Nie mówimy o naszej miłości - Agnieszka Osiecka

Loui Jover

Agnieszka Osiecka
Nie mówmy o naszej miłości


Nie mówimy o naszej miłości...
Ulicą pustą i długą
idziemy w gęstej mgle.
Godzinę pierwszą i drugą
wydzwania zegar przez sen.

Nie mówimy o naszej miłości.

A w porze zmierzchów czerwonych,
w godzinie czarnych drzew
spotkacie nas pochylonych
nad rzeką rudą jak krew.

Nie mówimy o naszej miłości.
Lubimy mosty, jak wy, czytamy wiersze, jak wy,
piszemy listy, jak wy, i jak wy kupujemy kwiaty.

Tyle słów powiedzianych za wcześnie,
tyle gestów, zamyśleń i spraw,
tyle znaczeń, przeznaczeń i westchnień,
tyle mitów i tyle prawd.

Nie mówimy o naszej miłości,
to przecież niczego nie zmienia,
nie mówimy o naszej miłości...
Uczymy się
teraz
milczenia.

Zupełnie jak w piosence - Agnieszka Osiecka

Loui Jover
Agnieszka Osiecka
Zupełnie jak w piosence

Spotkali się, zupełnie jak w piosence,
w miesiącu „bzów i snów”.
Kochali się, zupełnie jak w piosence,
gdy świecił „srebrny nów”.
Rozstali się, zupełnie jak w piosence,
nie brakło łez i słów.
Tęsknili więc, zupełnie jak w piosence,
i chcieli wrócić znów.

Pewno myśleli, że jak w piosence,
podadzą sobie na nowo ręce;
pewno myśleli: w życiu też bywa,
że wraca czasem miłość szczęśliwa.

Spotkali się, lecz już nie jak w piosence,
w miesiącu zwykłych dni.
Kochali się, lecz już nie jak w piosence,
i zwykły los ich był.
Rozstali się, lecz już nie jak w piosence,
lecz już nie jak w piosence, bez ani jednej łzy.
Lecz tęsknią znów, tak samo jak w piosence,
i pragną wrócić znów,
wrócić znów.

Nasza młodość - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka - Nasza młodość

Nasza młodość – niedokończona,
nasza młodość – niedouczona,
w krótkich kursach – zagubiona,
płytka jak pierwszy sen.
Nasza młodość – niewygadana,
nasza młodość – jak noc nieznana,
dźwigająca
od kołyski
szary tren.

Na Wielkanoc by dała baranka,
bo to by jeszcze umiała,
pięciolatkę, trzylatkę, stulatkę –
proszę bardzo –
by naszkicowała...

Aż po Ryki, aż do Ameryki
by uleciała
na rozpostartych skrzydłach,
skąpałaby cudzą młodość
w powidłach,
spisałaby nowy kalendarz po korektach,
a niech tam,
lecz nikt już jej słuchać nie chce –
z czym do gości –
tej naszej młodości!

Nasza młodość – bez Pana Boga,
nasza młodość – na czterech nogach,
nasza młodość – wciąż niby blisko,
nasza młodość – jak lotnisko
przywołuje, obiecuje: jeszcze nie...
Nasza młodość – półoszukana,
nasza młodość – jak świeża piana –
miała wrócić, miała zostać
jeszcze noc, jeszcze dwie...

Na Wielkanoc by dała baranka,
bo to by nawet umiała... itd.

Nasza młodość jeszcze się zjawi,
twoja młodość jeszcze zabawi,
ze snu zbudzi,
zaciekawi,
albo nie...
Nasza młodość krucha jak szklanka,
nasza młodość – w skowronkach, na gankach –
na Wielkanoc by dała baranka,
a potem by się zalała,
bo by trochę
tego baranka się bała... Beeeee...

Nie lubię - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka - Nie lubię

Ascezy
Banałów
Cedzenia słów przez zęby
Dyskusji o sztuce, gospodarce, kulturze
Epatowania
Fanatyków
Godzić się z koniecznością
Haków
Iść wcześnie spać
Jeść na stojąco
Klawych ludzi
Lasu jesienią
Łapania za słowo
Mody
Niedzieli
Obmawiać kto ma ile pieniędzy
Prawdziwych mężczyzn
Ratować sytuacji
Stać na palcach
Śmierci i litości
Tłoku
Upozowanych chłopców
Wielkiej Gali
X-a
Inteligentów
Zabawiania sztywnych pań
Żoną być, uśmiechniętą na zawołanie.

Nie patrz tak - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka - Nie patrz tak
Malcolm Liepke

Powiedz, jak mam ciebie kochać,
jak kochanka, czy jak żona,
ulicznica, czy jak femme fatale.
Powiedz, jak mam ciebie kochać,
jak kobieta doświadczona,
czy jak lalka, którą kusi bal?

Nie patrz tak, jakbyś katu dawał znak,
– Jak na ptaka – nie patrz tak...
Jeszcze raz pozwól mi na czuły gest...
Czemu tu tak pusto jest?

Gdzie są mądre te kobiety,
co chowają się jak krety,
gdy listonosz niesie w torbie listy złe.
Przeglądają swoje szmatki,
oczy mają jak zagadki,
każda z nich prowadzi własną grę.

Nie patrz tak, jakbyś katu dawał znak,
– Jak na ptaka – nie patrz tak...
gdzie są te podręczniki życia dziś:
jak tu zostać, jak tu iść?

Nieporadnie, niepoprawnie mówię coś,
niestarannie, bezsensownie robię coś
i przeszkadzam, jak podpity nocny gość.
Nie wychodzę, kiedy trzeba,
jakbym wciąż nie miała nieba dość.

Nieporadnie, niepoprawnie siebie gram,
niestarannie, bezsensownie, tu czy tam,
a ty w kartach zawsze chowasz parę dam.
Nie wychodzę, kiedy trzeba,
jakby wciąż się chciało nieba nam...

Szkoda tych róż - Agnieszka Osiecka


Halina Kunicka
Szkoda tych snów

Agnieszka Osiecka
Szkoda tych róż


Szkoda tych snów,
które się bez nas wyśniły,
biedny ten żar,
który się bez nas gdzieś tlił.
Szkoda tych gór,
które się bez nas bieliły,
szkoda, że ktoś,
że ze mną przed panem ktoś był.

To nic, że późno pana pokochałam,
bo mogło przecież jeszcze gorzej być,
to nic, że późno pana całowałam,
bo przecież mogłam pana tylko śnić.

Biedny ten dom,
który bez pana kochałam,
chłodny ten wiatr,
który nie dla nas gdzieś wiał.
Szkoda tych zórz,
które nie z panem witałam,
szkoda tych róż,
które kto inny mi dał.

To nic, że późno z panem zatańczyłam,
bo mogłam przecież bez uśmiechu żyć,
to nic, że późno panu uwierzyłam,
bo to się mogło przecież tylko tlić.
To nic, że późno pana pokochałam,
bo mogło przecież jeszcze gorzej być,
to nic, że późno pana całowałam,
bo mogłam się latami tylko śnić.

Przytulić i czekać - Agnieszka Osiecka

Corinne Reignier
Agnieszka Osiecka - Przytulić i czekać

Mam pantofle na obcasach
i wysypiam się w atłasach,
na porcelanie tylko jem,
moje życie to jest krem.

Jeśli chcę, to kupię hotel,
tam postawię sobie fotel,
i każdego spytam ktoś pan?
i nie wpuszczę, bom nieznośna.
Już nie jestem byle Ryfką,
nie zaciągniesz mnie na piwko,
ja pod norkami jestem całkiem goła,
brylanty na mnie jak jemioła,
mam jedwabne prześcieradło,
coś takiego mnie napadło,
że jedno widzę w związku z tym –
już się nie lękam zimnych zim.

Przytulić i czekać,
przytulić i czekać –
oto moja recepta dla pań,
w każdym człowieku siedzi kawał człeka
i w każdym siedzi drań.

Przytulić i czekać
aż wyjdzie z niego zwierzę,
a potem luli luli,
aż po strachu nietoperze,
a potem gadanie,
nocne oddychanie,
opatrywanie niezagojonych nigdy ran.

A potem wracanie,
a potem wracanie,
a potem czekanie,
aż się namyśli taki pan.
Ja tak zrobiłam,
czekałam i przytuliłam
a teraz wszystko mam!

Ratunku - Agnieszka Osiecka

Gary Benfield
Agnieszka Osiecka - Ratunku

Ona znowu czuje wiosnę
obcasami stuka tak,
jakby życie niedorosłe
na taneczny wiodła trakt.

Ona czuje bożą wolę,
jest jagnięciem i sokołem.
Te nogi jej…
Ratunku,
ratunku!
Ten uśmiech jej,
ratunku,
ratunku!
Ona znowu czuje wiosnę,
ona pachnie jak sam wiatr,
ma nad czołem złoty kosmyk
i bezczelnie wchodzi w kadr.
Ona czuje, co ja czuję,
kiedy za nią w ślad się snuję…
Te nogi jej…
Ratunku
ratunku!

Ten uśmiech jej,
ratunku,
ratunku!
Nawet zimą czuje wiosnę,
topi śniegi, kruszy kry,
a jej piersi bezlitosne
prowokują boskie sny.
Ona czuje, co ja czuję,
ja ją chyba zamorduję...
Te nogi jej…
Ratunku
ratunku!
Ten uśmiech jej,
ratunku,
ratunku!

Śpiewka wróżki - Agnieszka Osiecka

Louis Treserras
Agnieszka Osiecka
Śpiewka wróżki

Za złotą ziemią poezji,
za białą ziemią milczenia,
za rudą ziemią jesieni,
za czarną ziemią cierpienia,
są już tylko ogrody, są moje ogrody,
ustaje czas...
Zapraszam was, zapraszam was...

– na węże w malinach,
na strachy w wiklinach,
na kwiaty trujące,
na drogi mylące,
na nieba i lasy, i wody,
na żałość i żal,
na białość i bal,
na bliskość i dal –
zapraszam was...

Za rudą ziemią jesieni,
za białą ziemią milczenia –
są już tylko ogrody – są moje ogrody –
zamiera czas –
zapraszam was... 

Widok na rzekę - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka - Widok na rzekę

Znów rzeka księżycowa lśni,
ta rzeka znała nasze sny,
gdy wiatr zamilkł,
co noc z nami
ta rzeka z księżycem szeptała we mgle.

Ta rzeka najczarniejsza z rzek –
wysoki, księżycowy brzeg –
gadają po nocach do dziś,
lecz ty się tylko śnisz…

Nie wyjdziesz już na rzeki brzeg
nie czekasz, bym do ciebie biegł,
poszłaś sobie stąd,
może przez mój błąd…

Choć myśli, myśli się nieraz,
by wrócił, wrócił tamten czas,
lecz my wiemy,
lecz my wiemy,
że wraca się tylko po pustkę i żal.

Złośliwie zagrał z nami los,
inaczej dźwięczy dziś twój głos,
spojrzenie masz inne już dziś,
więc chociaż mi się śnisz –

Nie wracaj już za rzeki brzeg,
nie czekaj, bym do ciebie biegł.
Czas rozłączył nas,
czas nie złączy nas.

Serce jest lombardem - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka - Serce jest lombardem

Człowiecze serce jest lombardem,
gdzie spotkać możesz każdy grat,
z weselszych czasów – „miękkie” „twarde”,
ze smutnych czasów – parę łat.
Są tam bilety i portrety,
roślina jakaś, jakiś ptak,
i suweniry, i kobiety,
a wszystko toto mruczy tak:
„Wspomnij, mnie –
wspomnij mnie –
wspomnij!”.

Przez ludzkie serce, przez ten lombard,
przebiegnie czasem wielki wiatr,
wichura wdziera się jak bomba
i burzy dawny ład i skład.
Fruwają stare fotografie,
przez okna płyną w siną dal,
tańcują daty i parafie,
i tylko tobie – trochę żal:
„Wspomnij mnie,
wspomnij mnie,
wspomnij mnie...
Czasami wspomnij!’’.

To miasto jest jak płomień - Agnieszka Osiecka

Fabian Perez
Agnieszka Osiecka
To miasto jest jak płomień


Spotkałam go w knajpie na Rue de Hasard
a podły to był bar.
On oczy miał zimne, okrutne i złe
i rzekł tylko tyle - Santa Fe, Santa Fe

To miasto jest jak płomień,
Santa Fe, Santa Fe,
powraca znowu do mnie
- czy to sen, czy to sen -
te mury jak ze złota, Santa Fe.
Jedyna ma tęsknota woła mnie,
Santa Fe, Santa Fe.
To miasto jest jak płomień,
Santa Fe, Santa Fe, Santa Fe.

I żyłam z nim potem na Rue d'Obsession
choć kochał jeszcze dwie,
lecz prawda znikła daleko we mgle,
gdy szeptał mi czule - Santa Fe, Santa Fe.

To miasto jest jak płomień…

Gdy odszedł ode mnie na Rue de Question
spojrzałam w oczy złe,
szepnęłam - odchodzisz? Czy z tamtą? Czy z tą?
On rzekł tylko - Santa Fe, Santa Fe.

To miasto jest jak płomień
Santa Fe, Santa Fe
powraca znowu do mnie -
czy to sen, czy to sen...

Kiedy zapomnę tego kogoś - Agnieszka Osiecka


Kiedy zapomnę tego kogoś

Agnieszka Osiecka

Kiedy zapomnę tego kogoś,
to kupię sobie duże lody,
kiedy zapomnę tego kogoś,
będę już wszystko miała z głowy,
pójdę do kina na Jeanne Moreau,
wypiję wina beczek ze sto,
będzie dziewczyna ze mnie ho ho!
– bo –
kiedy zapomnę tego kogoś,
to wstąpi we mnie jakiś ogień.
Kiedy zapomnę tego kogoś,
polecę zaraz do krawcowej
– uszyję sobie coś en vogue,
i będę modna cały rok,
i gwiżdżąc, pójdę swoją drogą –
tylko zapomnę tego kogoś –

Niech ja zapomnę tego kogoś,
to zaraz w pracy się podciągnę,
prędko zrozumiem haseł mnogość,
pojadę sobie w dal pociągiem
i tam założę w terenie klub
albo pomnożę dorobek lub
może otworzę teatrzyk prób
– bo –
kiedy zapomnę tego kogoś,
to znajdę sobie wyższe cele,
będę pochłaniać każdą nowość,
oszczędzać i szanować zieleń,
– uwierzę w swój szczęśliwy znak,
w tańcu zakręcę się jak ptak,
i już nie będę myśleć z trwogą,
jak tu zapomnieć tego kogoś,
jak tu zapomnieć tego kogoś!...

Tak się przyjemnie zapomina
takiego pana - pani zna to
Już się nie myśli - czyja wina,
znów się wyjeżdża gdzieś na lato,
lecz z drugiej strony - pani już wie,
gdy się zapomni chciało by się
jakiejś melodii, jakiejś melodii...
jakiegoś - ech!
– bo –
kiedy zapomnę tego kogoś
i wsiąknę w powszedniości Radom,
wtedy pomyślę: swoją drogą
dobrze jest mieć zawsze coś pod ladą!
Lecz czy ja westchnę kiedy tak?
Czy będzie mi tęsknoty brak?
Czy, gwiżdżąc, pójdę swoją drogą?
Czy ja zapomnę tego kogoś?...

Mirosława Krajewska 👉👉