Mglista piosenka o moim Krakowie - Andrzej Sikorowski

Fot. Ja - Hanka 2014
Andrzej Sikorowski
Mglista piosenka o moim Krakowie

Tu się nic nowego nie zdarzy
tu cię nic nowego nie spotka
dookoła znajome twarze
raz do roku najnowsza plotka
tynk się tylko na głowy sypie
czyli mówiąc banalnie dno
wciąż te same panienki w Spatifie
wciąż ci sami faceci w Rio

Tu przez serca krew płynie pomału
niby Wisła za mostem kawałek
wczoraj nagle zachodem powiało
wrócił koleś z krainy truskawek
tynk mu nową kurtkę obsypie
kosztowała dolarów ze sto
będzie o czym pogadać w Spatifie
będzie o czym pogadać w Rio

Moje miasto dymami owiane
dzisiaj mocno trzymam w ramionach
zanim zabrzmi gwiezdny testament
zapisany w kominach i dzwonach
na ramiona tynk mi się sypie
ale na to nie zważam bo
zostawiłem dwa słowa w Spatifie
zostawiłem dwa słowa w Rio

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa

Pod Budą
Nie przenoście nam stolicy do Krakowa

Andrzej Sikorowski

Złote nuty spadają na Rynek
I muzyki dokoła jest w bród
Po królewsku gotuje Wierzynek
A kwiaciarki czekają na cud
Czasem we śnie pojawi się poseł
Który rację ma zawsze i basta
I uczonym oznajmia mi głosem
Że najlepiej nam było za Piasta
Wielkie nieba co ja słyszę
Wielkie nieba co się śni
Wstaję rano prędko piszę
Krótki refren zdania trzy

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
Chociaż tak lubicie wracać do symboli
Bo się zaraz tutaj zjawią
Butne miny święte słowa
I głupota która aż naprawdę boli
U nas chodzi się z księżycem w butonierce
U nas wiosną wiersze rodzą się najlepsze
I odmiennym jakby rytmem
U nas ludziom bije serce
Choć dla serca nieszczególne tu powietrze

Złote nuty spadają na Rynek
I muzyki dokoła jest w bród
Po królewsku gotuje Wierzynek
A kwiaciarki czekają na cud
Zasłuchani w historii kawałek
Który matka czytała co wieczór
Przeżywaliśmy bitwy wspaniałe
Nadążając jak zwykle z odsieczą
To się jednak już zdarzyło
Deszcz nie jeden na nas spadł
Nie powtórzy się co było
Inny dziś w kominach wiatr

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa...

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
Niech już raczej pozostanie tam gdzie jest
Najgoręcej o to proszą
Dobrze ważąc własne słowa
Dwa Krakusy Grzegorz T. i Andrzej S...

Kraków 2012 - fot. Hanka O.

Naftalinowy świat - Andrzej Sikorowski

Pod Budą
Naftalinowy świat

Andrzej Sikorowski

Znalazłem na strychu gitarę
bez strun obitą przez los
ależ to pudło stare
rzuciłem krótko na głos
i nagle słychać muzykę
gitara zaczęła grać
i wtem za oknem widzę
nieznany wczorajszy świat
Zaczarowana procesja
mój ojciec w szkolnym mundurku
żołnierze jeszcze sprzed września
pan radca w czarnym tużurku
kabaretowy artysta
rodzina jakaś żydowska
i Wisła czysta jak kryształ
odległa tamta Polska

Zabrałem te strychu gitarę
i nowych strun dałem sześć
łatałem pudło stare
by mogła najpiękniej brzmieć
lecz próżno czekam z nadzieją
znikła piosenka sprzed lat
bo myśli nam wietrzeją
naftalinowy nasz świat

Jeść, pić, kochać - Andrzej Sikorowski

Loui Jover
Pod Budą
Jeść, pić, kochać

Andrzej Sikorowski

Kiedy poranną sączę kawę
Rozgrzany po niedawnym śnie
Przeglądam pierwsze strony gazet
I mówiąc szczerze boję się

Wokół ruiny i pożogi
Płyną powodzie, spada śnieg
I wszędzie twarze pełne trwogi,
Bo zbliża się kolejny wiek

Więc ci dziękuję losie choćby tylko za to
Że nie musiałem się urodzić pod wulkanem
Że średni u nas klimat i przeciętne lato
Ale dzieciaki są przeważnie roześmiane

I chociaż czasem przyfruwają szare dni
A przez mój ogród nie chce płynąć żyła złota
To przecież zawsze mogłem robić rzeczy trzy
Jeść, pić i kochać

Kiedy poranną sączę kawę
I topię w niej niedawny sen
Przeglądam pierwsze strony gazet
To jedno wiem, naprawdę wiem

Gdy dookoła puste słowa
I nowa bitwa wciąż u drzwi
To trzeba umieć uszanować
Tę jedną chwilę, która lśni

Ta sama miłość - Andrzej Sikorowski

Pod Budą - Ta sama miłość

Andrzej Sikorowski

Granatowy nosiłam mundurek
Na rękawie tarcza czerwona
Trzeba było zdawać maturę
A ja tak kochałam Lennona
Jego zdjęcia kleiłam w zeszytach
I nad łóżkiem miałam je też
Na okrągło słuchana płyta
Nieraz była mokra od łez

Ja do szkoły chodziłam w glanach
Z flanelową koszulą na wierzch
A z walkmana leciała Nirvana
Od poranku po szary zmierzch
Tamten facet grał takie nuty
Że się chciało odlecieć z nim
Za horyzont przez jesień zasnuty
Lub ze skręta niebieski dym

Sprawa znana od pokoleń
Których tyle już ubyło
Że zmieniają się idole
Ale wciąż ta sama miłość
Sprawa znana od pokoleń
Nieszczególny, żaden dramat
Że zmieniają się idole
Ale miłość wciąż ta sama

Teraz inne problemy na głowie
Tamta szkoła już tylko w snach
Inne czasy, inni wodzowie
Nawet inny nad nami dach
Ale przecież coś się przeżyło
Więcej niźli dwa razy dwa
Ludzie mówią, że pierwsza miłość
To najlepsze, co człowiek ma

Żal za Bułatem O. - Andrzej Sikorowski

Pod Budą
Żal za Bułatem O.

Andrzej Sikorowski

Zawsze śpiewał po cichu bez złości
chociaż czasu leciutkie nie były
bo w balladzie im więcej miłości
więcej siły

Zawsze śpiewał po cichu bez złości
chociaż statek już walił o dno
i dlatego na zawsze zagościł
w moim domu Pan Bułat O.

To jest żal za Panem Bułatem
czyli za minioną młodością
kiedy jego marzenia skrzydlate
pozwalały się łudzić wolnością

To jest żal za Bułatem O.
pierwszą wódką i pierwszą kobietą
kiedy z trudem do przodu się szło
ale czasem wierzono poetom

Dziś podoba się inna piosenka
dzisiaj inne potrzeby są w tłumach
i dlatego fałszuje panienka
o koniku hop siup na biegunach

A ja zawsze już będę się spierał
z wielkim panem co twarzy ma sto
że nam kogoś takiego zabiera
jak Pan Bułat - "Gospodin O."

Yesterday Is Here - Tom Waits

Yesterday Is Here - Czekając na wczoraj
Tom Waits - Roman Kołakowski

Gdy pieniądze mieć pragniesz
chcesz otulić się szalem
a najdroższy kapelusz
ma twe oczy skrywać w cień
szare niebo dziś
to jutrzejsze łzy
więc czekać musisz
na wczorajszy dzień

Nowy Jork mnie przyzywa
jadę rannym pociągiem
a ty każde spojrzenie
w ból wypatrywania zmień
szare niebo dziś
to jutrzejsze łzy
więc czekać musisz
na wczorajszy dzień



Wiem, że chcesz iść
na tęczy kres
ale nie wierzę w złudzeń moc
wspomnienia i łzy
kąsają jak pies
te kłamstwa zmieniają blask
w najczarniejszą noc

Droga wiedzie w bezdroże
słońce wschodzić przestało
więc porzućmy marzenia swe
bez zbędnych serca drżeń
szare niebo dziś
to jutrzejsze łzy
więc czekać musisz
na wczorajszy dzień

Kazik Staszewski, Projekt Volodia

Cemetery Polka - Tom Waits

Tom Waits - Cemetery Polka
Kazik Staszewski - Cmentarna polka

Roman Kołakowski

Wujo Zenon, wujo Zenon
Niezależny jak na lodzie knur
Brał do rzeźni stary akordeon
I „Cmentarną polkę” grał w A-dur

Wujo Rysiu i wuj Filip
Podczas wojny dorobili się
Czy okradli kogoś, czy zabili
Dla nich gra „Cmentarna polka” źle

Ciotka Krysia oszalała
Pod hotelem zrujnowanym śpi
Kiedyś arie z wielkich oper znała
Dziś „Cmentarna polka” jej się śni

Wujo Mirek był lotnikiem
Twierdził, że Francuzki brzydkie są
I gdy się zajął skromnym burdelikiem
Grał „Cmentarną polkę”, pił i klął

Wujo Władziu w Porto Rico się ożenił
Choć drewnianą nogę ponoć miał
Bardzo wrednie swój testament zmienił
I „Cmentarną polkę” tańczy sam

Wujo Gienio wcześnie zbyt owdowiał
Bez pigułek żyć nie umie, bo
Zanim stracił wzrok pieniądze schował
Niech „Cmentarna polka” porwie go

Wujo Zenon, wujo Zenon
Niezależny jak na lodzie knur
Brał do rzeźni stary akordeon
I „Cmentarną polkę” grał w A-dur

Clap Hands - Tom Waits

Tom Waits - Clap Hands
Kazik Staszewski - No, klaszcz

Roman Kołakowski

Trans, trans – jak szalony krąg
Ślepy strażak i dyrygent bez rąk
Odzież sportowa w wielkich damach budzi dreszcz
Zwisam z parapetu, do butelki zbieram deszcz
No, klaszcz…

Ryk, ryk – oszalały ryk
Bękart dziwki narozrabiał i zaraz potem znikł
Księżyc coś kracze, wrona pełnym blaskiem lśni
Zawsze znajdę milionera, co przerzuci węgiel mi
No, klaszcz…

Ból, ból – niech wypłynie z krwią ból
Wchodzę do Harlemu jak westernów tanich król
Mam pięćdziesiąt dolarów i wszystkiego dość
Idę w krótkich spodniach, długo hodowałem złość

Ryk, ryk – oszalały ryk
Bękart dziwki narozrabiał i znikł
Księżyc coś kracze, wrona blaskiem lśni
Zawsze znajdę milionera, co przerzuci węgiel mi
No, klaszcz…

Ból, ból…

Dzwoń, dzwoń – ostatni groszu dzwoń
Wszystko jest przede mną, czas prześcignął mój koń
W Armii Zbawienia ukrył się podstępny szpieg
Wszyscy odpływamy łódką już na drugi brzeg
No, klaszcz…

Rain Dogs - Tom Waits

Tom Waits - Rain Dogs
Kazik Staszewski - Deszczowe psy

Roman Kołakowski

Czas nagle stanął, gdy
Rozlały wino psy
Deszczowe
Taksówkarz z miną złą
Warknął - spacery są
Darmowe
Chcę być deszczowym psem

Ach, co za noc! Przetańczyliśmy ją
I wtedy przyszło olśnienie
Ach, co za noc! Wszystkie światła nam lśnią
Szaleństwem przepełnił nas deszcz

Rum tani piliśmy
Czytając baśnie – psy
Deszczowe
Nasz dom to stary wrak
Gdzie kapie tak czy tak
Na głowę
Jestem deszczowym psem

Ach, co za noc! Prześpiewaliśmy ją
Czarne jak kruk miałaś włosy
Ach, co za noc! Po co nam inny dom
Gdy niebo nad głową i deszcz

God's Away On Business - Tom Waits

God's Away On Business - Bóg wyjechał w interesach
Tom Waits - Roman Kołakowski

Sprzedam dziecku złomiarza zardzewiałe serce
Byle żyć, byle żyć
Choć ratunku oczekujesz
Na mnie nie licz więcej
Co tu kryć, co tu kryć
Statek tonie
Ten statek tonie
Statek tonie

Tu w kotłowni zapierdol ma każdy z nas
Kalecy, suchotnicy
Kto tym wrakiem dowodzi? - wyrzęzić czas
Bandyci i prawnicy

A gdzie Bóg? Nie ma go
Bóg skoczył zrobić biznes, biznes



Wykałaczką złamaną trupy wygrzebuję
Pracę mam, pracę mam
Krwawy księżyc katastrofy siedmiu plag zwiastuje
Jestem sam, całkiem sam

To już koniec
Tak, to już koniec
To już koniec

Tu w kotłowni…

Niech to szlag, że też coś człowieka zawsze kusi
Dobrym być, dobrym być
Chwyć przynętę, a pułapka szczurza cię udusi
Co tu kryć, co tu kryć

Kazik Staszewski, Projekt Volodia

I"ll be Gone - Tom Waits


Tom Waits - I"ll be Gone
Kazik Staszewski - Odejdę, gdy zapieje kur

Roman Kołakowski

Rachmistrze skrupulatni
To wieczór mój ostatni
Egzystencjalny przerwę spór
Wnętrzności wyschły mi na wiór
Odejdę, gdy zapieje kur

Ja – cmentarzysko wraków
Autor w pościeli znaków
We łbie mam tony zbitych piór
Czek życia porwał strachu szczur
Odejdę, gdy zapieje kur

Kopnięciem w skroń ogłusza
But snu – kamienna dusza
Marsz kanalizacyjnych rur
Odejdę, gdy zapieje kur

Dziś dolar jest monstrancją
Z obłudną elegancją
Wyrok wydając au rebours
Ozdabiam szyję w gruby sznur
Odejdę, gdy zapieje kur

Stal brzytwę lekko trąca
Lecz krew jest szybkoschnąca
Bell cantem brzmi rzeźnicki chór
Odejdę, gdy zapieje kur

W brunatnej nocy szopie
Sam sobie dół wykopię
I wlokąc własnych kości wór
Odejdę, gdy zapieje kur

In The Neighbourhood - Tom Waits


Tom Waits - In The Neighbourhood
Kazik Staszewski - Tuż za oknem mym

Roman Kołakowski

Jajka kwitną na tłuszczu
Bekon pachnie już
Szczeniak spłoszył gołębie
Był wśród nich Anioł Stróż
Znów przewrócił ktoś kubły
Tak jest zresztą co noc
Konstruktywnych brak działań
A sprzątania jest moc
Tuż za oknem mym...

Czasem w piątek jest pogrzeb
A w sobotę znów ślub
Jaś pistolet ma na wodę
Kot mu uciekł na słup
Furgonetki cholernie
Hałasują co świt
Trzeba masło dostarczać
Cholesterol to mit
Tuż za oknem mym...

Kilka dziewcząt z technikum
Chichotało ma mszy
Aż ministrant się wiercił
Ksiądz na pewno był zły
Syn dozorcy do wojska poszedł
Broni ma dość
Na trawniku ma okop
Rury będzie kładł ktoś
Tuż za oknem mym...

Dzielnicowy psa kopie
Kundel zdechnie i tak
Sklep z lodami się spalił
Dzieciom szczęścia znowu brak
Papierowe śpiwory
Wzdłuż ulicy wiatr drze
Przyszpiliło mnie łóżko
Ale świat kręci się
Tuż za oknem mym...