Biały krzyż - Janusz Kondratowicz


Czerwone Gitary
Biały krzyż

Janusz Kondratowicz


Gdy zapłonął nagle świat
Bezdrożami szli przez śpiący las
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni odmierzał czas

Gdzieś pozostał ognisk dym
Dróg przebytych kurz, cień siwej mgły
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już kto pod nim śpi

Jak myśl sprzed lat
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma

Żegnał ich wieczorny mrok
Gdy ruszali w bój, gdy cichła pieśń
Szli, by walczyć o twój dom
Wśród zielonych pól o nowy dzień

Jak myśl sprzed lat...

Bo nie wszystkim pomógł los
Wrócić z leśnych dróg, gdy kwitły bzy
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już kto pod nim śpi...

Hej przyjacielu - Janusz Kondratowicz

Czerwone Gitary
Hej przyjacielu

Janusz Kondratowicz

Hej, przyjacielu! Wiele dróg zna wiatr;
Trudno je poznać i przejść.
Pochyl próg nieba, szukaj swoich lat,
W krajobrazy nowe wejdź.

Hej, przyjacielu! Spróbuj jeszcze raz!
Czas twój zaczyna się dziś!
Nie patrz za siebie - świat przed sobą masz!
Co dzień dalej, dalej idź!

Dalej - jasnym spojrzeniem,
Pierwszym pragnieniem, myślą jak ptak!
Dalej - sercem gorącym,
Krzykiem pod słońce, drogą pod wiatr!

Hej, przyjacielu! Wiele słońc zna wiatr;
Każde z nich żyje przez dzień.
Kiedy odejdziesz - gdzie zostanie ślad?
Wzejdzie trawa, spłynie cień ...

Hej, przyjacielu! Spróbuj jeszcze raz!
Czas twój zaczyna się dziś!
Kwitną dokoła trotuary miast.
Co dzień dalej, dalej idź!

Dalej - jasnym spojrzeniem...

Hej, przyjacielu! Wiele słów zna wiatr;
Prawdy nie szukaj już sam!
Niech dzień odmieni marzeń twoich kształt,
Zburzy spokój czterech ścian.

Hej, przyjacielu! Spróbuj jeszcze raz!
Czas twój zaczyna się dziś!
Nie bój się patrzeć ludziom prosto w twarz!
Co dzień dalej, dalej idź!

Powiedz stary gdzieś ty był - Janusz Kondratowicz

Czerwone Gitary
Powiedz stary gdzieś ty był

Janusz Kondratowicz


Powiedz, stary, gdzieś ty był? Dziwną minę masz.
Pewnieś zwiedził Rzym lub Krym już nie jeden raz.
Możeś wiatry w polu gnał, aż zgubiłeś ślad?
Powiedz, gdzieś pod rynnę wpadł?

Powiedz, stary, gdzieś ty był, ileś soli zjadł?
Może urwał ci się film u podnóża Tatr?
Coś przed nami ukryć chcesz, lecz nie zwiedziesz nas!
Powiedz! Już najwyższy czas!

Stara wiara znów przygarnie cię - szkoda słów!
Więc uśmiechnij się i do góry głowa!

Powiedz, stary, gdzieś ty był przez okrągły rok?
Pewnie świat nie szczędził ci zmartwień ani trosk.
I choć grałeś, nie dał los tych najlepszych kart.
Siadaj! Może byś coś zjadł?

Stara wiara znów przygarnie cię - szkoda słów!
Więc uśmiechnij się i do góry głowa!

To nieważne, gdzieś ty był! Byłeś diabła wart!
To nieważne, gdzieś ty był! Nie udał ci się start.
Słuchaj, stary, sekret znam, by uratować cię:
Już najwyższy czas - zakochaj się!

Fot. Czerwone Gitary, Janusz Kondratowicz

Płoną góry, płoną lasy - Janusz Kondratowicz


Czerwone Gitary
Płoną góry, płoną lasy

Janusz Kondratowicz


Płoną góry, płoną lasy w przedwieczornej mgle
Stromym zboczem dnia słońce toczy się
Płoną góry, płoną lasy, lecz nie dla mnie już
Brak mi listów twych, ciepła twoich słów

Rzuć między nas najszerszą z rzek
Najgłębszy nurt, najdalszy brzeg
Rzuć między nas, to co w nas złe
A ja i tak, odnajdę cię

Płoną góry, płoną lasy, nim je zgasi zmierzch
Znowu minie noc, znowu minie dzień
Płoną góry płoną lasy, lecz nie dla mnie już
Brak mi zwierzeń twych, ciszy twego snu

Rzuć między nas najdłuższy rok
Najskrytszy żal, najgłupszy błąd
Rzuć między nas, to co w nas złe
A ja i tak odnajdę cię

Fot. Janusz Kondratowicz

Gdy kiedyś znów zawołam cię - Janusz Kondratowicz

Czerwone Gitary
Gdy kiedyś znów zawołam cię

Janusz Kondratowicz


Gdy kiedyś znów zawołam cię
Zawołam cię z daleka 
Odpowie mi gasnący dzień
Że dawno już nie czekasz

Gdy w oczach twych ogniki gwiazd
Znów będę chciał zobaczyć
Przypomni mi przelotny wiatr
Że inny już w nie patrzy

Gdy któryś list zatrzymam, by
Nie wysłać go na próżno
O wszystkim znów zapomnisz i
Powrócisz ... lecz za późno 

Próbuj sam... - Janusz Kondratowicz

Czerwone Gitary
Próbuj sam przez trudne lata przejść

Janusz Kondratowicz

Zielone wzgórza daleko już
Na butach osiadł podmiejski kurz
Dni jak zapałki gasną
Noc chwilę trwa, coraz trudniej zasnąć
Za myślą myśl na oślep gna
Znowu tam, znowu tam, znowu tam

Okruchy wspomnień jak wartki nurt
Już kwitną sady, już pachnie miód
Dom pochylony nisko
Pod słońcem dnia, a tu obce wszystko
I nawet wiatr inaczej gra
Jesteś sam, jesteś sam, jesteś sam

Próbuj sam przez trudne lata przejść
Z nadzieją serce nieś, nie żałuj strat
Próbuj sam nie patrzeć teraz wstecz
Bierz życie jakie jest, przed tobą świat

Bądź dobrej myśli, śnij lepsze sny
Nie twoje miasto otworzy drzwi
I nagle ponad głową zatańczy ptak
Znajdziesz dobre słowo
Przyjazną dłoń, zgubiony ślad
Zaczniesz żyć, zaczniesz żyć...

Uczę się żyć - Janusz Kondratowicz

Czerwone Gitary
Uczę się żyć

Janusz Kondratowicz

Tak jak drodze potrzebny lotny wiatr
Jak ulicy śródmiejski krzyk
Jak zwierciadłu potrzebne światło dnia
Mnie potrzebny twój każdy świt

Jak nadziei potrzebny czasem list
Jak podróży potrzebny kres
Jak jesieni - gubiący słońce liść
Mnie potrzebny twój każdy zmierzch

Uczę się żyć, uczę się żyć
Uczę się żyć przy tobie
Uczę się żyć, uczę się żyć
Uczę się żyć dla ciebie

Jak obłokom potrzebny ptaków klucz
I jak słońcu potrzebny cień
Tak jak ludziom potrzebne piękno róż
Mnie potrzebny twój każdy dzień

Tak jak wiośnie potrzebna zieleń drzew
Tak jak ziemi potrzebny kłos
Tak jak rzece potrzebny drugi brzeg
Mnie potrzebne - twój dzień i noc...

W drogę - Janusz Kondratowicz

Czerwone Gitary - W drogę

Janusz Kondratowicz

W drogę! Żegnajcie, chłopcy!
W drogę! Już na mnie czas!
Dokąd poniosą oczy ...
W drogę!

W drogę! Z bagażem zdarzeń,
Chociaż w kieszeni wiatr.
Może wspomnicie czasem.
Może ...

Do przejścia mam tak wiele lat
Drogami, które ledwie znam.
Nim wpiszę je po stronie strat,
Swoją prawdę chciałbym znaleźć sam.

W drogę! Bez drogowskazów!
W drogę! Po własny los.
"Kłamiesz!" powiedzieć światu -
W drogę!

Do przejścia mam tak wiele lat
Drogami, które ledwie znam.
Nim wpiszę je po stronie strat,
Swoje miejsce chciałbym znaleźć sam.

W drogę! Żegnajcie, chłopcy!
W drogę! Już na mnie czas!
Słońce dla wszystkich wschodzi.
W drogę!

Kwiaty we włosach - Janusz Kondratowicz


Czerwone Gitary, Krystyna Janda
Kwiaty we włosach

Janusz Kondratowicz


Kwiaty we włosach potargał wiatr
Po co więc wracasz do tamtych lat
Zgubionych dni nie znajdziesz już
Choć przejdziesz świat i wszerz i wzdłuż

Kwiaty we włosach potargał wiatr
Dawno zmieniłaś swych marzeń kształt
I dzisiaj ty, i dzisiaj ja
To drogi dwie i szczęścia dwa

Więc choć z daleka wołasz mnie
Nie powiem - tak, nie powiem - nie
Bez wspomnień czasem łatwiej żyć
Nie wraca nic

Kwiaty we włosach potargał wiatr
Wyrzuć z pamięci ostatni ślad
Bo dzisiaj ty, bo dzisiaj ja
To drogi dwie i szczęścia dwa

Pies - Walentin Gaft

Ten wiersz usłyszałam w którymś z rosyjskich filmów, bodaj w "Jodłach 3". Poruszający!


Отчего так предан Пёс,
И в любви своей бескраен?
Но в глазах — всегда вопрос,
Любит ли его хозяин.

Оттого, что кто-то — сек,
Оттого, что в прошлом — клетка!
Оттого, что человек
Предавал его нередко.

Я по улицам брожу,
Людям вглядываюсь в лица,
Я теперь за всем слежу,
Чтоб, как Пёс, не ошибиться.
















Mały biały pies - Jeremi Przybora


Bogusław Mec
Mały biały pies

Jeremi Przybora

Mały biały pies bez łat,
na imię miał on Valentino,
w pysku trzymał kwiat...
Zaginął mały, biały pies.

Mały biały pies bez łat
miał w pysku pęk konwalii w pąkach,
w życie moje wpadł, przybłąkał
do mnie się ten pies.

O, pani, przeczytałem w prasie
anons twój dziś z żalem,
zgubionego psa oddaję ci.
Motyw tego, to szlachetny zryw mój,
ale skutek: smutek...

Mały biały pies bez łat,
cóż ci się mam tłumaczyć gęściej?
W pysku trzymał kwiat,
to szczęście, co mi przyniósł je.

O, pani, chyba pani widzi
w oczach mych tę łezkę,
to jest dla mnie cios rozstanie z nim,
może więc byś mogła w życiu mnie
wraz z pieskiem
zmieścić, pieścić.

Mały biały pies bez łat,
ten, który wam przynosi szczęście,
w pysku trzyma kwiat najczęściej,
mały biały kwiat,
mały, biały kwiat najczęściej,
mały, biały pies.

Psia kołysanka I - Marian Ośniałowski


Marian Ośniałowski
Psia kołysanka I

Śpij mój piesku, śpij,
chodź do mnie pod koc,
lepszy sen niż jawa,
od dnia lepsza noc.

Ciepły pysk twój włóż
między moje ręce,
cisza taka dobra,
że nie chcę nic więcej.

Nawet za oknami
wiatr w liściach nie chrzęści,
takich mam do rana
kilka godzin szczęścia.

Wtul się pod mój koc,
ciepła twoja sierść,
lepsza niż dzień noc
i niż życie – śmierć.

Obrazy: Karen Mathison Schmidt

Sen psa - Konstanty Ildefons Gałczyński

Mój Maksio
DZISIAJ DZIEŃ PSA

Tadeusz Chyła - Sen psa

Na polu kalafiory,
Na całe życie dość.
Każdy kalafior spory
I w każdym rośnie kość,
Więc podjem znakomicie,
Aż po żołądka kres,
Och, piękne, piękne życie,
Och, piękny jestem pies.

Przechodzę do alkowy,
W alkowie stoi stół.
Ma czworo nóg wołowych,
Wędzonych w dymie z ziół,
Pożeram wszystkie nogi,
Zostaje tylko blat.
Och, mój żywocie błogi,
Och, piękny, piękny świat.

Po łączce chodzą krówki -
Słownie sześćdziesiąt sześć,
Podchodzę - to parówki!
Gorące, tylko jeść.
Parówki autentyczne,
Kilometrowy zwój.
Och, chwile niebotyczne,
Och, piękny świecie mój.

Na wzgórku stoi lasek,
A w lasku pachnie wrzos.
Ten lasek też z kiełbasek
I widzę, wrzos - to sos,
Więc cały lasek wcinam,
Rozlewam wrzos do waz.
Och, cudna to godzina,
Och, niebywały czas.

Już jesień jest, niestety,
Deszcz chlupie, chlup, chlup, chlup,
Spadają z drzew kotlety.
A wszystkie do mych stóp,
Tłuszcz pryska mi na rzęsy,
Sztuka mięs pędzi wiatr,
Wieprzowy wschodzi księżyc,
Zbaraniał cały świat,
Zbaraniał cały świat.


Czerwony Tulipan - A.P. Beblacz

Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł- nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.

Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.

- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola.
Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.

- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu.
Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.