Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajak. Pokaż wszystkie posty

Piosenka o starej Odessie - Włodzimierz Wysocki


Песня о старой Одессе
Piosenka o starej Odessie

Włodzimierz Wysocki - Waldemar Bajak

Proszę panów pań już porzućcie stres
Społeczeństwo świeci pięknem jasno
Choćby stworzył bóg nam pięćdziesiąt Odess
To i tak w Odessie będzie ciasno

Ponoć była tu na balu
Raz królowa wprost z Nepalu
I ogromnie sławny lord aż z Edynburga
I stąd mam o wiele bliżej
Do Berlina czy Paryża
Niźli nawet z samego Sankt Petersburga

Raz odwiedził miasto
bogatszy niż bies
Pan mecenas sławny aż po kresy
Jeśli był z honorem tak już będzie bez
Dając krok na ulice Odessy

Tu w Odessie mamy znanych
Panów tak dystyngowanych
Że nie spotkasz w świecie ich za skarby żadne
No a odeskie kobietki
Wszystkie skromne i poetki
Wszystkie mądre a przynajmniej wszystkie ładne

Praca w porcie jest którym równych brak
Odpoczywaj z baśniami Kryłowa
Jeśli chociaż ciut artyzmu czujesz smak
Zrozumieją cię tu i w półsłowa

Nie ma miejsca na nauki
Dzięki wielbicielom sztuki
O czym prasa wam niedługo już doniesie
Jeśli w Anglii albo w Stanach
Braknie forsy lub wód w kranach
Niech przyjadą zapożyczyć się w Odessie

Proszę panów pań jestem zdrów że ho!
Madam mesje ja w szczęściu mogę brodzić
Lejdis dżentelmeny mogę razy sto
Umrzeć tu i znowu się narodzić!

Tu w Odessie: czarne morze
Bulwar i piosenki hoże
Kraby ostrygi akacje mezon szante
Nasze miasto kwitnie wiecznie
Ale dodam ostatecznie
Że brakuje nam teatru variete

Опасные гастроли (1969)

Pieśń o losie - Włodzimierz Wysocki


Песня о судьбе - Pieśń o losie

Włodzimierz Wysocki - Waldemar Bajak

No gdzie nie wcisnę duszy swej no gdzie się nie podzieję
Wciąż za mną wlecze się mój los jak stary zbędny wóz
I pognać los kamieniem chciej On nigdy ci nie zwieje
Ma obłąkane oczy i mu ślina cieknie z ust

Kłopotów przysparza
Me oczy odraża
I smutek wytwarza
I w brzuchu mam susz
Me wnętrze się starło
Me gardło zamarło
I życie podarło
Nie chcę śpiewać już

Czy ja się starzeję?
Spotkać się z katem?
Niech szybciej on tnie mnie
To mu zapłacę

Zarzekłem się już nieraz że na ten swój los ja plunę
Lecz żal mi go bo zawsze się przymila tak drży i
I tu na litość bierze mnie Dożywiam go i frunę
Bo gdy nasyci dobrze się to zawsze długo śpi

I wtedy znów żyję
Używam i piję
Wciąż tyję i tyję
I nie mam złych snów
No psa w sobie kryję
Sam szczekam sam wyję
Życzenia odkryje
Gdy zbudzi się znów

Gdy się postarzeję
Spotkam się z katem
Niech szybciej on tnie mnie
A ja zapłacę

Bywają dni i bywa czas że łeb ja w piekło wsunę
Gdzie nawet los mój cofnie się w strachu zimny jak szron
I wlałem jemu wina raz By o-śmielić fortunę
I odtąd kiedy wina brak bezczelnie burczy on

Od jutra od wtorku
Ja chcę być w Niu Jorku
Nie będę szedł w worku
Garnitur chcę ja
Los w pysk dostał bury
Mam gdzieś garnitury
I w górę i z góry
Go ciągnę jak psa

Ja się nie starzeję
Spotkam się z katem
Niech szybciej on tnie mnie
A ja zapłacę

I tego dnia tak było że Los uciekł wbrew mej woli
Obraził się twarz zmienił swą i odszedł kij wie gdzie
Pyskował kłamał krzyknął: nie! Lecz wrócił tak powoli
I skoczył z tyłu złapał w mig za gardło mocno mnie

Ciężaru nie kryję
Już blednę pot piję
Zataczam się wyję
W swym pędzie w głos że
Nie wolno za szyję
Nie wolno za szyję
Nie wolno za szyję
Śpiewać jeszcze chcę

Los na pieniek zniosę
Spotkam się z katem
Niech tnie los swym ciosem
A ja zapłacę