Świat z Kubusia Puchatka - Krzysztof Logan

Krzysztof Logan Tomaszewski
Felicjan Andrzejczak
Świat z Kubusia Puchatka

Krzysztof Logan Tomaszewski

Coraz wolniej suną podeszwy i siwizną podchodzi już skroń
Świętowałeś niedawno czterdzieści, a tu stary kończy się rok
Baba Jaga, żona na miotle, dom zamiata od podłóg po dach
Ty z córeczką siedzisz przy oknie, bo chcesz zdążyć pokazać jej świat

Świat, którym nie rządzą prorocy, tylko Kubuś, Śnieżka i Słoń
A mądrzejsi o niebo dorośli żadną hańbą nie plamią swych rąk
Świat, który nie może zaginąć, gdzie króluje piękno i ład
I cenniejsza dla ludzi jest miłość od frazesów o jutrze bez skaz

Jeszcze gonisz tramwaj jak sprinter, choć zadyszka cię łapie za krtań
Do pierwszego przeżyjesz z wysiłkiem - znów podwyżki za światło i gaz
Więc z gitarą siadasz w fotelu i próbujesz napisać choć takt
A córeczka patrzy z nadzieją, że pokażesz jej, ile jest wart

Świat, którym nie rządzą prorocy...

Noc komety - Marek Dutkiewicz


Felicjan Andrzejczak
Budka Suflera - Noc komety

Marek Dutkiewicz

Wizje chodźcie do mnie
Blisko najbliżej
Zostańcie w mojej głowie
Najdziksze sny
Oto jest wasza scena
Reflektor niżej
Korowód moich marzeń
Wiruje, lśni

Skąd wziął się ten śnieg
Pośrodku lata
Skąd ten saksofon, który
Pod czaszką gra
Już eksplodują lustra
Całego świata
I nieskończenie wolno
Pulsuje czas

Nadciąga noc komety
Ognistych meteorów deszcz
Nie dowiesz się z gazety
Kto przeżyje swoją śmierć

Blaski odblaski powódź pozłoty
Krzyże południa
I gwiezdny pył
Stosy diamentów
Co zimnym światłem
Będą się palić
Do kresu dni

Nadciąga noc komety...

Bladą dłonią świt
Otrze pot i łzy
Koszmar minie
Znikną duszne sny...

Jolka, Jolka - Marek Dutkiewicz


Budka Suflera
Jolka, Jolka pamiętasz


Marek Dutkiewicz  👉👉👉

Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu
Gdy pisałaś: "Tak mi źle
Urwij się choćby zaraz, coś ze mną zrób,
Nie zostawiaj tu samej, o nie"

Żebrząc wciąż o benzynę, gnałem przez noc
Silnik rzęził ostatkiem sił
Aby być znowu w tobie, śmiać się i kląć
Wszystko było tak proste w te dni

Dziecko spało za ścianą, czujne jak ptak
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
Słodkie były jak krew twoje łzy

Emigrowałem z objęć twych nad ranem
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem
Dane nam było słońca zaćmienie
Następne będzie może za sto lat

Plażą szły zakonnice, a słońce w dół
Wciąż spadało nie mogąc spaść
Mąż tam w świecie za funtem odkładał funt
Na Toyotę przepiękną, aż strach

Mąż twój wielbił porządek i pełne szkło
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen
Z autobusem Arabów zdradziła go
Nigdy nie był już sobą, o nie

Emigrowałem z ramion twych nad ranem...

W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak
Wypełzaliśmy na suchy ląd
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas
Meta była o dwa kroki stąd

Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak
Czemu zgasło też nie wie nikt
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam
Ale nic nie jest proste w te dni...

Romuald Lipko (komp.) 👉👉👉

W górę serca - Andrzej Kuryło

Felicjan Andrzejczak
W górę serca


Andrzej Kuryło

Parkiet chwieje się
Tak jak na morzu łajba
Kołyszemy razem się
Nad nami nieba kwadrat
Kołyszemy razem się
Sztuczny księżyc świeci w tle

Zapomnijmy już
O całym bożym świecie
Gdy z gitary pięciu strun
Deszcz riffów na nas leci
Kołyszemy razem się
Słychać granie wszystkich serc

Serca w górę, ręce w pięść
I odpływamy gdzieś
W górę serca, ręce też
Zupełnie jak we śnie

Cała naprzód już
Jak na pokładzie łodzi
Kto na innych trzyma kurs
Samotność mu nie grozi
Kołyszemy razem się
I na dobre, i na złe

Parkiet chwieje się
A my tak jak załoga
Zwijamy żagli biel
Na chwiejnych trochę nogach
Kołyszemy razem się
I na dobre, i na złe

Serca w górę, ręce w pięść...

Odlotowy lot jak we śnie
Czarne dziury są gdzieś na dnie
Unosimy się i płyniemy wzwyż
Niespokojny rejs, mknie gitary mistrz...

Obrazy: Mark Spain

Grasz na czas - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak
Grasz na czas


Andrzej Kuryło

Kto najlepszym twoim kumplem jest
Kto za tobą murem, nie zdradzi cię
Kto najskrytsze twoje myśli zna
Od podszewki aż do samego dna

Czy mam rację - pytam siebie raz po raz
Czy mam rację - i do końca nie wiem
Grasz na czas, grasz na czas
Schizofrenię chyba masz
Co to da, co to da
Jaka miłość, taka gra

Kto najlepiej na tym świecie wie
Co dla ciebie dobre, a co jest złe
Nie ty sama przecież - co za myśl
Skąd ci to do głowy, skąd mogło przyjść...

Suma czterech strachów - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak

Suma czterech strachów

Andrzej Kuryło

Pierwszy strach, którego boisz się
Ma na imię śmierć, lecz o niej milcz
Mówią, że ze wszystkich boskich sfer
Na nią tak jak na Zawiszę licz

Drugi strach - coś o nim wiesz
Znasz ten nagły serca skurcz
Paraliżujący stres
Gdy najprostszych braknie słów

Trzeci strach, dorosły dzisiaj już
Prześladuje cię od wielu lat
Odpowiedzialności anioł stróż
Mały tyran, twój przyrodni brat

Czwarty strach dopada cię
W środku twych codziennych spraw
Gdy spytasz go o życia sens
Na odpowiedź nie masz szans

Nie bój się, nie poddaj się
Suma czterech strachów swoje plusy ma
Nie bój się, nie poddaj się
Pokaż dzisiaj światu swoje drugie ja

Nie bój się oswoić strach
To tak jak osiodłać czas
Kto na śmierć i życie gra
Zaprzyjaźnić z nią się da...

Biegnę jak maratończyk - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak
Biegnę jak maratończyk


Andrzej Kuryło

Chciałbym w cieniu drzew
Przystanąć na chwileczkę
Łyk powietrza wziąć do ust
Wdech i wydech, wdech
I sam się z siebie śmieję
Nie tak łatwo dać na luz

Biegnę jak do mety maratończyk
Ale nie wiem, jak ten bieg się skończy

Co mnie wiecznie gna
Nakręca jak sprężynę
Czasu stref nie boi się
Chyba nie wiem sam
I ciebie też nie winię
Więc ty o to nie wiń mnie

Biegnę niby długodystansowiec
Czy tym tempem da się wszędzie dobiec

Martwisz się, że skończę źle
Więc poprowadź mnie
Pokaż w życiu cel
Zadyszany biegnę gdzieś
Więc poprowadź mnie
Pokaż w życiu cel

Dokąd niesie mnie
Szalona wyobraźnia
Przez bezdroża, piach i kurz
Mówią ludzie, że
Do rozdwojenia jaźni
Nie potrzeba mieć serc dwóch

Biegnę, jakby mnie ktoś wiecznie gonił
Biegnę po coś albo może po nic

Martwisz się, że skończę źle
Więc poprowadź mnie
Pokaż w życiu cel
Zadyszany biegnę gdzieś
Może drogi kres
Nie tak ważny jest

Może ważny jest sam bieg
Może drogi kres nie tak ważny jest
Może ważne jest, by biec
Może drogi kres nie tak ważny jest...

Na prowincji - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak
Na prowincji

Andrzej Kuryło

Głos mi wewnętrzny szeptał o tym
Gdy pierwszy ząb mądrości rósł
Specjalność twoja to kłopoty
Niełatwo z nimi wyjść na plus

Na prowincji życie mi płynie
Na prowincji da się wytrzymać

W malinach byłem parę razy
Gdy piwa mi nawarzył los
W ramionach znajdowałem azyl
Gdy nie wychodził w zwarciu cios

Na prowincji życie mi płynie
Na prowincji da się wytrzymać

Tyle razy chciałem dobrze
Wychodziło tak, jak zawsze
Oglądałem marzeń pogrzeb
Byle kto mi dmuchał w kaszę - oto ja

Choć nic nie muszę, wolny strzelec
Nie moja broszka zmieniać front
Krew mnie zalewa na twardzieli
Co na wysokich stołkach tkwią

Na prowincji życie mi płynie
Na prowincji da się wytrzymać

Tyle razy chciałem dobrze...

Nieudacznik, mówią tak o mnie
Nieudacznik, łatwo zapomnieć

Tyle razy chciałem dobrze
Wychodziło tak, jak zawsze
Przegrywałem w każdym robrze
Bo ktoś asa miał w rękawie

Chciałem być jak olbrzym z bajki
Gdzie przenosi góry wiara
Bokiem wyszły mi zachcianki
W gwizdek poszła cała para - oto ja

Nie obiecuję nic - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak
Nie obiecuję nic

Andrzej Kuryło

Moja droga, droga moja
Jest usłana niepokojem
Ten niepokój, moja piękna
Nie jest dziś do wynajęcia
Czy żartuję, oszukuję
Tego nie wiesz
Domyślasz tylko się
Czy kłamię co rusz
Przynosząc bukiet róż

Nie obiecuję nic
Choć mi nie za łatwo żyć
Zawieszony między tak i nie
Nie obiecuję nic
Żeby mi nie było wstyd
Zawieszony między być a mieć
Nie obiecuję nic

Droga moja, moja droga
Spełnia mi się w samochodach
Jasne niebo, czarny asfalt
Za szybami noc wyrasta
A za dalą inne dale
"Krople na sen" - tak nazwę widok ten
Czy ściemniam co rusz
Za sobą wlokąc kurz

Nie obiecuję nic...

Kiedy ruszam w drogę
Wszystko jedno gdzie
Mam w pamięci portret
Twoją życia część...

Słuchaj bracie - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak
Słuchaj bracie

Andrzej Kuryło

Popatrz, bracie, lampy drżą
Niby ognie małych słońc
Między nami płynie
Bardzo zmienny prąd

Słuchaj, bracie, w jaki trans
Perkusista, bracie, wpadł
Skaczą już czynele
Talerz kręćka ma

W dłonie klaszcz
Klaszczą wszyscy wkoło
Tańcz, tańcz, tańcz
Tańczy wszystko w nas

Popatrz, bracie, jaki młyn
Już ze ścian się sypie tynk
Huśta się żyrandol
Huśta w przód i w tył

Słuchaj, bracie dudni bas
Jak w tunelu ciężki tir
Już estrada wpada
W rock and rolla wir

Popatrz, bracie, lampy drżą
Niby ognie małych słońc
Między nami płynie
Bardzo zmienny prąd

W dłonie klaszcz
Klaszczą wszyscy wkoło
Tańcz, tańcz, tańcz
Do białego dnia

Słuchaj, bracie, w jaki szał
Alt saksofon, bracie, wpadł
Już za chwilę będzie
Złom z mosiężnych blach

W dłonie klaszcz
Klaszczą wszyscy wkoło
Tańcz, tańcz, tańcz
Do białego dnia

Popatrz na gitary gryf
Stół się trzęsie, krzesło drży
Wszystkie nogi tańczą
W rock and rolla rytm

Wszystkie nogi tańczą
W rock and rolla rytm
Wszystkie nogi tańczą
Tańczę ja i ty

Hejnał miłości - Andrzej Kuryło


Felicjan Andrzejczak
Hejnał miłości


Andrzej Kuryło

Jesteś moją nadzieją
Co dodaje mi sił
Jak światełko w noc ciemną
Jak latarnia wśród mgły

Cokolwiek stanie się
Będziesz zawsze moim dobrym duchem
Będziesz iskrą otuchy
Opiekunką we śnie

Jesteś białą kolędą
Którą nucę w czas świąt
Codziennością niezmienną
Gdy zaszywam się w kąt

Cokolwiek stanie się
Gdy usłyszysz mnie z daleka, czekaj
Każde słowo pamiętaj
Choćbyś była na dnie

Hejnał, miłości hejnał
Melodia serca
Uderza jak na wieży dzwon
Hejnał, miłości hejnał
Dla ciebie śpiewam
Choć nie wiem, czy ty słyszysz go...

Wiara przenosi góry - Andrzej Kuryło

Irena Santor
Wiara przenosi góry


Andrzej Kuryło

W zatłoczonym po brzegi pociągu
W powietrzu unosił się dym
Korytarz falował od rozmów
Tylko ja milczałam z nim
Pamiętam jak dzisiaj to lato
Kolonii zaczynał się czas
Wagon pełen krzyczących dzieciaków
Od podróżnych odciął nas

Nie mam dobrej pamięci do twarzy
Lecz tamtą pamiętam do dziś
Była taka spokojna jak azyl
Który mi potrzebny był
Od słowa do słowa powoli
Zabłysło coś więcej niż flirt
Bo bywają uczucia niemodne
Co nie krzyczą niby szyld

Z tylu podróży wracałam już
Inny poznając świat
Bez romantycznej otoczki tamtych lat
Z tylu podróży wracałam już
Jak pasjans układa się czas
Wiara przenosi góry tylko raz

Potem peron w malutkim miasteczku
Po drodze nie było nam, nie
Lecz nagle odkryliśmy wieczność
Na tę chwilę albo dwie
I każde z nas dobrze wiedziało
Że nikt się nie sili, by grać
Czy nas dzisiaj na takie szaleństwo
Najprawdziwsze jeszcze stać

Opowiadasz mi - Andrzej Kuryło


Irena Santor
Opowiadasz mi


Andrzej Kuryło

Opowiadasz mi historię tę
Woda znów w czajniku wrze
Już herbata od łez
Od morza łez słona jest
Nie szukałaś go, on w życie twe
Jakby w drzwi otwarte wszedł
Potem wyszedł i rzekł
Pewnego dnia wrócę tu, czekaj mnie

Skąd ja to znam? Z niepamięci ta twarz
Wyłania się jak cień z czasu ram
Niby tyle to lat, nic tak dobrze jak czas
Naprawdę nie leczy ran

Skąd ja to znam? Było, przeszło i już
Z pamięci, jak ze zdjęć, starłam kurz
Dziś nie krzyczę przez sen
Bóg mi świadkiem, że już nie

Nie udzielę ci zbyt wielu rad
Popiół znów na dywan spadł
Musisz sama, jak ja
Do siebie przyjść, uwierz mi
Chociaż złudzeń masz na pewno mniej
Ciągle chcesz nadzieję mieć
Jeśli myślisz, że traf, łaskawy los
Zwróci ci go, odda ci go