Poduszka - Jan Wołek


Irena Santor - Poduszka

Jan Wołek

Nie po to jest poduszka
Byś ją wyganiał z łóżka
Choć dziś jeszcze ci się upiekło
Z szacunkiem, mój drogi
Ją podnieś z podłogi
I bardzo ją grzecznie przeproś

W poduszce, kochany
Są łez oceany
I słowa chłodniejsze niż morze
Są szepty przegranych
I radość wygranych
I prawdy najtwardszy orzech

W niej słowa miłości
I ziąb samotności
Za padłym bez walki kochankiem
W niej zęby zazdrości
I wstyd za tych gości
Co bladym wymknęli się rankiem

Nie po to jest poduszka…

Potrafi być ona
Czułości spragniona
Lecz liczę na inne słodycze
I w niej gdybyś konał
Jest twój konfesjonał
Choć jeszcze ci tego nie życzę

A gdyby – Bóg broń cię
Na uczuć tych froncie
Ktoś uległ nagłemu szałowi
Potrafi być trzecia i czwarta w trójkącie
I słowa nie powi mężowi

Więc jeśli od tego
Nie klapnie ci ego
Żyj w zgodzie z poduszką, kochanie
Bo z tobą, kolego
Nic jeszcze pewnego
A ona w mym łóżku zostanie

Prezent - Jacek Cygan

Irena Santor - Prezent

Jacek Cygan

Jest taki stan znany wśród pań
W którym mężczyzna nie wie
Kiedy kupić nam musi prezent
Chodzi jak cień, w oczach ma stres
I szorstki jest jak brezent
W głowie huczy mu słowo "prezent, prezent"

Gdy chcesz mi coś dać, mój kochany
To, proszę, nie zrywaj mi gwiazd
Nie kupuj mi losów przegranych
Daj mi czas

Tu, proszę pań, chcę wyznać wam
Nie śpiewam, by kpić z panów
Ja z prezentem mam kłopot tak samo
Gdy zbliża się urodzin dzień
Lub inne jego święto
Marzę, by zamknął temat taką puentą

Gdy chcesz mi coś dać, ma kochana
To, proszę, nie zrywaj mi gwiazd
Nie kupuj mi losów przegranych
Daj mi czas

Obraz: Emilia Wilk

Chodź na kawę Warszawo - Jacek Cygan

Irena Santor
Chodź na kawę Warszawo


Jacek Cygan

Kocham to miasto
Na dobre i złe
Stale, uparcie, pod wiatr
Tak jak wędrowiec
Co z mroku i mgieł
Nagle do światła się wdarł

Słowa za duże, wystarczy tu być
Musnąć podeszwą o bruk
Dotknąć kamieni
By poczuć jak brzmią
Wsłuchać się w miasta puls

Chodź na kawę Warszawo
Siądziemy tylko we dwie
Popatrzymy nad kawą
Jak pięknie zmieniasz się
W mych oczach, Warszawo,
Znajdziesz co w nich jest od lat
Me skromne ‘dzięki ci!’
‘Dzięki ci’ bez słów

Jaka ty jesteś
Masz ulic swych twarz
Budzisz się chłodna jak lód
Wilcza, i dzika, i ciemna jak łza
Patrzę i czuję mój ból
Lecz jak kobieta, co zmienną wciąż jest
Stajesz się dobra, gdy chcesz
Prosta i piękna, miodowa po brzeg
Jasna, jak z Jasnej dźwięk

Ile w nas - Jacek Cygan


Irena Santor - Ile w nas

Jacek Cygan

Co dzień, co noc, od lat
Na oślep biegnie świat
A my razem z nim
Ty wiesz, że nie ma szans
By w pracy ustał czas
Wolne wziął, wypadł z szyn

Czy przeminiemy
Tak jak deszcz - bez reszty
Czy odciśniemy
Profil swój w powietrzu
Swój cień - kto to wie, kto to wie

Ile w nas niemych słów
Ile w nas czułych chwil
Ile w nas białych plam
I bezludnych wciąż wysp

Ile w nas dobrych nut
Ile snów, ile łez
Ciągle w nas pytań nurt
Gdzie to wszystko się kończy, gdzie

Co dzień, co noc, od lat
Szukamy swoich dróg
By znać ich kres
I wciąż nie wiemy nic
A pytań cała moc
Czasem bunt rodzi się

Nie przeminiemy
Tak jak deszcz - szelestnie
Dla tych, co pragną
Zawsze jest za wcześnie
O jeden sen, jedną łzę

Ile w nas niemych słów…

Ile w nas dobrych nut
Ile marzeń pod wiatr
Ile barw, wiary w cud
Ile ognia, co spali czas

Obrazy: Ronnie Biccard

Kropla i morze - Jacek Cygan

Vincente Romero Redondo

Irena Santor - Kropla i morze

Jacek Cygan

Stoję nad wodą i patrzę w jej twarz
W głębię tajemną bez dna
Woda jak życie - na pozór bez fal
Kusi, zaprasza i gra
Wodo bezmierna, ja jestem jak ty
Z tej samej wody me sny
Płynę i płynę do brzegu przez czas
Piaskiem osuszam łzy

To, co znamy jest kroplą
Nieznane morzem jest
W porze suszy roztropnie
Modlimy się o deszcz
Mozolnie wchodzimy
Po stopniach dotknąć gwiazd
A nocą marzymy
O czymś, co chowasz gdzieś wśród fal
Do twych szczęśliwych wysp nas gna

Wodo przewrotna, ty jesteś jak my
Umiesz się łasić do stóp
Kusić i pieścić w ramionach jak z mgły
By wciągnąć nas w wieczny chłód
To, co nieznane magiczny ma smak
Który potrafi się śnić
Dajesz nadzieję i umiesz tym grać
Wielu nie wraca z gry

Kochaj ludzi, z rzeczy sie śmiej - Jacek Cygan

Irena Santor
Kochaj ludzi, z rzeczy się śmiej


Jacek Cygan

To nie temat na piosenkę
Ale drażni mnie to
Że obrasta człowiek w rzeczy
Ten kult rzeczy jest w krąg
Gdy masz chandrę, zaraz mówią
"Kup sobie, kup sobie coś"

To nic, uśmiechasz się
To każdy zna
Lecz groźny rzeczy świat
Chce wchłonąć nas

Kochaj ludzi, z rzeczy się śmiej
Kochaj ludzi, rzeczy miej mniej
One wszystkie nas przeżyją
I z ironią będą rzucać swój cień

Kochaj ludzi, z rzeczy się śmiej
Kochaj ludzi, rzeczy miej mniej
One znają nas na wylot
Takie rzeczy robią z nami, że hej

W telewizjach - nie zaprzeczaj
Bo oglądasz co dzień
Wciąż reklamy są o rzeczach
Nie o ludziach - o nie
Nawołują i czarują
"Kupuj nas, kupuj co sił"

Więc co ważniejsze jest
Czy ja, czy rzecz
Ten świat zwariował już
Lecz nie daj się

Kochaj ludzi, z rzeczy się śmiej...

Kochaj ludzi, z rzeczy się śmiej
Kochaj ludzi, rzeczy się strzeż
I uważaj, żeby zdążyć
Człowiek znika czasem szybciej niż rzecz...

Tea for two - Herbatka we dwoje

Irena Santor, Wojciech Młynarski
Herbatka we dwoje - Tea for two - Doris Day

Wojciech Młynarski

Ten jeden herbatki łyk, gdy imbryk zaśpiewa,
Herbatki łyk cudownie rozgrzewa
I czuję w mig, że na drugi łyk chęć mam.
A drugi łyk błyszczący złociście,
Chcę wypić w mig już w twym towarzystwie.
Serce pik, pik tak właśnie mi podpowiada.

Szalony wiek i w krąg niepokoje,
Najlepszy lek – herbatka we dwoje,
Najlepszy lek to herbaty złoty smak.

Tak, tak, ten herbaty smak,
Jej łyk pomoże nam w mig
Odzyskać chwilę szczęścia,
Której tak w życiu brak.

W ramiona swe mnie porwiesz kochany,
Popłynie walc, nasz walc herbaciany.
Tyś książę pan, a Kopciuszkiem będę ja
I będziesz gnał i szukał biedaku
Nie stópki mej, lecz herbatki smaku,
Herbatki tej, poznanej na tamtym balu.

I może być, że znajdziesz o świcie
Herbatkę, co naciąga jak życie,
Bo happy end jest mile widziany tu.

Tak, tak...

Gdy kłopot masz, zastosuj ten patent:
Drzwi smutkom wskaż i zaparz herbatę.
Już pierwszy łyk rozjaśni zmęczoną twarz,
A drugi łyk rozwiąże twój dramat,
Bo drugi łyk wypijesz nie sama.
Ktoś znajdzie się, co też ma zziębnięte serce.

Upał czy śnieg, kochanie ty moje,
Najlepszy lek – herbatka we dwoje,
Najlepszy lek to herbaty złoty smak.


Tea for Two - Herbatka we dwoje - 1950

Ktoś na mnie czeka - Wojciech Młynarski


Irena Santor - Ktoś na mnie czeka

Wojciech Młynarski

Słowa odnalazły sens
Myśli odzyskały ład
Oczy spod przymkniętych rzęs
Popatrzyły znowu w świat

W śniegu roztańczoną biel
W wiosny dni pijane bzem
Idę i mam jeden cel
I to jedno tylko wiem

Ktoś na mnie czeka, czeka w oddali
Ktoś dla mnie światło w swym oknie pali
I snu nie szuka, i słucha, czy
Nie skrzypną drzwi

Ktoś na mnie czeka, nie śpi po nocy
Ktoś potrzebuje mojej pomocy
Tego, co we mnie dobre i złe
Ktoś pragnie, chce

Nic, że się słońce chmurą obleka
Ktoś na mnie czeka
Nic, że się dłuży droga daleka
Ktoś na mnie czeka

I mam do kogo smutna przychodzić
Mam kogo pragnąć, mam kogo zwodzić
I mogę wreszcie mieć kogoś dość
Bo czeka ktoś

Nic, że się słońce...

I mam od kogo z gniewem odchodzić
Mam kogo pragnąć, mam kogo zwodzić
I mam do kogo wracać wśród łez
Ktoś przy mnie jest

Obraz: Taras Loboda

Pod niebem Paryża - Wojciech Młynarski


Irena Santor - Pod niebem Paryża
Edith Piaf - Sous le Ciel de Paris


Wojciech Młynarski

Paryskie niebo
W lustrze Sekwany przegląda się
Pod nim najpiękniej
Kwitną dziewczyny i bzy
Ponad dachami fruną gołębie
Gdzieś hen, gdzieś hen
A akordeon gra „Sous le Ciel de Paris”

Przy lampce Chambertin
Tak miło mija dzień
Świat chowa się w różowej mgle
I już nie jest nam źle

Paryskie niebo
Kocha kloszardów i nocne ćmy
Do ludzkich smutków
Wciąż się uśmiecha przez łzy

Pod mostem Bercy
O szczęściu ktoś śni
A w barze Parame
Ktoś znów siedzi sam
Miłość z rozpaczą splata się
W przetartą nieźle losu nić
Lecz mimo to, tak chce się tu żyć

Paryskie niebo
Czasem się chmurzy
I deszczem tnie
Wścieka się na nas
Lecą pioruny i łzy
Lecz już po chwili
Słońce wychodzi
Przejaśnia się
I nad Paryżem
Jak barwny łuk tęcza lśni

Przy lampce Chambertin
Kolejny mija dzień
Świat chowa się w różowej mgle
I już nie jest nam źle

Paryskie niebo
Nocą rozbłyska milionem gwiazd
Ponad dachami
Fruną marzenia gdzieś hen

👉TUTAJ z tekstem Janusza Odrowąża

Odmienia wszystko czas - Wojciech Młynarski

Herman Hupfeld - As Time Goes By
Irena Santor - Odmienia wszystko czas

Wojciech Młynarski

To chyba jest jedyny film, na którym zawsze płaczę
Chusteczkę łzami znaczę, nie może być inaczej
Kiedy nagle światło gaśnie i ekran lśni srebrzyście
Ja na ekran wbiegam i siadam tam, tuż przy pianiście
I wiem, że długo prosić nie muszę wcale go
By chcąc osuszyć moje łzy melodię zagrał swą

Odmienia wszystko czas
I znów połączy nas nieśmiały losu gest
Są inne znaki przestankowe oprócz łez

Napiszę nowy list i nagły szczęścia błysk
Położy smutkom kres
Gdzie nasza Casablanca jest
Ja wiem, że jest

Tam się spotkamy w szumie białych fal
Ty Humphrey Bogart z twoją femme fatale
Połączy nas swą siłą miłość ta
Dla której nie istnieje czas

I choć kolejny raz odmieni wszystko czas
Nie zmieni tego, nie
Że odtąd musisz już na zawsze pokochać mnie...



List do pana Balzaca - Wojciech Młynarski


Irena Santor
List do pana Balzaca


Wojciech Młynarski
Szanowny Panie Balzac!


W Krakowie jest hotel "Pod Różą"
Gdzie bywał pan Balzac
Mieszkając tam dni niedużo
Myślałam sobie tak
Chęć nachodziła mnie taka
Takiej fantazji błysk
Żeby "Pod Różą" do pana Balzaca
Napisać taki list

Szanowny Panie Balzac
Sprawa jest bardzo konkretna
Kiedyś opisał Pan wszak
Kobietę trzydziestoletnią
Opisał Pan piórem swym
Ślęcząc po nocach w ukryciu
Kobietę, co w wieku tym
Wie niemal wszystko o życiu

Wpisała piekło i raj
W życiorys lekko pęknięty
I że być może to naj, to naj
To najwspanialszy wiek dla kobiety
Która wypełnia Ci świat
Szczęściem, goryczą, czułością
W wieku trzydziestu lat
Czyli na krok przed starością

I tu mnie w tym Pańskim hotelu
Dopadła taka myśl
Że gdyby Pan, przyjacielu
Swą powieść pisał dziś
Kobietę w pełni rozkwitu
Dziś portretować chcąc
Troszeczkę musiałby zmienić Pan tytuł
Bo przecież, bądź co bądź

Kochany panie Balzac
Ja nie chcę z Panem się kłócić
Lecz tylko trzydzieści lat
Niech Pan coś jeszcze dorzuci.
Niech nam dorzuci Pan, gdy
Będzie nas Pan portretował
Dziesiątek - jeden, dwa, trzy
A co Pan będzie żałował

Aż się okaże, że maj
Czterdziesty z hakiem, niestety
To jest być może ten naj, ten naj
Ten najwspanialszy wiek dla kobiety
Co chce obracać na świat
Wzrok zakochany i ufny
W wieku lat -la la la - lat
A o starości nie mówmy

Już widzę, jak oczy Pan mruży
Myśląc: "wariatka", och, znam to
Całuję Pana z  hotelu "Pod Różą"
Pańska Irena Santor

Życie to koncert - Andrzej Sikorowski


Irena Santor
Życie to koncert


Andrzej Sikorowski

Szukaj w życiu jasnych stron
I dystans miej do spraw
Przed pięknem światła głowę skłoń
Spójrz, jak to robi wiatr
W deszczu i w trawie miliony barw
Kuszą, więc zerwij je
Warto przepłynąć miłość wpław
Z żaglem, co aż się rwie

Graj całym sercem czysto - nic więcej
Życie to koncert, więc grajmy raz dwa
By partyturą życia był raj
Kochaj i kochać daj
Na cztery ręce grajmy - nic więcej
Życie to koncert, więc grajmy raz dwa
By partyturą życia był raj
Kochaj i kochać daj

Szukaj w życiu jasnych stron
W szarość zaś wplataj biel
Zadbaj o źródła, które w nas
Chcą drążyć jasny cel
Chleb podziel prosto, tak pół na pół
Wsłuchaj się w marzeń śpiew
Bądź uskrzydlony lotem dni
Startuj z pokorą drzew

Graj całym sercem...

Na cztery ręce graj
Grać sercem chciej i czysto graj
By koncert trwał, kochaj i kochać daj...

Chleb i szklanka wina - Andrzej Sikorowski

Irena Santor
Chleb i szklanka wina


Andrzej Sikorowski

Ile mądrych słów
Ile pięknych fraz
Wyśpiewały tłumy
Pospolitych ludzi i gwiazd

Ile złotych płyt
Odleciało w dal
Czy pozostał po nich
Chociaż mały smutek i żal

I dlatego nie mówię "pas"
I nawlekam paciorki nut
Ciągle czekam na kolejny cud
I dlatego nie mówię "dość"
I smakuję za oknem dni
I festiwal nowy mi się śni

W zgiełku wielkich miast
Wśród pustynnych dróg
Kwitnie w nas nadzieja
A z nią razem czerwony serca głóg

I dlatego nie mówię "pas"…

Na stole chleb i szklanka wina
W kominie ogień niby ciepły koc
Życie dopiero z tobą zaczynam
W cudowną noc, bajkową noc

I dlatego nie mówię "pas"
I nawlekam paciorki nut
Jeszcze liczę na kolejny cud
I dlatego nie mówię "dość"
I otwieram kolejne drzwi
I festiwal nowy mi się śni

Obrazy: Damiao Martins