Dlaczego wracamy - Andrzej Kuryło

Irena Santor
Dlaczego wracamy


Andrzej Kuryło

piosenkę ktoś na cztery ręce
Być może grał na bis
Przy pianinie w małym niemym kinie
Taperował sny
Na ekranie on umierał dla niej
Za serce chwytał żal
A pianista jak natchniony dalej grał

Ta canzona trochę jest niemodna
Lecz ma i wdzięk, i charme
Ta śpiewanka jest jak malowanka
Z użyciem starych farb
Choć jak szary dymek z papierosa
Uleciał tamten świat
Nam się marzy kalkomania z dawnych lat

Dlaczego wracamy wciąż
Do starych, dobrych czasów
Gdy panią w kawiarni wielbił elegancki pan
Gdzie wino w kieliszkach
I ta miłość, która przyszła
I niepowtarzalny urok przedwojennych tang

Tam poeci w dawnym kabarecie
Pisali szlagier w noc
Tam vedetty modnej operetki
Miały złoty głos
Tam puchowy śniegu tren i sanie
Premiery w "Qui Pro Quo" -
No i powiedz, komu przeszkadzało to

Tyle zim - Andrzej Kuryło

Irena Santor
Tyle zim


Andrzej Kuryło

Śnieg - białe morze zasp
Śnieg - w oknie znana twarz
Domu okręt w szarej mgle
Mój dom znów kołysze mnie

Noc - świec łagodny blask
Noc - ktoś kolędę gra
Śpiew jak ze starych nut
Jak szept zapomnianych słów

Tyle zim przepłynęło już
Tyle lat, głową przeszło lat
Jak czarno-biały film kręci się
Utkany ze wspomnień tamten świat

Szron - z drugiej strony szkła
Szron - co na włosach siadł
Ktoś bardzo bliski mi
W tę noc nie zamyka drzwi

Deszcz - zimnych ogni deszcz
Wiersz - śpiewny z głębi serc
Dźwięk dzwonów, które brzmią
Jak chór, głos anielskich trąb

Biegnie czas - Andrzej Kuryło


Irena Santor - Biegnie czas

Andrzej Kuryło

Biegnie czas
Mija w nas i obok nas
Sypie się niby piach
Słońce z tamtej strony gór
Księżyc w lisiej czapie chmur
Któryś raz, któryś raz

Jesteś wciąż
Tak jak dzień i tak jak noc
Ziemi cień, nieba krąg
Jak mój odniesienia punkt
Wyścig z czasem na sto rund
Jesteś tu, jesteś mną

Nie dziw się
Że daruję ci mały hymn
Wzniosę twój tryumfalny łuk
Żebyś w glorii zabłysnąć mógł
Pójdą w kąt nieudane dni
Puszczę ci w niepamięć łzy
Tylko to, co ukute jest
Z najlepszego kruszcu serc
Zbiorę tak, jak się zbiera z pól
Życia sól na stół

Ulice obcych miast - Andrzej Kuryło


Irena Santor
Ulice obcych miast


Andrzej Kuryło

Przypuszczalnie, gdy ten list
Do rąk dotrze twych poprzez czas
W innym miejscu będę już, jak światło gwiazd
Z drugiej strony kartki masz
Ze snu wzięty kadr pełen barw
Neonowych iskier sznur, plakatowy wzór

Ulice obcych miast, anonimowy tłum i ja
Natrętny reklam blask, niepokojący szum
Ulice obcych miast
Na których każda twarz rozpływa się
I to jest fascynujące chwilę, dwie

Mogę ci opisać noc
Gdy sen nie chce przyjść, nocy dno
Więc powodów mniej masz, by zazdrościć mi
Pewnie myślisz
Że tu jest ze snu raju skraj, Eden mój
Nie wiem sama
Czy znów chcę gdzieś bez ciebie pójść

Święty ogień - Andrzej Kuryło


Irena Santor
Święty ogień


Andrzej Kuryło

Oni byli niewątpliwie bardzo młodzi
I jechali w tajemniczą dal
Za szybami mrugał czasem świateł ognik
Gdy na stacjach nasz pospieszny stał
Czasem tylko spotykały się ich ręce
I migotał w oczach nikły blask
Rozmawiali własnym czułym alfabetem
Mogłam tylko się domyślać fraz

Póki jeszcze płonie w ludziach święty ogień
Póki łączy ludzi niewidzialna nić
Mamy z sobą co zabierać idąc w drogę
Która może najpiękniejszą z wszystkich być

Noc w pociągu ma zazwyczaj to do siebie
Że wraz z monotonnym stukiem kół
Pojawiają się z przeszłości w tańcu cieni
Twarze, oczy, ręce, strzępy słów
Nawet nie zauważyłam jak wysiedli
Zapatrzona w teatr zgasłych scen
Tacy młodzi i liryczni, tacy piękni
Ta gorączką, która potęguje sen

Smak dzieciństwa - Andrzej Kuryło


Irena Santor
Smak dzieciństwa


Andrzej Kuryło

Stary dom owinięty w gęsty bluszcz
Dzieci krzyk od frontowych drzwi się niósł
Ganku cień, kolumienek czterech kształt
Jeszcze dziś w oczach mam
Taki dom nawet w upał chłodny był
Niby dzwon w holu zegar głośno bił
Taki dom, mogłam z braćmi włazić w każdy kąt

Gdy smak dzieciństwa jeszcze drzemie w nas
Ten poziomkowo-malinowy smak
Zbieramy raz po raz okruchy, które rozniósł czas
Dzieciństwa smak, co nam kojarzy się
Z czułością rąk w niepokojącym śnie
Choć nasz dziecinny strach
Do dzisiaj wielkie oczy ma

Stary dom pachniał konfiturą z róż
Taki dom, pełen ciotek, wujków, sióstr
Zapach ciast, które w kuchni piekły się
Jeszcze dziś kusi mnie
Taki dom, pełen dzieci, kotów, psów
Był jak port, przystań moich siedmiu mórz
Kiedy świat w małych oczach aż pod niebo rósł

Improwizacja z nut - Andrzej Kuryło

Irena Santor
Improwizacja z nut


Andrzej Kuryło

Instrumenty, głosy, nastroje są w nas
Nastroje na dwoje
Tony i półcienie, odcienie są w nas
Nastroić je czas
W tej orkiestrze marzeń a vista wciąż gra
Pianista szalony
Płynie już melodia, melodia się śni
Toniemy w niej my

Miłość jest partyturą serc
Miłość to na głosy dwa śpiewany wiersz
Jeden ton niby dzwon
Na szczęście, na trwogę
Miłość jest scherzem, w którym gra
Na jednej strunie i śmiech, i łza
W magii ust, w magnetyzmie rąk
Brzmi nieuchwytny, łagodny ton
I nie powtarza się nic
Z wyjątkiem słów, paru słów
Improwizacja z nut

Horyzonty marzeń ukryte są w nas
Łagodne spojrzenia
Noce jak podróże, podróże do gwiazd
Półmroki i blask

Nieuchwytne nuty wirują jak śnieg
Narasta melodia
I odległy motyw jest bliski jak brzeg
Widoczny we mgle

Miłość jest marzeń wielką grą
Miłość to nucony w samotności song
Ostry ból, gorzki żal
Bezsenne czekanie

Miłość jest partyturą serc
Koncertem nocnym przy blasku świec
Kiedy krzyk już przechodzi w szept
I gdy w powietrzu zamiera dźwięk
I milknie przerwany w pół
Końcowy akord, światła skrót
Improwizacja z nut

Obrazy: Ronnie Biccard

Jutro pogoda lub deszcz - Andrzej Tylczyński

Wicherek - Czesław Nowicki

Filipinki
Jutro pogoda lub deszcz

Andrzej Tylczyński

Na niedzielę czeka każdy
Już wycieczka mu się marzy
Kajak, rower albo czterech kółek czar
My jesteśmy też nie gorsze
Bo lubimy wodne sporty
A tu nagle pan Wicherek mówi tak

Jutro pogoda lub deszcz
Urwanie chmury lub nie
Grad może zepsuć nam dzień
Ach, kto to wie
Jutro pogoda lub deszcz
Parasol lepiej więc mieć
Bo na południu zachmurzenie
Zwiększa się

Jutro pogoda lub deszcz
Może być cieplej lub nie
Nadchodzą wyże, lecz niż
Nad krajem śpi
A jeśli niż się zbudzi
To bardzo źle
Bo wtedy będzie burza
Albo nie

W Zakopanem na nas czeka
Nasz kochany pan profesor
Narty, sanki już zamówił, nawet wyż
Lokujemy się w pociągu
A wraz z nami setki osób
Aż tu ktoś nastawia radio i już zgrzyt

Bal Arlekina - Włodzimierz Patuszyński

Filipinki - Bal Arlekina

Włodzimierz Patuszyński


W wielkim sklepie z zabawkami
Pełnym wystrojonych lal
Nocą dziś za żaluzjami
Chce Arlekin wydać bal
Pragnie zdobyć Kolombinę
I ballady śpiewać dziś
Stroił właśnie mandolinę
Gdy mu pluszowy szepnął miś

To nie te czasy, Arlekinie, nie te czasy
Dziś saksofony, Arlekinie, kontrabasy
I nie da rady zdobyć serca przez ballady
Bo dawno minął, minął czas arlekinady

Dziś Kolombiny chcą beginy albo twista
To Arlekinie, nim noc minie, wykorzystaj
I zatańcz twista z Kolombiną, która wie
Że tylko twista, twista, twista tańczy się

Wielki bal już się zaczyna
Wszędzie tylko, tylko twist
Tańczy piękna Kolombina
A Arlekin pisze list
Pani kocham cię szalenie
Lecz zagłusza serca rytm
Modne mocne uderzenie
I serc nie słychać przez bigbit

To nowe czasy...

Obrazy:
Frank Xavier
- Kolombina i Arlekin

Charleston nastolatków - Włodzimierz Patuszyński


Filipinki
Charleston nastolatków


Włodzimierz Patuszyński

Moja mama nie wie, co to jazz
Moja mama nie wie, kto to jest
Brenda Lee, Doris Day
Tommy Steele, Hallyday
Spytasz – Grek, spytasz - Włoch
Trafia kulą w płot

Oklepane to nie znaczy, że
Dobra mama bardzo mało wie
Bo gdy dziś nowy świat
Wraca szał dawnych lat
Mamę swą prosisz rad nie rad

Mamo, mamo, naucz nas
Mamo, zatańcz chociaż raz
Jak to, chyba dobrze wiesz
Fakt to, że tańczyłaś też

Moja mama zna charlestona pas
Moja mama dobre serce  ma
Szuka więc starych płyt
Słychać już znany rytm
Charleston, charleston
Płynie ze wszystkich stron

Nasze mamy muszą uczyć nas
Taki mamy dziwny trochę czas
Mody krzyk każe nam
Słuchać znów naszych mam
No bo cóż, nie potrafisz sam

Filipinki to my - Włodzimierz Patuszyński

Filipinki to my

Włodzimierz Patuszyński

Stoi nas w rzędzie zawsze siedem
I chociaż chciałby zgadnąć widz
Która z nas Anka, która Zosia
To nie odgadnie nic
Nawet, gdy spyta o imiona
Jak się nazywasz, powiedz, jak
Niki, Krystyna, czy Iwona
Mówimy zawsze tak

Jedno wspólne imię mamy: Filipinki
Wszystkie tak się nazywamy: Filipinki
Dzień po dniu, tak jak dziś, ręka w rękę
Jeden cel, wspólna myśl
Jaką śpiewać wam piosenkę

Zagubiły swe imiona Filipinki
Ale nie są tym zmartwione Filipinki
Własne imię zaginęło, no to cóż
Mamy wspólne: Filipinki
Filipinki i już

Czasem naprawdę bywa heca
Gdy ktoś używa wzniosłych słów
Jaka patronka ci przyświeca
Kiedy jej święto? Mów
Wiemy, że chce na imieniny
Jednej z nas kupić bukiet róż
Nie wie dla Eli czy Haliny
Powinien wiedzieć już

Jedno wspólne imię mamy z Filipinką
Na urodziny zapraszamy z Filipinką
Ona ma przecież lat tyle samo
No i kto, kto by zgadł
Że jest naszą chrzestną mamą.

Ciągle razem rozśpiewane Filipinki
Zawsze razem roześmiane Filipinki
Że imiona zaginęły, no to cóż
Mamy wspólne: Filipinki
Filipinki i już

Wala Twist - Włodzimierz Patuszyński


Filipinki, Karin stanek - Wala (Walentyna) Twist

Włodzimierz Patuszyński

Pan Twardowski z góry
Woła poprzez chmury: Brawo, Walu, bis!
I zaśpiewał Wali
Z księżycowej dali "Walentyna Twist"

Walentyna, Walentyna
Już gwiazd kraina ją dobrze zna.
Były kwiaty dla Gagarina
A Walentyna twista ma!
Walentyna, Walentyna
To pierwsza w świecie podniebna miss.
Jej imieniem więc się zaczyna
Najnowszy "Walentyna Twist"

Może księżyc stary
Znajdzie dwie gitary, przyśle tobie list,
Żebyś przyleciała,
Żebyś zaśpiewała "Walentyna Twist"

Walentyna, Walentyna
Już gwiazd kraina ją dobrze zna.
Były kwiaty dla Gagarina
A Walentyna twista ma!
Walentyna, Walentyna
To pierwsza w świecie podniebna miss.
Jej imieniem więc się zaczyna
Najnowszy "Walentyna Twist"

Fot. Walentyna Tierieszkowa

Własny świat - Marek Gaszyński

Filipinki - Własny świat

Marek Gaszyński

Jak gdyby nic
Jak gdyby nigdy nic
Spotkamy się przypadkiem
Jak gdyby nic
Jak gdyby nigdy nic
Potarga włosy wiatr
Jak gdyby nigdy nic
Do rąk nam niebo wpadnie
I pośród zwykłych dni
Znajdziemy własny świat

Odkryjemy swoje twarze
Których nie zna nikt
Zapytamy dni i zdarzeń
Dokąd mamy iść
I pójdziemy w różne strony
Drogą pośród wzgórz
I znajomi, nieznajomi
Nie wrócimy już

Jak gdyby nic
Jak gdyby nigdy nic
Z kim innym się spotkamy
Jak gdyby nic
Jak gdyby nigdy nic
Potarga włosy wiatr
Jak gdyby nigdy nic
Dzień spłonie ponad nami
Lecz znajdzie każdy z nas
Swój własny inny świat