem się przez tłok
By zamówić porcję następną

A wszystko po to, by ją zobaczyć znowu
Jak miesi twaróg, czy smaży sadzone
Żeby usłyszeć jakieś inne słowa
Nieoficjalne i mniej wymuszone
W dwa dni przytyłem w lędźwiach oraz w barach
W trzy dni zmieniłem kategorię wag
Bo u nas pysznie karmią w mlecznych barach
I wszystko dla niej, a ona – ach

Mówi ciągle tylko słowa trzy
Leniwe proszę odebrać
A ja czuję, ze cos we mnie drży
Ze mną trzęsie jakaś febra
No bo wiem, ze gdy się do niej znów
O następną porcję zgłoszę
Nie usłyszę nic, prócz znanych słów
Leniwe odebrać proszę

Za mną ogonek nabiałowych dań spragniony
Powtarza, patrzcie – nałogowiec
A ja tak stoję nieprzytomny, zapatrzony
I błagam, coś nowego powiedz

A ona nic i tylko patrzy tak
Jak Marks na klasowych wrogów
Więc co robić, gdy mi sił już brak
Pyta smutny amator pierogów

Pięciogroszówki słońca - Wojciech Młynarski

Katarzyna Żak
Pięciogroszówki słońca

Wojciech Młynarski

Mam taką śmieszną właściwość
Chyba nieczęstą zbyt
Nie umiem spoglądać krzywo
Gdy smutny wstaje świt
Co drugi człowiek narzeka
Co drugi pecha ma
I żal mi bardzo człowieka
Lecz tak nie umiem, bo ja

Zamieniam dni pogodne
Na pięciogroszówki słońca
Zamieniam gdzie się da
Gromadzę je bez końca
Pięciogroszówki słońca lśnią
I w marny czas, kochanie
Pożyczam je tym, którzy chcą
Na wieczne nieoddanie

I w oczach zagości
Iskierka wdzięczności daleka
I już po troszeczku
Dyżurny smuteczku uciekasz
I pryska cień, ponury cień
I płonie czas jak wino
Bo każdy dzień, uparty dzień
Powtarza, walcz dziewczyno

A może to dobry sposób
Na splot niełatwych dróg
Na wróżby trudnego losu
Co czarne są jak kruk
Lecz choć dróg wiele jest, ale
Nie każda gna na dno
Więc mnie się idzie wspaniale
Ma drogą jedyną, bo

Zamieniam dni pogodne...

I w oczach zagości
Iskierka wdzięczności daleka
I już po troszeczku
Dyżurny smuteczku uciekasz
I kształt mych marzeń jest ten sam
I miłość jest gorąca
Póki w skarbonce serca mam
Pięciogroszówki słońca

Obrazy: Vladimir Volegov

Jak wygrać w San Remo - Wojciech Młynarski


Michał Bajor

Jak wygrać w San Remo

Wojciech Młynarski

Bierze się wprzód garść sporą nut
Dojrzałych w słońcu Toskanii
Przepyszne wprost nuty na sos
Dodaje się do kompanii
I garści pół rozlicznych ziół
Sypiesz w kamionkę rozgrzaną
Aby tak, tak dał pieśni smak
Estragon i oregano

Oto przepis kuchenno-wokalny
Prosty przepis na włoską piosenkę
Niewymyślny, lecz i niebanalny
Bo śpiew, kuchnia i życie jest pięknem
A kto zna twórczości kulisy
Niech wie, gdybym uporał się z termą
To na włoską piosenkę przepisem
Mógłbym wygrać festiwal w San Remo

Więc proszę mnie nie sądźcie źle
Że z kraju zup zawiesistych
Wędruję tam, gdzie radość mam
Dla podniebienia turysty
Wędruję rad, gdzie zmierzchem świat
Szaleje szałwią i miętą
I dania cud mam z włoskich nut
Przy dzbanku wina z Sorrento

Oto przepis na włoską piosenkę
Bo mnie takie odkrycie olśniło
Że śpiew, kuchnia i życie jest pięknem
No i miłość, i koniecznie miłość
Niech więc piosenka ma z losem igra
Ale co zachowałem na puentę
Ona błyśnie i w San Remo wygra
Gdy ma wszystkie składniki al dente

Oto przepis na przebój po włosku
Splot miłości, spaghetti i wina
Więc go sobie zanućcie po prostu
I darujcie, że coś przypomina
Niech San Remo ten przebój rozkręci
Wszystkim swym konkurentom da radę
Więc go skryjcie w serdecznej pamięci
I śpiewajcie go, kiedy odjadę...

Obrazy: Barbara Rosbe Felisky