niedziela, 4 grudnia 2016

Mój pejzaż - Adam Kreczmar

Edward Hartwig
Krystyna Janda
Mój pejzaż

Adam Kreczmar

Ni morza stalowego fale napastliwe
Ni Tatry, chmur drapacze wyższe niż Manhattan
Ni Białowieskiej Puszczy dęby wiecznie żywe
Ani w wieże wawelskie wmurowane lata.

Ale rak, co go dotąd jeszcze nikt nie złapał
Ale kobiałka wczesnych, zakurzonych śliwek
I koza prowadzona gdzieś za rogi krzywe
I oset, który bosą piętę mi podrapał.

Nie trasy, autostrady, Novotel, Intraco
Ani stada dyskotek w stroboskopów smudze
Smokingowe night cluby wzbronione pętakom
Ni pachnące salony elektrycznych złudzeń

Ale rynek miasteczka unurzany w nudzie
I dach z przegniłych gontów, dobrze znany ptakom
Ciepły chleb o nieznanym, zapomnianym smaku
I drzwi wąskie, skrzypiące, a za nimi - ludzie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz