Kroki oczekiwane - Kazimierz Szemioth

Corinne Reignier

Sława Przybylska - Kroki oczekiwane

Kazimierz Szemioth

Czy słyszycie, jak dzwoni zegar ten
Już ósma i taki pada deszcz
A jego nie ma, nie
Ona czeka, na każdy biegnie szmer
Tak pusto, gdy sobie poszedł gdzieś
I tak jej bardzo źle

To pewnie on, ach nie, to deszcz
W okienku kłęby chmur
To może on? I znowu nie
To tylko wiatru był szum

Już na świecie tak dawno sama jest
On jeden z nią tylko zostać chce
On się nie śmieje z łez
Więc dlaczego na mokry patrzy dach
Czyż tędy najmilszy wrócić ma
Jak zjawa w dziwnych snach

Na czyj to krok tak czeka dziś
Któż to odgadnie z nas
Czy prawda to, że miał dziś przyjść
Czy tylko zwodzi ją tak

Wrócił, wrócił, lecz mokry, że aż żal
Futerko miał zmięte, cały drżał
I zimne łapki miał
Wrócił, wrócił przez mokry, zimny dach
I mruczy cichutko, ona zaś
Znów go w objęciach ma

Już nie jest sama, gdy on śpi przy niej tu
Będzie do rana mruczeć jej do snu

Ulica japońskiej wiśni - Agnieszka Osiecka

Ulica japońskiej wiśni

Agnieszka Osiecka


Szare ulice, szare balkony,
z widokiem na inne szare balkony.
Szare żony, szare spódnice,
z widokiem na nowe szare spódnice.
Gdzieniegdzie jeszcze kocie łby,
a w kocich łbach kocie sny.

Ulica japońskiej wiśni,
niech ci się przyśni co jakiś czas.
Ulica japońskiej wiśni,
niech się wymyśli w purpurze gwiazd.
Purpurą do góry, purpurą w dół,
na końcu purpury Kanada i księżyc na stół.

Szare kominy, ptaki bezskrzydłe,
z widokiem na inne ptaki bezskrzydłe.
Szare serca, biedne liczydła,
z widokiem na randkę z innym liczydłem.
Gdzieniegdzie jeszcze małe drzwi,
a w małych drzwiach śmieszne sny.

Nie ma już - Agnieszka Osiecka


Joanna Lewandowska, Marek Richter - Nie ma już

Agnieszka Osiecka


Na scenie kurz na scenie wiatr
W pajęcze sieci słowik wpadł
Choć sztuczny jest nieżywy jest
To się dla niego skończył świat
Przy kasie szczur a w lożach ziąb
Oto sprzedają teatr nasz
Ostatni raz w błękitnym szkle
Monolog króla dla mnie grasz

Nie ma, nie ma już
Mistrzów sceny tych aktorów z dawnych lat
Nie ma, nie ma już
Tych peleryn, które kryły pejzaż łat
Nie ma, nie ma już
Tych cezarów tych Antygon z dawnych scen
Nie ma, nie ma już
Salomei, która śniła srebrny sen
Nie ma

Nie ma, nie ma już
Wielkich mimów białych Rzymów kwietnych dróg
Nie ma już
Monologów godnych Bogów sztucznych mów
Nie ma już
Gronostajów co tak pięknie nosił król
Nie ma
Tych demonów tych aktorów i tych ról

Kurtyny szum jak morza śpiew
Modlitwą naszą zawsze był
A dzisiaj nie pamięta nikt
Teatru, który nam się śnił
Nie jeden z nich z aktorów tych
W połowie kwestii nagle zmarł
Widownia wciąż wołała bis
Choć on już kończył czarny targ

Nie ma, nie ma już
Mistrzów sceny...

Nie ma, nie ma już
Wielkich mimów...
Tych antraktów piątych aktów i tych dam
Nie ma
Chociaż dramat proszę państwa jest ten sam
Nie ma już

Dzierlatki - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka
Popatrz siostro (Dzierlatki)


Popatrz siostro, posłuchaj,
to pada i pada deszcz,
dobra pogoda na każde nieszczęście
i na kieliszek wódki też.

Wypij siostro, nie szalej,
że pada i pada deszcz,
nasza robota już nam nie ucieknie
i nasze życie też.

Mówią o nas: kundelki,
bo taty i mamy nie znamy,
my zaglądamy do butelki,
my do butelki zaglądamy

Można się zatrudnić na kolei
i można wełnę owczą tkać,
można tak jak okręt stać na kei,
lecz najłatwiej od facetów brać.

Można być żołnierką jak żołnierze,
można taczki z wapnem pchać,
można też hodować nietoperze,
lecz najłatwiej od facetów brać.

Można się zatrudnić u piekarza,
z Cyganami konie kraść,
można też pozować u malarza,
lecz stosunkowo mniej męczące:
od facetów brać.

Można nauczyć się pisania
i banialuki w tępe głowy lać,
ale przysięgam bez wahania,
że z dwojga złego znacznie prościej
jest z mężczyzną spać.

Obrazy: Malcolm Liepke

Ławeczka - Agnieszka Osiecka

Jerzy Satanowski
Ławeczka

Agnieszka Osiecka

Spacerek,
rowerek,
wycieczka,
a jak wycieczka, to rzeczka,
nad rzeczką malinki,
no a po nich landrynki,
pocałunki, pocałuneczki,
takie małe, jak to z wycieczki.
I same zdrobnienia,
i wyrzutów sumienia
ani za grosz.
Przewlekłe śniadanko,
śniadanie
i malutkie kochanie,
i kochania calutki kosz...

A potem tanie prezenty
i uśmiechnięty czyjś śmiech,
a na deser – Boże święty
czułych szeptów deszcz.
Kalendarzyk i morska świnka
oraz pluszowy jeż
lalka i wrak konika
mogą patrzeć też.

To życie,
życieńko,
a jak życie
to cieniutko, to cienko.
I smutku kołderka,
no, a pod nią chanderka.
Milczenie, milczonko
takie małe, jak to z żonką.
I same grzeczności,
ostateczki miłości
niby w półśnie.
Niesmaczne śniadanko
śniadanie
i uprzejme rozstanie,
i puste posłanie,
i puste posłanie psie.

Obrazy: Iwona Lifsches

Ukradła Cyganka kurę - Agnieszka Osiecka


Andre Ochodlo
Ukradła Cyganka kurę

Agnieszka Osiecka


Ukradła Cyganka kurę
Dostała za to burę
Cygankę powiesili
I jeszcze na nią mówili
Ukradła cyganka kurę

Migdałowe oczy miała, migdałowe
Już na chmurze płyną oczy
W niebo granatowe
Kto za nimi płacze
Tylko, tylko deszcze
Tylko wrona kracze
Jeszcze, jeszcze
Deszcze, deszcze
Deszczu płacz

Oj, ludzie, ludzie
Pacierze zmówcie
Za migdałowe oczy jej
Oj, ludzie, ludzie
Duszy nie gubcie Cyganki tej

Ukradła Cyganka mała
Ukradła, bo tak chciała
Sukienkę poplamiła
I serce młode zgubiła
Ukradła Cyganka kurę

Migdałowe oczy, usta purpurowe
A do tego jeszcze niebo
Niebo granatowe
Kto za nimi płacze
Tylko, tylko deszcze
Tylko wrona kracze
Jeszcze, jeszcze
Deszcze, deszcze
Deszczu płacz

Kto w te bzdury wierzy
Na złość sobie robi
Kto na świecie widział
Kto na świecie słyszał
Wierzyć Cyganowi

Obrazy: Rudolf Fuchs, Teodor Aman

Miasteczko cud - Agnieszka Osiecka

Justyna Szafran
Miasteczko cud

Agnieszka Osiecka

Zielony księżyc w niebie stał
Pijany skrzypek walca grał
I wtedy on zobaczył ją
I sobie to do serca wziął
Co ona była, byle kto
Czerwone buty, w sercu pstro
Lecz on nie zaznał odtąd snu
A ona tak szeptała mu

Ty nie mów do mnie w romantycznej walucie
Ty bardziej praktycznie do mnie mów
Bo chwilowo to jesteś jak ta dziura w bucie
Że szkoda dla ciebie mi słów
Ty nie myśl, że dasz mi abonament na szczęście
Że skruszysz ciała mego lód
Ja nie mam ochoty do tego zamęścia
No chyba, że zdarzy się cud

To nasze ostatnie bolero - Agnieszka Osiecka

To nasze ostatnie bolero
Naśladowanie Własta

Agnieszka Osiecka

Była dla niego laleczką,
zabawką liryczną przed snem.
On zaś był jej potrzebą serdeczną -
królewiczem, paniczem i lwem.
Dał jej szminkę, puder, tusz.
Dał jej może tysiąc róż,
ale serca swego - cóż,
serca nie dał, pewno nie miał.
A gdy nocy ptak oniemiał,
rwał do tańca przez dancingu złoty kurz.

To nasze ostatnie bolero,
wierne tobie i mnie.
To nasze ostatnie bolero
z kroplą dżinu na dnie.

Może jutro dopiero
poznasz nędzę tych słów,
ale dzisiaj mnie porwij,
dzisiaj upij mnie znów.
Dzisiaj tul mnie tak,
żeby tchu nam było brak,
żeby serca czarny wrak
w białej niszy
nagłej ciszy
szeptał tak:

To nasze ostatnie bolero...

Była dla niego laleczką,
dla drugiego, trzeciego - kto wie?
Potem skryło ją małe miasteczko,
pogrążone w roztopach i mgle.
On miał wszystko to, co chciał:
sławę, złoto, piękno ciał.
Życia kruż garściami brał.
A gdy z wiru wtem się zbudził
- już nie było tamtych ludzi,
których kochał, których zwodził,
których znał.

To nasze ostatnie bolero...

Jutro już tyralierą
znikną chłopcy we mgle,
ale dzisiaj zatańczmy
jak upiory we śnie.
Niech zatańczy
z nami w takt
minionego świata wrak.
W białej niszy
nagłej ciszy
mignie frak.

Obrazy: Juarez Machado

Przepraszam, że żyję - Agnieszka Osiecka

Justyna Szafran
Przepraszam, że żyję

Agnieszka Osiecka


Przepraszam, że żyję
Przepraszam, że tyję
Przepraszam, że piję
Choć szczęścia mi brak
Przepraszam, że minę
Przelotnie jak ptak
Przepraszam, że nie jem
Przepraszam, że jem
Przepraszam, że nie wiem
Przepraszam, że wiem

Meldowani na tej ziemi tymczasowo
Zapomniani przez anioły już na amen
Zapatrzeni w skrawek nieba, w dane słowo
Czemu wciąż wpadamy w sidła taki same?

Przepraszam, że żyję...

Chociaż przyszło żyć pod miedzą i za lasem
Tu, gdzie deszcze przemijają monotonnie
Poigrajmy sobie czasem - sobie z czasem
Przewalajmy się z hałasem przez historię!

Przepraszam, że żyję...

A gdy przyszło nam urodzić się dziewczyną
Skaleczoną, jak ta czajka, przez mężczyznę
Kupmy sobie stare, dobre, mocne wino
I śpiewajmy, nie zmieniając serca w bliznę!

To świetnie, że żyję
To świetnie, że piję
To świetnie, że tyję
Choć szczęścia mi brak
Nie szkodzi, że minę
Przelotnie jak ptak...

Piękna nieznajoma - Agnieszka Osiecka

Ewa Błaszczyk
Piosenka pięknej nieznajomej

Agnieszka Osiecka


Że ja szaleję, to nie pańska wina
I nie przeze mnie pan tak blady jest
Ot, świat zakipiał
Nie nasza w tym przyczyna
To krzyczy w słońcu fioletowy bez

Ty obojętny, chłodny mój aniele
Mam apetyt na ten gorzki lód
Lecz nam nie wolno
My tu jak w popiele
Demony grzeją nam
Z piekielnych nut

Wypijmy za nas
Niech zapłonie szklanka
Pijmy za nas
Niech się pali lód
Jak złe motyle
Żyjmy do poranka
Żyjmy chwilę
Niech się stanie cud

A ty nie próbuj mnie pokochać serio
Oczy zamknij, będzie co ma być
Diablicą będę, złudą czy feerią
Nie pytaj mnie, najlepiej szklankę chwyć

Chwilkę płonąć, potem umrzeć młodo
I tańczyć, tańczyć jak zraniony ptak
Chwileczkę płonąć, potem umrzeć młodo
Umrzeć młodo i powtarzać - tak...

Orszaki, dworaki - Agnieszka Osiecka

Ewa Błaszczyk
Orszaki, dworaki

Agnieszka Osiecka


Historio, historio,
cóżeś ty za pani,
że dla ciebie giną,
że dla ciebie giną
chłopcy malowani.

Orszaki, dworaki,
szum pawich piór!
Orszaki, dworaki,
szum!

Historio, historio,
czarna dyskoteko,
nie pozwalasz wytchnąć
ludziom ani wiekom.

Historio, historio,
ty macocho nasza
tak nam dałaś mało
oprócz Ojcze Nasza.

Historio, historio,
cóżeś ty za matnia,
pchamy się na scenę,
a to jeszcze szatnia.

Historio, historio,
jaka w tobie siła,
żeś ty całe światy
z mapy poznosiła.

Historio, historio,
ty ballado gorzka
czemu stale rosną
twoje własne koszta

Historio, historio,
tania z ciebie dziewka,
miała być canzona,
a jest stara śpiewka.

Historio, historio,
tyle w tobie marzeń,
często ciebie piszą
kłamcy i gówniarze.

Historio, historio,
ty żarłoczny micie,
co dla ciebie znaczy
jedno ludzkie życie?

Kto tam u ciebie jest - Agnieszka Osiecka

Ewa Błaszczyk
Kto tam u ciebie jest

Agnieszka Osiecka


Już spakowałam twoje książki,
włożyłam do wielkiej paczki,
kupiłam sznur, niedługo wyślę.
Tamte pieniądze z białej szafki
oddałam, rzecz jasna, matce.
Prawie już o tobie nie myślę.

Czasem dzwonię w nieważnej sprawie,
na przykład: choruje pies.
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
i tylko ten stuk, ten stukot w głowie
kto tam u ciebie jest, kto tam jest..
Kto tam jest, czyja grzechocze jak grzech kostka lodu,
kto tam u ciebie jest, od wschodu do zachodu...

Ręce mam teraz bardziej spokojne,
do miast już tak się nie rwę.
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam.
Myślę o śmierci, zanim zasnę,
bo to jest być może powrót.
Jestem wciąż niejasna, niesyta...

Czasem dzwonisz w nieważnej sprawie
i to jest prawdziwy test.
Nic już nie wiem, nie pytam prawie
i tylko ten stuk, ten stukot w głowie
kto tam u ciebie jest, kto tam jest...

Obrazy: Hester van Doornum

Tango Tandresse - Agnieszla Osiecka


Marzena Trybała, Joanna Lewandowska
Tango Tandresse

Dziś - nie wiem czemu - wstałam blada,
na stole list, tuż obok pomarańcze,
na wpół otwarta twa szuflada,
a ja cóż, ja od dzisiaj nie tańczę.

Melodramatów nie lubiłam,
wolałam blichtr niż burą Czarną Hańczę,
Nie,  niespecjalnie byłam miła,
a dziś, no cóż, od dzisiaj nie tańczę...

To tango, nie tango, to tango Tandresse,
to tango, nie tango, co wierne jest,
to tango z kokardą , to tango Tandresse,
to tango, nie tango, kipiące po kres.

Dziś - nie wiem czemu - gubię buty,
pieniądze drę, a myśli jak szarańcze,
na wpół otwarte leżą nuty,
a ja cóż, ja od dzisiaj nie tańczę.

Kochany, zawsze tak to było,
coś mnie goniło, za kudły brało, łamało palce,
jakoś się żyło, coś się piło,
a dziś, no cóż, od dzisiaj nie tańczę.

To tango, nie tango, to tango Tandresse,
to tango bez blagi, co wierne jest,
To tango, z kokardą, to tango Tandresse,
to tango, nie tango, co wierne jest.

Dziś - nie wiem czemu - stoisz blady,
na stole list , tuż obok pół cytryny...
i znowu pełne twe szuflady,
a ja, cóż, ja jak zwykle bez winy.

Ja happy endów nie lubiłam,
wolałam styl niż teksty, że zawalczę,
i niespecjalnie się marzyło,
że kiedyś, że kiedyś, zatańczę

To tango, nie tango, to tango Tandresse,
to tango bez blagi, co wierne jest,
To tango z kokardą , to tango Tandresse,
to tango bez blagi kipiące po kres

A dziś, no proszę, świeży pet przy łóżku,
tuż obok pełna szklanka,
a dziś, no proszę, świeża para skarpet,
po prostu sielanka!

Obrazy: Bill Brauer