Kiedy przyjdzie moja jesień - Włodzimierz Patuszyński

Teresa Tutinas
Kiedy przyjdzie moja jesień

Włodzimierz Patuszyński

Tak ładnie mnie umiesz nazywać
I różne imiona nadajesz
Raz jestem dla ciebie wiosną
Raz jestem dla ciebie majem

I mówisz, że w oczach mam zieleń
A usta moje to kwiat
Mój miły, czy to nie za wiele
Co powiesz za ileś tam lat

Kiedy przyjdzie moja jesień
Nieuchronna, nieproszona
Kiedy przyjdzie moja jesień
Jakie nadasz mi imiona

Czy mnie nazwiesz swoim smutkiem
Który niegdyś był miłością
Czy też szarą, bo jesienną codziennością

Kiedy przyjdzie moja jesień
Dni niedobre, nieproszone
Czy odnajdziesz tamte słowa
Te czekane, wymodlone

Żeby wiedzieć, jak to będzie
Żeby wiedzieć, co przyniesie
Moja jesień, jesień, jesień

A jeśli mnie nazwiesz jesienią promienną
To szczęściem ożyje, choć będę jesienną
I choćbyś mnie zechciał słowami okłamać
Uwierzę, że jestem dla ciebie ta sama

Zanim przyjdzie moja jesień
Nieuchronna, nieproszona
Zanim przyjdzie moja jesień
Znajdź nazwanie, znajdź imiona

Żeby nie bać się jesieni
Żeby wiedzieć, co przyniesie
Moja jesień, jesień, jesień

Za szybą mgły - Anna Jakowska


Natasza Zylska
Za szybą mgły


Anna Jakowska

Za szybą mgły
Dziwną pieśń śpiewa wiatr
Smutną pieśń jesień gra
Za szybą mgły
Przesłoniły mi świat
Pada deszcz, cicho stuka po szkle
Jesienna noc spływa w szarej mgle

Tak krótko trwały letnie dni
I znów za słońcem tęskno mi
Na próżno śledzi niebo
Mój strapiony wzrok
Dziś znowu smutno mi i źle
Ten wieczór tak nastroił mnie
Że muszę stać przy oknie
Zapatrzona w mrok

Pierwszy dzień jesieni - Janina Gillowa


Halina Kowalewska
Pierwszy dzień jesieni

Janina Gillowa

Za oknem zaszumiał wiatr
Samotny wiatr tułaczy
I jakiś smutny akord
W powietrzu długo brzmiał
Wiew zimny przez okno wpadł
Wiedziałam, co to znaczy
To pierwszy dzień jesieni
O sobie znak mi dał

O, jak od chwili tej
Świat się odmienił
Opadły liście z drzewa
Zwiędły kwiaty róż
I miłość rozwiała się
Z tym pierwszym dniem jesieni
A szczęścia jasne słońce
Na długo zgasło już...

Wchodzenie do zimy - Adam Ziemianin

Stare Dobre Małżeństwo
Wchodzenie do zimy

Adam Ziemianin

Patrz, orzechy coraz twardsze tej jesieni
Wiewiórki ostrzą zęby na rogu księżyca
W ciemnym lesie klęczy na jedno kolano
Na obrusie przymrozku - wilczyca

Kurczą się rozmowy - od słowa do słowa
Herbata nagle zamarza przy stole
Krok do zimy prawie nie do uchwycenia
A jednak już bijemy przed nią czołem

Telewizor szronem zaszedł nie wiadomo kiedy
Szklanka ślizga się jak igła po płycie
Słuchamy Vivaldiego, „Cztery Pory Roku”
Słyszysz jak mocno bije w nas życie

Szkoda róż - Jonasz Kofta


Magda Umer - Szkoda róż

Jonasz Kofta

Już chłód jesienne zwarzył kwiaty
I róż czerwony płomień nagle zgasł
A ja nie potrafię westchnąć: cóż
Gdy mówisz mi z uśmiechem: szkoda róż

Szkoda róż, szkoda nas
Mówisz: jesień, a myślisz: to czas
Szkoda róż, szkoda nas
Nie zaczniemy już nic jeszcze raz
Szkoda róż, szkoda nas
Spoza chmur nie dojrzymy już gwiazd
Tylko w ciemne oddale patrzymy po kres
Do łez, do łez, do łez

Nie pierwszy raz przecież
Są chmury tak nisko
Choć nic się nie stało
To stało się wszystko
A może nam serca wiatrem owiało
Wyziębły do dna
Ale skąd taki żal
Taki żal, taki żal

Czy z tym nie godzimy się zbyt łatwo
Jak dym, świat przesłania szara mgła
Spójrz, koniec naszych dobrych wróżb
Już rozsypał wiatr
Zwarzone płatki róż
Szkoda róż...

Wiatr łzy nam osuszy
I słowa uniesie
Już nie ma miłości
Już mieszka w nas jesień
A może to tylko
Smutek co mija
Niczyja jest dal
Ale skąd taki żal
Taki żal, taki żal

Jesienna zaduma - Jerzy Harasymowicz

Francine Van Hove

Elżbieta Adamiak
Jesienna zaduma

Jerzy Harasymowicz

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowo jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba
Zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

Wspomnienie - Julian Tuwim


Czesław Niemen
Wspomnienie

Julian Tuwim

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła,  

To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złotą, jak tą wonną wiązanką...






Koncert jesienny


Magda Umer
Koncert jesienny

Wojciech Niżyński


Za naszym oknem pada deszcz,
na piecu skrzypce stroi świerszcz,
dziewczyny płaczą, bo skończyło się już lato
i tylko słychać gdzieś...

Koncert jesienny na dwa świerszcze
i wiatr w kominie.
W ogrodzie zasnął pod gruszą chochoł
i śni o pięknej dziewczynie,
a strach na wróble przydrożne wierzby liczy,
tańcząc na miedzy w objęciach polnej myszy.

Koncert, koncert,
koncert jesienny na dwa świerszcze
i wiatr w kominie,
koncert, co z babim latem odpłynie…

Pnie drzew pokryły się dawno mchem,
wiatr rozwiał jeszcze jeden dzień,
a na ścierniskach pozapalały się ogniska,
w oddali snuje się...

Wywietrzał dawno zapach żniw,
szczelnie zamknięto wszystkie drzwi,
ludzie czekają,
może już jutro będzie biało,
pod piecem cicho brzmi...

Koncert jesienny na dwa świerszcze
i wiatr w kominie.
Uciekł na drogę, pokochał wierzbę
i nagle gdzieś się rozpłynął,
a strach na wróble leży samotny w polu,
mysz go rzuciła, uciekła do stodoły.

Koncert, koncert,
koncert jesienny na dwa świerszcze
i wiatr w kominie,
co ze świerszczami zasnął już na zimę…

Obrazy:  Alexander Volkov

Liryk na jesień - Waldemar Chyliński

Czerwony Tulipan
Liryk na jesień

Waldemar Chyliński

Nie, nie strącaj jeszcze z drzewa liści
W tych liściach najładniejsze dłonie
Popielą oczy przetykane
Jakby w gałęziach rozproszone

Daj korze mruczeć na brązowo
I niech dziuplami sennie ziewa
Może jej jesień przed północą
Przyniesie do snu trochę nieba.

Nie, nie strącaj jeszcze z drzewa liści
W tych liściach oczy masz wrześniowe
A ja marzenia jesienno-złote
I rudą w słońcu płomienną głowę...

Już po lecie - Jacek Sułkowski

Irena Santor - Już po lecie

Jacek Sułkowski

Już po lecie, mój kochany, już po lecie
Tak niedawno były plany i był kwiecień
Myśli biegły pełne marzeń
Górską ścieżką, morską plażą
A dziś smutne mamy twarze, już po lecie

Już po lecie, mój kochany, już po lecie
Liście żółkną, puste ściany, czas się wlecze
Jeszcze wczoraj twoje przyjście
Błękit nieba oczywiście
A dziś drzewa tracą liście, już po lecie

Nasza plaża, nasza woda i pogoda
Sosny za chatą
To się zdarza, nic tu dodać, czasu szkoda
Kiedy jest lato
Byłeś przy mnie
Skroń przy skroni, dłoń przy dłoni
Z dala od ludzi
Twoje imię za mną goni, cóż mi po nim
Czas nie powróci

Obraz: Marta Orlowska

Żurawi klucz


Ludmiła Jakubczak
Żurawi klucz


Zbigniew Adrjański, Juliusz Głowacki

Żurawi klucz,
Żurawi klucz leci do ciepłych krain
I czemu smutno mi
Czemu tak smutno mi
Gdy widzę zwykły odlot żurawi

Była wiosna, minęła
Było lato, odeszło
Była miłość, zginęła
Sama błądzę po deszczu

Wróci wiosna i minie
Przyjdzie zima i mróz
Błyśnie miłość i zginie
Jak na niebie żurawi klucz

Żurawi klucz
Żurawi klucz leci nad naszym stawem
I czemu smutno mi
Czemu tak smutno mi
Gdy widzę zwykły odlot żurawi

Czas rozpalić piec - Jan Wołek


Łucja Prus - Janusz Strobel - Magda Umer
Czas rozpalić piec 💗


Jan Wołek

Mrok jak kosmaty pies
Patrz - wrzesień wlazł
Czas rozpalić piec
Posmutniało w ogrodzie
I nagle postarzało się
Miałeś przecież być, autobus twój szedł
Tak, jest już późno

Wróć w lampy ciepły krąg
Do szafy płaszcz
Jabłkami pachnie dom
Przemoczony poeto, siądź
Skończ ten swój niezwykły wiersz
Pusta kartka i tylko znów ogarek świecy

Dla ciebie dziś kupiłam ten zielony pled
Ostatnie jabłka z drzew postrącał wiatr
A miałeś zerwać
Zbyt mało ciebie mam
Kilka mądrych zdań
To wszystko

Mrok jak kosmaty pies
Patrz, wrzesień wlazł
A w domu huczy piec
Pewnie smutno w ogrodzie
Cóż, postarzało nagle się
Miałem przecież być, autobus mój szedł
Tak, jest już późno

Tak, lampy ciepły krąg
Znów twoja twarz
Jabłkami pachnie dom
Powiesz pewnie, poeto siądź
Skończ ten swój niezwykły wiersz
Pusta kartka i tylko znów ogarek świecy

Dla ciebie dziś kupiłem tych chryzantem pęk
A tutaj jabłka z drzew postrącał wiatr
A miałeś zerwać

Tak mało ze mnie masz, zatroskana twarz
Przepraszam cię
Przepraszasz mnie
Cóż, przepraszam cię
Znów przepraszasz
Mhm, tak...

Pejzaż bez ciebie - Jeremi Przybora

Grzegorz Turnau. Magda Umer - Pejzaż bez ciebie

Jeremi Przybora


Wrzesień jak dywan,
jakich nie bywa
często ostatnio –
płowo-zielony
dywan zdobiony
słońcem dostatnio.
Pejzaż gorący
rżysk i stygnących
gwiazd w zimnym niebie –
smutku, co zawisł
kluczem żurawi –
pejzaż bez ciebie.

Dzień za dniem,
sen za snem,
pełnia i nów,
i słońce znów.
Noce i dni
wciąż nazbyt ładne –
zmierzchy i
świty bezradne.

Rower zmęczony
płosząc gawrony
sunie drożyną.
Jedzie listonosz –
już pod czerwoną
jest jarzębiną.
Na skwar narzeka,
ma dla tylko przekaz –
złotych sto dziewięć !
Tą samą drogą
wraca. Nikogo.
Pejzaż bez ciebie.

Dzień za dniem...

Na horyzoncie
topi się słońce
w złocie czerwonym.
Rzeką nadpływa
siwa flotylla
mgiełek wieczornych.

Idę przez pole
gdzie dwie topole -
drzewo przy drzewie -
patrzą z wysoka
w przestrzeń jak otchłań –
pejzaż bez ciebie.

Dzień za dniem...

Chyba to sprawił
wrzesień, że prawie
nic już nie czuję.
Słucham, jak teraz
upał zamiera,
ciszą pulsuje.
Pewno ci dobrze
gdzieś o tej porze,
pewno przyjemnie.
A wokolutko -
pejzaż bez smutku
pejzaż beze mnie.

Noce i dni
O których nie wiesz
jesień i
pejzaż bez ciebie.

Fot. Phil Koch💚