środa, 16 listopada 2016

Walka wewnętrzna - Marian Hemar

Marian Hemar - Walka wewnętrzna
Wykonywała Mira Zimińska

Bywają mężczyźni brutale (czasami to sobie chwalę),
Bywają mężczyźni prawdziwi... (jednego z widzenia znam),
Bywają inteligentni, bywają bardzo namiętni,
Bywają czasem poczciwi, a czasem zdarza się cham.
Bywają typy pośrednie, odmienne w nocy i we dnie -
Od rana do wieczora: literat-poeta,
Od wieczora do rana: analfabeta.
I bywa - że jeden jest skąpy, a drugi ma szerszy gest -
Nie chodzi o cnoty czy braki, na ogół można powiedzieć,
Że każdy mężczyzna jest taki, jaki z natury jest.
Aby mężczyznę wybadać, dość z nim godzinę pogadać
I już się wie bez wątpienia, z czym ma się do czynienia.
Czy będą pogawędki, koncerty i odczyty -
Czy też cel jest istotny i nieprzyzwoity.
Toteż świat nasz widziany od męskiej strony
Byłby łatwy i zepsuty, nudny i skończony.
Ale w grę wchodzi jeszcze - stety czy niestety -
Czynnik komplikujący: a mianowicie kobiety.
W każdej normalnej kobiecie na jawie i we śnie,
W dzień, w nocy, jakby papugi w klatkach, siedzą jednocześnie:
Kobieta-anioł, kobieta-demon, kobieta-żona, kobieta-wamp,
Kobieta-dama, kobieta-dziecię, kobieta-psyche, kobieta-gęś.
A wszystkie razem, od świtu do świtu, urządzają bez przerwy rodzaj plebiscytu,
Cokolwiek ma się zrobić, cokolwiek się stanie, o wszystkim decyduje
Ciągłe głosowanie. Zaraz wam to opowiem, zaraz się dowiecie,
Jak wygląda ta walka wewnętrzna w kobiecie...

Przykład prosty: dzisiaj niespodziewanie rano dzwoni do mnie Stach,
Różne - krzyczy - znałem w życiu panie! Rok już panią kocham niesłychanie,
Co to - krzyczy - za postępowanie? Już nie jestem - krzyczy - dłużej w stanie
I w ogóle krzyczy, że aż strach. Jutro - krzyczy - muszę przyjść do niego,
Smolna pięć, bo już najwyższy mus. I w ogóle - krzyczy - dosyć tego!
Bo jak nie, to zrobi coś strasznego! Bez tego - krzyczy - w ogóle szlus!
Żeby dziś dać mu poznać: albo tak, albo nie,
Do czwartej.. Bo z miłości zwariuje, adieu.
O czwartej przy telefonie siedzę w strasznej rozterce,
Okropnie płoną skronie, okropnie bije serce.
o tu robić, jak wybrnąć z tej pułapki losu -
A w środku mój parlament już dochodzi do głosu.
Kobieta-anioł, kobieta-demon, kobieta-żona, kobieta-wamp,
Kobieta-dama, kobieta-dziecię, kobieta-psyche, kobieta-gęś...
Już się kłócą, już walczą, już zaczęły dysputę -
Pierwsza: kobieta-dama, na salonową nutę:
Gdybym przyszła, to na zawsze, to na zawsze!
Bo inaczej? Przepraszam, pan mnie zna-
Ja uważam, że małżeństwo jest ciekawsze.
Romansiki w garsonierach?
Pas pour moi

Pozostawmy tę moralną udrękę, panie Stachu,
Jeśli umie pan mnie kochać, chcę: niech pan męża poprosi o rękę,
A tymczasem - Stanisławie - adieu.'
By mu to powiedzieć, chwytam za tubkę, gdy wtem potajemnie,
Zaraz kobieta-anioł odzywa się we mnie:
Stach na Smolnej na mnie czeka w okropnym cierpieniu...
Nie mogę mieć krzywdy ludzkiej na sumieniu!
Żeby spełnić bez szemrania twardy obowiązek,
Pójdę jak najprędzej, nie wezmę podwiązek,
Ale przy tym sobie to przyrzekam święcie:
Ze tam, na tę Smolną, pójdę jak na ścięcie.
Pójdę jak na ścięcie, a wyjdę w zachwycie,
Że uratowałam jedno ludzkie życie...

Już mu chcę zadzwonić, bo on tam umiera,
Gdy kobieta-żona znowu się wydziera

(melodia ,,Modlitwa dziewicy")

Ja przecież mam męża, mam męża, mam męża
On tak się natęża, natęża, natęża!
Ty przy mnie stój, mężu, stój, mężu, stój, mężu!
Ochroń mnie, mój mężu, mój mężu, mój mężu!
Po to się ma męża, ma męża, ma męża.
Aby być dla męża, dla męża, dla męża!
Mąż we mnie zwycięża, zwycięża, zwycięża - nie pójdę, nie!!!

Kobieta-żona jeszcze biada - już jej kobieta-wampir odpowiada:
Ja jestem tylko na to, żeby kochał mnie.
I tylko tego chcę i nic więcej.
Mąż kretyn sam jest - winien. Zaniedbuje mnie.
Przed snem... całuje mnie... I nic więcej...
Zycie jest krótkie... A Stach wie, czego chce...
Szał-ciał to jedno, co interesuje mnie...
Pójdę na Smolną pięć - i już mnie gryź jak lew!
Bo jestem wamp, psiakrew! I nic więcej...
Zona czy wampir - nie wiem sama, a może anioł, a może dama.
Już mi się myli wszystko na świecie,
Wtem głos zabiera kobieta-dziecię:
Lata Stasek po ulicy i psez telefon na mnie ksycy.
(zupełnie niezgodnie z melodią)
A ja się Staska nie boję i nie psyjdę, bo Stasek zaraz łapie za nózię.
A jakby Stasek dał słowo honolu,
Ze będzie gzecny, to ja bym posła -
Ale jakby Stasek dotsymal i byl gzecny,
To po co ja mam psychodzić do Staska?
Tra la la!
Sześć głosów każe nie iść - tylko dwa brzmią: iść.
Więc cnota zwyciężyła. Więc drżąca jak liść
Do biednego chłopczyny dzwonię - (głos mi drży).
Hallo! Pan Staszek? - „Najdroższa - to ty?
Nareszcie"
Panie Stachu...
„Najdroższa, mój śnie!"
Panie Stachu...
Więc przyjdziesz? Mów!
Niestety... tak.
Podli mężczyźni! Teraz już wiecie,
Co to jest walka wewnętrzna w kobiecie...

2 komentarze: