Mój ogień - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń
Mój ogień


To nie ja, to nie ja
To ktoś inny
Dziką złość ściska strach
Bym był miły

Miły więc, miły więc
Jestem często
Tylko ten ciągły wstręt
Jest udręką

Gdzie on jest, gdzie on jest
Gdzie się skrywa
Bije we mnie z całych sił
Czy wytrzymam

Wytrzymuję tyle lat
Tyle nocy
Czas mu spojrzeć prosto w twarz
I z nim skończyć

Koniec niech stanie się
Dziś początkiem
Niech się dłoń zaciśnie w pięść
Niech odpowie

Tak to ja, tak to ja
Patrzcie sobie
Dzika złość miażdży strach
To mój ogień

On, czyli ja - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń - On, czyli ja

Powiedz, co widziałaś w nim
Czy ten wyraz twarzy właśnie lubiłaś
Czy gdy mówię - chcę być kimś
Tak bardzo ci go przypominam

Powiedz czy przypadkiem jest
Że my razem tu i teraz
Może wymyśliłaś to
Po to, żeby mnie okiełznać

Sentymenty i lamenty
Tańczą z sobą w takt
A przypadek gra - ot tak
Nie zważa na rytm
Zwalnia lub przyspiesza
A ty człowieku możesz się pocieszać, ale

Refleksje i depresje
Idą także w tan
Tylko ona gra - co za fart
Nie muzykę rolę raczej
Dosyć ważną, bo poważnie
Likwiduje smutku stan

Wiem dla ciebie jestem nim
Odkryłem twoje sny
Dziwi mnie tylko fakt
Że nie jestem zły
Więc niepotrzebnie drżysz
Nie chcę, nie chcę zmieniać nic
Skoro muzyka gra
Nie stójmy tak

Teraz tańczę z nią
I prowadzę krok
Tylko nie wiem kto nam gra
Może ja

Szczypta pikantnych złości
A potem łyk czułości
Tyle tylko, żeby żyć
Nie przesycić pragnień swych, bo

Refleksje przejdą w pretensje
Nie będą tańczyć wcale
Nie pomoże nic
Żadne granie

Dobrze już będę nim
Tylko pozwól mi
Zagrać ten jeden raz
Patrząc ci prosto w twarz
Jej wyraz prawdę powie
O tobie, o nim, o mnie

To nic, że boli - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń
To nic, że boli


Miałem czas, miałem pieniądze
Miałem czas, żeby zmądrzeć
Wydałem go, rozmieniłem na drobne
Ale bilans strat nie daje zapomnieć

Mówią mi - nie twoja wina
Mówią mi - nie ma co przeklinać
Nie jesteś kowalem własnego losu
Więc nachyl się by mógł cię podkuć

A potem chodź jak ci każą
Nadęci ludzie z zimną twarzą
Nie kop, nie kąsaj, nie patrz za siebie
A będzie lepiej lecz nie dla ciebie

To nic, że boli, boli bo musi
Nie miej pretensji, nikogo nie wzruszysz
Więc nie przepraszaj za to, że żyjesz
Jeszcze zobaczą gdy chwycisz chwilę

Porzuć te ciemne korytarze
Powróć do swych najskrytszych marzeń
Otwórz oczy i szukaj jej w mroku
Musisz być czujny, przyspiesza kroku

Masz jeszcze czas, możesz mieć pieniądze
Możesz pomyśleć, wydać go mądrzej
Złap go mocno, przyduś do ziemi
A będzie musiał w końcu coś zmienić

A potem chodź tak jak umiesz
Nie wszyscy muszą cię rozumieć
Nie kop, nie kąsaj, patrz przed siebie
A będzie lepiej wreszcie dla ciebie

Ból tak jak wszystko kiedyś się kończy
Nie będzie cię ścigał to nie pies gończy
Więc możesz zwolnić, przyjrzeć się światu
Lecz to nie koniec od świata batów

Emilia - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń - Emilia

W jej imieniu milczenie i miłość
W jej spojrzeniu tęsknota i głód
Wieczność staje się nagą chwilą
I zachwytem bez zbędnych słów

Kim jest, co wie, to słodka tajemnica
Jak zew, jak śpiew przyzywa mnie

Więc patrz, Emilio
Niech nas w jedno złączy wzrok
Więc milcz, Emilio
Niech nas koi ciszy głos

W jej dotyku czułość i drżenie
W jej zapachu jaśmin i bez
Piękno staje się ocaleniem
I objawia swój zbawczy sens

Kim jest, co wie, to słodka tajemnica
Jak zew, jak śpiew przyzywa mnie

Więc patrz, Emilio...

Na dwa głosy - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń
Na dwa głosy


Pomilczymy dziś na dwa głosy
Ty nie powiesz nic, ja nic nie odpowiem
I będziemy trwać poza światem głośnym
W sobie się kryć pod osłoną powiek

Pomilczymy dziś w pełnej zgodzie
Na twoje tak, na tak też skinę
Popłyniemy razem w jednej łodzi
Jak z bratem brat, jak ojciec z synem

Pomilczymy dziś wpatrzeni w siebie
Twarzą w twarz, sercem w serce
I będziemy dziś dla siebie niebem
Dawać brać i nic więcej

Dwie panie P. i jedna pani T. - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń
Dwie panie P. i jedna pani T.


Znałem kiedyś panią P.
P. jak przeszłość, P. jak pamięć
Uwielbiała stare krzesła
Oraz stare fotografie
Lepiej było kiedyś, dawniej
Wciąż mówiła rozczulona
Ja nie mogłem tego słuchać
Wolę słowo: dziś niż wczoraj

Moją miłością jest teraźniejszość
W jej oczy patrzę jak w tysiąc słońc
Chwila obecna to dla mnie święto
Co było, co będzie daleko stąd

Znałem kiedyś panią P.
P. jak przyszłość, P. jak plan
Ja dla ciebie zrobię wszystko
Zapewniała patrząc w dal
A w tej dali same dziwy
Doznań szczyty, Himalaje
Jestem jednak niecierpliwy
Wolę to co jest od marzeń

Moją miłością jest teraźniejszość...

I poznałem panią T.
T. jak teraz, T. jak trwać
W oczach miała jasny przekaz
Dwa ogniki – tylko brać
I zniknęło nagle potem
Przedtem jakby nie istniało
I skoczyłem prosto w ogień
A świat krzyknął: idź na całość

Moją miłością jest teraźniejszość
Tylko jej pragnę, tylko jej chcę
Inni wybrali przyszłość lub przeszłość
Dla mnie się liczy ta, która jest

Naga chwila - Marcin Styczeń



Marcin Styczeń
Naga chwila


Rozebrała się do naga
Powiedziała: jestem
Ukłoniłem się z szacunkiem
Wciągnąłem powietrze
Z każdym wdechem i wydechem
Coraz bardziej byłem
Smutek zmieszał się ze śmiechem
Nieśmiałość z podziwem

Naga chwilo trwaj
Chcę patrzeć w twoją twarz
Tu zbędne słowo, gest
Wystarczy mi, żeś jest
Ty jesteś, jestem ja
Na skrzypcach cisza gra
W jej dłoniach każdy dźwięk
Wiecznością staje się

Rozebrała się do naga
Powiedziała: kocham
Pewnie wziąłem ją w ramiona
Zacząłem całować
Oddychaliśmy powietrzem
Smak miłości miało
Nie czekaliśmy na lepsze
Gdy się dobre działo

Naga chwilo trwaj
Chcę patrzeć w twoją twarz
Tu zbędne słowo, gest
Wystarczy mi, żeś jest
Ty mną, a tobą ja
Mistyczna jedność ciał
Zazdrośnie patrzy czas
Gdy wieczność tuli nas

Obłok niewiedzy - Marcin Styceń


Marcin Styczeń
Obłok niewiedzy


Obłok niewiedzy nad moją głową
Nie wiem kim jestem i nie wiem po co
Nie wiem, nie wiem
To jedyne co wiem

Prośby i skargi spełzły na niczym
Z pokorą dziecka chowam się w ciszy
I trwam, i trwam
W ciszy sam na sam

Przez obłok niewiedzy jak słońca promień
Przebija miłość, otwieram dłonie
By brać, by brać
Twoją miłość brać

Wszystkie słabości już zapomniałem
Wiem, że nie jestem tutaj za karę
To dar, ta dar
Życie to dar

Obłok niewiedzy znowu nade mną
Nie wiem kim jesteś, lecz wiem na pewno
Żeś jest, żeś jest
Ten, który jest

Wszystkie iluzje i maski upadły
Stoję przed tobą mały i słaby
To ja, to ja
Ja bez ja

Ta droga - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń
Ta droga


Ta droga nie wiedzie w górę
Ta droga wiedzie w głąb
Na niej mniej znaczy więcej
A słabość siłą twą

Nie znajdziesz na tej drodze
Zaszczytów, orderów i braw
Ale wyleczysz się może
Z krzyku, roszczeń i skarg

Nie będzie na niej tłumów
I nie raz będziesz szedł sam
Zawiodą prawa rozumu
Lecz wiara oświetli ci twarz

Twa dusza spadnie w górę
I wzniesie się do dna
I chociaż dzisiaj nie umie
Pokocha wszystko - ot tak

A kiedy dotrzesz do celu
Odkryjesz, że meta to start
Że jesteś częścią krwiobiegu
Który napędza ten świat

Wszystko ma swoje miejsce - Marcin Styczeń


Marcin Styczeń
Wszystko ma swoje miejsce


Drzewo, ogień, ziemia, stal
Ostra żądza, gorzki żal
Wszystko swoje miejsce ma
Serce te żywioły zna

Jowisz, Saturn, Wenus, Mars
Czas kochania, walki czas
Wszystko swoje miejsce ma
Padłeś - powstań, idź i walcz

Bębny świata kręcą się
A duch wieje kędy chce

Oczy, język, usta, nos
Złości krzyk, radości głos
Wszystko swoje miejsce ma
W pełni znajdziesz swoją twarz

Zieleń, czerwień, biel i czerń
Narodziny, wzrost i śmierć
Wszystko swoje miejsce ma
Żyć to kochać każdą z barw

Bębny świata kręcą się
A duch wieje kędy chce

Święty Szymon Słupnik - Stanisław Grochowiak


Marcin Styczeń
Święty Szymon Słupnik

Stanisław Grochowiak


Powołał go Pan
Na słup.
Na słupie miał dom
I grób.

A ludzie chłopaka na szafot przywiedli,
Unieśli mu głowę w muskularnej pętli.
Powołał go Pan na stryk.

Powołał go Pan,
By trwał.
By śpiewał mu pieśń
I piał.

A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
I włosy jej ścięli, i ręce spalili.
Powołał ją Pan
Na gnój.

Powołał go Pan Na słup.
Na słupie miał dom
I rób.
A ludzie mych wierszy słuchając powstają
I wilki wychodzą żerującą zgrają...
Powołał mnie Pan
Na bunt.

Obraz: Rafał Malczewski

Nie wiem - Władysław Broniewski


Marcin Styczeń  👉👉👉
Nie wiem

Władysław Broniewski


Nie zrozumiem nigdy, nie nazwę
żadnej rzeczy z daleka ni z bliska.
Rozdeptałem słowa na miazgę,
okrwawiłem sercem i ciskam.

Nie wypowiem nic, nie wyśpiewam,
ani nocy, ni gwiazd nie zliczę.
Opętany bólem i gniewem,
gniewem płonę i bólem krzyczę.

Wiem, że nigdy poznać nie zdołam,
jaka moc mnie usidla i dręczy,
torturuje słonecznym kołem
i zakuwa obręczą tęczy.

Trzeba wyrwać się, trzeba odejść,
trzeba biec, uchodzić przed klęską!
Jak odnaleźć radość i młodość,
gdzież jest miłość, miłość zwycięska?

Jak się przed tobą wytłumaczę - Tadeusz Nowak


Marcin Styczeń
Jak się przed tobą wytłumaczę

Tadeusz Nowak 


O, życie moje, nieprzytomne życie.
Wśród ludzi chodzę, których się dotyka
ustami, ręką, wzrokiem, wyobraźnią.
Czy wy mnie, ludzie, smutku oduczycie,
co we mnie rośnie, rośnie jak muzyka,
gdy bębny ziemi moje stopy drażnią?

Wciąż mi się zdaje, że już dawno jestem
tam, dokąd idę z podniesioną głową.
A przy mnie usta zaciska surowo
ojciec wpatrzony w miedzę pod butami
i twardej ręki niecierpliwym gestem
wskazuje niebo krążące nad nami.

I cóż mu powiem? W oczy mu popatrzę,
schylę się nisko do rąk dostojeństwa,
a on pomyśli o miejskim teatrze,
gdzie ponoć uczą kłamliwej pokory,
i twarz odwróci od gestu błazeństwa,
i pójdzie siwą łąką na nieszpory.

Jak się przed tobą, ojcze, wytłumaczę
z różańca, który po ziarnku gubiłem
w ogromnym lesie, co się za mną czerni,
gdy na twe ręce tak pokornie patrzę,
jakbym roztrwonił wszystko, co mi dałeś.
A łąką idą ukorzyć się wierni.