Arcytektura - Jonasz Kofta


Jonasz Kofta
Arcytektura (Metropolis)


Czy świat się wiele zmieni,
gdy z młodych gniewnych
wyrosną starzy wkurwieni?

Pudełka, pudełka,
W pudełkach ludzkie pchełki
Grzechoczą jak muszelki
Nim gdzieś przycupną do snu.
Kubiki, kubiki, w kubikach są wyniki,
Wskazują to wskaźniki,
że nam wyniki rosną.

Arcytektura,
Arcytektura, arcytektura
rosną nam domy, szkoły, biura
klubokawiarnie, sale narad
wszystkie stylowe - wczesny barak.

Arcytektura, arcytektura
urbanizuje się struktura
korki do zlewu, płytki PCVu
dwa kioski RUCH-u,
jedno drzewo.

Wszystko jak żywe w tym papier-mâché
wszystko prawdziwe, wszystko nasze.

Klocuszki, klocuszki
a w środku klocuszków dróżki
od świtu do poduszki tup, tup, tup, tup, tup
Skrzyneczki, skrzyneczki
w skrzyneczkach tych łóżeczka
łóżeczka dla człowieczka,
co nie wyciąga stóp.

Arcytektura, arcytektura
Urbanizuje się kultura
łączą nas osie, nowe centra
parki kawowe, piętra, półpiętra

Arcytektura, arcytektura
dla jasnych wizji stwarza entourage
nie zagęszczono jeszcze metrażu
wszyscy się zmieszczą, więcej kurażu
Spójrz na latarni perłowa kaszę
wzrokiem ogarnij, to wszystko nasze.

Pudełka, pudełka,
W pudełkach ludzka pchełka
któregoś dnia rozełka swój utajony ból
zawyje najgłośniej
pod niebo skowyt rośnie
Ty praprzodku, praidioto, prafrajerze
twego potomka krew nagła zalewa
mogłeś żyć jak przyzwoite zwierzę
czemu palancie złaziłeś z drzewa,
teraz rury po nocach wyją
twój metraż jest ziemią niczyją
czemuś złaził - źle ci było?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz