Trzynaście lat... - Konstantin Simonow


Тринадцать лет. Кино в Рязани

Konstantin Simonow - Witold Dąbrowski

Z cyklu "Z tobą i bez ciebie"

Trzynaście lat. W riazańskim kinie
Pocerowany brudny ekran,
Zgorzkniały taper przy pianinie
I cierpi dla nas bohaterka;

Pościg, Wild West, palące słońce,
Gór Kalifornii strome zbocza
I bohaterki konającej
Niewiarygodnych dwoje oczu.

Za dwudziestaka, w ciemnym kinie,
Dla dziecka - cóż jest rzeczą trudną?
Jak to możliwe jest jedynie
W dzieciństwie, mogłem skoczyć w płótno,

Z wielkiego colta zabić wroga,
Dopaść, ocalić, wziąć w ramiona.
Szczęście, zdawało się, jest obok,
Tuż za ekranem, tuż koło nas.

I kiedy nagle dziś zobaczę
W sali kinowej twoje oczy,
Wiem, że tajemnej ich rozpaczy
Nie zdradzi łza, co z rzęs się stoczy.

O, ileż dałbym za to, aby
Szczęście przed nami było znowu -
Przez chwilę znów być dzieckiem chciałbym,
Dopaść, ocalić, pocałować...

Fot. Walentyna Sierowa

Nie odchodź - Jerzy A. Masłowski

Krzysztof Respondek
Nie odchodź

Jerzy Andrzej Masłowski

Nie odchodź, jest tak wcześnie
nie odchodź, nie w tej chwili
księżyc zaszył się w nowiu
drogi łatwo pomylić

Niedzielne popołudnia
będą takie codzienne
bez ciebie już do końca
nic naprawdę nie będzie

Popatrz na nasze wiosny
zapal grudniowe Gwiazdki
schowaj w sercu na zawsze
najpiękniejsze obrazki

Znajdę troszeczkę ciepełka
choć wokół ciągle zima
zrobię więcej niż wszystko,
by cię tutaj zatrzymać

Wszystkie dni pomaluję
najzieleńszym kolorem
i od jutra zostanę
trochę lepszym aniołem

Bez ciebie dni i noce
na daty porozmieniam
nigdy się nie odważę
zacząć wszystko od zera

Nie możesz tak po prostu
rozwiać się gdzieś na wietrze
chcę tyle ci powiedzieć
chcę posłuchać cię jeszcze

Zostań, bo się zgubimy
każde z nas w innej pustce
jutro da nam w prezencie
nowe, lepsze pojutrze...

Smutny pejzaż - Jerzy A. Masłowski


Patrycja Olton - Smutny pejzaż


Jerzy Andrzej Masłowski

Pejzaż za oknem ma coś z twoich oczu
Gdy milczeliśmy w świt otuleni
I wiatr ma także coś z twego głosu
Gdy cię żegnałam tamtej jesieni

Uciekam wciąż
Do innych ludzi, innych miejsc
Chcę zgubić się wśród ulic
Pobiec byle gdzie
Lecz jakiś cień podąża za mną cichym krokiem
Zazdrośnie zaglądam do okien

Gdzie dziś ty, gdzie ja
Czemu nasze proste drogi
Tak poplątał czas
Gdzie dziś ja, gdzie ty
Czemu tak na przekór sobie
Zgubiliśmy się pośród dni

Telefon milczy
Znów nie przyszedł list
W snach się nie zjawiasz
Nie wybaczę ci

Świat nas pokocha - Jerzy A. Masłowski


Mariusz Urbaniak
Świat nas pokocha

Jerzy Andrzej Masłowski

Jeszcze trochę powalczymy
Jeszcze wszystkim pokażemy
Że na przekór czarnym wichrom
Wciąż jesteśmy, wciąż żyjemy

Pozbieramy, posklejamy
Tamte plany i marzenia
Jeszcze wszystko jest przed nami
Jeszcze nie czas na wspomnienia

Świat nas pokocha, jeszcze sobie pożyjemy
Bez cienia nudy, bez zmęczenia i bez tremy
Najlepszych fartów znów będziemy mieć bez liku
Dni będą płynąć bez pośpiechu, bez kredytów

Znów zakochamy się prawdziwie, do szaleństwa
Ktoś nas zabierze w wielki rejs, w cudowne miejsca
Świat nas pokocha tak jak nigdy nas nie kochał
I zapomnimy co to pustka, ból i nokaut

Jeszcze kiedyś odnajdziemy
Własne miejsce na tej ziemi
Zdobędziemy wszystkie szczyty
I do gwiazd też dosięgniemy

W jednej chwili wszystkie szczęścia
Wpadną prosto w nasze ręce
Jeszcze nieraz zwyciężymy
Jeszcze wszystko będzie pięknie…

Anioł powszedni - Jerzy A. Masłowski


Emilian Kamiński
Anioł powszedni

Jerzy Andrzej Masłowski

Choć codziennie szukasz poezji
Jak na złość dopada cię proza
Znów fortuna cię ominęła
Znowu los sobie zażartował
Już od świtu czasu brakuje
I znów spleen zagląda w twe okno
W labiryntach zbyt ciasnych ulic
Coraz bardziej czujesz samotność

I ty też masz anioła o zielonych skrzydłach
Choć nie jest on niebiański, nawet nie podniebny
To twe dni oświetla milionem odcieni
Lecz go nie zauważasz, bo jest zbyt powszedni
I ty też masz anioła, który jest od dawna
W loterii twego życia najważniejszym losem
I daje ci codziennie zwykłe, małe szczęścia
Więc pomyśl o nim ciepło choćby tylko czasem

Już nie musisz z losem się spierać
I co dzień na siebie wciąż liczyć
Spróbuj wreszcie jemu zaufać
Uwierz, że on ci dobrze życzy
I choć wokół jest tylu ludzi
Lecz gdy dłoń podają w potrzebie
To od razu chcą czegoś w zamian
Tylko on nie chce nic od ciebie...

Kiedyś przyjdzie - Jerzy A. Masłowski


Stan Borys - Kiedyś przyjdzie

Jerzy Andrzej Masłowski

Kiedyś przyjdzie, nieoczekiwanie
Może w nocy , o świcie lub w dzień
Stanie w progu dyskretnie i cicho
Kiedyś przyjdzie, ja dobrze to wiem
Nic nie mówiąc popatrzy mi w oczy
I odnajdzie w nich na samym dnie
Wiele potknięć, krzywd i rozczarowań
I nadziei i soli i klęsk

Kiedyś przyjdzie i stanie tuż obok
Dotknie włosów i ramion i warg
Zaskoczony - nic chyba nie powiem
W jednej chwili zatrzyma się czas
Nagle wszystko przestanie być ważne
Poza nami nie będzie już nic
Jednym gestem odsunie na zawsze
Wszystkie lęki, tęsknoty i łzy

Może wtedy to będzie mi dane
Abym znalazł ukryte na dnie
Wszystkie prawdy do końca nieznane
Mego życia i bezsens i sens
Kiedyś przyjdzie i dotknie mych ramion
I przebiegnie mnie nieznany dreszcz
Nie poznajesz mnie? - Cicho zapyta
To ja twoja śmierć

Zielona pani - Jerzy A. Masłowski


Sławek Wierzcholski
Zielona pani

Jerzy Andrzej Masłowski

Dla niej spróbujemy jeszcze raz
Znowu oszukamy głupie serca
Dla niej nie powiemy jeszcze pas
Spróbujemy znów i nigdy więcej

Dla niej uwierzymy w kilka kłamstw
Znowu w nas zagrają głupie chęci
Dla niej spróbujemy jeszcze raz
Pobiec krętą drogą po krawędzi

Zielona pani wciąż mami, cygani
W rękawach zawsze ma marzeń jak lodu
Idziemy za nią ze szczęścia pijani
Naiwne serca wciąż rwą się do przodu

Zielona pani wciąż mami, tumani
Choć czasem zakpi, zawiedzie do matni
Znów spróbujemy uwierzyć tej pani
Kolejny raz, tak jak zwykle, ostatni

Dla niej spróbujemy znowu żyć
Dla niej spróbujemy znowu walczyć
Choćby nawet do ostatniej krwi
W jej ramionach wciąż będziemy tańczyć

Zanim nas ogarnie ciemna noc
Noc bezgwiezdna, bez dna i bez końca
Dla niej spróbujemy jeszcze raz
Choć na parę chwil dosięgnąć słońca...

Moja modlitwa - Jerzy A. Masłowski


Danuta Błażejczyk
Moja modlitwa

Jerzy A. Masłowski

Może się trochę spóźniłam
Może zabrakło mi szczęścia
Może złe czasy wybrałam
I nie ma dla mnie tu miejsca
Może w tej ślepej loterii
Losy pechowe zostały
Może co lepsze już dawno
Między szczęściarzy rozdałeś

Może przez wszystkie te lata
Biegnąc po słodkie zwycięstwa
Miałam zbyt wiele rozsądku
Może zbyt mało szaleństwa
Może sięgałam po szczęście
Pełna nadziei i wiary
Może zbyt często z pokorą
Może zbyt rzadko z łokciami

Wiem, nic mi nie obiecywałeś
Nie łudziłeś, że mi będzie jak za piecem
Jednak proszę, pomyśl o mnie czasem
I choć czasem miej mnie w swej opiece
I daj...

Trochę nadziei na nadzieję
Nieba okruszek wysokiego
Trochę kolorów na jesieni
Chleba, lecz niezbyt powszedniego
Maskę z kamienia na pogardę
Jasny parasol na zwątpienie
I choć troszeczkę daj miłości
Której podobno masz tak wiele

Może się trochę spóźniłam
Może marzyłam zbyt mało
Kiedy spoglądam za siebie
Wszystko to nie tak być miało
Nie myśl, że żal mam do Ciebie
Że łzy są moją modlitwą
Nie, nie zazdroszczę szczęściarzom
Tylko jest czasem tak przykro

W zimne, samotne wieczory
Nieraz myśl taka kołacze
Że mnie wśród innych wybrałeś
Ale troszeczkę inaczej
Życie, na przekór, wciąż sprzyja
Głupcom, szaleńcom i graczom
A ja tak wciąż niecierpliwie
Czekam, by wreszcie je zacząć

Wiem, nic mi nie obiecywałeś
Nie łudziłeś, że mi będzie jak za piecem
Jednak proszę, pomyśl o mnie czasem
I choć czasem miej mnie w swej opiece
I daj

Trochę nadziei na nadzieję
Nieba okruszek wysokiego
Trochę kolorów na jesieni
Chleba, lecz niezbyt powszedniego
Trochę nadziei na nadzieję
I garść niemądrych, śmiesznych złudzeń
I daj mi więcej wiary w Ciebie
Zanim do końca się pogubię...

Obrazy: Maria M. Oosthuizen

Ja się nie przejmuję byle czym - Wojciech Młynarski

Zdzisława Sośnicka
Ja się nie przejmuję byle czym


Wojciech Młynarski

Ja się nie przejmuję byle czym
Gwiżdżę sobie na marny los
Zwykłym troskom i kłopotom swym
Śmieję się prosto w nos
Mnie nie załamie byle chwila zła
Pal ją sześć, co mi tam
Oszczędzam nerwy jak i gdzie się da
Jeszcze się kiedyś mogą przydać
Choć się życie nieźle stara, bym
Cierpliwości uczuła kres
Ja się nie przejmuję byle czym
Biorę świat jaki jest

Ja się nie przejmuję byle czym
Gwiżdżę sobie na marny los
Zwykłym troskom i kłopotom swym
Śmieję się prosto w nos
No, a już zwłaszcza taki ktoś jak ty
Śmieszy mnie, śmieszy mnie
Chociaż próbujesz już od tylu dni
Mnie nie tak łatwo zdenerwować

Ja się nie przejmuję byle czym
Szkoda czasu i szkoda łez
Świat istnieje dla mnie po to, bym
Brała go tak, jak jest

Pamiętam wczoraj - Bogdan Olewicz

Zdzisława Sośnicka
Pamiętam wczoraj


Bogdan Olewicz

Ach,  pamiętam tamtą noc sprzed lat
Gdy inaczej bawił nas ten świat
Tamtej mody szyk, inny styl, inny rytm
No i ja, i ty
O, ja pamiętam tamtą noc

Na parkiecie wciąż był straszny tłok
I ku sobie pchano nas, o tak
Saksofonu dźwięk objął mnie
Czy ty wiesz, że nie tańczysz źle
O, ja pamiętam tamtą noc

Wybiła północ, światła zgasły w krąg
Wystrzelił szampan i starsza byłam o rok
A na parkietu krąg spadł konfetti złoty deszcz
Pamiętam dobrze
Tak bardzo chciałam, byś zauważył mnie

Ach, pamiętam jak tyś dłoń mą wziął
I do ust przycisnął, a ja w pąs
Tych twoich oczu blask, taniec gwiazd, zaklęć czar
Razem ty i ja
Ach, pamiętam tamtą noc

Promień słońca wpadł do sali
Krzesła już na stołach stały
I wszyscy poszli gdzieś, nie wiem gdzie
W biały dzień całowałeś mnie
Ach, pamiętam tamtą noc

Kto to wie - Bogdan Olewicz

Zdzisława Sośnicka
Kto to wie


Bogdan Olewicz

Pytasz czy będziemy razem, zawsze razem
W czas zwątpienia, czy nam drogę kto pokaże

Kto to wie, kto to wie
Kto to wie , kto to wie

Czy ta miłość w strugach deszczu nam nie zmoknie
Kto w czas chłodu nas ogrzeje serca ogniem

Kto to wie, kto to wie
Kto to wie , kto to wie

Pytasz czy będziemy zawsze tacy sami
Kto to wie
W czas zachłanny co też inni zrobią z nami
Kto to wie

A kto się kocha w tobie - Bogdan Olewicz

Sean Archer

Zdzisława Sośnicka
A kto się kocha w tobie


Bogdan Olewicz

Mają, mają, mają dziś dziewczyny gust i styl
Byle czego tym dziewczynom już nie wmówi nikt
Samochody, restauracje i dyskretny chłód
A ich chłopcy, jakby wprost z żurnali mód
Całe życie kręci im się tak, jak film
Gdy kochają, to spełniają chłopcom wszystkie sny

A kto się kocha w tobie, a kto się kocha w tobie
Jak zagoniony człowiek
Może mieć na miłość czas
Sam powiedz jak
Ze zmęczonych oczu krzesać blask
No powiedz sam

A kto się kocha w tobie, a kto się kocha w tobie
Jak zagoniony człowiek
Może mieć na miłość czas
Sam powiedz jak
W zagonionym sercu budzić żar
No powiedz jak, no powiedz sam

Mają, mają, mają dziś dziewczyny, to, co chcą
Tak, jak magnes przyciągają dobro, albo zło
Nocne bary nie są nudne tak, jak dom, czy mąż
W domu gary, wyliczony każdy grosz
Prawda, że czasami niezbyt wierne są
Za wybranym pójdą jednak aż na samo dno

Uwierz w siebie - Bogdan Olewicz


Zdzisława Sośnicka
Uwierz w siebie


Bogdan Olewicz

Każdy z nas chce swój czas przeżyć tak
By ten czas był coś wart
Tak jak dym lecą dni, liczyć strach
Twoim dniom sensu brak
Z dnia na dzień życie zmień, pytasz jak
Oto jedna z dobrych rad

Gdy los daje znak - nie sprawiaj mu zawodu
W lot swą szansę łap - przedzieraj się do przodu
Uwierz w siebie, po prostu i zwyczajnie
Uwierz w siebie, a los się resztą zajmie
On podsunie ci z lamusa wygrzebany
Jakiś zręczny trik, na krótko zapomniany
Świat to kupi, nie raz się tak zdarzyło
Świat to kupi, już kiedyś wszystko było

Ten kto zna władzy smak, ten już wie
Dobrze wie, czego chce
Spróbuj ty zostać kimś z pierwszych stron
Przeżyj też władzy dreszcz
Oto jest godny cel - z nim się mierz
W swoje szczęście mocno wierz

I, gdy los daje znak, ty nie spraw mu zawodu
W lot swą szansę łap, przedzieraj się do przodu
Uwierz w siebie - po prostu i zwyczajnie
Uwierz w siebie, a los się resztą zajmie
On podsunie w czas te najwłaściwsze słowa
Czekaj pierwszych braw, za plecy się nie chowaj
Uwierz w siebie - odważnie stań na scenie
Sprzedaj siebie - trwać musi przedstawienie

Z biegiem lat więcej wad ma ten świat
Dawno ktoś na to wpadł
Serce twe zmęczył bieg, chyba czas
Sercu coś w zamian dać
Jeszcze raz w szranki stań, bez dwóch zdań
Szanse masz u jednej z pań

Gdy miłość daje znak - ty nie spraw jej zawodu
W lot swą szansę łap, przedzieraj się do przodu
Uwierz w siebie - po prostu i zwyczajnie
Uwierz w siebie - ona się resztą zajmie
W mig podsunie ci z lamusa wygrzebany
Jakiś zręczny trik, na krótko zapomniany
Uwierz w siebie, opanuj kolan drżenie
Zagraj siebie - trwać musi przedstawienie