Pieśń nad pieśniami


Ewa Demarczyk
Pieśń nad pieśniami

Wprowadził mnie do piwnicy winnej
rozrządził we mnie miłość
Posypcie mnie kwieciem
osypcie mnie jabłki
boć mdleję od miłości

Lewa ręka jego pod głową moją
a prawica jego obłapi mnie

Poprzysięgam was, córki jerozolimskie
przez sarny i przez jelenie polne
abyście nie budziły,
ani ocucić dawały miłej mojej
dokąd sama nie zechce
Oto ten idzie skacząc po górach
przeskakując pagórki

O jako żeś piękna, przyjaciółko moja!
O jako żeś piękna!
Oczy twoje jako gołębie,
włosy jako stada kóz z góry Galaad,
zęby twoje jako trzody owiec postrzyżonych,
które wyszły z kąpieli,
każda mając po dwojgu jagniąt,
a niepłodnej nie masz między niemi
Dwie piersi twoje jako dwoje bliźniątek u sarny
które się pasą między liliami.
Wszystka jesteś piękna, przyjaciółko moja,
a nie masz w tobie zmazy.

Poprzysięgam was, córki jerozolimskie
przez sarny i przez jelenie polne
abyście nie budziły,
ani ocucić dawały miłej mojej,
dokąd sama nie zechce
Oto ten idzie skacząc po górach
przeskakując pagórki

Połóż mnie jak pieczęć do serca twego
jako pieczęć do ramienia twego,
bo mocna jest jako śmierć miłość
twarda jako piekło żewliwość.
Wody mnogie nie mogły ugasić miłości
i rzeki nie zatopią jej,
choćby człowiek dał wszystką majętność
domu swego - wzgardzi nią jako nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz