Czy można kochać aż tak - Andrzej Kuryło


Aleksander Nowacki
Czy można kochać aż tak

Andrzej Kuryło


Zauroczenie, nagłe olśnienie
Jakby znienacka promień światła rozdarł mrok
Oświetlił czyjąś twarz
I już nieważne, czy promień zgasł

Niespodziewanie, nieprzewidzianie
Małe trzęsienie ziemi czasem zdarza się
Usuwa się spod nóg
Nieusuwalny na pozór grunt

Taka mała katastrofa
Wszystko nagle jest na opak
To, co miało sens
Nic niewarte już jest
Taka mała katastrofa
Wszystko nagle jest na opak
Ktoś wymówił słowo "kocham"
W zapytania znak, w zapytania znak
Czy można kochać aż tak ❓❓❓❓

Na powitanie, na pożegnanie
Oczekiwanie, jakby miał się zdarzyć cud
Roztapia się jak wosk
Nagromadzony pod sercem lód

Krótkie zdziwienia, długie milczenia
Słowa, co burzą ustalony z góry ład
Rozpada nagle się
Poukładany w szczegółach świat

Taka mała katastrofa...

Niespodziewanie, nieprzewidzianie
Małe trzęsienie ziemi czasem zdarza się
Usuwa się spod nóg
Nieusuwalny na pozór grunt

Potem samotność zagląda w okno
Kładzie się cieniem na wspomnieniach niby kurz
Wyświetla serię zdjęć
I nie przychodzi do rana sen

Taka mała katastrofa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz