Przyszedł raz do mnie w nocy diabeł
Za oknem była zawierucha
Pomysły nawet miał ciekawe
Więc go zaczęłam słuchać
A kiedy już nastało rano
Diabeł sposoby różne zna
Umowę miałam podpisaną
I powiedziałam diecie: pa
Odchudzać się nie muszę
Do woli mogę jeść
Sprzedałam diabłu tuszę
Sprzedałam diabłu tuszę
Sprzedałam, no i cześć
Leciutka jak okruszek
Z bankietu mknę na bal
Sprzedałam diabłu tuszę
Sprzedałam diabłu tuszę
I nic mi nie jest żal
Gdy przyjaciółki mnie widziały
Jak eteryczna biegnę sadem
Z zazdrości tyły i wołały
Niech diabeł porwie taką babę
A on to właśnie zrobił wczoraj
I ja najlepiej o tym wiem
Bo była już najwyższa pora
Żeby się spełnił jakiś sen
El Cumbanchero - Gołda Tencer - Dieta Marian Hemar
Mężczyźni proszę panią, samoluby
Dla męża babsztyl dobry jak jest gruby
A kobieta kocha dietę
Bo ubóstwia mieć sylwetę
Niby bluszcz
Po cholerę mnie ten tłuszcz!
Z natury mam figurę Wenus z Milo
Plus, minus, znaczy plus piętnaście kilo
I nie pójdę między ludzi Aż mi znowu się odchudzi tu i tam
To, co więcej od niej mam.
Przez pierwszy miesiąc czuję taki głód
Potem nie
Lecz za to w lustrze co dzień nowy cud
To się wie
Gdy zaczną topnieć biodra i ramiona
Już czuję się jak nowo narodzona
Proteiny, białka, skrobie
Kiedy tego mam na sobie
Coraz mniej
No to jasne, że mi lżej
To wszystko tylko kwestia silnej woli
Bez cukru tylko trzeba i bez soli
Gdy herbata niesłodzona i sałata niesolona
To jest grunt - zaraz pani traci funt
Niech pani w domu nic a nic nie pieprzy
Bo pieprz najgorszy, ocet jest najlepszy
Na śniadanie przepis prosty
Pomidorek, dwa, trzy tosty
No i cóż, i to proszę pani już
Lunch wtedy właśnie jeść się bardzo chce
Otóż nie
Jedna pastylka witaminy D, jako entrée
Oliwka, śliwka, gruszka, pół jabłuszka
Cytrynka, deksterynka i pietruszka
Pomidorek, czasem dla odmiany tościk
I marynowany rydz.
I już proszę pani nic
Kolacja, byle tylko bez kalorii
Bo kaloria jedna - śmierć całej historii
Galaretkę sobie zrobię
Niech się trzęsie jak w chorobie
No i cóż i to proszę pani już
Odchudzać się to wielki trud
Lecz jeśli kiszki skręca głód
To na to też dla pani radę mam
Niech pani w nocy na wszelki wypadek
Do łóżka weźmie pudło czekoladek
Bułkę z szynką i rolmopsem
Albo pajdę chleba z klopsem
Albo dwie
I niech pani w nocy żre
Przed laty tylko grube panie wielbił świat
Kobieta dawniej była jak masarski skład
Obfity bioder kształt
Pod brodą kilka fałd
Leżała, czytała i tyła wciąż na gwałt!
Lecz dzisiaj koniec przyszedł tych kobiecych sjest
Dziś tylko na niewiasty chude moda jest!
Ja też złożyłam ślub
Że nie jem więcej zup!
Małżeństwo i zupa - to grób!
Bo ja się boję utyć - I tu i tam!
No bo ja się boję utyć - Co mam, to mam!
Lecz więcej ani rusz!
Ja ważyć nie chcę już!
Och nie, Och nie! Ja utyć boję się!
Opiszę wam dzień pani co o linię dba:
Więc rano gorzka woda i sucharki dwa
A potem masaż ud
I prysznic niby lód
I partia footballu i dwugodzinny chód!
Na obiad czarna kawa i cytryny trzy
Następnie taniec: troszkę towarzyskiej gry!
Ja własnie robię to: ćmię papierosów sto!
I tańczę, i tańczę! ho, ho!
Bo ty się boisz utyć - No tak i tu i tam
No bo ty się boisz utyć - Co mam, to mam!
Lecz więcej ani rusz! Nie możesz utyć już!
Och nie, och nie! Ja utyć boję się!
Mój chłopiec mówi mi, że duszę mam w sam raz
Nie tyle dusza, ile tusza łączy nas
Ja mu nie skąpię ust
On ma do pieszczot gust!
Więc bierze centymetr i mi wymierza biust!
Lecz kiedy zbyt daleko się posunie on!
Drżę cała - o miłości naszej zwykły plon
I na tym rendezvous na ucho szepce mu:
"Lulaj swą małą do snu!"
Bo ja tak się boję utyć - i tu i tam!
No bo ja się boję utyć - co mam, to mam!
Lecz więcej ani rusz!
Nie mogę utyć już!
Och nie, nie, nie! Ja utyć boję się!