
Nie przyzwyczajaj się
Wydawało mi się kiedyś, panie święty,
że nie zdzierżę pewnej nocy niefortunnej,
gdy ktoś odszedł bez spojrzenia i puenty
i zostawił mnie w rozpaczy niezbyt dumnej.
Wydawało mi się wtedy, Panie Boże,
że okrutnie moje losy on powikłał,
a tymczasem - znowu jestem dziś w humorze,
a tymczasem, drodzy państwo - ja przywykłam.
Chór: A jednak proszę -
nie przyzwyczajaj się

nie przyzwyczajaj się
do panów bez polotu,
do manier spod Szamotuł
nie przyzwyczajaj się.
Do maja bez ptaszyny,
do wizyt bez rośliny,
ja bardzo proszę -
nie przyzwyczajaj się.
A ja nie mam tych kłopotów z pierwszej zwrotki,
nikt nie rzuca mnie i nie odchodzi szpetnie,
do kolacji mi podają uśmiech słodki
i dziewczyna mnie przeprasza, zanim westchnie.
Praca także mija zgodnie i wesoło,
plan osiąga nieraz poziom fantastyczny,
pan kierownik mnie całuje co dzień w czoło,
mówiąc do mnie: "Tyś mój cud ekonomiczny".
Chór: A jednak proszę -
nie przyzwyczajaj się
do żony uśmiechniętej
nie przyzwyczajaj się
do pracy rozpoczętej,
nie przyzwyczajaj się
do wiary, że tak trzeba,
do błękitnego nieba,
nie przyzwyczajaj się
do rocznic, świąt i zabaw,
do miejsca, gdzie są brawa,
ja bardzo proszę -
nie przyzwyczajaj się!...
- Do złego i dobrego -
ja bardzo proszę -
nie przyzwyczajaj się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz