Czemu smutno ci, bracie po piórze - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Отчего ты печален, художник...
Czemu smutno ci, bracie po piórze

Józef Waczków

Czemu smutno ci, bracie po piórze,
pędzlu, dłucie? —
W jakim to szale,
w jakiej oślepiającej cię burzy
roztrwoniłeś swój dumny talent?

I na jakim zakręcie swej drogi
przeszastałeś ostatek grosików?
Chciałeś trafić między proroki,
a trafiłeś do grona dłużników.

Jak nadziei minionej pamięć
i jak echo tamtych dni świetlanych,
dziarsko w Moskwie kroczysz ulicami,
wciąż obnosząc profil nieskalany.

Cichcem jednak ścierasz łzy rozpaczy
i zapłacić będziesz musiał suto,
żeś w swych palcach żałośnie wypaczył
własne pióro, instrument i dłuto.

Dawna śpiewka żołnierska - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Старинная солдатская песня
Stara śpiewka żołnierska

Andrzej Mandalian

Odtańczyły konie, odłomotał krok,
Z pieśnią nikt już nie wyruszy w szranki,
Kule nam manierki wytrąciły z rąk,
Martwe leżą nasze markietanki.

Mało nas, zbyt wielu wykosiła śmierć,
A i wróg coś z rzadka w polu staje,
A kto żyw - ten zda się na frontowy szmelc,
A kto nie - niech prosi się do raju...

Nieposłuszne palce wciąż na spustach tkwią,
A już dusze loty śnią podniebne,
Darmo rzecz na ziemi spisujemy krwią,
Nasze listy nie są jej potrzebne.

Wieczny odpoczynek... Życie ciąg ma swój,
Nowe się objawią bohatery,
Nowe żołnierzyki - chłopcy, szary strój -
Na braterskie stawią się kwatery.

Wieczny odpoczynek racz im dać śród pól...
Długi przyjdzie spłacać im w dwójnasób,
Wszystko się powtórzy: miłość, krew i ból,
A na pokój już zabraknie czasu.

Piosenka o malarzu Pirosmanim - Bułat Okudżawa

Przeglądając mój ulubiony tomik z wierszami Bułata Okudżawy natknęłam się na nieznaną mi wcześniej piosenkę "Pirosmani" i dzięki niej odkryłam świat Niko Pirosmaniego, gruzińskiego prymitywisty. Potem przeczytałam, że piosenka Ałly Pugaczowej "Milion purpurowych róż" jest także o Pirosmanim. Słuchanie piosenek jest kształcące!!!!

Witold Dąbrowski

Więc cóż się dzieje z nami,
gdy się nam przyśnią sny?
Wychodzi Pirosmani
z bielonej ściany, z mgły,

w powszednie schodzi sprawy
z kiepsko skleconych ram,
żeby za łyżkę strawy
swój obraz sprzedać nam.

Nieufne ma spojrzenie,
niepewnie patrzy w krąg,
lecz syte są jelenie
z zielonych jego łąk,

nadobna Małgorzatka
tkwi wśród zielonych drżeń,
pierś obnażona, gładka,
pieprzyka na niej cień.

A cały świat ucztuje,
świętuje, śpiewa świat,
a on ten świat maluje,
jest Małgorzatce rad.

On życie kochał przecie
żarliwie, bez dwóch zdań...
Lecz nigdzie na tym świecie
nie było chleba dlań.



Что происходит с нами,
когда мы смотрим сны?
Художник Пиросмани
выходит из стены,
из рамок примитивных,
из всякой суеты
и продает картины
за порцию еды.

Худы его колени
и насторожен взгляд,
но сытые олени
с картин его глядят,
красотка Маргарита
в траве густой лежит,
а грудь ее открыта --
там родинка дрожит.

И вся земля ликует,
пирует и поет,
и он ее рисует
и Маргариту ждет.
Он жизнь любил не скупо,
как видно по всему...
Но не хватило супа
на всей земле ему.










O, sześćdziesiątych lat Warszawy - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Шестидесятники Варшавы

Andrzej Mandalian
O, sześćdziesiątych lat Warszawy...

O, sześćdziesiątych lat Warszawy,
Warszawskiej wiosny chmurne dzieci,
Nie dla pieniędzy ani sławy —
Z rozpaczy wznieśliście swój sprzeciw.

Wasz gniew nie zrodził się znienacka;
Nie dbały, zła czy dobra pora,
Nabrzmiały buntem pomruk Jacka
I drżący z bólu wiersz Wiktora.

Rwały się tony w wirze dziejów,
Lecz nuta trwała, wciąż ta sama,
Snuł rytm Witolda nić nadziei
I protest bił ze słów Adama.

Ważyły się na wagach losy.
Jak was łamano! Ileż trudu!
Lecz tak się rozdzwoniły głosy,
Że były zapowiedzią cudu!

Warszawskiej wiosny gniewne dzieci,
Czy wielu było was, czy mało —
Jak mur stanęliście naprzeciw
Potędze zła. Pieśń uszła cało!

Mówi pan Olbrychski - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Мнение пана Ольбрыхского

Witold Woroszylski
Mówi pan Olbrychski

„Nie język tu zawinił — tłumaczy pan Olbrychski —
w nim wszystko zmieści się, pojemne ma granice:
mowa straganów, jej obierki i ogryzki,
sztubacki żart i wiecznych ksiąg stronice.

Po groszu dokładają profesje, stany, kasty...
Czy Moskwa, czy Warszawa — cóż warte są wyrzuty?
Nie język winowajcą — lecz stary duch lokajski —
moskiewski czy sarmacki — co przeżarł mózg zatruty.

Kiedy wrogości płomień fatalny rozgorzeje
i krwią nabiegnie oko, i mściwe grzmi orędzie,
cóż ma do tego język, co ludzkie zawarł dzieje,
i miłość, i nadzieję, co było i co będzie?"

Daniel Olbrychski
Fot. Zofia Nasierowska

I cóż mi po padole marnym - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
В земные страсти вовлеченный...

Andrzej Mandalian
I cóż mi po padole marnym

I cóż mi po padole marnym,
Gdy jutro zadrży otchłań nieba.
Wychynie z mroków anioł czarny
Wołając, że zbawienia nie ma!

Lecz brnąc tuż za nim stromą granią,
Nieśmiało, piękny jak w pradziejach,
Nowiny Dobrej biały anioł
Zdoła nam szepnąć: jest nadzieja

Obraz: Elvira Amrhein

Bułat Okudżawa - Koncerty

Koncerty, spektakle i płyty


Mój ulubiony koncert!
Gala Piosenki Aktorskiej
Wrocław 1-2.03.1991


Kiedyś miałam nagranie na kasecie VHS. Potem pozbyłam się magnetowidu i oddałam wszystkie nagrania, a szkoda, bo teraz sobie można wszystko "zrekonstruować". W każdym razie szukałam tego koncertu cała lata, aż wreszcie znalazłam, u pewnego Rosjanina. Ścieżka dźwiękowa tutaj. Druga część koncertu, z udziałem samego Mistrza, zarejestrowana jest na płycie "Życzenia dla przyjaciół".


Ballady Bułata Okudżawy - 1970


Nowyje piesni - Новые песни - 1986


Autorski wieczór 1993


Koncert amerykański - 1998

Bułat Okudżawa po polsku - 2000

Stulecie - krótkie - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Мгновенно слово. Короток век...
Stulecie - krótkie...

Józef Waczków

Stulecie — krótkie. Słowo — znikome.
Co dla człowieka może być domem?
Jak ma i kiedy, i w jakiej głuszy
Rozkwitnąć różą krzew jego duszy?

Jakiż potrzebny zmysł człowiekowi,
By mógł na Ziemi się zadomowić.
Przemilczeć swoje, swoje powiedzieć
I przeistoczyć złość w miłosierdzie?

I jak mu się trafia na targowisku
Zbyt tanich mordobić, zbyt drogich uścisków,
W tym huku ognia i w pochlebstw dymie
Wybrać dla siebie miłość jedynie?...

Drasną go śrutem, krwią spłynie ciało:
A masz! Miłości mu się zachciało!
W raju znienacka zdzielą go pałą:
A masz! Miłości mu się zachciało!

A wciąż mu się trafia na targowisku
Zbyt tanich mordobić, zbyt drogich uścisków,
W tej palbie, w tym tańcu i w pochlebstw dymie
Wybrać dla siebie miłość jedynie!

Imperium Rzymskie - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Римская империя времени упадка...
Imperium Rzymskie

Andrzej Mandalian

Gdzieś w Imperium Rzymskim, w czasach jego zmierzchu
Wszystko miało dawny sznyt — i wewnątrz i z wierzchu:
Cesarz stał na szczycie, A kadra u podstaw,
Pełnia szczęścia, żadnych aspołecznych postaw.

Życzliwi powiedzą: „A skądże ta kadra? Antyczny ma być Rzym,
Przez ten anachronizm niewczesny piosenka kuleje"...
Być może, być może, być może to rys nieantyczny, Bóg z nim!
Być może nie znały go dzieje...
Nie ziębi mnie to ani grzeje.

Dziatwie imperialnej śniło się o zmierzchu
Wciąż to samo: gdzieś tam,
Ktoś tam przed nią pierzcha —
Czy to sunie lawą, czy też tkwi w okopach,
Czy to hen, w Kabulu, czy to tuż, w Europach.

Życzliwi powiedzą: „A skąd te okopy? Antyczny ma być Rzym,
Przez ten anachronizm niezdarny piosenka kuleje"...
Być może, być może, być może to rys nieantyczny, Bóg z nim!
Być może nie znały go dzieje...
Nie ziębi mnie to ani grzeje.

Mężom imperialnym ckniło się o zmierzchu:
Żarcie pieskie, ale za to
Mogli chlać bez przeszkód,
Golnąć sobie w kacu żaden nie omieszkał,
Widać nie kojarzył, że coś mu się zmierzcha.

Życzliwi powiedzą: „A cóż to z tym kacem? Antyczny ma być Rzym,
Przez ten anachronizm niesmaczny piosenka kuleje"...
Być może, być może, być może to rys nieantyczny, Bóg z nim!
Być może nie znały go dzieje...
Nie ziębi mnie to ani grzeje.

Damom imperialnym w smutnej dobie zmierzchu —
Tym się powodziło!
Raz im szło, raz nie szło,
Ale wszystkie drogi stały w krąg otworem:
Chcesz — szoruj do pracy, a nie chcesz — na forum!

Życzliwi powiedzą: „Ach, Forum! Toż Forum antycznym czyni Rzym!
Wystarczy pół słówka, a całość już budzi nadzieje"...
Być może, być może, antyczny to rys, lecz nie cieszę się nim,
Być może i znały go dzieje...
Lecz koncept, mój koncept kuleje.

Siostrzyczko droga - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Сестра моя прекрасная, Натела...
Siostrzyczko droga...

Jerzy Czech

Siostrzyczko droga, śliczna ma Nateło,
Tyś młoda wciąż, choć tyle lat minęło -
Wciąż twoje oczy płoną tak żarliwie...
Rodzimą mowę weź i bochen chleba,
Weź te obłoki, i ten błękit nieba,
I między nas sześcioro podziel sprawiedliwie.

Testament tu zmarłego masz poety,
Co nie dokończył pieśni swej niestety...
Przed nami, siostro, jeszcze dni niemało!
Próżne są trudy zawistników grona,
Zobaczysz w końcu swego Gałaktiona,
Po prostu coś go w drodze zatrzymało.

A jego słowa w morzu słów zbytecznych,
Bezpiecznych wprawdzie, lecz nie długowiecznych,
Są niby wyspy pośród wód bezmiaru...
Śpieszy się dłoń, nim burza ją zaskoczy
I łza po chwili przesłoniła oczy:
Poeci płaczą, a więc żyje naród.

Pewnego dnia pięknego - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
По прихоти судьбы...
Pewnego dnia pięknego...

Józef Waczków

Pewnego dnia pięknego kaprys losu zdarzył,
że nagle doświadczyłem przezierczej jasności.
I napisałem powieść „Przygody kuglarzy",
za co mi wdzięczni byli czarodzieje prości.

Oto przy świętym ogniu siedzą teraz wkoło,
smutny szczep zapomniany przez ludzi i Boga.
Jakiż dym gorzkich zadum owiewa im czoło,
i jakiż naszeptuje im wyrok epoka!...

Siedzą przy świętym ogniu pod niską powałą.
Rozprawiono się z ich językiem, z manierami.
Ich wiersze, których szafę uskładano całą,
są wieczne, bo je ludzie wykuli na pamięć.

Jakaż niezbita racja jest w ich strofach czasem,
choć w ogień je rzucała nienawiść zapiekła...
Siedząc tu w kręgu z jakimż na wargach grymasem
wysłuchują okrzyków dochodzących z piekła!

Dopóki śladów po nich epoka nie zmyła
i kłamstwo w nos losowi jeszcze się nie śmieje,
poświęciłem im powieść, lecz w istocie — miła —
życie moje i twoje wpisałem w ich dzieje.

Pewnego dnia pięknego, gdy los mnie obdarzył
twórczą weną, wieńczącą mnie najokazalej,
mógłbym przecie napisać, gdybym o tym marzył,
„Przygody pacykarzy", „Przygody kucharzy",
lecz ci kuglarze bliżsi mi się okazali.

Reminiscencje arbackie - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Арбатское вдохновение, или воспоминания о детстве
Reminiscencje arbackie, czyli rozpamiętywanie dzieciństwa

Andrzej Mandalian

Powiem raz jeszcze nie gardząc powtórką:
Arbackie matkowało mi podwórko,
Bo miałem je na złe i dobre chwile.
Pomiędzy złem i dobrem w swych wędrówkach.
A że ubieram to w ozdobne słówka. T
o przez sentyment. Nic innego. Tyle.

Na tle świeżego prania — wszystko w drzazgach.
Żałosne szczątki rodzinnego gniazda,
W drzwi wparty bark dozorcy-Tatarzyna...
Skądś, od kremlowskich wież, możajską szosą,
Nad zgasłą fajką wąs pożółkły strosząc,
Mój krajan sunie czarną limuzyną.

Chyba przepity, nieobecny duchem,
Dziobaty, przysadzisty i przy kości,
A żywioł jego — w cwał i w łeb obuchem!...
Jatki historii zderzonej z przyszłością!
Tu krwi upuścić, a tam puścić z dymem...
Gdzież tu, u licha, miejsce na sentyment,
Zapytasz mnie, nie tając wątpliwości.

Cóż powiem? Przecie dopierom się wykluł,
I los mój toczy się koleją zwykłą,
I życie mierzę podwórzową miarką.
A do wojenki szmat czasu — wciąż zwleka...
Śmierć? Nie do wiary! Śmierć jest tak daleka.
(Dziś we mnie już nie znajdzie niedowiarka!)

Cóż powiem? Przecie kocham to, co moje,
Nędzę tych bruków, przestwór, bram podwoje,
I woń garkuchni, i te gwiazdy jasne
Nad starym Kremlem, idąc ku rogatce,
I Kremla kocham wąsatego władcę...
I tak utwierdzam się w miłości własnej!

Wciąż widzę go, jak ślęczy z gliną w ręku,
Jak ją rozrabia na garncarskim kręgu,
Mocuje drutem; to nieme skupienie,
Z jakim ugniata, miesza, lepi, kroi
Ojczyznę, mnie i rówieśników moich,
Gotowych skoczyć na pierwsze skinienie.

I jam z tej gliny! Mówić? Nie da rady.
To cud, żem uszedł cało w czas zagłady.
Lecz dosyć o mnie. Syn mój przy mnie staje,
Nieświadom zdrad, niepomny przeniewierstwa,
A jednak ma przy sobie broń szyderstwa,
Nie zwiodą go manowce ni rozstaje.

Inne dziś czasy biorą go pod obcas,
Lecz pycha niewolnicza jest mu obca.
Cierpienie? Zgoda. Byle nie pod batem.
Jakże niepewnym jest budulcem glina!
Com w życiu stracił — powraca do syna,
On to odnajdzie w niebie nad Arbatem.

List do mamy - Bułat Okudżawa


List do mamy - Письмо к маме
Piotr Kajetan Matczuk - Piramidy

Bułat Okudżawa - Jerzy Czech

Siedzisz w środku Moskwy na drewnianej pryczy,
Z okrutnego żalu dusza twa skowyczy,
Na oknie — kaganiec, wolność — za murami;
Pozrywano wszystkie więzi między nami.
Strażnik buciorami stukać znów zaczyna...
Przebacz mu, mateńko, to nie jego wina.
On sumienie z grzechu bez trudu oczyści.
Bo to dla narodu, nie dla swej korzyści.

Miody śledczy pięścią co dzień ci wygraża,
Mianem wroga ludu łaskawie obdarza,
Bardzo się przykłada do swojej roboty,
Sam za kratki trafić wszak nie ma ochoty.
Trójpiętrowych przekleństw pełna łepetyna...
Przebacz mu, mateńko, to nie jego wina.
On sumienie z grzechu bez trudu oczyści,
Bo to dla narodu, nie dla swej korzyści.

Drzewa ścinać musisz gdzieś za Krasnojarskiem,
Nie poszedł na wojnę twój konwojent dziarski,
Lecz do bicia kolbą zawsze jest gotowy,
By ci myśli wrogie powybijać z głowy.
Jego kożuch — ciepły, za to chłodna — mina...
Przebacz mu, mateńko, to nie jego wina.
On sumienie z grzechu bez trudu oczyści,
Bo to dla narodu, nie dla swej korzyści.

Wódz nad rzeką Moskwą ukrywa się w wieży,
Nikomu prócz siebie więcej już nie wierzy,
Paraliżem ręki ze strachu dotknięty,
Sam powstawiał w okna krat więziennych pręty;
Zły jest, chociaż cała słucha go kraina...
Przebacz mu, mateńko, to nie jego wina.
On sumienie z grzechu bez trudu oczyści,
Bo to dla narodu, nie dla swej korzyści.