Głodny kotek - Mordechaj Gebirtig


Hungerik Dayn Ketsele
Głodny kotek

Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan

Śpij moje kochanie, zaśnij już,
Choć głód ci nie daje spać.
Spójrz, mama jest głodna tak jak ty,
A z oczu nie płynie jej łza.
Gdy jutro głos mamy zbudzi cię,
Na stole chleb będzie stał.
Ty lubisz jak bajki mówi się...
Więc uwierz w ten chlebka smak.
Aj, lu li, aj lu li lu,
Oczęta swe zamknij do snu.

Śpij moje kochanie, zaśnij już,
Choć głód ci nie daje spać.
Twój kotek jest głodny tak jak ty,
A gdzieżby tam w głowie miał płacz.
Posłuchaj, on mruczy coś przez sen,
Że drzemka lepsza niż łzy.
Koteczek też chętnie zjadłby coś,
Choć głodny to grzecznie śpi.
Aj, lu li, aj lu li, lu,
Już mokre oczęta swe zmruż.

Śpij moje kochanie, zaśnij już,
Choć głód ci nie daje spać.
Twa lalka jest głodna tak jak ty,
A tobie całusa chce dać.
Laleczka odporna jest na ból,
Nie płacze, nie dąsa się.
Najsmutniej jest matce, kiedy głód
Jej dziecko zmusza do łez.
Aj, lu li, aj lu li lu,
Serduszko swe ucisz do snu.

Fot. Pinterest - Dzieci Holocaustu

Motl - Mordechaj Gebirtig


Motele - Motl

Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan

Co z ciebie będzie Motl, powiedz mi?
Bo z każdym dniem jest coraz gorzej.
Pomstował rebe, żeś mu napsuł krwi,
Że urwis z ciebie, nie daj Boże!
Nie słuchasz ty rebego? Twoja rzecz,
Lecz śmiać się z niego, to przesada!
A o tym, że ty chłopców bijesz wciąż,
To ojcu słuchać nie wypada!

Nieprawda, tate, rebe naplótł coś,
On zawsze jest niesprawiedliwy.
On za nic bije nas, złośliwy gość,
Spójrz, znak od rózgi cały siny!
Musiałem zlać Abramka, wpadłem w szał,
Gdy z Tory wyrwał mi stronicę,
I za to rebe lanie spuścił nam,
I jeszcze śpiewał sobie przy tem!

Oj, co wyrośnie z ciebie, któż to wie?
Dziś sąsiad mówił mi pod drzwiami,
Że razem z Jankiem, który klnie jak szewc,
Uganiasz się za gołębiami.
Czy to wypada, Motl, żeby żyd
Uganiał się za jakimś ptactwem?
I za te zbite szyby, co za wstyd,
Zapłacić muszę dziś sąsiadce!

Nieprawda, tate, nie wybiłem szyb,
Sam rożek wziął i się ułamał.
A te gołębie..., gdybyś widzieć mógł,
Jak frunie dźwięków cała gama.
A gdy horyzont przetnie obcy ptak.
Wzbijają się by 'bronić stada.
No, cóż w tym złego, że ja lubię tak
Dokarmiać je i z nimi gadać.

Co z ciebie będzie, Motl, synu mój,
Nie jesteś już chłopczykiem małym.
Ja w twoim wieku, niech zaświadczy Bóg,
Gemarę już na pamięć znałem.
A co do nauki, wiesz, że każdy żyd,
Studiować winien święte księgi.
A gdy dorośnie, musi godnie żyć,
Rodzinę mieć i ciut pieniędzy!

Oj, tate, dziadek mówił, żeś ty sam
W chederze brał nierzadko lanie!
A co do ptactwa, od najmłodszych lat
Lubiłeś gnać za gołębiami!
A dzisiaj zawód masz, pieniędzy moc,
Ja może też się takim stanę?
I będę miał interes, że ho, ho!
I Torę będę znał na pamięć!

Obrazy: Boris Dubrov

Trzy córki - Mordechaj Gebirtig


Dray Tekhterlekh - Trzy córki

Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan


A gdy wydam najstarszą za mąż,
Z moich córek pierwszą, ukochaną.
Będę tańczył na ślubie jej,
Na sercu będzie lżej. Powiem sobie:
- Pamiętaj, że...
Masz w domu jeszcze dwie!

Graj, klezmerze, przyjacielu,
Niech się dowie świat o weselu!
Każdy ojciec mnie pojmie w mig:
- Dwie córki to nie trzy!

Graj klezmerze, graj od serca,
Niech sam Bóg się cieszy moim szczęściem!
Oj, łatwiej by mnie zrozumiał Pan,
Gdyby trzy córki miał!

A jak wydam tę drugą za mąż,
Z moich córek średnią, ukochaną,
W białej sukni zobaczę ją
I krzyknę: Mazel tow!
A do siebie: - Pamiętaj, że
Najmłodsza w domu jest!

Graj, klezmerze, przyjacielu, 
Niech się dowie świat o weselu!
Każdy ojciec zrozumie mnie:
- Że jedna, to nie dwie!

Graj klezmerze, graj od serca...

A jak wydam najmłodszą za mąż,
Z moich córek trzecią, ukochaną,
Radość w smutek przemieni się,
Tak ciężko pustkę znieść,
Będę życzył jej szczęścia dni,
A w środku łykał łzy.

Graj klezmerze, przyjacielu,
Niech się dowie świat o weselu!
Każdy ojciec mnie pojmie w mig:
- Bo zero to nie trzy!

Graj klezmerze, graj okrutnie!
Niech sam Bóg się smuci moim smutkiem.
Oj, łatwiej by mnie zrozumiał Pan,
Gdyby trzy córki miał.

Obrazy: Boris Shapiro, Israel Rubinstein

Kartoflanka z grzybami - Mordechaj Gebirtig

Kartofl-zup mit shvomen - Kartoflanka z grzybami

Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan

- Na obiad dzisiaj co mi dasz?
Rzekł Josele do mamy.
- Bo ja mam chętkę dzisiaj na...
Kartoflankę z grzybami!

- Ach, co za chucpa, jak on śmie.
Ja robię zupę z czosnku!
A jemu grzybki marzą się
I kartofelki w środku!

Kartofle rób dla Josele
I najstarszej córki Sosele,
Bo jaśnie państwo ucztę robić chcą!
Z niewinną minką proszą cię,
A ty biedna matko, staraj się,
A w kieszeni mam ostatni grosz!

- Na obiad dzisiaj co nam dasz?
Sosele pyta mamy.
- Bo ja mam dzisiaj chrapkę na...
Rosołek z farfelkami!

- Ach, co za chucpa, łapcie mnie,
Rosołek jej smakuje!
Na wodzie czosnek dzisiaj zjesz,
I też się nie otrujesz!

Kartofle rób dla Josele,
I farfelki gnieć dla Sosele,
Bo jaśnie państwo ucztę robić chcą!
No, a najmłodsza Chajele,
Jak księżniczka jakaś jeść wciąż chce,
A ja w domu mam ostatni grosz!

- Na obiad dzisiaj co nam dasz?
Chajele pyta mamy.
- Bo mnie się, mamo, marzy bób
Z pysznymi kluseczkami!
- Ach, co za chucpa, mówię wam.
Kluseczek z bobem żąda,
Ja ci czosnkowej zupy dam
I też nie będziesz głodna!

Kartofle rób dla Josele,
I farfelki gnieć dla Sosele,
A jeszcze Chaja męczy mnie o bób!
Jak nakarmić gęby trzy.
Każda co innego chciałaby!
Mąż i tak pracuje już za dwóch!

- Na obiad dzisiaj co nam dasz?
Mąż właśnie wpadł do kuchni.
- I czemu złość w swych oczach masz,
A dzieci takie smutne?

- Oj, mężu, mężu, rozsądź sam,
Bo stanie się nieszczęście!
Czosnkowej zupy pełen gar,
A żadne jeść jej nie chce!

Kartofle rób dla Josele,
I farfelki gnieć dla Sosele,
A jeszcze Chaja coś wymyśla wciąż.
Czy to nasze dzieci są,
No bo czosnku nawet nie chcą tknąć!
Powiedz, mężu, skąd mam na to wziąć?
Oj, powiedz mężu, skąd mam na to wziąć!

Fot. 1, 2 - Roman Vishniac

Rejzele - Mordechaj Gebirtig


Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan

Rejzele

Przy uliczce w moim sztetl,
Tam, gdzie niebo łaski śle.
Na poddaszu w skromnym domku
Mieszka moja Rejzele.
Pod tym domkiem z nadziejami
Lubię zjawiać się.
Gwiżdżę, co jest znakiem dla niej
- Do mnie zejdź!

Tak co wieczór dzieje się,
Że po chwili w okna tle,
Słysząc jak mi serce bije,
Widzę moją Rejzele.
- Daj mi chwilkę, mój kochany,
Chcę dziś piękną być.
Pochodź sobie koło bramy.
Raz, dwa, trzy!

Chwilka trochę dłuży się,
Chodzę tak, orzeszki jem,
Aż tu nagle słyszę w mroku
Zgrabne nóżki Rejzele
Nikt nie bywa bardziej czuły
Niż w tym mroku my!
Oj, pomińmy już szczegóły...
Raz, dwa, trzy!

Aż tu czułość kończy się,
Miła reprymendę śle!
- Musisz skończyć z tym gwizdaniem!
Rzecze moja Rejzele:
- Gwizdać żydom nie wypada! –
Mama mówi mi,
- Czy on w jidysz już nie gada?
Raz, dwa, trzy!

Zawstydziłem wielce się,
Do czułości wrócić chcę!
A tu widzę, cała w gniewie
Stoi moja Rejzele.
- Ty z tym gniewem idźże, idźże –
Mówię. Uwierz mi,
Gdy całuję to nie gwiżdżę!
Raz, dwa, trzy!

Patrzę, nie poznaję jej.
Jakbym słyszał święty śpiew,
Bo oświadcza mi nabożnie
Ma kochana Rejzele:
- Worek na tefilin z Gwiazdą
Jutro zrobię Ci,
Abyś modlił się, nie gwizdał!
Raz, dwa, trzy!

Chcąc do czynu zabrać się,
Muszę zgasić w niej ten gniew,
By tuliła i pieściła
Mnie ma miła Rejzele.
Mówię, jak szanuję Mamę,
A tu słychać wrzask:
- Już do domu chodź, kochanie!
Trzy, dwa, raz!

Miast całować usta jej,
Znów orzeszki słone jem!
Bo pobiegła już do Mamy
Moja słodka Rejzele.
- Nie zagwiżdżę nigdy więcej,
To przysięgam Ci!
Daj mi za to usta we śnie!
Raz, dwa, trzy!

Obrazy: Boris Shapiro

Hej, klezmerzy - Mordechaj Gebirtig


Hey, klezmorim
Hej, klezmerzy


Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan

Hej, klezmerzy, dobrzy bracia!
Kelner, wina dzban na stół!
Grajcie mi piosenki wasze,
Dobry lek na smutek mój...

Na to moje ciężkie serce,
Co przyciska mnie do dna,
Na tę duszę pełną nieszczęść,
Której nawet nie znam sam!...

Niech mnie pieśni ukołyszą,
Może zaśnie smutek mój.
Grajcie...jakbym mamę słyszał.
Gdy śpiewała mi do snu...

Bracia, co tak smutno gracie?
Płaczą skrzypce, załka flet.
Wy w swe serca zaglądacie
To melodia waszych serc...

Hej, klezmerzy, dobrzy bracia!
Kelner, jeszcze wina dzban!
Grajcie, całą duszą grajcie!
Duszy wam nie szczędził Pan!

Boris Dubrov - Klezmerzy




Lata młode - Mordechaj Gebirtig


Edyta Geppert i Kroke - Lata młode - Kinder Jorn
Mordechaj Gebirtig

Marian Hemar

Lata moje, lata moje młode
Ech przepadły jak kamienie w wodę
Tak mi tęskno, tak mi żal
Gdy obrócę oczy w dal
W mego życia ranek i pogodę...

Jakie mi was odebrały czary
Świat zielony był a dziś jest szary
Uśmiechami witał mnie
Aż nie mogę pojąć, że
Taki był szczęśliwy, nie do wiary...

Tak niedawno było to, tak blisko
Matki twarz schylona nad kołyską
W mroku śpiewa mi do snu
Widzę ją nad sobą tu
Co się stało, gdzie to poszło wszystko...

Połóż mi na czole swoje ręce
Wróć mi moją młodość w tej piosence
Ach jak prędko minął czas
Ja już nie odszukam was
Lata młode, lata me dziecięce...


Lata dziecięce

Jacek Cygan

Lata moje, lata me dziecięce,
Wciąż żyjecie słodko w mej pamięci.
Kiedy myślę o was tak,
Czuję tylko ból i żal,
Oj, jak szybko czas pociągał lejce.

Lata moje, lata me dziecięce,
Choć trzymałem mocno was za ręce,
Choć myślałem - będą trwać!
Nagle mi zwiałyście w świat.
Uciekłyście, tracąc dni naprędce.

Jeszcze w oczach mam mój dom rodzinny,
Okno w pelargoniach, komin pilny,
I kołyska moja, patrz,
Co tłumiła dziecka płacz.
Czy to jeszcze ja, czy już ktoś inny?

Widzę moją mamę w blasku całą,
Jak mnie do chederu wyganiała.
Oj, umiała klapsa dać,
Dziś bym oddał cały świat,
Za to, by mi znów... klapsa dała.

Widzę chłopca, co w podwórka studni
Gwiżdże na dziewczynę, czeka sto dni.
Woła: Wyjdźże, Fejgele!
Nie, nie wyszła, bała się,
Że usłyszy jak jej serce dudni.

Lata moje, lata moje dziecięce,
Co się z wami stało, gdzie jesteście?
Jak pogubić mogłem was?
Stracić z oczu bliskich ślad?
Lata moje, majne Kinder-jorn.

Roman Vishniac








Gdy jedna łza - Jacek Cygan

Edyta Geppert i Kroke, Katarzyna Jamróz - Gdy jedna łza

Jacek Cygan

Gdy jedna łza opada w dół,
To jeszcze nic, to jeden ból,
Żal, że jedno serce pękło znów.

Płacz, dziewczyno, płacz,
Tak wiele waży łza,
Lżej, gdy się rozleje w rzekę łez.

Serdecznie płacz, mężczyzno, płacz,
Osuszy rzekę czas,
Sól w kącikach ust wytrawi wiatr.

Gdy tysiąc łez opada w dół,
Jak wielki deszcz z bezbronnych chmur
To tysiąc serc przeszywa ból.

Ulice łez i miasta łez, wagony łez, pociągi łez,
Czy nigdy już nie skończą się,
Nie skończą się, nie skończą się?

Są złote łzy z bogatych serc
I srebrne łzy zamożnych sfer.
Spójrz, biedaków łzy to zwykłe szkło.

Pan uskładać chce naszyjnik z naszych łez,
Płacz, niech płyną perły w delty rzek
Na pewno Pan uskładać chce naszyjnik z naszych łez,
Płacz, to taka zwykła, ludzka rzecz.

A szczęścia łzy, gdzie one są?
Do jakich ust spływają wciąż?
Ach, jak przez te łzy wygląda świat!

Śmiej się siostro, śmiej, niech perły rodzi śmiech,
Pan chce mieć naszyjnik z naszych łez.
Dlatego śmiej się, bracie, śmiej, niech życie perli się!
Śmiech to taka zwykła, ludzka rzecz.

Opuszczona - Icyk Manger


Edyta Geppert i Kroke
Opuszczona


Icyk Manger - Jerzy Ficowski

Przez pole szliśmy, ja i ty
Przez trawy, przez zielone
Niebieski szalik dałeś mi
Kupiłeś mi pierścionek

Pierścionek szczerozłoty jest
Z jedwabiu modry szalik
A ty gdzieś pojechałeś sam
Zniknąłeś mi w oddali

Pociągiem odjechałeś stąd
Płynąłeś statkiem bystrym
Przy mym okienku stoję wciąż
I czekam na twe listy

Pocztylion mija mnie co dzień
Siwiutki już staruszek
Nie, kręci głową, nie ma nic
I wciąż się smucić muszę

Przed Bogiem i przed ludźmi w kąt
Chowam się chyłkiem cicha
I czuję coś się we mnie rwie
Coś więdnie i usycha

Przez pole szliśmy, ja i ty...

Obraz: Francis Henry Newbery

Śpiewajmy - Icyk Manger


Edyta Geppert - Śpiewajmy

Icyk Manger

Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O żebrakach, co przeklinają mrozy
I o matkach, co błogosławią ogień

O szmaciarzach, co grzebią w śmieciu każdym
Nuż się uśmiechnie do nich los łaskawy
I o poetach, co wpatrzeni w swą gwiazdę
Rozum stracili pozbawieni sławy

Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O biednych matkach złorzeczących mrozom
O żebrakach, co błogosławią ogień

O dziewczynach, co w godzinie wieczornej
Kładą dzieci pod obcymi drzwiami
I dygocą przed ludźmi w uniformie
Którzy klucz dzierżą od więziennej bramy

Śpiewajmy o tym, co jest życia prozą
O tym, co sercu jest bliskie i drogie
O staruszkach, co przeklinają mrozy
I o dzieciach, co błogosławią ogień

Śpiewajmy, śpiewajmy, śpiewajmy...

Tłum. Zew Szeps

Fot. Alter Kacyzne

Los


Edyta Geppert i Kroke - Los

Renata Putzlacher


Każdy swoją Anatewkę ma
Z której go wypędził los
Kiedy patrzysz wstecz
Już nie ma, nie ma jej
Cicho płyną łzy
Taki los...

Miłość w życiu trafia się
Tak jak na loterii los
Kiedy patrzysz wstecz
Już nie ma, nie ma jej
Cicho płyną łzy
Taki los...

Młodość - czarodziejski czas
Szybko mija, tak już jest
Kiedy patrzysz wstecz
Już nie ma, nie ma jej
Cicho płyną łzy
Taki los...

Grajmy Panu - Agnieszka Osiecka

Anna Szałapak - Grajmy Panu
Janusz Kruciński
Dzięki Ci Panie za ten świat

Agnieszka Osiecka

Dzięki ci, Panie, za ten świat,
dzięki ci, Panie, za dzikich zwierząt śpiew.
Za twoją sprawą kwitnie kwiat
i rodzi się człowiek, pisklę i lew.

Grajmy Panu na harfie,
grajmy Panu na cytrze,
chwalmy śpiewem i tańcem
cuda te fantastyczne...
Grajmy Panu w niebiosach,
grajmy Panu w dolinach,
z Jego światłem we włosach
każdy życie zaczyna...

Och, och, to radości szloch, och, och.
Aj, haj, dziękczynienia maj, aj, haj...

Ty, który chronisz biedne domki ślimaków
i wielkie góry obu Ameryk,
Ty, który śledzisz tajne drogi ptaków
i krzyki nasze, jęki, szmery.
Dzięki ci, że dałeś nam czas,
dzięki, że słuchasz i oglądasz nas...

Kołysanka dla Jaszy - Agnieszka Osiecka

Joanna Słowińska
Kołysanka dla Jaszy

Agnieszka Osiecka


Kto zawiesił te księżyce nad łóżkami,
mądrą głowę miał.
Chciał, by ludzie w cichym blasku słodko spali,
nie wpadali, mój kochany, w szał.
"Księżycowy" wstaje wcześniej od piekarza
i wędruje w dal.
"Zaśnij wreszcie, zaśnij wreszcie - tak powtarza -
śpijcie ludzie, bo mi was tak żal."

Uplotę ci złoty kołacz
z moich złocistych promieni
już ty się, człowieku nie kołacz,
niech ci się na dobre odmieni.
A z mego ciepła srebrnego
utoczę ci miodu ciut,
niech ci się w sercu pieni
słodki miód.

Kto przysłonił złoty księżyc obłokami,
mądrą głowę miał.
Chciał, by żony całowały się z mężami,
nie wpadały, mój kochany, w szał.
"Księżycowy" wstaje wcześniej niż stójkowy
i przemierza świat.
Dobrym ludziom serca błyszczą jak podkowy,
a złym ludziom czarno kwitnie biały sad.

Uplotę ci....

Kto prowadzi złoty księżyc w zatracenie,
swoją rację ma,
nie potrzeba nam księżyca, gdy płomienie
z człowieczego idą mętu, idą z dna.
O, bo diabeł wstaje wcześniej od księżyca
i prowadzi nas,
i wiruje cała ziemia jak spódnica,
nie śpij, nie śpij, bo przemija czas.

Uplotę ci złoty kołacz,
z moich złocistych promieni,
a ty się, człowieku, zakołacz,
niech ci się na moje odmieni.
A z mego łona młodego
utoczę ci miodu w bród,
niech ci się w sercu pieni
gęsty miód.

Sztukmistrz z Lublina

Obrazy: Elena Flerova, Henry Weiss