Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żywa woda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żywa woda. Pokaż wszystkie posty

Ballada o potoku - Grzegorz Walczak

Anna Szałapak
Ballada o potoku

Grzegorz Walczak

Wrzuciłeś pieniądz do potoku
Zaszumiał potok srebrnie
Cisnąłeś kamień do potoku
Rozpłakał ci się rzewnie
Rozpłakał ci się rzewnie

I mnie zepchnąłeś do potoku
A byłam taka młoda
Więc zakochałam się w potoku
A szkoda bardzo szkoda
A szkoda bardzo szkoda

I długo stałeś oniemiały
Patrzyłeś w moje oczy
Co z dna potoku spoglądały
By wreszcie się potoczyć
By wreszcie się potoczyć

I porwał potok oczy jasne
Niedawno tak pogodne
A tam gdzie moje oczy zgasły
Wyrosły lilie wodne
Wyrosły lilie wodne
Wyrosły lilie wodne

Kap, kap - Aneta Nawrot


Anna Szałapak - Kap..., kap...💗

Aneta Nawrot

Kropelka wody na szkle
Uderza w zlew miarowo
Kap kap, stuk puk, kap kap
Jak nieskończone słowo

Kropelka cały świat
Co właśnie daje nurka
Kap kap kap, stuk puk. kap kap
Niagary miniaturka ...

Kropelka mały znak
Lśni w zlewie jak nadziejka
Kap kap, stuk puk, kap kap
Już stacza się do lejka

Kropelkę tę o tak
Zatrzymać chcę w zeszycie
Kap kap kap,  stuk puk,  kap kap
Paruje tak jak życie...

Nad wodą wielką i czystą - Adam Mickiewicz


Anna Szałapak
Nad wodą wielką i czystą

Adam Mickiewicz

Nad wodą wielką i czystą
Stały rzędami opoki,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła twarze ich czarne;

Nad wodą wielką i czystą
Przebiegły czarne obłoki,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła kształty ich marne;

Nad wodą wielką i czystą
Błysnęło wzdłuż i grom ryknął,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła światło, głos zniknął.

A woda, jak dawniej czysta,
Stoi wielka i przejrzysta.

Tę wodę widzę dokoła
I wszystko wiernie odbijam,
I dumne opoki czoła,
I błyskawice - pomijam.

Skałom trzeba stać i grozić,
Obłokom deszcze przewozić,
Błyskawicom grzmieć i ginąć,
Mnie płynąć, płynąć i płynąć -

Miłość - Czesław Miłosz


Anna Szałapak - Miłość

Federico Garcia Lorca
Czesław Miłosz

O miłości moja, o miłości moja
Z dołu w górę po mych łydkach
Płynie słońca złota rybka...

Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.

Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie...

Pożegnanie... - Agnieszka Osiecka


Anna Szałapak - Pożegnanie - Skaldowie

Agnieszka Osiecka
Pożegnanie z poetką


Gdy zniknie z gazet szpalt
twój ostatni rym,
a twój srebrny alt
rozpłynie się jak dym,
tam na obłoku hen
nie zapominaj nas,
niech ci się wieczny sen
rozjaśnia raz po raz...

Czasem zanuć sobie o nas od niechcenia,
do widzenia, do widzenia, do widzenia!
My po kilku długich zimach i jesieniach
zasiądziemy obok ciebie... Do widzenia!
Charakteru i figury nam nie zmieniaj,
do widzenia, do widzenia!
Zostajemy tu na ziemi jak sieroty,
czasem przefruń ponad nami jako motyl...

Gdy zniknie z naszych klap
twój ostatni włos,
sporo nowych bab
przyniesie hojny los,
ty na obłoku hen
surowo nie sądź nas,
niech ci się wieczny sen
rozjaśnia raz po raz...

Czasem zanuć sobie o nas od niechcenia,
do widzenia, do widzenia, do widzenia!
My po siedmiu przedpokojach, siedmiu sieniach
zasiądziemy obok ciebie... Do widzenia!
Pozostaniesz w naszych sercach i marzeniach,
do widzenia, do widzenia!
My jesteśmy tu na ziemi naprzeciwko,
zamów dla nas tam na górze małe piwko...

Krzesna - Agnieszka Osiecka


Anna Szałapak - Krzesna

Agnieszka Osiecka

Nie mam ojca ni matki
ani męża wiernego,
jeno tego małego,
jeno krzesnego.
Nie mam domu ni chatki,
Bóg nade mną nie westchnął,
ja mam jedną na świecie krzesną.

A może ty byś miły
szewczykiem został dzielnym,
ze skóry szyłbyś buciki i fiki-miki,
nie znałbyś twardej niedoli.
To jak mateczka krzesna pozwoli,
krzesna pozwoli.

A może ty byś chłopcze
w operze śpiewał basem,
kochałyby cię kobietki,
cudne kokietki
od których serce nie boli.
To jak mateczka krzesna pozwoli,
krzesna pozwoli.

A może ty byś dziecko
na mojej piersi bujnej
główeczkę swoją ułożył,
serca nie trwożył,
po świecie się nie mozolił.
To jak mateczka krzesna pozwoli,
krzesna pozwoli.

A może ty byś miła
dała mi stópkę białą,
gorączkę słodką uczuła,
duszy nie truła,
zerwała wianek z kąkolem.
To już jak Jasna Panna pozwoli,
panna pozwoli...

Rzeka nierzeczywista - Agnieszka Osiecka


Anna Szałapak
Rzeka nierzeczywista

Agnieszka Osiecka

W Toledo są białe hacjendy,
a wino toczy się z beczek,
niebo jest jak żyrandol,
a w piecach bułki się piecze.
Niebo jest jak żyrandol,
a w piecach bułki się piecze.

Pod ziemią zaś rzeka podziemna,
rzeka ciemna, rzeka niewidoma,
z nudy i złudy kona.
Ta rzeka co w polu nie była,
ryby nie niańczyła,
ptaszka nie poiła,
nie znała dziewczęcych lic,
nie znała nic a nic.
Pod ziemią ta rzeka podziemna
ze sobą gada,
w siebie się zapada
i rada utonąć by w sobie,
jak jedna osoba w drugiej osobie.

W Toledo są zwinne hafciarki,
i chłopcy niczym orzechy,
w sieniach ręce się tulą,
a w łożach stwarzają się grzechy.
W sieniach ręce się tulą,
a w łożach stwarzają się grzechy.

Pod ziemią zaś rzeka podziemna...

Za piłką pobiegła dziewczynka,
w dół czarnych pienic swawoli,
słucha - to płacze rzeka -
wyprowadź mnie z domu niewoli,
ach ratuj mnie ratuj, dziewczynko,
ty nie wiesz, jak mi tu smutno.
Cóż, mała piłkę znalazła,
a rzekę wyzwoli jutro,
jutro, jutro, jutro, jutro.

Peonie - Agnieszka Osiecka

Anna Szałapak - Peonie

Agnieszka Osiecka

Patrzysz na peonie,
kiedyś byłaś ogniem,
aksamitny wietrzyk
chłodził śliczne skronie.
Nóżkę skaleczyłaś,
krew się pokazała,
nie będziesz królową,
tak jak mama chciała.

Kto cię pokaleczył,
że tak bardzo boli,
ranka za głęboka,
jak to mocno pali.
Już nie będziesz królową,
już nie będziesz koroną.

Patrzy na peonie
jeszcze słabsze od niej,
i na rączki patrzy
takie czegoś głodne.
Co to za królewna
z nóżką skaleczoną,
cicha i nieśpiewna,
z lutnią utopioną.

Kto cię pokaleczył…

Patrzy na peonie,
kiedyś była ogniem,
żal jej albo nie żal
męki siedmiokrotnej.

Obraz: Christian Schloe

Walc końcówka - Agnieszka Osiecka


Anna Szałapak - Walc końcówka💗

Agnieszka Osiecka


Nie wiedzący, nie słyszący,
nie mówiący, odchodzący
nie wiadomo w którą stronę,
nasz wiek, piękny nasz wiek.
Szybujący, szalejący,
spalający, rachujący
nie wiadomo komu kogo,
nasz wiek, straszny nasz wiek.

Wieku nasz,
taki byłeś malutki jak lalka,
tak cieniutko pisałeś jak szkolna stalka,
planowałeś wakacje zielone,
malowałeś chłopczyka i żonę,
dla chłopczyka kucyka i panienkę z lufcika.
No i jeszcze tę czerwień i biel,
i mazura i bal,
a tu nagle pal-cel,
a tu w końcu cel-pal.

Nie zbawiony, nie skończony,
bez puenty, bez korony,
nie zrodzony przez kobietę,
nasz wiek, piękny nasz wiek.
Bogu winny, ludziom winny,
arcystary i dziecinny,
nie spisany przez poetę nasz wiek,
straszny nasz wiek.

Wieku nasz,
ty się tłukłeś jak motyl po brukach,
i kłamała poezja i sztuka,
zbałkaniłeś nam włosy popiołem,
zbałwaniłeś nam serca zgubione.
Do lamusa ojczyzna,
do plecaka trucizna.
Do widzenia, już pora być snem,
do widzenia, kochanie, adieu,
podaj łapę, pożegnaj się z psem.

Wieku nasz,
taki byłeś malutki jak lalka,
tak cieniutko pisałeś jak szkolna stalka,
planowałeś wakacje zielone,
malowałeś chłopczyka i żonę,
dla chłopczyka kucyka i panienkę z lufcika.
Do widzenia, już pora być snem,
do widzenia, kochany, adieu,
podaj łapę, pożegnaj się z psem.

Bóg się śmieje ostatni...
Tam gdzie...

Obraz: Marek Piasecki

Liryka, Scherzo - Julian Tuwim


Anna Szałapak
Scherzo - część druga

Julian Tuwim

Liryka

Płynność... płynność... falistość...
Rytm wieczornych dostrzeżeń...
Drżąca, żywa rtęcistość...
Śnień wstydliwość i zwierzeń.

Chwilna, zwiewna przelotność,
Nikłe, smętne więdnienie,
Cicha, cicha samotność,
Cienie, cienie i cienie...

Słowa: słowa ukryte.
Oczy: oczy spuszczone
(Przeświecanie rozkwitu
Przez pajęczą zasłonę).

Scherzo 

Śpiewała wesoło - i nagle w śmiech,
Sam śpiew ją rozśmieszył: że śpiewa.
I śmiech zaczął sypać ze śmiechem jak śnieg,
I śmieje się, śmieje, zaśmiewa.

Bo jak tu się nie śmiać? Wydłuża się głos
I dźwięki, i dzwonki nawija
Na nuty, na nitki, na strunki, jak włos,
I piankę ze srebra ubija.

Wesoło się śmiała - i nagle w płacz,
Sam śmiech ją rozpłakał i trzęsie,
I łka, i zanosi się łzami:
"No patrz! No patrz! rozpłakało się szczęście!"

Ucichła powoli. I rękę na pierś,
Jak lilię na grobie składa.
I patrzy daleko- i widzi śmierć,
Bezmyślna, zastygła i blada

Obrazy: Kinuko Craft

Trawa, Pokaż się z daleka - Julian Tuwim


Anna Szałapak
Scherzo - część pierwsza

Julian Tuwim

Liryka

Płynność... płynność... falistość...
Rytm wieczornych dostrzeżeń...
Drżąca, żywa rtęcistość...
Śnień wstydliwość i zwierzeń.

Chwilna, zwiewna przelotność,
Nikłe, smętne więdnienie,
Cicha, cicha samotność,
Cienie, cienie i cienie...
Słowa: słowa ukryte.
Oczy: oczy spuszczone
(Przeświecanie rozkwitu
Przez pajęczą zasłonę).

Trawa


Trawo, trawo do kolan!
Podnieś mi się do czoła,
Żeby myślom nie było
Ani mnie, ani pola.

Żebym ja się uzielił,
Przekwiecił do rdzenia kości
I już się nie oddzielił
Słowami od twej świeżości.

Abym tobie i sobie
Jednym imieniem mówił:
Albo obojgu - trawa,
Albo obojgu - tuwim

Pokaż się z daleka


Pokaż się z daleka,
Choćby z najdalszego,
(Choćby - o sto kroków...) -
Jakoś się dowlokę,
Widmo i kaleka,
Do witania twego!

Pokaż się! Dopełznę
Przez ten bezmiar ziemi,
Trawy się czepiając,
Wiatru i kamieni.
Dale wy bezbrzeżne!
Dale niebosiężne!
Krzyczeć będę z trwogi,
Modlić się śród drogi,
Konać - a dopełznę!

Tak dopełza żołnierz
Do figury świętej...
Za żołnierzem - ciurkiem
Krwawy strumyk kręty...
Blisko już, bliziutko,
Zaraz koniec męce:
Już Madonna Polna
Wyciągnęła ręce.


Obrazy: Alfons Mucha

Nocne telefony Piotra S. - Leszek Długosz

Anna Szałapak
Nocne telefony Piotra S.

Leszek Długosz

Chodzi po moich snach
Pół kot, pół Piotr
Hybryda jakowaś
Z białą różą w klapie
Z kabaretu rodem
Zjawa zaświatowa.

Chodzi, tłucze się
Wydzwania
Wątłe straże snu przestrasza
W końcu mówię mu: Człowieku
(Jednak, no bo jakże się odezwać?)
Tak nie można dłużej
Było co było
Było co było
Siadaj, siadaj
Jak tam teraz
Boli?
Tęsknisz?
Jesteś tam szczęśliwy?
Patrzę, a on patrzy
Wzrokiem dawnym
(Takim niebieskawo siwym)
Najprawdziwszy
Najprawdziwszy
Potem ręką machnie
Śmiechem na głos parsknie
"Ach kochana, zwariowałbyś, zwariowała..."
Opowieścią swoją prawie już się
Dławi
"Gdybym ja ci opowiedział"
Patrzę -
A on strażak pod sufitem
Na drabinie siedzi, w kasku
W gong bezgłośny wali
Bańki z mydła dmucha
Słuchaj, mówię mu, człowieku
(Jednak)
Dość tych żartów, skrętów, śmiechów
Sprawa w końcu raz poważna
Myślisz, że to się tak uda
Wszystkim ot jak drzwiami trzasnąć
I po wszystkim?
I już?
Koniec
Finis
Kabaretu?
Życia?
Słuchaj, człowiek to jest tu coś więcej
Dłużej
Niewidzialne jego pasmo
Tu rozsnute
Jeszcze się przesuwa

Spojrzysz
pod powieką przemknie
Wspomnisz
czoło muśnie
W środku draśnie
Słuchaj, mówię
A on, a on prestidigitator
Pelerynę w kłębek zwija
I już płytą czarną
Kręci
I już gnomik,ludzik śmieszny
Hop w tę tubę gramofonu
Skacze

Słuchaj, mówię mu, człowieku
Jak do studni za nim wołam
No to niechby ta piosenka
Z tą rozmową co to "smutnie
Nieskończona" (ach, już widzę
Że na wieczność ona taka
I już tylko) "wciąż się śmiejesz
Lecz coś tkwi poza tym..."
Czy pamiętasz?
Lecz - czy płyta chroma tak już?
Lub on mara niema, głucha
I tylko przez te trzaski
Wciąż powtarza się i kręci
Machinalnie
Mechanicznie 
Jakby refren jaki:
"Tkwi poza tym
Tkwi poza tym
Tkwi poza tym"

Słuchaj, mówię, kończmy seans
Majak złudny
To dzień biały, to dzień biały
Od Wawelu nad Groblami, nad Groblami
Leci piórko przez miasteczko
Czy to nie od kapelusza? Nie od kapelusza
Słuchaj, mówię
On nie słucha
- Tkwi poza tym
- Tkwi poza tym
Jak tam teraz
Boli?
Tęsknisz?
Jesteś tam szczęśliwy?

Moje kochanie - Jan Jakub Kolski

Piotr Skrzynecki

Anna Szałapak
Moje kochanie

Jan Jakub Kolski

Mija miesiąc za miesiącem
mija miesiąc został Piotruś
poszły maje
nowy księżyc nowe słońce
żywa woda zdrowie daje

Moje kochanie takie zostanie
jak twoje dobre dłonie
moje kochanie nie umieranie
nie umieranie
przed światem całym ochronię

Lato ziemię w pył obraca
lato ziemię
przyjdzie jesień kark ochłodzi
idzie Piotra ciężka praca
dobra woda zdrowie rodzi

Moje kochanie takie zostanie...

Już jesienie deszczem biją
już jesienie
dobry Piotruś żywa woda
gdzieś na świecie ludzie żyją
Piotruś dobry Piotra szkoda...

Źródło życia - Ewa Lipska


Anna Szałapak - Źródło życia

Ewa Lipska

Było to kiedyś źródło życia
o czarodziejskiej mocy
co potrafiło świat odmienić
dzień wyczarować z nocy

kto się napił źródlanej wody
stawał się wiecznie młody
kto się przejrzał w źródlanej wodzie
śnił o rajskim ogrodzie
kto się napił źródlanej wody
stawał się wiecznie młody
kto się przejrzał w źródlanej wodzie
śnił o rajskim ogrodzie

ale ludzie wodę zniszczyli
i od nich szczęście się odwróciło
dziś płyną po nim martwe ryby
trujące słowa jak grzyby

zamienione w czarną kałużę
tylko starym ropuchom służy
ludzie sami źródło zniszczyli
i od szczęścia się odwrócili
zamienione w czarną kałużę
tylko starym ropuchom służy
ludzie sami źródło zniszczyli
i od szczęścia się odwrócili

odczarować rzeki i morza
odczarować jeziora
i niech płynie na niebie zorza
świecąca jak ta woda

odnajdywać rwące potoki
krople deszczu w podróży
płyną, płyną strome obłoki
jeziora dzikiej róży
odnajdywać rwące potoki
krople deszczu w podróży
płyną , płyną strome obłoki
jeziora dzikiej róży

Brzeg - Ewa Lipska


Anna Szałapak - Brzeg

Ewa Lipska

Kto ten zamek tak ogłuszył
że w umarłym stroju stoi.
Czyja młodość przestarzała
ściera czasem kurz z pokoi.
I wygląda smutno z okien
przymierzając różne twarze.
Czyje serce jeszcze bije
wolniuteńko w mdłym zegarze.

Żart okrutny. Nie poznaję
twego głosu chociaż krzyczysz.
I lat naszych popękanych
nie potrafię się doliczyć.
Żart okrutny. Nie wiem nawet
z jakich idę linii rąk.
Nie znam siebie. Ani ciebie.
Kto jest Stamtąd. Kto jest Stąd.

Żart okrutny. Moje imię
z imion wszystkich ktoś wywołał.
lata raz rzucone w wodę
zataczały wkoło koła.
Coraz większe. Coraz więcej.
Coraz częściej czas mój biegł.
Koła biegły coraz gęściej.
I wyraźniej ciemniał brzeg...

Mazełtoff - Agnieszka Osiecka


Anna Szałapak - Mazełtoff

Agnieszka Osiecka


Módlcie się, lubcie się
mężczyzno i kobieto.
Śmiejcie się, bawcie się
chłopcze i dziewczyno.

Mazełtoff, mazełtoff
za dobry świat,
za koniec świata złego
pijcie wino, pijcie słodkie wino.
Mazełtoff, mazełtoff.

Radosna boża ręka
wygładzi wasze grzechy
i utka wam baldachim
z najcudowniejszych róż.

Sprowadzi czułą czułość
w wasze młode łoże
i ześle pola jagodowych mórz.

Świetliste boże oko
spoczywa na obłoku,
ozłaca każdy kamyk
płowiejących plaż.

Dogląda małych snów
naszych świętych dzieci,
zapala księżyc i ucisza płacz.

Zapachną świeżym miodem
nowe prześcieradła,
i spadną  szpetne szpony
tamtych starych lat.

Ożywią się ręce
kochania nie uczone
a lęki nocne
w cukrowy spłyną świat.

Boris Shapiro












Koszulki Z.K. - Agnieszka Osiecka


Anna Szałapak - Koszulki Z.K.
Klementyna Umer - Szaleństwo Magdy

Agnieszka Osiecka


Koszulki ci białe uprałam,
służącej nie wołałam,
rączki moje mozoliłam,
do płócienka się tuliłam.

Bo jak mnie to strasznie bolało,
twa igła zbyt serdeczna.
Już dobrze, już dobrze, już dobrze,
nie ma już więcej spraw,
został mi się czarny staw.
Czarne oko na mnie,
czarne oko patrzy,
czarne oko mnie rozpatrzy.
Pani rybo - nie idź spać,
tam na górze będą grać,
tam na górze będą grać,
a my będziemy tańcować, tańcować.

Buciki ci zawsze czyściłam,
służącej nie nagliłam,
serce moje mozoliłam,
do poduszki się tuliłam.



Bo jak mnie to strasznie bolało,
twa igła niebezpieczna.
Już dobrze, już dobrze, już dobrze,
nie ma już tamtych traw,
został mi się czarny staw.
Czarne oko na mnie,
czarne oko patrzy,
czarne oko mnie rozpatrzy.
Pani rybo - nie idź spać,
tam na górze będą grać,
tam na górze będą grać,
a my będziemy tańcować, tańcować.
Bo jak mnie to strasznie bolało,
my będziemy tańcować, tańcować.

Obraz: Marta Orlowska