Londyńska mgła - Wojciech Młynarski


Michał Bajor
Londyńska mgła

Wojciech Młynarski

Pragnąc twe czoło rozchmurzyć
Nie zawsze trafiam w dziesiątkę
Lecz z każdej z moich podróży
Przywożę jakąś pamiątkę
Na twoje marne humory
Przywożę z różnych z miejsc
Coś, co lokalny koloryt ukaże ci

A więc...

W Petersburgu to prosty był zabieg
Lecz serdeczny i słuszny jedynie
Ja nabyłem ci tam babę w babie
Albo raczej Putina w Putinie
No a z Peru, a z Peru, a z Peru
Dokąd przyszło polecieć mi rączo
Ja z ochotą przywiozłem ci szczerą
Kolorowe indiańskie cud ponczo
Było tego, że hej, że o rety
Tych prezentów, pamiątek tak wiele
Jeszcze Madryt był i kastaniety
I rzecz jasna z Rio ukulele
Choć pomysły miałem kapitalne
I prezentów było co nie miara
Ty mówiłaś: „Banalne, banalne
Mógłbyś trochę bardziej się postarać"
Mojej pamięci i serca znak
Ty wykpiwałaś tak
A ja myślałem sobie nieraz
Jeszcze mój przyjdzie czas

Aż los się splątał uciesznie
Bo kiedyś, moi kochani
Odbyłem krótką, pospieszną podróż
Do Wielkiej Brytanii
Na sklepy czasu nie miałem
No i przywiozłem ci
Nieefektowną puszkę londyńskiej mgły

No i...

I ten fakt skutki miał kolosalne
Wśród uśmiechów i choreografii
Nie mówiłaś: "Banalne, banalne"
Lecz mówiłaś: "Jak chcesz to potrafisz"
I po domu tańczyłaś z tą puszką
I płynęła zachwytów twych masa
Puszka poszła na półkę nad łóżko
Obok słynnych tancerek Degasa
I czerwony byłem jak piwonia
Po każdziutkim twoim komplemencie
I w tym miejscu czuję nieuchronnie
Że ten utwór zbliża się ku puencie
Chcąc udany mieć sukces, jak sądzę
Chcąc mieć życie w różowym kolorze
Nie pomogą największe pieniądze
Ale pomysł wariacki pomoże
Jak mnie dopomógł śmieszny duet
Mój przypadkowy gest
Jak przewspaniale pomogła mi
Puszka mgły, puszka mgły
Puszka londyńskiej mgły

Fot. Pinterest

Mapa drogowa - Wojciech Młynarski


Michał Bajor - Mapa drogowa

Wojciech Młynarski

Nie mam w tej sprawie nic do ukrycia
Szanowne Panie, Panowie
Mapa drogowa mojego życia
Jest wypełniona w połowie
Są na niej drogi jeszcze nieznane
Świt słońca, co mgłę przewierca
Wieczorne szlaki nad oceanem
I dróżki z serca do serca

A ja ochotę wciąż mam
Nowym wyzwaniom dać radę
Nie kreślę mapy mej sam
Pomaga mi Pan Przypadek
Znam szlaki Ameryk dwóch
Europę przebiegłem całą
I koła w ruch, żagle w ruch
I wciąż mi mało, wciąż mało

Codziennie, niezmiennie tak
Nadzieję czuję i siłę
Kreślę na mapie swój szlak
Tutaj śpiewałem, tu byłem
I skoro świt dzień po dniu
W podróż wyruszam wciąż nową
Wytyczam nią ile tchu
Mą własną mapę drogową

Lubię się dziwić życia urodzie
Podczas kolejnych podróży
Czas w samolocie, czy w samochodzie
Zupełnie mi się nie dłuży
Bo ja w tym czasie sobie wyliczam
Co jeszcze i gdzie się skryło
I takie ważne miejsca wytyczam
W których mnie jeszcze nie było

Bo ja ochotę wciąż mam
By poczuć, że ku nim dążę
Nie kreślę mapy mej sam
Przypadek wtrąca się mądrze
Przemierzam dziesiątki miejsc
Na niebie nów, po nim pełnia
Wciąż nowy wędrówce tej
Szlak moją mapę wypełnia

Codziennie, niezmiennie tak
Z losem przekornym się gniewam
Kreślę na mapie swój znak
Tu dotrę, tu zaśpiewam
Chcę by w tym był jakiś ład
Wytyczam sercem i głową
Swój własny, jedyny ślad
Swą własną mapę drogową

Warszawa w czasach mojego debiutu - Wojciech Młynarski

Michał Bajor
Warszawa w czasach mojego debiutu

Wojciech Młynarski

Wspomnienia trwają długo, wiadomo
Kiedy je pamięć zachowa
Warszawa w czasach mego dyplomu
Nie była zbyt kolorowa

Socjalistyczne dni bez litości
Dłużyły mi się najczęściej
Miały najbrzydszy odcień szarości
Ale na szczęście, na szczęście

Nad samą Wisłą teatr był
Na szarość panaceum
Wdzięcznymi oklaskami lśnił
Mój teatr Ateneum

Ten czas, jak sen, w pamięci mam
Sen, który się nie prześni
Kiedy co wieczór biegłem tam
By śpiewać Brechta pieśni

Tu wyśpiewałem radość, żal
I krągły, jak z reklamy
Powiśla niebem w siną dal
Szedł księżyc z Alabamy

I puszczał do mnie oko, i
Zastygał nad mą głową
Jak gdyby chciał powiedzieć mi
Że wszystko mam przed sobą

Gdybym miał użyć sporego skrótu
Rzekłbym, chcąc prawdy być blisko
Warszawa w czasach mego debiutu
Nie lśniła towarzysko

Tłum zagoniony - do pracy, z pracy
Mrukliwy, z nosem w gazecie
I ludzie smutni, i jacyś tacy
Ale nie wszędzie, bo przecież

Nad samą Wisłą teatr był
Głupoty mrok rozgarniał
Świetnymi pomysłami lśnił
I błyszczał jak latarnia

Ten czas, jak sen, w pamięci mam
Co serce rozwesela
Kiedy co wieczór biegłem tam
By śpiewać pieśni Brela

I rwał się z teatralnych sal
Do Królewskiego Traktu
Ten Pana Brela słynny walc
Ten walc na tysiąc taktów

I puszczał do mnie oko, i
Zastygał nad mą głową
Jak gdyby chciał powiedzieć mi
Że wszystko mam przed sobą

Ten czas, jak sen, w pamięci mam
Choć lat minęło wiele
Kiedy co wieczór biegłem tam
By śpiewać Brechta z Brelem

W pamięci sobie raz po raz
Powtarzam takie słowa
To był mój teatr i mój czas
Który mnie ukształtował

On dał mi pod stopami grunt
Pogląd na ważne sprawy
Mój teatr - najjaśniejszy punkt
Na mapie mej Warszawy

Teatr Ateneum - Brel - 1985

Mała ojczyzna - Wojciech Młynarski


Michał Bajor - Mała ojczyzna

Wojciech Młynarski

Pozwolę sobie tu wyznać, przypomnieć sobie pozwolę
Że moja mała ojczyzna, to moje drogie Opole
Z mojego domu nad Odrą ta sama wiedzie wciąż ścieżka
Odra jest srebrna i modra i moja mama tu mieszka

I choć może, może w świecie są miejsca ciekawsze
Ja myślę, gdy bywam markotny, że mała ojczyzna
To tak jakbym zawsze w kieszeni miał bilet powrotny
I mogę w dal pędzić i wzbijać się w chmury
I cieszyć się mogę i smucić, lecz mała ojczyzna
To adres, pod który niezmiennie wciąż mogę powrócić

Tu jeszcze jako brzdąc mały, płot przeskakując zuchwale
Zza kępy drzew podglądałem jak rodzą się festiwale
I spoglądając w świat bystro, po domu umiałem krzyczeć
Że ja będę sławnym artystą, albo sprzedawcą słodyczy

A dom był bezpieczny, był ciepły, serdeczny
I drzwi nie zamykał przed nikim, był pełen radości,
Był pełen czułości i pełen prześlicznej muzyki
I na każdym, na każdym kroku, mnie miała na oku
Ta mała ojczyzna szczęśliwa, choć jako brzdąc mały
W te dni nie wiedziałem, że tak ją należy nazywać

Aż świat mnie wezwał daleki, nieznaną, tajemną struną
I przymykając powieki, myślałem, pora pofrunąć
Nad brzegiem Odry, mej rzeki i w domu, co mnie wychował
Ja, przymykając powieki, myślałem pora spróbować

I cel, cel toczyłem i dążąc do niego
Wiem jakich nie, nie śpiewałbym pieśni
Że mała ojczyzna to punkt, od którego
Mą drogę życiową los kreśli
I mała, mała ojczyzna da zamknąć się krótko
W dzień jasny, bezpieczny, pogodny
I głos mamy, który zapyta cichutko:
„Syneczku, a możeś ty głodny?"

Ja jestem Bliźniak - Wojciech Młynarski



Michał Bajor
Ja jestem Bliźniak

Wojciech Młynarski

Mam tutaj sprawę taką i chcę to wyznać szczerze
Podobno znak zodiaku tkwi w ludzkim charakterze
I przykro mi ogromnie, i wątek mi się rwie
Bo jeśli chodzi o mnie, jest taka sprawa, że

Ja jestem Bliźniak, czyli mnie jest dwóch
No i wytężać muszę wzrok i słuch
Bo to są dwaj osobni bliźniacy niepodobni
Jeden nieśmiały, za to drugi zuch

Zewnętrznie, owszem, podobieństwo jest
Ale wewnętrznie - istny kot i pies
Ten - białe, drugi - czarne
Ten - piękne, drugi - marne
Nie współbrzmi z myślą myśl
I z gestem gest

Chcę wyjechać, nie ukrywam
A on mówi - siedź
Stwierdzam - to jest rzeczna ryba
A on mówi - śledź
Ja łagodny, rozmarzony
On kompletny mruk
Ja liryką zachwycony
On poezji wróg

Ja jestem Bliźniak, czyli mnie jest dwóch
I awantura wciąż gotowa, buch
Bo oni, czemu nie wiem, tak różnią się od siebie
Niby od sztucznej waty kaczy puch

Pytałem mądrych osób, co znają się na rzeczy
Jak znaleźć na to sposób, jak wadę te wyleczyć
I z chmurnym dość obliczem powtórzyć pragnę to
Że się nie zmienia w niczym to moje status quo

Ja jestem Bliźniak, czyli mnie jest dwóch
No i wytężać muszę wzrok i słuch
Bo jeden swoje słowa potrafi kontrolować
Drugi na żywioł iść uwielbia, buch

Jeden uparty i na oślep gna
Drugi dla ludzi tolerancję ma
Ten skryty, ten wylewny
Ten twardy, ten niepewny
A gdy ich złączyć - wyjdę z tego ja

Gdy jednego zżera trema i mu wiary brak
Drugi nigdy tremy nie ma, peny siebie tak
Ten z wyższością się uśmiecha, drugi mówi pas
Lecz jest jedna wspólna cecha, która łączy nas

Ja jestem bliźniak, widzu rób co chcesz
I taki morał z tej historii bierz
Gdy wolność mając w cenie ja znak zodiaku zmienię
Na identyczny on go zmieni też

Ja jestem Bliźniak, no i z bratem wraz
Myśmy podobni jak z sopranem bas
Lecz dodam tutaj, kończąc, że jeszcze coś nas łączy
Publiczność równo kocha każdy z nas

Pod każdym adresem miłości - Wojciech Młynarski


Michał Bajor, Anna Panas
Pod każdym adresem miłości

Wojciech Młynarski

W przelotach gwiazd
I w nitce lnu
W świątecznym dniu
I w zwykłym dniu
Tam miłość jest
Moja i twa
Ten adres ma, ten adres ma

Biegniemy na miłości głos
Odmienić nas
Odmienić los
I cały świat w serdeczny dom
Zmienia się w lot, zmienia się

W biegu zdarzeń
Wśród marzeń bezkresu
Nasza miłość ma milion adresów
Mieszka w sprawach ogromnych i małych

Umykamy kłopotom szarości
My, pod każdym adresem miłości
Meldowani na pobyt stały

W gonitwie fal
W brzęczeniu pszczół
W spojrzeniu w dal
W mądrości ziół
W okrzyku rąk
W milczeniu łez
Tam spotkasz ją
Tam miłość jest...

Kocham jutro - Wojciech Młynarski


Michał Bajor - Kocham jutro

Wojciech Młynarski

Kolejny dzień zamyka bramy
I słońce w głębi mórz się skryło
Oto czas przeszły dokonany
To już historia, to już było

Niczego zmienić w tym nie mogę
Lecz przez zakręty życia mego
Mogę wyruszyć w dalszą drogę
Z nadzieją nową i dlatego

Kocham jutro
Z jego każdą obietnicą
Z jego wielką tajemnicą
Kocham jutro

Kocham jutro
Co porwane myśli sklei
Które bratem jest nadziei
Kocham jutro

Kocham jutro
Co mi każe mylnie sądzić
Głupio pytać, ciężko błądzić
Kocham jutro

Kocham jutro
Co objawi mi ład życia
W zadziwieniu i w zachwycie
Kocham jutro

Jutro ciekawi mnie ogromnie
Jest szansą, która wszystko zmienia
Dlatego nie spisuję wspomnień
Ale notuję swe marzenia

Marzenia kształt szalony mają
Są rozpalone do białości
I chociaż rzadko się spełniają
To nie umniejsza mej miłości

Kocham jutro
Kocham świt w Ardeńskim Lesie
Co odmianę mi przyniesie
Kocham jutro

Kocham jutro
Kocham życie w ciągłym biegu
Ślad na piasku, ślad na śniegu
Kocham jutro

Kocham jutro
Kwiaty, co twój balkon zdobią
Nuty, które się sposobią
Kocham jutro

Nie patrz smutno
Odgoń z czoła chmurę ciemną
Dłoń mi podaj i wraz ze mną
Kochaj jutro

Błędny rycerz - Wojciech Młynarski


Michał Bajor
Błędny rycerz

Wojciech Młynarski

Ludzie są, jacy są
Ludziom niewiele się marzy
Mało chcą, grzecznie śpią
Przegrani, trwożni, szarzy
A mnie gna, goni mnie
Myśl, że coś w końcu się zdarzy
Że lśni w noc okno, gdzie
Jest Dulcynea, moja nadzieja

Nieprawda, że
Ostatni błędny rycerz zasnął
Że jego duch
U Elizejskich stoi bram
On żyje wciąż
Za zbroję ma uczciwość własną
Precz rzucił miecz
Lecz honor - honor ma ten sam
Obcy mu spokój święty
I snu cieplutki koc
Drogę mu ognik błędny
Wskazuje w noc
A on, on wciąż wyzywa
Na pojedynek los
Uczciwość za uczciwość
A cios za cios

Moja miłość największa - Wojciech Młynarski


Michał Bajor
Moja miłość największa

Wojciech Młynarski


W białych zim białych wierszach
W złotych sierpnia pokojach
Moja miłość największa
Nie wie nic, że jest moja
Czas ją syci jak wino
Wyobraźnia upiększa
Moją miłość jedyną
Moją miłość największą

I nic nie powiem jej, broń Boże
Nie powiem nic umyślnie
Bo póki milczę, to ją mnożę
Gdy wyznam wszystko - pryśnie
Więc nie wyśpiewam mej miłości
Niech nie wie, co się dzieje
I nieświadoma swej piękności
Niech w myślach mych pięknieje

W białych zim białych wierszach....

Zocha - Wojciech Młynarski

Michał Bajor - Zocha

Wojciech Młynarski

Zocha jest inteligentna
Książki czyta wciąż
Za nią ciężko frunie nudny mąż
Okropny mąż
Zocha myśli postmodernistycznie
Śniadania jada o zmierzchu dnia
Kto uzdrowić może ją
Tylko ja, jedynie ja

Zocha
Po jednym tangu mnie pokocha
I jest uległa, płocha
Jak mały kotek
Taka przymilna
Taka bezsilna
Jak miękkiej wełny motek

Zocha
Znienacka dumną jest Zofiją
Z oliwką gin popija
Znów mądrzy się
Bankiet czy raut
I znów jej świat
Wymyślny ma kształt
I tętni mi skroń
I trafia mnie szlag
I chwytam jej dłoń
O tak

Ona dalej jest inteligentna
Ale czyta mniej
I okropnie nudny mąż
Nie męczy jej
Zocha lubi tańczyć ze mną tango
O zwykłej porze śniadania je
Postmodernizm cały jej
Niepotrzebny, bo ma mnie

Chrońmy dzieci - Wojciech Młynarski


Michał Bajor
Chrońmy dzieci

Wojciech Młynarski

Ludzie, to jest ważna rzecz
od stuleci,
siebie gryźć możemy, lecz
chrońmy dzieci!

Kim byś nie był - prawdzie tej
wyjdź naprzeciw,
siebie możesz kochać mniej,
kochaj dzieci!...

Damo w żłobku, z chęcią im
przewiń becik,
nie mrucz „Kim ja byłabym...",
kochaj dzieci!

(Przedszkolanko, humor miej
Pcim czy Szczecin
Razem z nimi w głos się śmiej,
kochaj dzieci!

Profesorze, porzuć gniew,
z gniewem źle ci,
przemądrzałą rozchmurz brew,
kochaj dzieci!)

Literacie, bubli wór
wrzuć do śmieci,
nie wypisuj dzieciom bzdur,
szanuj dzieci!

Dobry tato, w szarych dni
gęstej sieci
nie pij, nie krzycz, nie bij ich,
kochaj dzieci!

Mamo, kiedy z oczu twych
łezka leci,
za swe krzywdy nie wiń ich,
kochaj dzieci!

(Spowiedniku, serca lecz,
Bóg ci świeci,
grzechy sądź surowo, lecz
kochaj dzieci!)

Ludzie, to jest ważna rzecz
od stuleci,
siebie gryźć możemy, lecz
chrońmy dzieci!

Niech nad każdym słowem tym
anioł buja,
chrońmy dzieci w świecie złym!
ALLELUJA!

Obrazy: Marina Dieul

Ogrzej mnie - Wojciech Młynarski


Michał Bajor, Krystyna Janda - Ogrzej mnie

Wojciech Młynarski

Dzień, czy noc, czy to skwar,
czy też mróz, jednaka treść
nieodmiennie rozbrzmiewa w mej piosence:
memu ciału wystarczy
trzydzieści sześć i sześć,
mojej duszy potrzeba znacznie więcej.
Memu ciału wystarczy
coś wypić i coś zjeść,
trochę pospać na boku czy na wznak
i nasz cud gospodarczy
zapewnia mi to, lecz
moja dusza codziennie prosi tak:

Ogrzej mnie
wierszyku pełen cudowności,
wspólniku mojej bezsenności
ogrzej, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie
niedokończona zdań wymiano,
cudowna kłótnio, w pół urwana
rozżarz, rozżarz mnie!
Ach, życie rozpal ogrzej duszę mą, bo skona,
do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona,
wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe:
Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie
blada kuzynko Melpomeno,
jedną zagraną dobrze sceną,
rozpal, rozpal mnie.
Ogrzej mnie,
świecie utkany z głupich marzeń,
akordeonie w nocnym barze,
ogrzej, ogrzej mnie.

Atlantyda - Wojciech Młynarski


Michał Bajor - Atlantyda

Wojciech Młynarski

Przez szary tłum
Zadyszany świt
Smutne dziś
Przez miasta szum
Przez silników zgrzyt
Wciąż goni mnie myśl
Ludzie to miliard wysp
Samotnych do cna
Podobny swój los
Przędą co dnia
Atlantyda czułych serc znika już
Jeszcze dzień, jeszcze dwa

Tak stanie się
Weźmie nowy czas
Władzę swą
I pogna mnie
Ale dokąd, gdzie
Donikąd, bo w krąg
Ludzie jak miliard wysp
Samotnych do cna
Więc jak znajdę ich
W krąg wiatr i mgła
Atlantyda czułych serc znikła już
Zimny ton wzięcie ma

Znaleźć ten ton łatwo jest
Lecz słyszę też wciąż S.O.S.
I wyruszam przez morską biel
Gdzie mój cel
Falę tnę w smutnej mgle
Bo człowiek woła

W tym świecie wciąż
Człowiek szansą jest
Największą, choć w krąg
Ludzie jak miliard wysp
Samotnych do cna
Lecz wyspy, choć dwie
Złączyć się da
Atlantyda czułych serc wróci znów
Tam gdzie ty i tam gdzie ja

Obrazy: Vladimir Kush