Aj waj Ameryka - Andrzej Brzeski


Aj waj Ameryka

Andrzej Brzeski


Bierzta wszystkie japiszony
Komórkowe telefony
Whaczy w krawat spinkę
Bo jest gwiazdka w firmie
Sekretarki odlotowe i choinki plastikowe
Niech Warszawa wie kto tu świętuje

Aj waj Ameryka
Wszyscy jedzą dziś indyka
Czapki papierowe wkładają na głowę
Aj waj Los Angeles
W Polsce złoty jest interes
Kto u nas pracuje w święta nie głoduje

W kopertówce renta w spadku
Odpisana od podatku
No i po Fordziku dla pracoholików
Wasza bieda, wasze święta
A nasz kredyt i panienka
Bo już nam wolno tak jak przed wojną

Aj waj Ameryka...

Nawet twórcę czy artystę
My umiemy wykorzystać
Byle był ubrany w jeansy z Alabamy
Jak pośpiewać chce kolędy
Musi wstawić nasze zęby
I rozbije bank jak Sinatra Frank

Aj waj Ameryka...

Karoshi - Andrzej Brzeski


Karoshi

Andrzej Brzeski


Kowalski kurzył faje i kurzy sobie dalej
Maliniak pił brzozową i kupił ekstra wóz
A Zosia harowała, pieniążki zarabiała
Aż poszła do szpitala i nie pracuje już

Karoshi, karoshi, to się w Japonii nosi
Lecz do nas się przenosi ten japoński hit
Karoshi to znaczy z nadmiaru umrzeć pracy
Starają się rodacy mieć do karoshi dryg

Pan Jerzyk z gracką miną przechyla tanie wino
A Grześ amfetaminę codziennie ćpa jak ćpał
Zaś Jaś pracował w spółce i leż na Wólce
Bo rozpieszczonej córce mieszkanie kupić chciał

Karoshi, karoshi...

Poczciwy alkoholik już dawno wypadł z roli
Mknie palacz gdzieś na taras pogodnie peta ssać
A taki pracoholik nie kurzy i nie goli
Bo ekspresowo woli w kalendarz kopa dać

Karoshi, karoshi...

W celi - Andrzej Brzeski


W celi

Andrzej Brzeski


Na pryczy leżę dziś, w żarówkę patrzę gołą
I w celi swojej główną rolę gram
Choć klawisz przyniósł gryps i telewizor kolor
Ja tęsknię za tym miejscem, które znam

Na Freta jest meta, gdzie moja kobieta
Świeżą gorzałę już sprzedaje tyle lat
Choć nocne są sklepy do mojej kobiety
Przychodzą gliny, skiny i Pruszkowa kwiat

Na mecie o świcie prawdziwe jest życie
Nielukrowane jak w tym całym Hollywood
Wędzona słonina i wino na klina
Gdy życie gniecie o swej mecie marzę znów

Na pryczy leżę sam, to moja Europa
A w telewizji leci jakiś film
Choćby Stallone tam serwował komuś kopa
Ja w inne miejsce ruszyłbym jak w dym

Na Freta jest meta...

Leniwie pełznie czas, jak mucha po podłodze
A ja odsiadki nudnej liczę dni
Ach, żeby jeszcze raz do mety swojej dobiec
Gdzie kolorowe zostawiłem sny

Na Freta jest meta...

W Europie - Andrzej Brzeski


W Europie

Andrzej Brzeski


Tu tak rojno, tu tak gwarno
Bar za barem, bank za bankiem
I hotele rosną w krąg ze szkła
Jeśli nawet ktoś nas skopie
Tośmy chłopie w Europie
Jeśli nawet zgrzyta coś, to gra

Gospodarka coraz wyżej
Zda się żeśmy już Paryżem
Więc krzyczymy głośno - liberté!
I przez głowę nam nie przejdzie
Że to pośród nocy ciemnej
Tylko sen nam jakiś roi się

Bo pod Uralem mruży oczy Wschód
Wśród Salskich Stepów
Rzewnie dzwoni bałałajka
A nad Bajkałem ryś wytęża słuch
Pod kołdrą śniegu
Przyczajona drzemie tajga

Otuleni w marzeń mufkę
Szykujemy się na trufle
W jednej z setek eleganckich knajp
Bo choć dzisiaj jeszcze marnie
Jutro wreszcie potencjalnie
Na nas czeka cały ten high life

Chińskie tanga, włoskie trunki
Szwedzkie meble, podarunki
I ten brylant, co w mankiecie lśni
Aż się zdaje niemożliwe
By ten kolor nam posiwiał
A to wszystko tylko nam się śni

Bo pod Uralem...

Od Makowa aż do Kolska
Tacyśmy śródziemnomorscy
W Akropolu zapatrzeni szczyt
Od koszuli aż do spodni
My od dziecka prozachodni
Z mlekiem matki ssaliśmy ten sznyt

Od wojennych paczek UNRRY
Gdy ojcowie biegli dumni
W battledressu rękaw kryjąc łzę
Jak dziewczyny przy nadziei
Całkiem żeśmy zapomnieli
Zapomnieliśmy kompletnie, że

Że pod Uralem...

Jestem niewyspany - Andrzej Brzeski


Jestem niewyspany

Andrzej Brzeski


Nowy rok to dzień na straty
Chociaż to nie jego wina
Szukam wtedy w starych gratach
Przytulanek mego syna
Jest tam miś imieniem Emil
I jeż z miękkiego futra
Biorę koc i już mnie nie ma
Aż do jutra

Bo jestem niewyspany, niewyspany
Pół roku bym ja spał i spał
Winienem mieć ambitne, mądre plany
Jak zbudzę się, to będę miał
Bo jestem niewyspany, niewyspany
W Disneya bym się schował świat
Słoneczny, kolorowy, puszysty i pluszowy
Tam byłoby mi dobrze tak

Nowy rok to dzień stracony
Sami dobrze o tym wiecie
Na fotelu drzemie żona
Pod fotelem drzemie dziecię
Jeśli znalazłbym buldoga
To go przyjmę na kanapę
Niech mi buldog mrucząc błogo
W ucho chrapie

Bo jestem niewyspany….

Nowy rok to krótka pauza
Mała przerwa w życiorysie
Do poduszki jakiś Balzac
A wokoło słodka cisza
Tylko radio niby świerszczyk
Cicho szemrze mi nad głową
Dopuszczone do tej drzemki
Warunkowo

Bo jestem niewyspany….

Trochę optymizmu - Andrzej Brzeski


Trochę optymizmu

Andrzej Brzeski
  👉👉👉


Napadła sąsiada żulików gromada
Bo w centrum po ósmej się kręcił
Jak dziecko wciąż bzdurzy, że żyje na luzie
Lecz dziś on by chciał żyć w zamknięciu
A pan prokurator wypuścił maniaka
Choć maniak podpalał już lont
W komendzie tłumaczył, że nudził się w pracy
Ach prysnąć, odjechać by stąd

Wyjechać do Nowej Zelandii
Bo każdy swe miejsce tam zna
Jest piekarz w piekarni
A owczarz w owczarni
I wszystko się kręci jak trza
Wyjechać do Nowej Zelandii
I tylko na rozruch mieć szmal
Tam stu nie ma partii i ludzie normalni
Niczego nie będzie mi żal

Gdy chcę dziś poszaleć w wytwornym lokalu
Sprawdzają mi krawat pod szyją
Lecz zanim tam wejdę, to pytam uprzejmie
Przepraszam, czy tutaj też biją  ❓❓❓
Bo nie ma już skrawka betonu ni piasku
Gdzie mógłbym się poczuć okej
Szanowny pilocie w Pan Am-ie lub LOT-cie
Na pokład ty zabrać mnie chciej

Wyjechać do Nowej Zelandii...

Dziś drwią politycy, że niedźwiedź znów ryczy
Gdy leją go u nas po łapach
A niedźwiedź handlowiec, choć bidny tyż człowiek
I sił on ma sporo na zapas
Gdy jutro pobiją chłopaków z Marines
Dopiero się ktoś tam obudzi
I stwierdzi w raporcie, że u nas dla sportu
I pianę się bije i ludzi

Wyjechać do Nowej Zelandii...

O starych kumplach - Andrzej Brzeski


O starych kumplach

Andrzej Brzeski


Nie myślcie sobie panie, panowie
Że to jest ładne, co się świeci i jest nowe
Tę prawdę poznał już każdy dzieciak
Co wypił pepsi i na Marsa nie poleciał
Więc mój przechodniu przyspieszony zwolnij krok
Bo chcę ci życzyć na ten raczkujący rok

Starego kumpla, który zawsze cię zrozumie
Starego drzewa, co pod twoim rośnie domem
Starego wiersza, który wciąż na pamięć umiesz
Starej ulicy, co choć szara to znajoma
I starej żony, która obiad ci upichci
Wiernego psa, co oczy ma ufności pełne
Bo z wszystkich rzeczy, co się w nowym roku przyśnią
Najmocniej grzeją te sprawdzone i niezmienne

Po obcych piętrach głupio się pętasz
Z kieszeni wypadł dawny życia elementarz
Nikt nie odróżnia piekła od raju
I nawet ci co odlatują to spadają
Więc mój przechodniu nim cię porwie fala zła
Ja w nowym roku życzę ci każdego dnia

Starego kumpla...

Kiedy nad nowym w zachwycie piejesz
Pomyśl, że nowe też się kiedyś zestarzeje
Lecz choćbyś ugrzązł po szyję w błocie
Będziesz się wspinał na sam czubek po łakocie
Gdy po wspinaczce mój przechodniu lecisz z nóg
To ja ci życzę byś się zawsze chwycić mógł

Starego kumpla...

Oszołomy - Inkwizycja - Andrzej Brzeski


Oszołomy - Inkwizycja

Andrzej Brzeski


Już zdawało się, że spokój
Że kultura, Europa
Że do przodu, to się zmienia
Wolność wiary i sumienia
Lecz już zęby swe wyszczerza
Facet świętszy od papieża
A tuż za nim czeka grono
Jeszcze świętszych oszołomów

Gdzie ja jestem, gdzie mój płaszcz, co mnie czeka
Gdy powróci mroczny czas średniowiecza
Przyjdzie w ciemny prysnąć las
Gdzie ja jestem, gdzie mój płaszcz
Rozum z głowy zwiał jak gaz, gdzie jest lekarz

Co to będzie, co się stanie
Gdy powstanie z kropidłami
Zamiast wojska i policji
Cała armia inkwizycji
Potem zrobi z klocków lego
Przystojnego McCarthy’ego
A gdy wyjdzie na ulice
Będzie palić czarownice

Gdzie ja jestem...

Kiedy weźmie nas pod młotek
Zmasowany klan dewotek
Nie odróżni nikt po nosku
Patriotów od świętoszków
Do ciemnego czas iść kąta
Gdyby nie niteczka wątła
Że w tym niebie sprawiedliwym
Też nie lubią nadgorliwych

Gdzie ja jestem...

Czemuśta się nie wyszumieli - Andrzej Brzeski


Czemuśta się nie wyszumieli

Andrzej Brzeski


Trzeba było tańczyć, gdy był czas
Bo teraz wątroba już nie ta i głowa
Trzeba było pod kopułą gwiazd
Źródlaną pić wodę i świata urodę
Lecz trzeba było robić i zarobić, gdzie się tylko da
Żeby ta forsa, forsa, forsa, forsa szła

Czemuśta się nie wybawili
Kiedy orkiestra grała jazz
Tylkośta w kącie wódę pili
Z zabawników żeśta drwili
No i dziś wam łyso jest
Czemuśta się nie wyszumieli
Nie wykochali w parną noc
A kiedyśta już skapcanieli
To wam chce się karuzeli
Karnawału, gdy już post

Trzeba było wyśmiać się do łez
Bo dzisiaj przepona sterana jak żona
Trzeba było sobie tłusto zjeść
Bo teraz woreczek narzeka i piecze
Lecz trzeba było wkuwać i zasuwać ile tylko sił
Żeby ten smalec, smalec, samlec, smalec był

Czemuśta...

Trzeba było dni jak wiśnie rwać
Rozgryzać nim zwiały do tych, co je brali
Póki się nie trzeba było bać
O sejfy, papierki, o nerwy, o nerki
Lecz trzeba było z dołków przejść na stołki, po drabinie leźć
Żeby to wszystko, wszystko, wszystko, wszystko mieć

Czemuśta...

Jesień 97 - Andrzej Brzeski


Jesień 97

Andrzej Brzeski


To już jesień
Więc na zwolnionych bądź obrotach
Nie pospieszaj
I więdnij miękko jak Gołota
A na wieszak
Kapelusz powieś przemoczony
Popatrz już pożółkły klony
Nawet Marian jest zmęczony

Bo już jesień
Swój kasztanowy marszczy nosek
Niby piesek
Całkiem przydrożny jak z Miłosza
Więc nie mieszaj
Gdy do pasjansa czeka talia
Niech się z partią łączy partia
I sepleni znów Jan Maria

Choć ta jesień
Na wszystkich piętrach zrobi czystkę
A pan Wiesiek
Zaciśnie pięści, choć ministrant
Przejdź się pieszo
Po jakimś lesie kolorowym
Rdzawożółtym i brązowym
Wcale nie styropianowym

Niech ta jesień
Cokolwiek jeszcze będzie warta
Nad karesy
Męskie, unijno-solidarne
Niech pocieszy
Gdy noc się wciśnie w ramy dnia
Jesień ta

Obraz: Herman Pekel

Program minimum - Andrzej Brzeski


Program minimum

Andrzej Brzeski


Miał być wielki szus, a wyszedł skok przez płot
Choć czerwony wóz w dal wywiózł sierp i młot
Miał być szach i mat, bombowy szlem i gem
Został stary łach i proszki dwa na sen

Program minimum, minimum program
Żarełko, mydełko i spanko
Taniutkie wino, ciuszek niemodny
Tej samej żony kolanko
Minimum program, program minimum
Grochówka, parówka i dziennik
Znów jak jelenie tkwimy w malinach
Od czubka nosa po pięty

Z lekka owiał nas europejski sznyt
Godot też miał wpaść, lecz go nie widział nikt
Nie dał złota Bush, brylantów Mitterrand
A za miedzą już zakręcił sąsiad kran

Program minimum...

Brachu nie martw się, lecz filozofię zmień
Mało było – źle, od jutra będzie mniej
Lepiej w zaspę wskocz jak borsuk, miś lub jeż
A jak wyjdziesz, to co czeka, sam już wiesz

Program minimum...

Wszystko ma cenę - Andrzej Brzeski


Wszystko ma cenę

Andrzej Brzeski


Mówisz, że jesteś taki twardy i stalowy
Że niezniszczalny masz kręgosłup ideowy
Że zawsze działasz bezinteresownie
Odkąd nosisz długie spodnie
Jak naucza kodeks honorowy
I wszystko proste jest jak pieśń – dobra nasza
Dopóki gdzieś nie zaszeleści większa kasa

Wszystko ma cenę, niestety
Każde najmniejsze marzenie
I nawet drogie kobiety
W jakiejś tam mieszczą się cenie
Słowa zużyte i nowe
Z pozoru całkiem zbyteczne
I każda myśl w twojej głowie
Ma cenę, akcyzę i metkę

Miłość, jak wiosna, uskrzydlona do potęgi
I czarna rozpacz niezmierzona w swojej czerni
I każda sprawa nie do rozwikłania
Gorycz sławy, ból rozstania
To co na powierzchni i co w głębi
Docent gra w klasy, a minister pisze wiersze
Gdy perspektywy jakiejś kasy widzi szersze

Bo wszystko ma cenę, niestety...

Nauczał Władek, a po Władku władców tyle
Że nie wypada nigdy pytać się za ile
I ci, co jeszcze Władka pamiętają
Ceny swojej wciąż nie znają
Ciesząc się, że starcza im na bilet
A gdy im płacą nowiutkimi złotówkami
Pytają, za co i wzruszają ramionami

Wszystko ma cenę, niestety...

Wysoki urząd - Andrzej Brzeski


Wysoki urząd

Andrzej Brzeski


Gdy wysoki sprawuje ktoś urząd
Musi ładne mieć oczy i buzię
Może nawet intencje mieć mętne
Byle buzię swą golił codziennie
Nawet Bolek, choć enkawudzista
Nosił krawat i buty miał czyste
Gdy na czoło opadał mu lok
Wszystkie panie wzdychały co krok

On tak łaskawie z góry zerka
I dobrotliwy uśmiech ma
Małemu dziecku da cukierka
Pogłaszcze kotka albo psa
On ponoć sam mieszkanie sprząta
Na imieniny piecze keks
A czy jest taki jak wygląda
To drugorzędna rzecz – tak jest
To drugorzędna rzecz

Po tym wolku to nastał gość łysy
Lecz choć łysy u pań on miał bisy
W tym przypadku kompletny brak włosów
Równoważył seksowny timbre głosu
Potem nastał jeżozwierz wspaniały
Garnitury on nosił na miarę
Gdy ojcowski roztaczał swój wdzięk
Z damskich piersi dobywał się jęk

On tak łaskawie z góry zerka...

Znów kolejne wybory za nami
Ładni chłopcy z brzydszymi wygrali
A ci brzydcy niech jedzą otręby
Bo za mało błyszczały im zęby
Życie gniecie jak fotel dentysty
Grunt, że premier ma wdzięk osobisty
Na nic wszystkie pretensje i gniew
Bo znów damski dobiega nas szept

On tak łaskawie z góry zerka...