Kiedy mówisz coś - Marek Gaszyński


Tadeusz Woźniak i Dzikusy
Kiedy mówisz coś

Marek Gaszyński

Twoje oczy dziś
Kiedy patrzysz tak
Zachęcają, dają jakiś znak

Twoich włosów blask
Gdy pochylasz twarz
Obiecuje, daje jakiś znak

Dotyk twoich rąk
Kiedy dajesz mi znak
Jakiś zwykły gest
Onieśmiela znowu mnie

Twoje usta dziś
Kiedy mówisz coś
Przypomniały wszystkie chwile złe...

Czerwiec - Marian Hemar

W Czerwcu, tysiąc lat temu,
Polska była pogańska.
Tysiąc lat przeminęło,
Przyjdzie Noc Świętojańska.

Migotliwe świetliki
Zapalą swe sygnały
I bardzo dziwne rzeczy
Będą się w Polsce działy.

W lesie gruchną pioruny
Iluminacja zielona.
Nad Dębem błyskawice
Zaplotą się koroną.

Z dziupli Drzewa wypełznie
Wąż stary, srebrnoruski,
Z rubinowymi oczyma
I skóra w łużyckie łuski.

Kwiat paproci w gęstwinie
Mignie na ćwierć minuty
I wtedy ludzkim altem
Zapieją złote koguty.

Zorza na ciemnym niebie
W runiczny wzór się utka.
Nie przeszkadzajcie dziwom,
Bo Noc będzie króciutka.

Wcześnie zniknie bez śladu,
Jak dreszcz magnetycznej burzy.
I dopiero za drugie
Tysiąc lat się powtórzy.

Palą ognie za brodem - Siergiej Jesienin

Nicolas Kulygin

За рекой горят огни

Hen za rzeką ogni blask,
Płoną mchy i płoną drwa.
Oj, kupało, oj, kupało,
Płoną mchy i płoną drwa.

A pod sosną diabeł łka,
Bo mu wiosny, wiosny żal.
Oj, kupało, oj, kupało,
Bo mu wiosny, wiosny żal.

Nieco dalej, tam gdzie wiąz,
Rozbawionych dziewcząt krąg.
Oj, kupało, oj, kupało,
Rozbawionych dziewcząt krąg.

Komu smutek, komu grzech,
Dla nas radość, dla nas śmiech.
O, kupało, oj, kupało,
Dla nas radość, dla nas śmiech.

Palą ognie za brodem,
W ogniu płonie mech i pnie.
Oj, Kupało, oj, Kupało,
W ogniu płonie mech i pnie.

Pieśń Świętojańska o Sobótce - Jan Kochanowski

Felix Mendelssohn
A Midsummer night's dream


Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.

Tam goście, tam i domowi
Sypali się ku ogniowi;
Bąki za raz troje grały
A sady się sprzeciwiały.

Siedli wszyscy na murawie;
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.

Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione;
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały:

Panna I
Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono;
Czemu sobie rąk nie damy,
A społem nie zaspiewamy?

Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody;
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.

Tak to matki nam podały,
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawdży sobótka palana.

Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przed tym wszędzie.

Święta przed tym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.

Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem:
Więc też tylko zarabiamy,
Ale przedsię nic nie mamy.

Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą;
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje.

Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Prózno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.

Na tego my wszytko włóżmy,
A z sobą sami nie trwóżmy;
Wrócąć się i dobre lata,
Jeszczeć nie tu koniec świata.

A teraz ten wieczór sławny
Święćmy jako zwyczaj dawny,
Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania!

Niech wie jak jest - Jerzy Miller

Alibabki i Tajfuny
Niech wie jak jest

Jerzy Miller

Nie mów chłopcu pierwszemu z brzegu
Że wybierasz się z nim na biegun
Chociaż nie ma w tym nic strasznego
Nie ufaj mu

Niech się dowie, że chciało wielu
Ale żaden nie doszedł celu
Autostopem wrócili z Helu
I już są tu

Niech wie, jak jest
Po co chęć tracić ma i czas
Bo gdzież tu sens
Lepiej powtórz mu jeszcze raz!

Tu czy gdzie indziej
Czas taki przyjdzie
Za dzień, za rok
Może ty, może on

Za dzień, za rok
Może ty, może on
Niech wie, jak jest

Nie mów chłopcu pierwszemu z brzegu
Że wybierasz się z nim na biegun
Lecz na cztery go wiatry przegoń
Kto go wie

Może chłopak jest do niczego
Mokasyny pogubi w śniegu
Amundsena nie zrobisz z niego
Przez jeden dzień...

Nie żądam wiele - Anna Markowa


Alibabki
Nie żądam wiele

Anna Markowa

Tylko z tobą chcę nad morze
Z tobą w letnią zieleń
Raz nam lepiej, a raz gorzej
Ja nie żądam wiele

Tylko z tobą chcę na narty
W ciszę białej zimy
Raz na serio, a raz żartem
Do siebie, do siebie mówimy

Tylko z tobą śmiać się głośno
Z tobą głośno śpiewać
Z tobą patrzeć na obłoki
I na wielkie drzewa

Tylko tobie chcę się zwierzać
Trzymać cię za ręce
Z tobą mi niczego nie żal
Nie pragnę, nie, nie pragnę więcej...

Może cię spotkam - Marek Dagnan


Alibabki
Może cię spotkam

Marek Dagnan

W tej okolicy płaskiej szalenie
Pod słońcem jak poziomka
Idę do ciebie
Idę do ciebie
Żeby się z tobą spotkać

Dzień mój w przeciwną odchodzi stronę
Bez niego jeszcze gorzej
Może cię spotkam
Może nie spotkam
Gdzie się ukryłeś
Powiedz

Szukam przed sobą
Szukam za sobą
Z rosnącym niepokojem
Powtarzam jedno znane mi słowo
Powtarzam imię twoje

Dzień mój w przeciwną odchodzi stronę...

Idę do ciebie, idę do ciebie
Gdzie się ukryłeś
Powiedz

Włóczy się z żalu słońce na niebie
Wie już, że cię nie spotkam

Obrazy:
Catrin Welz-Stein, Christian Schloe

Futurama - Marek Dagnan


Alibabki, Tajfuny
Futurama

Marek Dagnan

Trochę żal tej gitary
Brzęku strun, który brzmiał
Nie jak wrzask Futuramy
Futuramy numer dwa
Futuramy

Trochę żal serenady
Którą przez tyle lat
Śpiewał don Pasquale
Dolce tak, dolce tak
Dolce tak

Bo dziś don Pasquale
Non stop do tańca gra
Szczypie swą Futuramę
Lecz mu żal

Trochę żal, co za życie
Ani rusz, widzisz sam
Mocny sznur w igelicie
Zerwać jak mocny sznur
Zerwać jak...

Odpust w Rykach - Tadeusz Kubiak

Piotr Fronczewski
Odpust w Rykach


Tadeusz Kubiak


Ladies and dżentelmen serwus, odlatujemy hen, hen
Monsieur, mesdames et mademoiselle
Luna oto nasz srebrny cel
Luna co była dotąd muzą łotrów, poetów i obwiesi
Świeci nie tylko już łobuzom, dziś jako cel najwyższy świeci
Luna nad Rzymem, ?, nad Atenami
Spośród Aten stała się ciałem
Jako w niebie, tak i na ziemi. Amen

A cztery wiorsty za Rykami koła po osie w piachu brną
Hetta bułanku nie leńże się, hetta mać twoja, wio
Zasnąć mi przyjdzie na tej drodze
Pod nogą piach, a w głowie zamęt
Módl się za nami teraz i w godzinę wystrzelenia. Amen

Ladies and dżentelmen, jawą staje się sen
Monsieur, mesdames et mademoiselle, upp

Ej, ludzie, ludzie cuda w tej budzie
Tylko że buda, całe nieszczęście
Coraz się bardziej w posadach trzęsie
Równoleżniki związane drutem
Skrzypią jak skrzypce smutkiem zatrute

A ja na odpust jadę do Ryk, stuka podkówką mój konik
Stuk, stuk i stuk, stuk, stuk, stuk i stuk, stuk
Wciąż jeszcze z Ziemią jak z psem u nóg
O dobra jesteś, szara i bura i taka wierna jak stary pies
Kręciołku cudny wokoło słońca
I beczko śmiechu mokra od łez

Puff, wystrzelili znowu na księżyc
A ja cię, Ziemio, lubię jak nikt
Odpoczywanie na mym tapczanie
Racz mi dać Panie, gdy wrócę z Ryk

Ach cacy rodacy - Tadeusz Kubiak


Piotr Fronczewski
Ach cacy rodacy

Tadeusz Kubiak

Są tacy rodacy
Rodacy, rodacy
Co mówią na ucho
Że mokro, że sucho
Że byczo, że krucho
Że oko, że brzucho
Że gdzieś w Pernambuco
Szu, szu, szu na ucho
Że biją, że tłuką
Że sztuka, być sztuką
Bzyk, bzyk, bzyk na ucho
Że krowy - pastuchom
Że muszki - ropuchom
Że głowy - obuchem
Psyt, psyt, psyt na ucho

Są tacy rodacy
Rodacy, rodacy
Ach, cacy rodacy
Że idziem, że leżym
Że ino Kobierzyn
Że gdzie Krym, że gdzie Rzym
Że do stu moździerzy
Ach, cacy rodacy, rodacy
Na przełaj, na przekór, na przebój
Że jej dość, że mu dość, że im dość
Więc naprzód, na opak
Na ośle, na oślep, na oklep
A nawet na Przyboś

A ja na ucho
Czapkę nasadzam
Wiem, że nie zawsze
Snobom dogadzam
Z czapką na ucho
Idę z dziewuchą
I szepczę w uszko:
Słuchaj serduszko
Stałbym jak księżyc
Nad twą poduszką
Drżałbym jak trawa
Pod twoją nóżką
Gdy gruszkę gryziesz
Chciałbym być gruszką
Wierny i dzielny
Jak T. Kościuszko
Słodki jak cukier
Ciepły jak łóżko
Wszystko dla ciebie
Ty moja duszko
Ja - twój Orfeusz:
Kubiak Tadeusz

Fot. Piotr Fronczewski
Stanisław Syrewicz (komp.)
Tadeusz Kubiak

Mój biedny starszy brat - Maciej Zembaty


Piotr Fronczewski
Mój biedny starszy brat

Maciej Zembaty

Mój biedny starszy brat
Był bardzo trudnym dzieckiem
I w szkole zawsze miał
Oceny nie najlepsze
Mnie dobrze nauka szła
A brat mój się nie starał
I nie raz, i nie dwa
Pisałem mu zadania

Tak urządzony jest ten świat
Pomagać musi bratu brat
Chcąc nie chcąc, rad nie rad
Pomaga bratu brat
Pomaga bratu brat

Mój biedny starszy brat
Gdy dorósł już nareszcie
W złe towarzystwo wpadł
Przestępcą został wreszcie
I kiedy pierwszy raz
Sądzono mego brata
Nikt inny tylko ja
Opłacił adwokata

Cyrk - Wojciech Młynarski


Piotr Fronczewski - Cyrk

Wojciech Młynarski

Do dyrektora cyrku w N. wszedł gość,
na twarzy miał rumieniec
i krzyknął: dyrektorku, wiem...
jak się ma zacząć przedstawienie!

Sztampowych parad dosyć już,
i innych oklepanych chwytów.
My, gdy orkiestry zabrzmi tusz,
puścimy w cyrku stu dżygitów.

Wszyscy w kostiumach z czarnych skór
będą drałowac po arenie
i każdy w dłoni dzierży wór.
Tak się zaczyna przedstawienie!

Tutaj dyrektor krzyknął - stop!...
mów pan, co dżygit ma w tym worku!
Jegomość odparł - otóż to!
W worku jest gówno, dyrektorku!

Czekajże pan, bo tchu mi brak,
dżygit to w worku ma? A jak!
I teraz tak: napięcie rośnie,
wtem gaśnie światło,
pada strzał i każdy dżygit w tej ciemności
rozrzuca to, co w swymworku miał.

A potem tętent się oddala i, dyrektorku ukochany,
światło znienacka się zapala i cały cyrk jest obesrany!
Czarna arena i orkiestra i napis: "Wiwat ZPR"
czarne tygrysy, foki, krzesła, wszystko na czarno,
wszystko w merde!

I wtedy ja na dany znak
prężąc i śmiejąc się szampańsko
wchodzę ubrany w biały frak
i mówię: dobry wieczór Państwu!

Przekażcie sobie znak pokoju - Andrzej Jarecki


Piotr Fronczewski
Przekażcie sobie znak pokoju

Andrzej Jarecki

Na stare lata słuch i duch cię
Opuszcza niby gaz syfony
W kościelnej częściej bywasz kruchcie
Mrucząc: Niech będzie pochwalony

Ale wieczorem wdziewasz zamsze
Pod okap głowę pchasz beretu
I zamiast do kościoła na mszę
Na miasto mkniesz do kabaretu

Lecz byś tu czuł się jak u siebie
Wiedz, nie opuszczę cię w potrzebie
I nie odmówię ci pomocy
Zanim w ostatnim padniesz boju
Przyjmij ode mnie znak pokoju -
Życzę ci dobrej nocy!

Tu na świętości sto się klnąc
Choć człek świeckiego jam pokroju
I duchownego brak mi stroju
Zwracam się do was tak jak ksiądz:
Przekażcie sobie znak pokoju -
Dobranoc, dobranoc!

Daleko zaszła już reforma
Lub ktoś tu jest psychicznie chory
A może bies się przebrał w ornat
Ogonem dzwoni na nieszpory?

Gdy Polak zechce, to potrafi
Znowu jesteśmy pierwsi w świecie
Chcesz rewii? Zajrzyj do parafii
Pacierz odmówisz w kabarecie!

Za oknem kapuśniaczek mży
Ach, któraż jesień życia to już?
Niech myśli z żartem krzepnie sojusz
Idźcie już, bracia, koniec mszy
Przekażcie sobie znak pokoju -
To nie jest zwyczaj zły!

Spróbujmy raz, a nuż się uda
Po ciężkich a jałowych trudach
Po bezcelowym tępym znoju
Zamiast w serdecznej grząźć niemocy
Przekażmy sobie znak pokoju -
Dobranoc, dobrej nocy!...