Kardiogram - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski - Kardiogram - To jeszcze nie koniec

To nie tętent setek końskich kopyt
To nie pociąg, to nie stukot kół
Tak pracuje twoja stacja pomp
Twoje serce wybija ten rytm
Gonisz gdzieś, wciąż prędzej, prędzej, prędzej
Nie wiesz gdzie i nie wiesz, czy doganiasz
Twoje serce musi razem z tobą
Odpoczywa, gdy twarz rękami zasłaniasz
Zanim zdążysz na szelest liczonych banknotów
Zanim zdążysz na uśmiech od ucha do ucha
Ucisz wszystkich i wszystko, głowę pochyl
Tam z lewej strony jest serce - posłuchaj 💗💗💗💗💗
Nie, to jeszcze nie koniec
Jeszcze trochę pożyjesz
Założysz jeszcze niejedną czapkę
Niejednym się płaszczem okryjesz
Tylko przystań na chwilę
Ktoś tam poczeka z obiadem
Przez ten moment świat i bez ciebie
Na pewno da sobie radę
I nie kombinuj już wtedy
Nie myśl o własnej sile
Spójrz za siebie, na tamtej łące
Łapałeś kiedyś motyle 💗💗💗💗💗💗💗💗💗💗
Nie, to jeszcze nie koniec
Jeszcze trochę pożyjesz
Założysz jeszcze niejedną czapkę
Niejednym się płaszczem okryjesz
Tylko przystań na chwilę
Na którymś ostrzejszym zakręcie
Diabli niech porwą dostatek
Diabli niech porwą szczęście?

Rozdarcie - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski - Rozdarcie I

Mężczyzna, jeśli odchodzi, to raczej jesienią.
Zapatrzy się tak na odlatujące gęsi,
mówi, że nawet by nigdzie nie szedł,
ale ma pospieszny pociąg szósta z minutami.

Ty śpij, ja iść muszę przez rozum, przez duszę
Przez wieczną przyjezdność do Twoich snów
Odjadę, świat tu do nas nie przyjdzie
I jak Ci go rzucę do stóp
Odjadę, Ty tęsknotę jak nowy papieros
A przecież szkodliwy - Ty jednak zduś!
Odjadę. Czemu ja zaraz kogoś mieć muszę
Nie, nie! - Mam pospieszny – szósta cóś

Dla kobiety dom to jest dom.
Dla mężczyzny dom to pozadomie.
On wychodzi, a to po papierosy, a to na wojnę,
a to antenę poprawić na dachu.


Na dziś. Na kolegów z koledżów, kolegów z kolegiów
I cały marketing dusz
Na zamęt. Przenajświętszy Parlament
Na całą drabinę i bluszcz
Na wielkie, niewidzialne, banalnie diabelskie
Mam patent nie gorszy niż Anioł Struś
Odjeżdżam. Gwiżdżę ja, gwiżdże na mnie mój dworzec
Bo mam mój pospieszny – szósta cóś

Wiadomo, że on nigdzie nie pójdzie.
On dobrze wie jak niszczą się buty, płaszcz, kapelusz,
ale przez rok snuje się po domu w wrażeniu, że miał iść.
Czasem to wystarczy.


Ty śpij. Ja iść muszę przez rozum, przez duszę
Po mapę do moich codziennych snów
Odjadę, focze oczy twe rzucę Odejdę jak uczeń, jak tchórz
Ten świat, nie tak dzielą granice, nie lądy, nie morza
Czyjś palec, ni wojny gwóźdź
Ten świat, dzieli się na tych, którzy zdążyli lub nie
Na pospieszny – szósta cóś

Diabły - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Grabowski
Diabły

Andrzej Poniedzielski


Bez pytania, bez pukania
Weszły, wlazły diabły
Moje diabły
Z wdziękiem armii wyzwoleńczej
Z zaniedbaniem obuwniczym, wlazły
Oj, niedobre diabły
Te trzy diabły podstawowe
I trzynaście mniejszych diabłów, pomocniczych

Pierwszy diabeł niesie zgagę
To pokuta za odwagę
Że się człowiek po poglądach nie rozgląda
I że wie, że w płynie mami jedynie
To co występuje w płynie

Diabeł drugi jęzor długi
Ma jak asfalt stąd do Brugii
Żadnej na tej słów ulicy - tajemnicy
To się już, a jakże swoją drogą
Człek wygadał i przed sobą

Diabeł trzeci jak wyleci
Nawet już w dziesięcioleci
A to diabeł od sumienia - to go nie ma
Tylko tył, tylko jego tył buła
Bo on cały tkwi w szczegółach...

I dlatego, kochanie
To pytanie: Skąd się wziąłem
Odpowiadam: Z tego tła wychodzę ja
I dlatego wciąż nazywam cię aniołem...

Pierwszy diabeł niesie zgagę
To pokuta za odwagę
Że się człowiek po poglądach nie rozgląda...

Amen

Siedzę za stołem - Andrzej Poniedzielski

Siedzę za stołem


Andrzej Poniedzielski


Siedzę za stołem smutny jak Cohen
talerz fortuny toczy się
Trudno mnie nazwać czwartym żywiołem
– nie równoważę tamtych trzech
Nade mną niebo – pomnik „Dlaczego”
porozumiewawczo mruga
smutna piosenka, smutna piosenka
ale za to długa
Smutna piosenka, zwrotka to męka
a tu idzie druga

Szczęście mi migło, migło jak śmigło
– wiem, że mignęło – mówi się
Na smutku taras – wyjść, wrócić zaraz
nie zaraz gonić Bóg wie gdzie
Nade mną niebo – pomnik „Dlaczego”
porozumiewawczo mruga
smutna piosenka, smutna piosenka
ale za to długa

...Tu jeszcze druga zwrotka się niesie
a już jest wpół do trzeciej

Świat po staremu ma cztery żądze
a pięć z tych czterech to pieniądze
Siedzę za stołem smutny jak Cohen
wesołem show-em – gardzę
Nade mną niebo – pomnik „Dlaczego”
porozumiewawczo mruga
smutna piosenka, smutna piosenka
ale za to długa
Smutna piosenka, smutna piosenka
mówiłem, że będzie długa

P.S.
Smutne jest piękne, ale na szczęście
nie wszystko Piękne – smutne jest

Andrzej Poniedzielski, Andrzej Grabowski

Koń, szabelka i butelka - Andrzej Poniedzielski

Andrzej Poniedzielski
Koń, szabelka i butelka


Koń, szabelka i butelka
Ot, Polaka miłość wielka
Niech nam jeszcze Bozia zdrówko da
I dzieweczkę, co do laseczka szła, i szła...

I Polak szedł i sztandar miał
A spod sztandaru wroga grzał
Nie jak inne cudzoziemce
Miał zajęte obie ręce
Z lewej łyknie, z prawej grzmotnie
A jak mańkut, to odwrotnie

Koń, szabelka i butelka
Ot, Polaka miłość wielka
Niech nam jeszcze Bozia zdrówko da
I dzieweczkę, co do laseczka szła, i szła...

Historia dmie w pochwalny róg
Polaka stawia za wzór cnót
Wróg nam często w kraju gościł
I to w znacznej dość ilości
Jak odważne polskie serce
Toć ich widział dwakroć więcej

Koń, szabelka i butelka
Ot, Polaka miłość wielka
Niech nam jeszcze Bozia zdrówko da
I dzieweczkę, co do laseczka szła, i szła...

Elegancka piosenka o szczęściu - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski
Elegancka piosenka o szczęściu

Patrzę sobie, myślę sobie
O! Zdziwiony takim swoim dziś obliczem
Myślę sobie, to jak ja już sobie myślę
To ja zrobię coś dla siebie, sobie zrobię
Żeby tak nie październiczeć

I na przekór otumanom mgieł jesiennych
I wbrew temu tu całemu liściastemu przedsięwzięciu
Myślę sobie, to napiszę ja piosenkę
I napiszę ja piosenkę o? O szczęściu
I do pióra poprzez ramię, ale przecież od ciemienia
Które czasem zowią deklem - spłynął taki oto refren

La la la, la la la
Ta piosenka to piosenka całkiem zła
To piosenka, która mówi
Jak się nie ma, co się lubi
To nie lubi się i tego, co się ma

Tu przeżyłem całą falę autowzburzeń
Bo to przecież inny był oryginał porzekadła
Ale taka teraz moda
Co tam godność, kiedy zgodność i wygoda
Stąd i może cała fala autowzburzeń
Ale, myślę, dobry refren, to powtórzę

La la la, la la la...

Chciałbym, aby temu przedsięwzięciu
Cel przyświecał, by to była elegancka
I piosenka, i o szczęściu
A ten refren, nie pozbawion przecież racji
Bo on mówi i o zdrowiu, i o szczęściu
O miłości, pomyślności, a i nawet demokracji

La la la, la la la...

Pilnujmy marzeń - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski
Pilnujmy marzeń

A kiedy zło ma pełne szkło
Kiedy głupota rży
I mają plan, by ruszyć w tan
Cofajmy się i

Pilnujmy marzeń
Żeby sen miał po co przyjść
Pilnujmy marzeń
Dusza musi z czegoś żyć
Pilnujmy marzeń

A kiedy nam do serca bram
Stukają podłe dni
i cekaem pokryty bzem
Ustawią u drzwi
Gdy nie ma szans by opór zgasł
Babcia nadzieja śpi
Zostawmy te idee w szkle
Cofajmy się i

Pilnujmy marzeń…

A kiedy nam u serca bram
Ustawią miodu dzban
I z winem kran do czterech ścian
Podłączą już nam
Różowy film z muzyką free
Wyświetli miły miś
I poda nam gotowy plan
Na szczęście od dziś

Pilnujmy marzeń…

Te połówki jabłka dwie - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski
Te połówki jabłak dwie


Bywa, że spotkają się
Te połówki jabłka dwie
Zagubione w tak wysokiej świata trawie
Bywa, że spotkają się
To nie zawsze szczęście jest
Ale ładnie też wygląda
Szczęście prawie

Taki cud na nasz słodyczy głód
Jabłkowe wino w szkle
Śniła nam się już kraina ta jabłeczna
A tu cóż, no cóż różaniec róż
Cieniutki calvadosik
Nie za mocny, nie za dużo
Ot, ćwiarteczka

Bywa, że spotkają się
Te połówki jabłka dwie
Pogubione w tak wysokiej świata trawie
Bywa, że spotkają się
To nie zawsze szczęście jest
Ale ładnie też wygląda
Szczęście prawie

Taki cud na jej miłości głód
Po psotach i w kłopotach
On ma młodość
Już nie pierwszą, albo żonę
A spotkają się w jesiennej mgle
Połówki jabłka dwie
W dwóch kompotach
Albo trochę podsuszone

Bywa, że spotkają się
Te połówki jabłka dwie
Pogubione w tak wysokiej świata trawie
Bywa, że spotkają się
To nie zawsze szczęście jest
Ale ładnie też wygląda
Szczęście prawie

Romeo i Julia
Wzdychają miliony
A westchnienie to składa się w wiatr
Taki stały, a taki szalony
Że porusza aż ziemię, aż świat
Romeo i Julia, Julia i Romeo
Ona jest nią dla niego
On dla niej także - nie, nie on
Ona piękna i zadbana
I fizycznie, i duchowo
I on wszystko ma na miejscu
Łącznie z głową
Nic im dodać, nic im ująć
Niech się ujmą i unoszą ponad sny
Romeo i Julia

A dramat, gdzie dramat?
Dramat tkwi w słowie "i"

Obrazy: Jarek Puczel

Szumi czas - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski
Szumi czas

Ty dziewczyno
Z ufną miną na swój temat
Szczęście?
Szczęście jest na całym świecie
Ale w lustrze to go nie ma...

Proszę pani
Która za nic już niczego
Nie chcesz przeżyć
Wie już czas, że to ty masz
Że ty masz klucz od tej wieży

Bo nad nami wieczorami
Ale w nas i obok nas
Szumi czas...

Ty chłopczyno
Z własną igłą w każdy temat
Szczęście?
Nie napawaj się czym słodkim
Porusz się, poznajże
Tę dziewczynę z pierwszej zwrotki

Proszę pana
Wczoraj z rana słyszał pan
Młodości echa
Wiemy to, bo widział ktoś
Jak pan znowu się uśmiechał

Bo nad nami wieczorami
Ale w nas i obok nas
Szumi czas...

Idę tęsknić - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski
Idę tęsknić


Minę przypadkowym słowem
Zajmującą wszak rozmowę
I fortepian co namolną nutą jęczy
Cicho w szary płaszcz się wkładam
Ani myślę się spowiadać
Idę, idę, idę tęsknić

Idę tęsknić, idę tęsknić
Dość mam już salonów świata
Idę tęsknić
Bo szczęśliwej tej udręki
Nie zaznałem lata całe, całe lata

Idę tęsknić, idę tęsknić
Spada za mną wspomnień krata
Idę tęsknić
Noc przytula się do ręki
A kochana... a ubrana tylko w zapach

Minę przypadkowym szeptem
Jak to nie ma mnie, choć jestem
Schodzi czas, jadą lata po poręczy
Nie uciekam ni się skradam
Ani myślę się spowiadać
Idę, idę, idę tęsknić

Idę tęsknić, idę tęsknić
Dość mam już salonów świata
Idę tęsknić
Bo szczęśliwej tej udręki
Nie zaznałem lata całe, całe lata

Idę tęsknić, idę tęsknić
Gonię za cudownym mlekiem
Idę tęsknić - stamtąd nigdy się nie wraca
Albo wraca się - już nie ten...

Trzy pytania - Andrzej Poniedzielski


Andrzej Poniedzielski
Trzy pytania


Urodzeni po wojnie, choć przed wojną tu jest prawie zawsze
Wysnuwaliśmy wolno z kłębka losu szarawą tę nić
Podfruwając ku niebu biało-czerwonym latawcem
Próbowaliśmy:
Można?
Trzeba?
A jak chcemy żyć?...

Przebiegaliśmy młodość za piłką, dziewczyną i szczęściem
Przeczuwaliśmy miłość i przyszła, przyszła - i nic
A nad miłość to już nie wypada i prosić o więcej
Może tylko:
By można
By trzeba
By chciało się żyć...

Budowało się wiersze na pustyni głupoty i zwady
To i trudno się dziwić, że wyć nam się chciało i pić
I zaznało się chwały, zaznało się i dna szuflady
Gdzie pytania:
Jak można?
Jak trzeba?
A jak chcemy żyć?...

To gdy przyjdzie ta Stara z zakrzywionym kawałkiem żelaza
Powiem jej, nim mnie strąci, tak niby przypadkiem jak liść
Moje życie to zdanie, nie będę powtarzał
To to samo:
Jak można
Jak trzeba
A jak chce się żyć...

Do muzyki Bułata Okudżawy

Kamień i mgła - Andrzej Poniedzielski


Edyta Geppert i Kroke, Andrzej Poniedzielski
Kamień i mgła


Andrzej Poniedzielski


Oto czarnej nocy chusta
Prześwituje nowym dniem
Rusza do tysięcy luster
Świat przeglądać się

Wrócił do swej łąki strumień
Drzewa do swych chmur
Sama tylko jest samotność
Bólem kwitnie ból

Mam tęsknotę mieć za dotyk
Mam oddychać snem
Zamień mnie, zamień mnie
W kamień albo w mgłę...

Poprzez złości szarą chustę
Ledwo prześwituje sens
Zawracają nad tą pustką
Całe stada szczęść

Kamień serca mieć nie musi
Mgła i jest, i nie
Mam być tutaj, to mnie zamień
W kamień albo w mgłę

Tego świata nie pojmuję
Ani nawet chcę
Zamień mnie, zamień mnie
W kamień albo w mgłę ...

Sentymentu mgła - Andrzej Poniedzielski

Edyta Geppert, Andrzej Poniedzielsi
Sentymentu mgła


Sentymentu mgła
Przewiewna chmura czarów
Kiedy mija nam szacunek do zegarów
Zjawia się i trwa sentyment niby mgła

Sentymentu mgła
Pobiela ciemne kąty
Sentymentu mgła
Wygasza stare lonty
Wróży jednym tchem
Tak jesień, jak i pogodę

W duszy jeśli gra
To hejnał zawieszenia broni
Serce chyba wie
Że raczej po balu
Wcześniej wyszedł czas
Bez nadzwyczajnych ceremonii
Ile trzeba sił
By nie biec, nie gonić

Po nas
Co też zabiorą sobie po nas
Czy dobry obraz
Czy bohomaz wezmą
Wezmą - ot, dla ram

Kłamiesz - powiedzieć światu
Można, ale
I tak nam miło było
Miło poznać
Miło i niech trwać

Po nas...