Idzie niebo ciemną nocą - Ewa Szelburg-Zarębina


Łucja Prus, Grzegorz Turnau
Idzie niebo ciemną nocą

Ewa Szelburg-Zarębina


Idzie niebo ciemną nocą,
Ma w fartuszku pełno gwiazd.
Gwiazdy świeca i migocą,
Aż wyjrzały ptaszki z gniazd.

Jak wyjrzały, zobaczyły
To nie chciały dłużej spać.
Kaprysiły, grymasiły,
Żeby im po jednej dać.

Gwiazdki nie są do zabawy,
Tożby nocka była zła.
Bo usłyszy kot kulawy,
cicho bądźcie! Aaa...

Szedł czarodziej... - Ewa Szelburg-Zarębina


Grzegorz Turnau
Szedł czarodziej przez rzeczkę

Ewa Szelburg-Zarębina

Szedł czarodziej przez rzeczkę
Zgubił złotą laseczkę
A w niej wszystkie swe czary
Co ich miał tam do pary

Stanąl smutny nad rzeką
Łzy po brodzie mu cieką
Teraz każdy się dowie
Że to w lasce są czary
A on sobie - pan stary
Jak ci wszyscy nieważni panowie
Jak ci wszyscy zwyczajni panowie...

Ach śpij, kochanie - Ludwik Starski

Eugeniusz Bodo, Magda Umer i Grzegorz Turnau
Ach śpij, kochanie

Ludwik Starski

W górze tyle gwiazd
W dole tyle miast
Gwiazdy miastu dają znać
Że dzieci muszą spać

Ach śpij, kochanie 
Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz - dostaniesz
Czego pragniesz, daj mi znać
Ja ci wszystko mogę dać
Więc dlaczego nie chcesz spać

Ach śpij, bo nocą
Kiedy gwiazdy się na niebie złocą
Wszystkie dzieci, nawet złe
Pogrążone są we śnie
A ty jedna tylko nie

Aaaa, aaa
Były sobie kotki dwa
Aaa, kotki dwa
Szaro-bure, szaro-bure obydwa

Ach śpij, bo właśnie
Księżyc ziewa i za chwilę zaśnie
A gdy rano przyjdzie świt
Księżycowi będzie wstyd
Że on zasnął, a nie ty

Paweł i Gaweł - 1938

Obraz: Anna Siliwonczi
k

Kołysanki mojego dzieciństwa

Pierwsze kołysanki, jakie zapamiętałam, śpiewała mi Babcia, a pochodziły z tomiku poezji dla dzieci „W Wojtusiowej Izbie”, Janiny Porazińskiej.

Był sobie król, był sobie paź,
I była też królewna.
Żyli wśród róż, nie znali burz,
Rzecz najzupełniej pewna.
Żyli wśród róż, nie znali burz,
Rzecz najzupełniej pewna.

Kochał ją król, kochał ją paź,
Kochali ją oboje.
I ona ich kochała też,
Kochali się we troje.

Lecz srogi los, okrutna śmierć
W udziale im przypadła,
Króla zjadł pies, pazia zjadł kot,
Królewnę myszka zjadła.

Lecz żeby ci, nie było żal,
dziecino ukochana.
Z cukru był król, z piernika paź,
Królewna z marcepana.


Bajka iskierki

Na Wojtusia z popielnika
Iskiereczka mruga
Chodź opowiem Ci bajeczkę
bajka będzie długa.

Była sobie raz królewna
pokochała grajka
Król wyprawił im wesele
I skończona bajka.

Była sobie Baba-Jaga
Miała chatkę z masła,
A w tej chatce same dziwy
Psst, iskierka zgasła.

(Patrzy Wojtuś, patrzy, duma,
Łzą zaszły oczęta.
Czemuś mnie tak okłamała?
Wojtuś zapamięta.)

Już ci Wojtuś nie uwierzy,
Iskiereczko mała.
Chwilę błyśniesz, potem zgaśniesz,
Ot bajka cała.


Dorotka

Ta Dorotka ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała ranną rosą, ranną rosą
I tupała nóżką bosą, nóżką bosą.

Ta Dorotka ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała i w południe, i w południe
Kiedy słonko grzało cudnie, grzało cudnie.

Ta Dorotka ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała i z wieczora, i z wieczora,
Gdy szło słonko do jeziora, do jeziora.

Teraz śpi już w kolebusi, w kolebusi,
Na różowej na podusi, na podusi,
Chodzi senek koło płotka, koło płotka:
Cicho, bo już śpi Dorotka, śpi Dorotka.

Maryla Rodowicz, Grzegorz Turnau, Magda Umer

Dobranoc, oczka zmruż - Emanuel Schlechter


Szczepcio i Tońko
Dobranoc, oczka zmruż

Emanuel Schlechter

Brama już zamknięta - luli, luli, lu
Ludzie śpią i ptaszki śpią
I kotki śpią i psy
Zamknij więc oczęta - luli luli lu
Wszystko śpi, już zaśnij także ty

Jak zarobim dwieście złotych
To ci kupim cudny dom
Będziesz spała jak królowa
Na łóżeczku z białych róż
Dobranoc, oczka zmruż

A przy domku będzie ogród
I słowików cały chór
Będą tobie cudne bajki śpiewać
Aż do samych zórz
Dobranoc, oczka zmruż

Potem pójdę do sklepiku
Kupię masło, ser i miód
Kulikowski chleb i mleko
Żebyś miała jak obudzisz się
Jedzenia, picia w bród

Jak zarobim dwieście złotych
To zrobimy wielki bal
Będzie muzyka i tańce
I zabawa – cicho już
Dobranoc, oczka zmruż

Włóczęgi - 1939

Zapach szczęścia - Julian Tuwim

Niedawno był Dzień Mamy, a dzisiaj Dzień Dziecka, w związku z czym i w moim Wspomnieniowie nie może zabraknąć utworów dla dzieci i o dzieciach, a także tych opisujących magiczną krainę dzieciństwa...


Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie
A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią.
Kiedy się, mrużąc oczy, orzeszynę trzęsie,
Po gałęziach w olśnieniu pędzi liści milion.

Żywiołem zachłyśnięty, zziajany w rozpędzie,
Ileś pokrzyw posiekał, ile traw stratował!
A kijem obtłukując szyszki i żołędzie
Ileżeś mil po drzewach małpio przecwałował!

I wszystko to w ognistej pamięci dziś błyska.
Ciska się małe, szybkie, gorąco, daleko...
I szczęście pachnie kawą. I chłoniesz je z bliska.
A chłód w pokoju sączy waniliowe mleko.

Chrapu chrap - Tadeusz Kijonka


Maryla Rodowicz
Chrapu chrap

Gra na rynnach wiatr, stary zegar tyka.
Słucha kot, słucha pies czułych słów czajnika.
O czym czajnik gada, o czym zegar gwarzy.
No, może noc zapada, może czas pomarzyć.

Woda z kranu – kapu kap
Lewe oczko – klapu klap
Srebrna myszka sobie wyszła
Prosto z kocich łap.

Kotek z pieskiem – chrapu chrap
Prawe oczko – klapu klap
Mleczny strumyk kotu szumi, psu się przyśnił schab.

Gra w łazience kran, kaloryfer syczy.
Kotu pies, a psu kot snów tłuściutkich życzy.
Na co kotku czekasz? Co cię piesku gniecie?
Spać, ale w misce mleka, spać, lecz na kotlecie...

Zwierz ze Zgierza - Jan Wołek

Maryla Rodowicz
Zwierz ze Zgierza

Jan Wołek

Raz pewna dama mieszkanka Zgierza
Będąc w Afryce nabyła zwierza
Ach jaki dziwny, ach jaki śliczny
Ozdobi ogród zoologiczny

Zwierz to niezwykły, zwierz osobliwy
Z wyglądu groźny a dobrotliwy
Ma dwa ogony, kanciastą głowę
A w niej otwory cztery gębowe

Chodzi na smyczy, nie robi wrzasku
Podaje łapę, siusia do piasku
Żywi się gumą i coca colą
Więc mówiąc krótko - niezły dziwoląg

Kiedy wróciła dama ze Zgierza
Czterej fachowcy zbadali zwierza
Po czym stwierdzili, coś pani plecie
Takiego zwierza nie ma na świecie

Zwierz to niezwykły...

A na to dama, mieszkanka Zgierza
Spojrzała bystro na swego zwierza
I oświadczyła z wielka prostotą
Mówicie nie ma, a to, to co to...

Zwierz to niezwykły...

Nie mówiąc więcej dama ze Zgierza
Wzięła na smyczę swojego zwierza
Możecie spotkać ich na spacerze
Gdy drepczą Zgierzem dama ze zwierzem...

Bodzio - Jan Wołek

Maryla Rodowicz - Bodzio

Jan Wołek

Moja mama każe mi się bawić z Rysiem
Niechby mama spróbowała z Rysiem sama
Ja się nie chcę bawić z Rysiem
Ani lalką, ani misiem
A w ogóle, mamo, z Rysiem nudzi mi się

Ja chcę do Bodzia, chcę do Bodzia
No bo w modzie są najbardziej teraz Bodzie
Choć coś stoi na przeszkodzie
Ja się będę bawić z Bodziem
No bo z Bodziem żyję w zgodzie
On wierzga i nie bodzie
Ja chcę z Bodziem, ja chcę z Bodziem...

Marmolada - Adam Kreczmar

Wszystko się do chleba nada,
lecz najlepiej marmolada.
Służę wszystkim dobrą radą:
dzień zaczynaj marmoladą.

Taką w życiu mam zasadę,
by popierać marmoladę,
wszystkich na łopatki kładzie
człowiek dzięki marmoladzie.

Na nic plany i narady,
kiedy nie ma marmolady,
więc żegnamy cię, balladą,
nasza droga marmolado.

Lubią mali, lubią duzi,
gdy się robi słodko w buzi.
I klasówkę da się znieść,
byle coś słodkiego zjeść.

No bo to się w życiu liczy,
żeby trochę mieć słodyczy,
choć zbyt słodkim nie jest świat,
tyle z niego masz, coś zjadł.

Gdy posłodzić dom i szkołę,
to się robią dość wesołe -
i dlatego co jak co,
marmolada to jest to.

Wszystko się do chleba nada,
lecz najlepiej marmolada.

Na nic plany i narady,
kiedy nie ma marmolady,
więc żegnamy cię, balladą,
nasza droga marmolado.

Lubią mali, lubią duzi,
gdy się robi słodko w buzi.
I klasówkę da się znieść,
byle coś słodkiego zjeść.

No bo to się w życiu liczy,
żeby trochę mieć słodyczy,
choć zbyt słodkim nie jest świat,
tyle z niego masz, coś zjadł.

Gdy posłodzić dom i szkołę,
to się robią dość wesołe -
i dlatego co jak co,
marmolada to jest to.

Wszystko się do chleba nada,
lecz najlepiej marmolada.

Mały elf - Jacek Cygan


Halina Frąckowiak - Mały elf

Jacek Cygan

Zjawił się pod wieczór przemarznięty mały elf
Mówił, że na kilka chwil
Wkrótce minął miesiąc i kochany mały elf
W serce zapadł mi, jak nikt

Cichy jak żak, ruszył va banque
W kółko je t'aime, w gwiazdach jak Lem
Gdzież tam bon ton, zmysłów wojażer
Pieścił mnie aż do szczytu marzeń

Budził mnie niewinnie w środku nocy mały elf
Pytał, czy to sen, czy my
Lubił się zaklinać, że na zawsze, mały elf
Zawsze się rozwiało w dym

Wszystko, co chciał, tu u mnie miał
I winegret, i plac Pigalle
I variétés, chłodne trzy czwarte
A został żal, smutne dell'arte

Może to deszcz, może to łza
Pytasz, jak jest? Comme çi, comme ça
Mówił, że błąd, że nudzi się
Otwarte drzwi, więc s'il vous plaît

Wyszedł tak pod wieczór mój znudzony mały elf
Czekam, pewnie czekać chcę
Łatwo go poznacie, nie pytajcie więcej mnie
Ot, zwyczajny mały elf

Emmanuelle - Zbigniew Stawecki

Sylvia Kristel
Jerzy Połomski - Emmanuelle - Pierre Bachelet

Zbigniew Stawecki

Tyle nowych zdarzeń
Niesie dzień, Emmanuelle
I zabiera wszystko czas
Przyjdą lepsze dni
Więc po co łzy, Emmanuelle
Żyje się jedynie raz

Ktoś zawiódł cię, ktoś odszedł gdzieś
I tyle słów zmieniło treść
Wierzyłaś i słuchałaś co dzień
Pisał je dym i wiatr na wodzie

Nie jest tak aż źle
Uśmiechnij się, Emmanuelle
Świat nie kończy się już dziś
Chociaż życie drwi
Zaufaj mi, Emmanuelle
Przecież jutro musi przyjść

Człowiek jest sam w zawiei lat
Myli swój krok, gubi swój ślad
A każdy dzień zwykłą koleją
Zabiera śmiech razem z nadzieją

Jest tyle dróg, lecz którą iść
Kto spotka nas jutro lub dziś
Nadziei cień nad nami płynie
A nowy dzień ma czyjeś imię

Życie nie jest złe
Uśmiechnij się, Emmanuelle
Wszystko jeszcze może być
Wokół wielka gra
A miłość trwa, Emmanuelle
Dla niej tylko warto żyć
Wokół wielka gra
A życie trwa, Emmanuelle
I na pewno warto żyć

Miłość w wieku Delete - Andrzej Poniedzielski

40 lat minęło od realizacji filmu „Emmanuelle” z Sylvią Kristel w roli głównej i piękną piosenką P. Bacheleta. Zobaczyłam ten film po raz pierwszy w Zagrzebiu, podczas wycieczki do Jugosławii (wtedy jeszcze). Bardzo chciałam zobaczyć „Emmanuelle”, więc skrzyknęłam kilku kolegów i sobie poszliśmy. Dlaczego to tak pamiętam, ano dlatego, że byłam jedyną chyba dziewczyną na tym seansie, co wzbudziło pewną sensację. Może Jugosłowianki nie chodziły na „taaakie” filmy? Siedząc tak w tym kinie, w czasach, kiedy Magda Umer śpiewała o niebieskim pachnącym groszku, nie mogłam przypuszczać, że za 4 dekady filmy będę sobie oglądać przy moim biurku. Jedno kliknięcie i już jest „Emmanuelle”, drugie kliknięcie słucham Bacheleta, trzecie kliknięcie i współczesna love story w żartobliwej parafrazie jego utworu.


Miłość w wieku Delete

Andrzej Poniedzielski

Czemu ty nie piszesz, toż nie zmienił mi się mail
Napisz mi że słowa trzy
Każdy mój opuszek czeka dziś na twój e-mail
I nad klawiaturą drży

Nie mam na żal, nie mam na żel
Cały real pożarł e-mail
Czuję delete dla moich marzeń
Że zetkną się nasze wizaże

Czemu ty nie piszesz, toż nie zmienił mi się mail
Napisz mi że słowa trzy
Każdy twój opuszek czeka dziś na mój e-mail
A ma klawiatura drży

Umila mur ogrodu wzruszeń
Ażur reklam kompotu z gruszek

Nie mam na żal, nie mam na żel
Nasz balejaż: TY, JA i MAIL

Kochać cię nie muszę a do wzruszeń mam e-mail
Nie muś, ale trochę chciej
Kochać cię nie muszę, myszką ruszę, mam e-mail
Czym chcesz ruszaj, ale chciej
O.K.

Mélodie d'amour chantait le cœur d'Emmanuelle
Qui bat cœur à corps perdu
Mélodie d'amour chantait le corps d'Emmanuelle
Qui vit corps à cœur déçu...