Marzena Trybała, Joanna Lewandowska
Tango Tandresse
Dziś - nie wiem czemu - wstałam blada,
na stole list, tuż obok pomarańcze,
na wpół otwarta twa szuflada,
a ja cóż, ja od dzisiaj nie tańczę.
Melodramatów nie lubiłam,
wolałam blichtr niż burą Czarną Hańczę,
Nie, niespecjalnie byłam miła,
a dziś, no cóż, od dzisiaj nie tańczę...
To tango, nie tango, to tango Tandresse,
to tango, nie tango, co wierne jest,
to tango z kokardą , to tango Tandresse,
to tango, nie tango, kipiące po kres.
Dziś - nie wiem czemu - gubię buty,
pieniądze drę, a myśli jak szarańcze,
na wpół otwarte leżą nuty,a ja cóż, ja od dzisiaj nie tańczę.
Kochany, zawsze tak to było,
coś mnie goniło, za kudły brało, łamało palce,
jakoś się żyło, coś się piło,
a dziś, no cóż, od dzisiaj nie tańczę.
To tango, nie tango, to tango Tandresse,
to tango bez blagi, co wierne jest,
To tango, z kokardą, to tango Tandresse,
to tango, nie tango, co wierne jest.
Dziś - nie wiem czemu - stoisz blady,
na stole list , tuż obok pół cytryny...
i znowu pełne twe szuflady,
a ja, cóż, ja jak zwykle bez winy.
Ja happy endów nie lubiłam,
wolałam styl niż teksty, że zawalczę,
i niespecjalnie się marzyło,
że kiedyś, że kiedyś, zatańczę
To tango, nie tango, to tango Tandresse,
to tango bez blagi, co wierne jest,
To tango z kokardą , to tango Tandresse,
to tango bez blagi kipiące po kres
A dziś, no proszę, świeży pet przy łóżku,
tuż obok pełna szklanka,
a dziś, no proszę, świeża para skarpet,
po prostu sielanka!
Obrazy: Bill Brauer

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz