Krystyna Janda Najlepiej trzymać się za ręce Miron Białoszewski
– Najlepiej trzymać się za ręce.
– Najlepiej trzymać się za ręce. Powiśle padło!
– Najlepiej trzymać się za ręce.
– Za ręce. Nasza ciągle część Mokotowa, i Górnego, i Dolnego! Nasz Czerniaków, Żoliborz i Marymont! I trzeba będzie godzić się ze śmiercią. Trzeba się godzić ze śmiercią. Albo z urwaniem ręki czy nogi.
– Najlepiej trzymać się za ręce. I że zginiemy razem.
– Najlepiej trzymać się za ręce.
I że zginiemy razem.
– Najlepiej trzymać się za ręce.
– Za ręce. Ratuj tylko ten obraz Matki Boskiej Częstochowskiej za kredensem, zwykły obraz! Ze szkłem w kurzu! Bez koloru. Ratuuuj! 10 września wypadała niedziela. Potem już do końca nikt nie rozróżniał dni.
– Najlepiej trzymać się za ręce. Chodźcie, zobaczcie, trupy na podwórzu.
– Najlepiej trzymać się za ręce. Na podwórzu prześcieradła. W prześcieradłach ludzie.
– Najlepiej trzymać się za ręce.
– Za ręce.
Pierwszego sierpnia we wtorek 1944 roku było niesłonecznie, mokro, nie było za bardzo ciepło. W południe chyba wyszedłem na Chłodną - moja ulica wtedy, numer czterdzieści - i pamiętam, że było dużo tramwajów, samochodów, ludzi i że zaraz po wyjściu na rogu Żelaznej uświadomiłem sobie datę - pierwszy sierpnia - i pomyślałem chyba słowami: pierwszy sierpnia - święto słoneczników.." Narrator spektaklu, podobnie jak autor "Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" nie szedł z visem na tygrysa, nie szturmował PASTY ani elektrowni na Powiślu, nie nosił na powstańcze pozycje amunicji i butelek z benzyną, nie dostarczał dowódcom meldunków. Dwudziestodwuletni student polonistyki tajnego UW (róg Świętokrzyskiej i Jasnej, na drugim piętrze) nie należał do zbrojnej konspiracji i nie brał udziału w boju. Z setkami tysięcy warszawiaków dzielił euforię pierwszych starć i radość z pierwszych, nieliczych sukcesów żołnierzy podziemia, a potem, jak większość cywilów, pragnął już tylko przetrwać - choć nie za każdą cenę - koszmar okrutnych walk toczonych w ludnym mieście z nierównie silniejszym wrogiem. Tak jak setki tysięcy mieszkańców stolicy, lepiej od heroicznej scenerii redut i barykad poznał mroczny świat podwórek - studni, piwnic, improwizowanych schronów, kanałów i ukrytych przejść przebitych w suterenach kamienic. I podobnie jak rzesze warszawiaków - niekombatantów, toczył ciężką walkę z głodem, pragnieniem i strachem, codzienną walkę o w miarę bezpieczny kąt, odrobinę pożywienia, wiadro wody. O życie. "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" Mirona Białoszewskiego ukazał się drukiem w 1970 roku. Dopiero ta publikacja, uhonorowana nagrodą ministra kultury i sztuki drugiego stopnia, zwróciła uwagę szerszej publiczności na znanego dotąd tylko nielicznym autora paru tomików wierszy. Obiorców ujmowały szczerość i bezpośredniość przekazu, a także język dzieła - prosty, naturalny, potoczny, jakże inny od słownictwa używanego tradycyjnie do opiewania bohaterskich, acz przegranych zrywów wyzwoleńczych i innych narodowych klęsk. Owa prostota i "zwyczajność" języka narratora, zderzona z drastycznością i dramatyzmem archiwalnych materiałów filmowych ilustrujących spektakl, robi na widzach niezwykłe wrażenie i dziś... [PAT]
Ewa Demarczyk
Karuzela z Madonnami Miron Białoszewski
Wsiadajcie madonny
madonny
Do bryk sześciokonnych
...ściokonnych!
Konie wiszą kopytami
nad ziemią.
One w brykach na postoju
już drzemią.
Każda bryka malowana
w trzy ogniste farbki
I trzy końskie maści:
od sufitu
od dębu
od marchwi.
Drgnęły madonny
I orszak konny
Ruszył z kopyta.
Lata dookoła
Gramofonowa
Płyta,
Taka
płyta:
Migają w krąg anglezy grzyw
I lambrekiny siodeł,
I gorejące wzory bryk
Kwiecisto-laurkowe.
A w każdej bryce vis á vis
Madonna i madonna
W nieodmienionej pozie tkwi
Od dziecka odchylona
- białe konie
- bryka
- czarne konie
- bryka
- rude konie
- bryka
Magnifikat!
A one w Leonardach min,
W obrotach Rafaela,
W okrągłych ogniach, w klatkach z lin,
W przedmieściach i niedzielach
I w każdej bryce vis á vis
Madonna i madonna
I nie wiadomo, która śpi,
A która jest natchniona
- szóstka koni
- one
- szóstka koni
- one
- szóstka koni
- one
Zakręcone!
I coraz wolniej karuzela
Puszcza refren
I Peryfe
rafa
elickie
madonny
przed
mieścia
wymieniają
konne piętro
...........................
Wsiadajcie
w sześcio...!