Za wiele chciałam, pewnie to błąd
Inaczej też można żyć
To wszystko było kruche, jak szkło
Musiało się kiedyś zbić
Ktoś przegrał siebie – zawsze tak jest
Gdy świat się dzieli na pół
A potem nagle gubisz się gdzieś
I z kacem wstajesz ze snu
Nauczę siebie żyć od początku
Do szpiku kości, do kresu, do dna
Nauczę sama siebie żyć od początku
Rozbiję życie jak bank
Już teraz umiem drapać i gryźć
I śmiechem płacić za śmiech
Nie będę cicha – stać mnie na krzyk
Rozgrzeszę sama swój grzech
Wiem, czego mi trzeba, na co mnie stać
Nie będę czekać na cud
Niech wszystko przepadnie, liczę się ja
Z nawiązką spłacę, spłacę cały swój dług
Co ja mam tak naprawdę do stracenia?
No, co ja mam?
Wytartych kilka szmat, parę łat
Jestem jak drobny szczegół bez znaczenia
To właśnie ja
Oddycham, jem i śpię, boję się
Zamiast życia byle co
Zamiast życia marny kąt
Zamiast życia bilet na dno...
Jestem już ledwie żywa ze zmęczenia
To właśnie ja
Dobijam się do drzwi - otwórz mi
Co ja mam oprócz tego, czego nie mam?
No, co ja mam?
Powoli, dzień po dniu spadam w dół
Zamiast życia...
Zamiast życia byle co
Zamiast życia marny kąt
Zamiast życia - bilet...
Dostaniesz bilet na dno