Ominęło znowu lato mnie
Ukradkiem jakoś tak
Sierpień w jeden dzień ledwo zaczął się
Już z kalendarza spadł
Nie starczyło nawet czasu mi
By choć pomyśleć raz
Czy się mogło coś naprawdę
W życiu mym ważnego stać
I co? I nic i nic
I znów ten świat, jaki był
Co dzień ten sam rudy wrzesień
Co go aż do bólu znam
Co dzień, co noc ten sam
Znów ten monotonny taniec chmur
I chłodny w sercu dreszcz
Za oknami tuż
Z Chełmońskiego znów obrazki pełne mgieł
Z lata nie zostało mi już nic
Najmniejszy nawet ślad
Powinienem chyba się przejmować tym
Spróbować raz...
Ella Fitzgerald - September Song
Edmund Fetting - Piosenka-wrzesień Andrzej Jarecki
Gdy byłem młodszy
Uganiałem się za wami
Ale wtedy umiałem czekać
Gdy dziewczyna dawała mi kosza
Potrząsając główką na "nie"
Pozwalałem naszej starej ziemi
Obrócić się parę razy
I polewałem ją łzami zamiast pereł
Ale płynął czas, czas mijał
I ona wracała
Wracała jak ziemia, jak czas
Tak mija dzień za dniem
Maj, lipiec i wrzesień
To jedno wiem
Już nadchodzi jesień
Jesienna pogoda
Spada z drzewa liść
Tak przegania mnie czas
Czekać znów czy iść
Wciąż ubywa dni
Przemijają sny
To wrzesień
To jesień
Znów minął jeden dzień
Dobry czy zły
Ten złoty cień
To byłaś ty...
Jan Kaczmarek, Aleksiej Bekietow
Babie lato - Бабье лето
Dojrzewa domorosłe wino,
już je pokątnie spija tato
i tylko patrzeć, lada chwila, babie lato, babie lato!...
Już resztki ciepła, senne, lepkie,
ochrypłe gdzieś chałturzą świerszcze,
jabłka są kwaśne, gruszki cierpkie,
to już jesień, to już jesień.
Za chwilą senna chwila cieknie,
to już wrzesień, to już wrzesień!
A było lato, przecież jeszcze
opalenizna ci nie zeszła,
tak artystycznie grały świerszcze,
że las od tego drgał na przestrzał!
Dni rozpalone, noce parne,
ćmy zlatujące się do światła,
jagody tak jak oczy czarne,
gdzieś na bezludnym końcu świata!
Stare piosenki na trzy chwyty,
schnące na ciele kąpielówy,
muchy, komary, parazyty,
węże, pijawy, jeże, mrówy!
Letni zwierzostan zwinął skrzydła,
śpią gady, ssaki i robaki,
babiego lata nić przebrzydła
i te przebiegłe pajęczaki!
Ubrali ludzie ciepłe dresy
i jeszcze pulowery na to,
bo tylko patrzeć, lada chwila
babie lato, babie lato!
Wnet rozpajęczy się, aż miło,
wątłe, wrześniowe babie lato.
Babie lato wiąże już
Z leśnym duktem leśny bluszcz
Na ścierniskach wiatr i dym w duecie złym
Jesień przyszła, gubi liście klon i buk
Mgłę poranną skrzydłem czarnym czesze kruk
Nam zasłuchanym w nasze sny
Zapatrzonym w pierwsze dni
Zakochanym w słowie "my"
Codziennie, niezmiennie
Nam obojętny jeszcze czas
Jeszcze płynie obok nas
Jeszcze nam nie zajrzał w twarz
Przedwieczorny, ciepły zmierzch
Zapadł cicho w miękki mech
Polną drogą z cieniem cień goni za dniem
Kroplą nocy czas się toczy, aż po świt
Księżyc w drodze, (?) w wodzie - więcej nic
Nam zasłuchanym w nasze sny
Zapatrzonym w pierwsze dni
Zakochanym w słowie "my"
Codziennie, niezmiennie
Nam obojętny jeszcze czas
Jeszcze płynie obok nas
Jeszcze nam nie zajrzał w twarz
Nieznajome jeszcze nam
Smutek trwania, radość zmian
Jeszcze ciszą wita nas znajomy las
Idzie jesień, gubi liście klon i buk
Mgłę poranną skrzydłem czarnym czesze kruk
Krystyna Konarska
Zanim do mnie napiszesz Janusz Kondratowicz, Zbigniew Zapert
Na Mazurach wiatr kołysze polne kwiaty Słońce kryje się w Bełdanach, na dnie śpi Srebrne włosy rozpuściło babie lato Wszystko chciałabym odnaleźć w listach twych Zanim do mnie napiszesz Wyjdź na przystań wieczorem I posłuchaj tej ciszy, która płynie jeziorem Zapamiętaj co mówią Piskiej Puszczy legendy Kogo woła cień nocy, poszum wiatru zaklęty Zanim słońce powróci, nim obudzi się świt Wiatr podpowie ci słowa, noc napisze ci list I dlatego pamiętaj, dobrze wsłuchaj się w ciszę Zanim spojrzysz w kalendarz Zanim do mnie napiszesz Idzie jesień kolorowa jak niedziela Może zgubi z podków szczęścia złote skry Gdy je znajdziesz napisz do mnie, będę czekać Nawet wtedy, gdy nadejdą chmurne dni I dlatego pamiętaj...
No tak, lato pachnące miętą powoli nas opuszcza. Skończą się wesołe deszczowe fokstroty, a zaczną jesienne słoty. Jak trafnie napisała Autorka jednego z moich ulubionychblogów„dlaczego nigdy nie jojczymy, że zima się kończy, że jesień się kończy, a nawet, że wiosna się kończy... a niech no tylko skończy się lato, to lament powszechny”. Na szczęście we Wspomnieniowie lato jeszcze potrwa i choć nie pójdę już na jagody, to nagrzyby jak najbardziej.
Andrzej Bogucki, Jerzy Połomski
A mnie jest szkoda lata Emanuel Schlechter
Moja żona mnie dzisiaj skrzyczała,
powiedziała, że mazgaj, że głupi,
że ze wstydu się za mnie rumieni,
kiedyż wreszcie zmądrzeję już raz.
A na śmiesznym tle sprawa powstała:
poprosiłem, poziomek niech kupi.
- Zdziecinniałeś - powiada - w jesieni?
- To już jesień? Jak leci ten czas!
I westchnąłem: no patrz, już po lecie,
po wakacjach,po słońcu, mój Boże!
Już się zacznie szaruga na świecie,
no, jasnych spodni już chyba nie włożę.
Pewnie deszcze się zaczną i słota, na to ona, przepraszam, idiota!
Uśmiechnąłem się, mów sobie zdrowo,
ty wiesz swoje, a ja swoje wiem.
Bo mnie jest szkoda lata
i letnich złotych wspomnień,
Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal.
Za oknem szaro, smutno,
a jeszcze przed miesiącem
Pogoda, zieleń, słońce, naprawdę żal.
To tak jak gdyby ktoś najdroższy nagle odszedł
I zabrał radość, uśmiech, a zostawił łzy.
Bo mnie jest szkoda lata i ludzi żal, i nieba,
Po którym płyną smutne jesienne mgły.
Człowiek pensję ma bardziej niż marną:
tysiąc złotych miesięcznie - niewiele.
Ale w lecie, tych tysiąc, to suma!
Można za nią jak król jakiś żyć.
Słońce grzeje, opala za darmo,
Wisłę gratis masz w każdą niedzielę,
Ptaki dają bezpłatne koncerty,
nawet nie chce się jeść ani pić.
Jesień, owszem, jest piękna, bogata,
bardzo urozmaicona i pełna kolorów.
Ale gdzie, gdzie jesieni do lata,
do lipcowych, sierpniowych wieczorów!
Już niedługo i zima przyleci,
pełna śniegu, zawiei, zamieci.
A mnie w głowie poziomki i głupstwa,
jakiś koncert i Wisła, i las.
Miły zbudź się to ja, to ja witam cię
Pogodnie, radośnie, jak dzień, słoneczny dzień
Choćbyś piękne miał sny, porzuć je, szkoda chwil
Ulotnych, błękitnych, spójrz tam
Żagle nad wodą już mkną, chwytając wiatr
Słońce nad lasem ogromne
Chciałabym z tobą na zawsze pozostać
Marzenie, marzenie, niemądre
Mija szybko ten dzień, już zmierzch wita nas
Ostatni nasz wspólny, już czas pożegnań czas
Wrócę znowu za rok, poczekasz lub nie
Lecz zanim odejdę, spójrz tam
Wodę pomarszczył już wiatr, wieczorny wiatr
Noc mruga gwiazdom nad lasem
Dziś ci się przyśnię, więc znów będziesz ze mną
Dobranoc, dobranoc, tymczasem
Niespodziewany koniec lata
od ust mi odjął wiśnie…
Czy jeszcze w ustach smak ich ma pan?
Czy ja się panu przyśnię?
Czy nam się przyśni jeszcze to
za wcześnie zgasłe lato?
Czy nawet w snach nie będzie go
i zniknie lata fantom już?
Ach, więc to tak…
ach, więc to tak…
Znienacka, cicho, raptem
przeleciał ptak
i to był znak,
że czas się żegnać z latem.
Niespodziewany koniec lata
wytrącił z rąk mi wiosło.
Już nie popłynę nigdzie, a tam
podobno palmy rosną…
Zapewne też tak marzył pan,
wyglądał, gdzie ta wyspa –
lecz do niej już nie płynąć nam,
bo rzeka nasza wyschła już.
Ach, więc to tak –
ach, więc to tak –
znienacka, cicho, raptem
przeleciał sęp
i to był wstęp
do pożegnania z latem.
Niespodziewany koniec lata
spod stóp mi zabrał łąkę…
I już po trawie, i po kwiatach,
i trzeba znieść rozłąkę.
Ten lata kres za lata próg
wyjść kazał również tobie –
by wspólny los dwu naszych dróg
osobno kresu dobiegł.
I panu grunt spod samych nóg
kres lata wyrwał rączy –
i wspólny los dwu naszych dróg
osobno nam się kończy już.
Zdzisław Sośnicka Żegnaj lato na rok Bogdan Olewicz
Do trawy na łąkach w zaloty idzie wrzos
A muchy po kątach coraz częściej śpią
Z tych znaków wokoło wywróży każdy sam
Że wracać do domu czas - lato, żegnaj nam
Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą
Czekamy wszyscy tu, pamiętaj, żeby wrócić znów
Żegnaj, lato na rok, stoi jesień za mgłą
Czekamy wszyscy tu, pamiętaj nas i wracaj znów
Choć w morzu i w rzece jeszcze kąpią się
To słońce po niebie co dzień skraca bieg
Znów jabłka na targu są tak tanie jak barszcz
Korzystaj z ostatnich chwil, konfitury smaż
Żegnaj lato na rok...
Patrz, dzieci do szkoły kasztanów niosą kosz
A w parku powoli czerwień przejdzie w brąz
Nim z deszczu na szybę gdzieś poleci kilka łez
Na oścież otworzy drzwi Klub Opuszczonych Serc...