A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Krokusy

6 marca – Wiktora

Krokusy


Zabierz mnie Witku,na łąkę,
gdzie w śniegu krokusy siedzą.
Owieczki dzwonią nam dzwonkiem,
co wiedzą - nie opowiedzą.

Krokus (bądź żółty, bądź lila)
do rąk nam przytula się grzecznie,
to głaszcze, to się przymila
i pachnie, tak jak powietrze.

Owca na krokus patrzy
i łzawi smutne oczyska...
Chcę skromny ten teatrzyk
oglądać z tobą z bliska.

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Orchidea

26 lutego – Aleksandry

Pani, Oleńko, jest kaprysem.
W Pani teatrze gram ogony.
Bywam łasicą, kuna, lisem...
Ja-pogardzany. Ja-szalony!

Pani, Oleńko, jest chimerą.
Skalna do Pani wiedzie dróżka.
Przy Pani jestem nicpoń, zero,
bezsenny więzień Pani łóżka.

Błądzę po Pani dłoniach wonnych,
na wzgórza trafiam i polany...
To ja-wędrowca. Paź dozgonny.
Pół-odtrącony, pół-kochany.

Płonę przy Pani jak Medea,
jak melancholii nocnej ćma,
a w dali wschodzi orchidea,
którą kto inny Pani da...


A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Przepis na wino z chabrów

13 lutego - Katarzyny

Na lato pojedź do Gawrych - Rudy...
Popatrz jak pasą się chabry
wśród kłosów rudych...

Weź nożyk i płatki ścinaj
pierzaste jak piórka ptasie...
Gdy chcesz mieć kwartę wina –
nazbieraj ile da się.

A potem, w domu, dręcz je,
na mękach męcz je w cukrze
i czekaj sierpień, wrzesień,
aż przyjdzie zima w futrze.

P.S.
Pić będziesz z Katarzyną
gdzieś w lutym (trzynastego)
różowozłote wino
z błękitu chabrowego.

A dla mnie - jeden chaber
pozostaw pośród prosa...
Niech życie ma jaskrawe,
i niech zadziera nosa!

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Herbata z jaśminu

5 lutego - Agaty

Agata ma oczy podłużne,
a dłonie silne, chłopięce,
nie marzą jej się podróże,
ni bale w strojnej sukience.

Agata, gdy się zakocha,
to pójdzie tak jak na wojnę –
w ostatnich zgrzebnych pończochach,
po straszne i po spokojne.

Z jaśminu wieniec uplecie,
jaśminem ozdobi chatę...
z jaśminu białość ma w lecie,
a w zimie - chińską herbatę.
Kochajcie Agatę.

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Osty


21 stycznia - Agnieszki

Takiego mi męża dajcie,
co słowo dźwiga jak kamień,
a gdy je wypowie już - ciężko,
to jakby podał mi ramię.

Takiego mi męża dajcie,
co będzie sadził drzewa,
ćwierć wieku - powie - minie,
a dąbczak nam się rozśpiewa.

Takiego mi męża dajcie,
któremu ciało moje,
starzenie moje
nie straszne,
co czeka
w drewnianej chacie,
aż zasnę,
aż kiedy JA
zasnę.

Takiego mi męża daruj,
co życie,
jak białą płachtę
położy pod moją dłonią
i powie:
„Maluj".

Takiego mi męża dajcie,
co kiedy osty przynosi,
to bielszą pachną mi wonią
niż lilia,
lub biały goździk.

Takiego mi męża dajcie,
któremu syna powiję.
I niech się słuchać nie lęka,
gdy serce bije.

Gdy mi takiego dacie,
to szczęście w domu zamieszka.
I zapis w magistracie:
„Udało się.
Żyje.
Żyć będzie Agnieszka ".

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Azalia

19 stycznia - Marty

Azalia to brzmi po francusku -
azalie, azalie, azalie,
pod Paryżem, w Walencji i w Busku -
to się śni, to się śni, to się śni...

Azalia, to walczyk paryski -
azalie, azalie, azalie -
zamknij oczy, zapomnij o wszystkim -
raz dwa trzy, raz dwa trzy,
raz dwa trzy...

Byłaś Martą, a jesteś azalią,
azalie, azalie, azalie,
jesteś niebem, Afryką, Australią -
do re mi, do re mi, do re mi. 

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Dalia zimą


1 stycznia - Mieczysława

Dalia, choć przykro rzec - to
podobna jest do cebuli.
Nie huśta jej nawet dziecko,
ni pies jej nie utuli.

Dalia w piwnicy mieszka
i marzy... o Bóg wie czym:
o wiatru figlach i grzeszkach,
o deszczu... o kocie pstrym...
(o kocie, co się ogrodem wałęsa,
i parę długich rzęs ma,
i nosem kwiaty trąca,
i podśpiewuje - z gorąca).

Dziś jestem jak dalii cebula:
Na wiosnę czekam w piwnicy.
Czy ja się jeszcze rozhulam?
Czy przyjdą kolędnicy?

Gdzieś tam, na przykład w Australii
człowiek by kwitł i kwitł,
a tu - takiej wielkiej dalii –
świat cały nagle zbrzydł.

Ach przytul mnie, przytul Mieciu,
ach, tak mi dziś cebulkowo...
Pomyślę o tobie w lecie,
gdy dalią będę pąsową.

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Jemioła


- Daj mi, matko, jemiołę,
zrobię ci z niej kołisko,
powieszę nad twoim stołem
i siądę przy tobie blisko
w Sylwestra.

- Ja ci nie dam jemioły,
dam ci złocony moździerz,
bo mi mówią chochoły,
że nie przy mnie ty siądziesz
w Sylwestra.

- Daj mi siostro jemiołę,
daj mi chociaż ziarenko,
powieszę ci ją nad czołem,
wygładzę serdeczną ręką
w Sylwestra.

- Ja ci nie dam jemioły,
nie dam nawet ziarenka,
obce wolisz ty stoły,
obce wolisz okienka
w Sylwestra.

- Daj mi chłopcze jemiołę,
daj mi chociaż pół wianka,
plećmy słowa wesołe
do białego, do ranka
w Sylwestra.

- Ja ci nie dam jemioły,
nie dam nawet powoja,
bo mi mówią anioły,
że już będziesz nie moja
w Sylwestra

Pijmy wino za kolegów - Agnieszka Osiecka


Seweryn Krajewski, Piotr Fronczewski  👉👉👉
Pijmy wino za kolegów

Agnieszka Osiecka

Nie paliłeś dawniej tyle co dziś.
Zapałka ci drży,
nielekko nam iść.
Wlejmy kroplę gorzkich żalów do szkła.
Nie wstydźmy się słów, nie bójmy się dnia.

Pijmy wino za kolegów,
którym szczęścia w życiu brak.
Za tych, którym zawsze idzie nie tak;
kobiety nie te i zimy zbyt złe.
My, co mamy ciepłą strawę i kąt,
opinię jak łza - przepustkę na ląd.

Pijmy wino za kolegów,
co się niby iskry tlą,
których jakiś Bóg przeznaczył na złom.
Pociągi nie te, pogody zbyt złe.
My, co mamy mocne zdrowie jak skaut.
Nie czeka nas głód, nie grozi nam aut.
Pijmy wino za kolegów, których wciąż omija raut.

Idźmy w taniec malowany na szkle,
bo żona ma żal, do tańca się rwie.
Pijmy wino za kolegów do dna,
bo oni - to my, a my - to już mgła.

Siedzi ptaszek na drzewie - Adam Asnyk


Siedzi ptaszek na drzewie

Adam Asnyk


Siedzi ptaszek na drzewie
I ludziom się dziwuje,
Że najmędrszy z nich nie wie,
Gdzie się szczęście znajduje.

Bo szukają dokoła,
Tam gdzie nigdy nie bywa,
Pot się leje im z czoła,
Cierń im stopy rozrywa.

Trwonią życia dzień jasny
Na zabiegi i żale,
Tylko w piersi swej własnej
Nie szukają go wcale.

W nienawiści i kłótni
Wydzierają coś sobie,
Aż zmęczeni i smutni
Idą przespać się w grobie.

A więc, siedząc na drzewie,
Ptaszek dziwi się bardzo,
Chciałby przestrzec ich w śpiewie...
Lecz przestrogą pogardzą.

Śpiewa Mira Zimińska

Po co się budzą pragnienia szalone - Adam Asnyk


Michał Bajor
Anna Chodakowska

Adam Asnyk
***

Po co się budzą pragnienia szalone,
Gdy ich nie można ugasić napojem?
Po co się serce wyrywa stęsknione
Do burzy, gardząc ciszą i spokojem?

Po co chce zedrzeć przyszłości zasłonę
I nieskończoność zmieścić w łonie swojem
Kiedy zaledwie dotknie się spragnione,
Usycha w żalu nad zmąconym zdrojem...

Próżne zabiegi! Wieczyste pragnienia!
Zwodnicze widma! Któż was nie wyklina?
A jednak mimo klątw i złorzeczenia,

Każdy na nowo wraca i zaczyna
Szukać tej mary, co świat opromienia,
I o dawniejszych klęskach zapomina...

Fiołki - Stanisław Baliński

Stanisław Baliński
Fiołki


Fijołki, u nas w lesie nie pachną tak mocno,
Jak te, co zakwitają na parmeńskich targach,
I zakochanych słowa pod niebem północnym
Nie drżą tak niecierpliwie, jak na cierpkich wargach

Łaskawego Południa, gdzie wszystko jest prostsze,
Gdzie oczy — wyznaniami, usta ciałem płoną,
Gdzie wszystkie, prócz zieleni, barwy są najsłodsze.
U nas właśnie inaczej. U nas jest zielono.

W chłodnej zieleni lasu błądzimy oboje,
Patrz, pierwsze fiołki kwitną w zamrożonej rosie,
Jeszcze lśnią w moich rękach a już gasną w twoich,
Gdy ci je na dzień dobry daję z drżeniem w głosie.

Dziękujesz, ale w głosie nie słyszę podzięki,
Uśmiechasz się, a smutkiem przyjaźni powiało,
I fiołki opadają na ścieżkę z twej ręki,
Jak słowa niepotrzebne... Tyle z nich zostało.

Ale głos wczesnej wiosny dotąd we mnie dźwięczy,
Jakbym dotąd nie wierzył, żem żądał zbyt wiele;
Taka już być musiała ta miłość młodzieńcza,
Gorzka jak zapach fiołków i chłodna jak zieleń.

Równoległe linie - Jan Brzechwa

Równoległe linie
Jan Brzechwa

Kocham cię
z lęku przed samotnością.
Patrzę w twoje oczy,
dotykam twoich rąk,
wsłuchuję się w twój oddech.

Jesteśmy razem,
ale myślimy o niebieskich migdałach.
Każde z nas
myśli o własnych niebieskich migdałach.

Wymijamy się w drzwiach
jak dwie równoległe linie,
które przetną się w nieskończoności.
Żyjemy obok siebie
na dwóch odrębnych orbitach.

Siadamy razem do stołu,
jemy zupę,
ale myślimy o niebieskich migdałach.
Każde z nas
myśli o własnych niebieskich migdałach. 


Patrzę w twoje oczy, 
lecz ich nie widzę.
Dotykam twoich rąk,
lecz ich nie czuję.

Zdaje mi się, że myślę,
zdaje mi się, że fruwam,
ale jestem jak mikrob
zasklepiony w swojej
małej
kropelce wody.

Twój świat
zamknięty jest w innej
małej kropelce wody.
Krążymy obok siebie -
drobnoustroje
wielkiego,
niezrozumiałego
wszechświata.
Kocham cię
z lęku przed samotnością.
Jesteś mi niezbędna,
jesteś mi potrzebna,
abyś od czasu do czasu
wymawiała
bezmyślnie
moje imię.

Obrazy: Pablo Picasso