Zielona Pani Ziemio - Andrzej Poniedzielski

Seweryn Krajewski
Maryla Rodowicz

Zielona Pani Ziemio

Andrzej Poniedzielski

Zielona Pani Ziemio
Posłuchaj wniebogłosu
Ludzi co z tobą dzielą
Słoneczny kąt kosmosu

Mamy tu, Pani Ziemio
Stare jak my kłopoty
Wiemy co zło, co dobro
A ciągnie do głupoty

Mamy tu dom, mamy dom
Mamy tu sen, mamy sen
Daj nam na skroń cienia dłoń
Ziemio, przed nami nas chroń

Wieczorem Pani Ziemio
W kieszeniach snów nas schowaj
I nawet części szczęścia
Nie pozwól nam zmarnować

Zielona Pani Ziemio...

Obraz: Josephine Wall

Trzymaj się - Andrzej Poniedzielski

Andrzej Poniedzielski, Maryla Rodowicz
Trzymaj się


Samotności twojej cichy kąt
Gdzie dochodzi woda, radio, prąd
Kiedy cały świat u stóp się ma
Na Grenlandię czasem spadnie łza

Mimo wino i radosny śpiew
Nie ominął nas młodzieńczy gniew
Dzisiaj wiatr Histerii w żagle dmie
A na murach hasło "Trzymaj się"

Trzymaj się
Swoich chmur
Mieszkaj tam
A bywaj tu
Każdy tę nadzieję ma
Zagrać w filmie "Życie II"

Mimo wszystko można nie mieć nic
Szarą nitką łączyć szare dni
Wielki Świat po ciebie listy śle
Szalik weź, poza tym... Trzymaj się

Trzymaj się
Swoich chmur
Mieszkaj tam
A bywaj tu
Każdy tę nadzieję ma
Zagrać w filmie "Życie II"

Trzymaj się
Swoich chmur
Mieszkaj tam
A bywaj tu
Sposób na liczenie lat
Durnieć wolniej niż ten świat

Jerzy - Andrzej Poniedzielski

Maryla Rodowicz - Jerzy

Andrzej Poniedzielski

W przechowalni pierzyn
Całą młodość przeżył
Pewien nieszczególnie lotny Jerzy
Gdy na świat wychynął
Tak namolny, świeży
Śpiewał jemu chór młodzieży

No i nie uwierzył
Poszedł do żołnierzy
Spoczniał, zbaczniał
Palnął coś z moździerzy
I się bardziej zjeżył
Bo starzy saperzy
Nucą, nucą nocą
W wieży

O, Jerzy
Nie uwierzysz jak
Pięknie można życie przeżyć...

Potem kochał trochę
Miał komplet talerzy
Potem było późno, potem nie żył
I niebiańskie chóry
Pozłacane rury
Balet prawie bez odzieży

W każdym z nas się szczerzy
Sielankowy Jerzy
Wśród życia gadżetów i obierzyn
I zbieramy skrzętnie
Tysiące podejrzeń
Nie chce, nie chce
Nam się wierzyć

Frajerzy
Nie wierzymy jak
Pięknie można życie przeżyć...

Nie poznałaś się na mnie - Krystyna Celichowska


Mieczysław Czechowicz
Nie poznałaś się na mnie

Krystyna Celichowska

Mogłem być ja dla ciebie pierwszym lepszym
Po tych rudych, po tych czarnych, po tych blond
Mogłem być sokołem i aniołem
Ale nie byłem, a skąd

Nie poznałaś się na mnie
Prysnął gdzieś związek dusz
Rutynowo, banalnie
Traktowałaś, i już
Trudu sobie nie zadałaś
Wyobraźnię oszczędzałaś
O scenerię nie zadbałaś odpowiednią
Po pozorach oceniałaś
Winem skąpo częstowałaś
W rezultacie wyszło raczej średnio

Mogłem być ja dla ciebie pierwszym lepszym
Po tych drabach, co im z oczu patrzy źle
Mogłem być twym bogactwem naturalnym
Ale nie byłem, o nie

Poleciałaś na skróty
Zamiast love tkliwie snuć
Nazbyt śpiesznie i grzesznie
Postawiłaś na chuć
Wcale mnie nie oswajałaś
Może czasu mało miałaś?
Może wplątać się nie chciałaś w wielką miłość?
Nie poiłaś, nie karmiłaś
Ani trochę nie wielbiłaś
W rezultacie wyszło raczej średnio

Mogłem być, niewątpliwie, pierwszym lepszym
W Europie i na świecie, i w M2
Ale już walizeczkę spakowałem
No a przyczyna jest ta:

Nie poznałaś się na mnie
Wielki zrobiłaś błąd
Taka szansa raz, drugi
Już nie trafi się, skąd
Snułem plan na kanwie marzeń
Że odkryjesz mnie, obdarzysz
Uczuciami, wobec których inne zbledną
"Swoim skarbem" nazwiesz czule
I docenisz, i w ogóle...
A tymczasem wyszło raczej średnio

Grzeszna piosenka - Krystyna Celichowska


Mieczysław Czechowicz
Grzeszna piosenka

Krystyna Celichowska


Od grzesznych myśli pęka głowa
Chociaż ten łeb przysypał szron
I znowu ciebie bym całował
Tak jak całuje teraz on

Mnie już nie bardzo i wypada
Liryczny podejmować ton
Mądremu biada już po szkodzie
Na placu boju został on

Nie muszę widzieć, żeby wiedzieć
Jak on się teraz krząta, drań
Rozpala ogień, wino chłodzi
Szykuje bankiet z czterech dań

Nastawia płytę Vivaldiego
Koncert na smyczki i na flety
Zdążył już poznać twoje gusta
Pojętny łotr, ale niestety

Nie muszę widzieć, żeby wiedzieć
Że go porzucisz lada dzień
Choćby najczulej dbał o ciebie
I był tak wierny jak twój cień

Ty wkrótce zdmuchniesz niby świecę
Jego płonącą wciąż nadzieję
I najzwyczajniej pójdziesz sobie
Zostawisz list i z innym zwiejesz

Od grzesznych myśli pęka głowa
Chociaż ten łeb przysypał szron
I już bym cię jak brat całował
Za to, że cierpiał będzie on

Prędzej czy później, ale będzie
Uderzy w dramatyczny ton
I to jest właśnie ta pociecha
Że już nie ja, a właśnie on

Piękne nieprawdy - Krystyna Celichowska


Mieczysław Czechowicz
Ludmiła Warzecha
Piękne nieprawdy

Krystyna Celichowska


Na zmierzchy zbyt wczesne i ciemne
Świty pośpieszne i blade
Spojrzenia surowe
Nostalgie zimowe
Na własne, zatarte już ślady
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na zbyt anemiczne nadzieje
Wiarę kaleką i chromą
Na zwątpień piekiełko
Na szansę niewielką
Na schody wysokie i strome
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na serce dziurawe jak przetak
Od celnych ciosów Amora
Na noce bez marzeń
Na strunę w gitarze
Co pękła, bo przyszła jej pora
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na własne przekwitłe ogrody
Gdy kwitnie ogród sąsiada
Wieczorne znużenie
I na to milczenie
Które się między nas wkrada
Najlepsze są piękne nieprawdy...

Na napis "Surowo wzbronione"
Na spleen, na wiatr, na opady
Na losu zawiłość i na tę niemiłość
Na którą nie mamy już rady
Najlepsze są piękne nieprawdy...
Lepsze od prawd byle jakich

Poznajmy się bliżej - Maria Czubaszek


Ludmiła Warzecha
Poznajmy się bliżej

Maria Czubaszek


Pan zna mnie chyba tak jak nikt
Pan zna mnie lepiej niż ja sama
Pan zna mnie tak jak szeląg zły
Choć ja właściwie nie znam pana

Pan zna mnie tak jak własną kieszeń
Pan aż za dobrze już mnie zna
A ja się tylko z tego cieszę
Że taka jestem znana, a...

Któż nie chce być osobą znaną?
Ja osobiście się nie wstydzę
Że jestem taką znaną panią
I że pan chce mnie poznać bliżej

Pan bardzo dużo kobiet zna
A pan na pewno jeszcze więcej
I pan znajomych kilka ma
Mnie zna pan także, za to ręczę

Przyznajcie zatem dziś, panowie
Że skoro znacie tyle pań
Jest coraz więcej znanych kobiet
I będzie więcej dzięki wam, a...

Któż nie chce być osobą znaną?...

Pan przecież znany z tego jest
Że lubi znać osoby znane
Bo znać je nigdy nie jest źle
Wiem o tym już po sobie samej

Więc poznam pana z przyjemnością
Nie ryzykuję w końcu nic
A dzięki miłym znajomościom
Na ogół jest przyjemniej żyć, więc...

Poznajmy się - to hasło znane
I osobiście się nie wstydzę
Że może się poznamy z panem
Cokolwiek bliżej, jeszcze bliżej...

Fotografie:
Maria Czubaszek
Tadeusz Suchocki (kompozytor)
Ludmiła Warzecha

Que sera, sera - Andrzej Tylczyński


Ludmiła Warzecha - Que sera, sera - Connie Francis

Andrzej Tylczyński


Znów, tak jak wtedy, pada deszcz
Wczesny jesienny zapadł już zmierzch
Więzy miłości zwykle rwie czas
Wiesz o tym ty, wiem ja

Que sera, sera

Zbyt piękne to były dni
Czas z naszej miłości drwi
Na uczuciach gra

Que sera, sera
I ty już nie kochasz mnie
Czas o tym najlepiej wie
Que sera, sera

Kiedyś ten deszcz połączył nas
Rozmarzył zmierzch, ze snu zbudził brzask
Pierwsze radości i pierwsze łzy
To miłość, ja i ty

Que sera, sera...

Kochać tak trudno, żegnać też
Gdy już miłości zapada zmierzch
Tylko wspomnienia pozwolą nam
Żalowi zadać kłam

Que sera, sera...

Lata dwudzieste... - Ryszard M. Groński


Ludmiła Warzecha, Tomasz Stockinger
Lata dwudzieste, lata trzydzieste

Ryszard Marek Groński


Za ileś lat, przez Nowy Świat
Już inni ludzie wieczorami będą szli
A jednak wiem na pewno
Że melodyjką zwiewną
Powrócą nasze dni

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Wrócą piosenką, sukni szelestem
Błękitnym cieniem nad talią kart
I śmiechem, który kwitował żart

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Wzrok pełen łez, w Łazienkach bez
I blask neonów, co na jezdni mokrej drży
Po latach zatęsknicie
Za naszym pięknym życiem
Realnym tak jak my

Lata dwudzieste, lata trzydzieste...
Wrócą piosenką, sukni szelestem
Błękitnym cieniem nad talią kart
I śmiechem, który kwitował żart

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Gdy na to się spojrzy z perspektywy
Którą dać może, może tylko czas
Ten nasz kawałek życia był własny, był prawdziwy
Dlatego będą pamiętać nas

I nagle coś przypomni się
Jakiś obraz, jakieś słowo, jakiś rym
I nagle ktoś upomni się
O trochę miejsca w sercu twym

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Lata dwudzieste, lata trzydzieste - 1984

Komu poniedziałek... - Wojciech Młynarski


Ludmiła Warzecha
Komu poniedziałek przyniesie szczęście

Wojciech Młynarski


Pokłóceni o drobiazgi, źli i senni
Spoglądamy na znajome kąty cztery
W telewizji się przed chwilą skończył Dziennik
Znów odkryto, że dwa razy dwa to cztery

Kłótnia cichnie, odkładamy ją do jutra
Lep pod lampą darmo się od much ogania
I tak kończy się niedziela trochę smutna
A z jej zmierzchem zaczynają się pytania

Komu poniedziałek przyniesie szczęście
Komu trochę małe, a większe komu?
Komu poniedziałek przyniesie szczęście
W biurze, na ulicy, w tramwaju, w domu?

Komu w poniedziałek zaraz od świtu
Jeden uśmiech zdmuchnie wszystkie kłopoty
I pan autor wreszcie trafi na tytuł
I pan kompozytor wymyśli motyw?

Dla tych, którzy widzą czarno
Dla tych, co różowo marzą
Kartki na szczęście są za darmo
I wiszą w kalendarzu

Kiedyś o tym wszystkim myślałam częściej
Dzisiaj wiem, gdy z tobą ten wózek pcham
Komuś poniedziałek przyniesie szczęście
Może komuś, lecz nie nam

A właściwie wszystko to jest takie proste
Dawno znane i konkretnie, i ogólnie
Szczęście to jest coś, co trzeba umieć dostrzec
Dwojgiem serc i czworgiem oczu, czyli wspólnie

I nie mylić tego z prymitywnym fartem
Znaleźć coś, ot, choćby kilka nut w piosence
I powiedzieć sobie o tym - choćby żartem
Że to nasze szczęście i nie pytać więcej

Komu poniedziałek przyniesie szczęście...

Pomyśl sobie o tym, kochany, częściej
A jeżeli pojmie to główka twa
Komuś poniedziałek przyniesie szczęście
I to będziesz ty i ja...

Smak rzeczy i słów - Wojciech Młynarski


Ludmiła Warzecha
Smak rzeczy i słów

Wojciech Młynarski


Smak rzeczy i słów
Smak pierwszych prawd i pisanych w kącie wierszy
Smak rzeczy i słów
I tych do dna rozgryzanych po raz pierwszy

Smak rzeczy i słów
Najlepszy świat można było z nich zbudować
O, smak rzeczy i słów
Zielony wiatr i zielona bossa nova

I tylko czasem zatrzepoczą mi powieki
I powiem sobie w małej chwili zamyślenia
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
Pewnie dlatego tak gorzknieje, tak się zmienia

Smak rzeczy i słów
Uczonych słów, co niczego nie tłumaczą
O, smak rzeczy i słów
Rzeczy i słów, co, choć wielkie, mało znaczą

Smak, piołunu smak
Kłamliwych słów, co hołubią wciąż nadzieję
Że sprawa czy rzecz
Sprawa czy rzecz nienazwana - nie istnieje

I jeśli czasem się naprawdę o coś lękam
Tego jednego dotykają me obawy
Czy wróci do mnie jak proustowska magdalenka
Aby osądzić, jak daleko zaszły sprawy

Smak, smak, smak rzeczy i słów
Smak pierwszych prawd i pisanych w kącie wierszy
Smak rzeczy i słów
I tych do dna rozgryzanych po raz pierwszy

Po raz pierwszy, po raz pierwszy...

Obrazy: Pablo Gallo

Uśmiech to lekarstwo - Jacek Bukowski


Eleni
Uśmiech to lekarstwo

Jacek Bukowski


Dźwigam uśmiech od wielu lat
Choć nie zawsze mnie bawi świat
A wy myślicie, że ja żyję jak we śnie
Dźwigam uśmiech jak słońca blask
By każdemu nadzieję dać
Kto chce pokonać żal
Niech śpiewa tak jak ja

Uśmiech to lekarstwo
Na niepewny los
Na fałszywy krok
Na głębokie dno
Uśmiech to lekarstwo
Gdy recepty brak
Dla człowieka, który nie chce łkać

Uśmiech to lekarstwo
Na deszczowe dni
Na niedobre sny
Na samotny świt
Uśmiech to lekarstwo
Gdy recepty brak
Dla człowieka, który musi trwać

Dźwigam uśmiech, bo śpiewać chcę
Może ktoś potrzebuje mnie
Choć czasem sił mi brak
Z piosenką iść pod wiatr
Dźwigam uśmiech jak złoty skarb
By każdemu promyczek dać
Kto chce pokonać żal
Niech śpiewa tak jak ja

Uśmiech to lekarstwo...

To nie mój świat - Jacek Bukowski


Eleni - To nie mój świat

Jacek Bukowski


To nie mój świat - każdy gdzieś gna
Każdy gorączkę w oczach ma
To nie mój świat, nie będę biec
Bo od pieniędzy wolę bez

Jaki to świat, w którym ja pragnę żyć?

To świat złożony z nut i z kilku prostych słów
Gdzie tak to znaczy tak i więcej nic
To świat, gdzie noc i dzień nie kłócą nigdy się
A pięciolinie dróg prowadzą w dal

To nie mój świat - pospieszny sen
Każdy na pociąg zdążyć chce
To nie mój świat, nie moja gra
Zbyt wiele pieśni w sercu mam…

Jaki to świat, w którym ja pragnę żyć?...