Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tamte panienki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tamte panienki. Pokaż wszystkie posty

Wyborcze rendez-vous - Andrzej Brzeski


Wyborcze rendez-vous

Andrzej Brzeski


Po stopniach szkoły
Szedłem w górę oddać głos
A tyś przede mną
W super mini wolno szła
Ja niepozorny Aznavourek
Mikry gość
Ty butelkowa blond
Metr dziewięćdziesiąt dwa
I choć spojrzałaś na mnie jak na tył
Mnie puls jak zegar o północy bił

Wyborcze rendez-vous
Nasz błyskawiczny krótki flirt
Gdy pośród par tych stu
Tę jedną wybieraliśmy
Wyborcze tête-à-tête
Las długopisów szumiał w krąg
Spłoszone rzęsy twe
Gdy kartka ci wypadła z rąk
Runąłem do twych stóp
Unosząc się jak strzały grot
I nawet jedna z much
Nad urną swój wstrzymała lot

Czeluść kabiny i kotary miękki plusz
Zapach twych perfum i ponętne nogi dwie
Gdy vis-à-vis swe kroki kierowałaś już
Lecz nagle rodzina cała wpakowała się
I choć dyżurny pod kabiną stał
Los nam te dwie minutki z sobą dał

Wyborcze rendez-vous...

W mroku kabiny
Choć przeszkadzał mi twój wzrok
Zerknąłem skrycie
Kogo włączyć chcesz do gry
Lecz gdy ujrzałem komu swój oddajesz głos
Serce w rozterce podskoczyło w piersi mi
I nim zdążyłaś swój długopis wznieść
Ja w usta twoje wgryzłem się jak pies

Wyborcze rendez-vous...

Ulica Białoskórnicza - Andrzej Brzeski


Ulica Białoskórnicza

Andrzej Brzeski


Na ulicy Białoskórniczej
Nie ma już garbarzy i zdunów
Choć onegdaj był cieśla
To już cieślę wynieśli
A pan szewc się zapił na umór

Na ulicy Białoskórniczej
Nie donosi dawno nikt mleka
Donosiciel co nosił
Do UOP-u się zgłosił
Bo na mleko już nikt nie czeka

A my z kumplem bez celu
Przeglądamy się w szybie
Z nami chwiejna niedziela
Jak panienka po piwie
I w kałuży księżyca
Zamazane odbicie
Na ulicy Białoskórniczej

Na ulicę Białoskórniczą
Nie przychodzą z dworca modelki
Snują się emeryci wykąpani i syci
Tylko jeden otwiera butelki

Na ulicy Białoskórniczej
Nie ma Mańki, Helka i Mietka
Bo choć mury wytarte
Z góry patrzą mansardy
Po pięćdziesiąt panien od metra

A my z kumplem bez celu...

Na ulicy Białoskórniczej
Nikt nikogo łomem nie wali
Teraz ludzie wygodni
Biją tylko w tygodniu
Bo w niedzielę żal im seriali

Senny gołąb grucha gdzieś solo
Zza okien innych niż w Ameryce
I choć mówią – nic nie ma
Przecież snuje się temat
Na ulicy Białoskórniczej

Bo my z kumplem bez celu...

Bo ludzie... - Andrzej Brzeski


Bo ludzie są już takie głupie

Andrzej Brzeski
  👉👉👉


Ogromny pałac wybudował sobie pan
Wśród wielu komnat pokój, w którym chciał być sam
Lecz gdy tylko się znalazł w nim
Za nim szła żona oraz syn
Synowa, wujek, wujka brat
I dziadek co makowiec jadł
Dwa perskie koty, żółw i piesek rasy husky
Razem z bobaskiem co posikał się w majtaski

Bo ludzie są już takie głupie
Takie głupie są i cześć
Że lubią tłoczyć się na kupie
Zamiast iść na stronę gdzieś
I choćbyś zwiał na chwilę grupie
Twoim śladem będzie leźć
Bo ludzie są już takie głupie
Ludzie się kochają gnieść

Ustronne miejsce parka w parku chciała mieć
By móc uprawiać tę najstarszą w świecie rzecz
Lecz nim zdążyła lec pod bzem
Pojawił się emeryt z psem
I żołnierz co browarek pił
Bo na przepustce właśnie był
Spóźniony kolarz no i stolarz (...?)
I gość z plecakiem co szedł w krzaki za potrzebą

Bo ludzie są już takie głupie...

Choćbyś przez życie własną drogą pragnął iść
To nie myśl sobie, że swobodny jesteś miś
Gdziekolwiek pierwszy zrobisz krok
Już się za tobą kłębi tłok
Stryj i stryjenka i jej syn
I kumpel z cywka co z nim pił
Babina, która w świat zabrała kotlety
I jakiś facet, który szukał toalety

Bo ludzie są już takie głupie...

Gadżety - Andrzej Brzeski


Gadżety

Andrzej Brzeski
   👉👉👉


Kupimy pilocika
Bo autko płacze złe
Pilocik będzie pikał
I w słonku mienił się
Więc nie proś o chomika
Bo chomik zdechnie w mig
A pilot nasz tak raz po raz
Wciąż pika - piku pik

Gadżety, zabawki
Dla ojca i dla matki
A ty dziecino loda liż
I żuj dmuchany ryż
Gadżety, maskotki
Dla wuja i dla ciotki
A ty dziecino buzia w ciup
I loda sobie kup

Komputer ma drukarkę
Kuchenka piękny grill
Więc nie proś o kanarka
Bo właśnie leci film
Na filmie jakaś parka
W łóżeczku sobie śpi
Tu grzeje grill, tam leci film
Więc wyjdź i zamknij drzwi

Gadżety...

Komórka nasza słodka
Po całych dzwoni dniach
Więc nie proś już o kotka
Bo kotek sika w piach
A piesek tam za oknem
Paskudne pchełki ma
Komórka – frrr, pilocik – wrrr
Jak wszystko pięknie gra

Gadżety, zabawki
Dla ojca i dla matki
A ty dziecino buzia w ciup
I loda sobie kup
Gadżety, maskotki
Dla wujka i dla ciotki
A ty dziecino loda liż
I żuj dmuchany ryż

Przeżyjemy - Andrzej Brzeski


Przeżyjemy

Andrzej Brzeski 
👉👉👉


Choć nad nami tyle chmur
Ile w trotuarze dziur
Wciąż żyjemy
Bywa, że na cudzy koszt
Bywa i dwudniowy post
Lecz żyjemy

Chociaż nas nie rozpieszczają
To jest fakt
My się z dołka odbijamy
I łapiemy takt
Połykamy gorzką muzę
I znów tańczyć nam się chce
Pożyjemy

Nas już nie zaskoczy nic
Zaprawieni w bojach - my, weterani
Potrafiliśmy już gryźć
Rękę co trzymała smycz i kaganiec
A gdy w gruzy się zawala jakiś plan
Wymyślamy sto kawałów i ruszamy w tan
Tutaj unik, a tam cios, niech się innym jeży włos
My żyjemy

Choć nie wszystko dla nas jest
Auto luks i ekstra seks, dom i basen
Kiedy syn zapyta cię, jak tam było?
Powiesz, ech były czasy
A gdy jakieś wątpliwości będzie miał
Powiedz, żeby się nie garbił i spokojnie spał
Choćby przyszło iść pod prąd
Choćby rząd znów zmienił front
Przeżyjemy

Radio rano polkę gra
Pałac wciąż iglicę ma, gwiżdże czajnik
Wisła marszczy brudną toń
A nam śni się biały koń z filmu Wajdy  👉👉👉
Dawno temu zgubił Jasiek złoty róg
Odnajdziemy, przetrząśniemy każdy siana stóg
Jak nie wyjdzie, no to cześć
My bez rogu przecież też
Przeżyjemy

Tango dla dwóch - Andrzej Brzeski


Tango dla dwóch

Andrzej Brzeski


Gdzie my z kumplem dziś pójdziemy
Kiedy już nie ma „Kameralnej”
A w radio znów Renata Przemyk
W unyńską nas wpędziła chandrę
I co my z kumplem dziś zrobimy
Bez Himilsbacha i Maklaka  👉👉👉
We mgle jesiennej się zgubimy
Na jakiejś ławce karmiąc ptaki

I gdzie my z kumplem
Gdy śnieg spadnie
Pogawędzimy nad kufelkiem
Po tej Warszawie, niby ładnej
A od środka niezupełnie
A gdy już kąt znajdziemy własny
Czy nam się włączy do rozmowy
Gość co nie czytał Marka Hłaski
Lecz kij zakupił bejsbolowy

Bo nie ma gdzie wypić
I posiedzieć nie ma gdzie
To nie dla nas dzisiaj tango
Grają, nie
Nie ma gdzie wypić
I posiedzieć nie ma
Przebierańców pełna scena
Dla nas ławka tylko ta we mgle...

Bo jak tu setę strzelić w barze
Gdy długi Jasio nam nie leży
I pręży się na kontuarze
Chuda panienka bez odzieży
Jak my zagłuszyć z kumplem mamy
Nasze warszawskie siwe troski
Bez schabowego w ciepłej bramie
Na rogu Brzeskiej i Ząbkowskiej

Bo nie ma gdzie wypić...

Bo nawet jeśli jakieś tango grają znów
To przecież ono jest dla dwojga
Nie dla dwóch
A dla kumpli, których życie gniecie
Nie ma miejsca przy bufecie
Tylko ławka i księżyca nów

Nie ma gdzie wypić...

Wala - Andrzej Brzeski


Wala


Andrzej Brzeski


Spotkałem cię gdy szczypał mróz
I choć się dziś nie widzi chust
Ty drżałaś w chustę owinięta
Pragnąłem ogrzać chłód twych rąk
Bo byłaś niby kwiecia pąk
Bezbronna taka i zziębnięta
Wszyscy maślany mieli wzrok
Jaki wśród wróbli miewa kot
Bo święto było Walentynek
W twych oczu zatopiony mgłę
Uwagi nie zwróciłem, że
Pocztówkę dałaś mi z Leninem

O Walu, Walu, Walu ma
Taką niewinną miałaś minkę
Że nigdy bym się nie domyślił ja
Kto mi tę wręczył walentynkę
O Walu, Walu, Walu nie
I ja nie domyśliłbym się tego
Że cię z samego przyślą KGB
W noc na świętego Walentego

A mógł mnie zdziwić karmin ust
Z moskiewska falujący biust
Woda kwiatowa „Czar Syberii”
Lecz poza chustą a la vist...
Jak ta paryska byłaś miss
W walentynkowych świateł feerii
I tylko gdym jak młody żak
Do kolan twoich nagle padł
Przez chwilę mi się wydawało
Że wyszeptałaś cicho mi
Nu zajac, zajac pogodi
Nu pogodi niemnożko zajac

O Walu...

Nie było poszlak żadnych, skąd
Gdyś lewym prostym wbiła w kąt
Typula, który się narzucał
W całości węch mnie zawiódł psi
Gdyś z kopa wyważyła drzwi
Bo zapomniałem zabrać klucza
Nawet na daczy pośród drzew
Gdzie nas miłości wezwał zew
Cień się nie zrodził podejrzenia
Choć się do ciebie łasił żbik
A gdyś wypiła wódy litr
Nawet powieka ci nie drgnęła

O Walu...

Panie Nat King Cole - Andrzej Brzeski


Panie Nat King Cole

Andrzej Brzeski


Ty chciałabyś sny dobre śnić
Gdy wiatr za oknem wieje
Z Remarkiem w snach calvados pić
Tequilę z Hemingwayem
Czekasz na garść ciepłych nut
Co w sercu się chowają
Ale na wszystkich falach znów
Ostrego rocka grają

Nikt tak jak pan już dziś nie śpiewa
Panie Nat King Cole
Tym barytonem przytłumionym
Jak za mgłą
Wielkie billboardy aż do nieba
Pod mostami śpią
I nie omdlewa żadna Ewa w rytmie slow

Tak na Manhattan wpadłabyś
Na chwilę do piwnicy
Bo Woody Allen gra tam dziś
Poetom i bitnikom
Swing się wije niby wąż
W klarnetu smukłej łodzi
Ty w swoim świecie żyjesz wciąż
A ten cię nie obchodzi

Nikt tak jak pan już dziś nie śpiewa...

I znowu ci się Paryż śnił
Na zmianę z Casablancą
Księżyc nad Saint-Germain-des-Prés
I gorzki śmiech Bogarta
Gdy krzyczy świat świat aż tchu mu brak
W muzycznych tkwisz półcieniach, bo
Twoich snów znak nigdy się nie zmienia

Nikt tak jak pan już dziś nie śpiewa...

Odchodzimy - Andrzej Brzeski


Odchodzimy

Andrzej Brzeski


Co się stało nagle, powiedz
Mieliśmy przy stole siąść
Coś z niczego jeszcze zrobić
Dać coś z siebie, coś wziąć
Mieliśmy do słońca dobiec
Żeby blask aż w oczy bił
Co się stało nagle, powiedz
Że do mety zbrakło sił

Odchodzimy pomalutku
Zabawiliśmy króciutko
Krótko tak
Kartki nami zapisane
W pustych barach gdzieś nad ranem
Porwie wiatr

Co się stało, stało nagle
Przecież wszystko miało trwać
Człowiek tak niewiele pragnie
A tak dużo chciałby dać
Księżyc nam oświetlał drogę
I na drodze jakiś cel
Co się stało nagle, powiedz
Że ci twarz zasłonił cień

Odchodzimy pomalutku...

Co się stało, nie odstanie
To jest taki krótki wiersz
Jutro wstanie znowu ranek
Może spadnie sobie deszcz
I gdzieś między kropelkami
Wyczaruję jedną łzę
Czy to wszystko było na nic
Czy nie wszystko, kto to wie

Odchodzimy pomalutku...

Odchodzimy pomaleńku
Odrobinę lecz niezmiennie
Tak już jest
A na ławkach i peronach
Co zostaną sobie po nas
Kwitnie bez

Tyle warte to życie - Andrzej Brzeski


Tyle warte to życie

Andrzej Brzeski


Były sobie gwiazdki dwie
Małe gwiazdki w niebie czarnym
Jedna miała być dla ciebie
A ta druga tylko dla mnie

Wciąż czekaliśmy w nadziei
Wyciągając do nich ręce
Kiedyśmy wydorośleli
To schowały się za księżyc

Tyle warte to życie jest całe
Ile dni chce się latać motylom
I tym płatkom jabłoni co jeszcze są białe
Nim w szarym się deszczu rozpłyną

Ile minut rumienią się maki
Tyle warte to całe jest życie
Przygaszone, zgarbione udaje chojraka
Dopóki chce mu się zakwitać

Była sobie kiedyś młodość
I olszyna w górę rosła
I pędziła naprzód droga
I pachniała bzami wiosna

Była sobie kiedyś miłość
Co na słońce wyszła z cienia
A potem nic nie było
I to nie ma już znaczenia

Tyle warte...

Będzie jeszcze bardzo dużo
Tego czego nam potrzeba
Czas odpocząć przed podróżą
Choć nie spadła gwiazdka z nieba

Tylko cisza na peronie
Choć na ławce się układa
A ten biały bez w wazonie
Zanim zakwitł już opada

Tyle warte...

Obraz: Caitlin Connolly

Za pierwszą chmurą - Andrzej Brzeski


Andrzej Brzeski

Za pierwszą chmurą


Za pierwszą chmurą chmura gna
A czyste niebo chwilę trwa
Czy na to skazał nas Pan Bóg
Że za chmurami chmury znów
A dla mnie i dla ciebie – łza

Po wielkim balu pusty stół
Po kruchym szczęściu zwykły ból
Czy na to skazał nas Pan Bóg
Że po wolności wojen huk
Po słodkim winie ciemna sól

Nam małym ludziom z wielkich miast
Nim utoniemy w morzach kłamstw
Zanim ostatni ruszy prom
Daj Panie skrzydła nam u rąk
Byśmy się wznieśli chociaż raz

My tacy mali – a Ty Bóg
Więc nam te skrzydła, Panie, skróć
A jeśli nam je porwie wiatr
To chociaż miłość kruchą tak
Jak ptasie piórko z nieba rzuć

Po twojej dłoni obca dłoń
A po piosence głuchy ton
Na to skazał nas Pan Bóg
Że po murawie twardy lód
A dobra droga skręca tu

Za złotą plażą czarny deszcz
Garstką marzeń, marzeń kres
Na to skazał nas Pan Bóg
Że po czułości serca chłód
A tuż za rajem piekło jest

Nam małym ludziom...

Puszysty song - Andrzej Brzeski


Puszysty song

Andrzej Brzeski


Tę piosenkę ubrać chcę
Na zimowe chłody złe
W puszyste słowa, ciepły rym
Żebyś znaleźć mogła w niej
Najcieplejsze z wszystkich miejsc
Przytulny kąt, a w nim
Jakąś płytę, która gra
Małe pantofelki dwa
Z ciepłym futerkiem, ach jakim miękkim
Odrobinę wina w szkle
Perłę na szuflady dnie i mnie

Puszysty song na długie zimowe noce, na łzy
Na chandry malutkie, westchnienia cichutkie
Ogrzeje dom, smutki rozproszy, umili sny
Zanim ukryje się gdzieś, weź go w ramiona i pieść

Bo to jest puszysty song
Tą mruczankę mruczy swą
I na kolana kładzie łeb
Możesz robić z nim co chcesz
On zasłoni sobą deszcz
Zimowy wiatr i śnieg

Pod kołderkę wsunie się
Żeby ogrzać stopy twe
Ciepłym futerkiem, ach jakim miękkim
I utuli nas do snu
Aksamitnym meszkiem nut i słów

Puszysty song...

Tę piosenkę ubrać chcę...

Kulkowym piórem - Andrzej Brzeski


Kulkowym piórem

Andrzej Brzeski


Lat tyle przeleciało, deszczowych i gorących
A mnie coś zatrzymało w tych szarych sześćdziesiątych
I choć zielony byłem jak młodej wiśni pestka
To lato we mnie żyje i kątem sobie mieszka

Kulkowym piórem refren piszę
We włoskich ciemnych okularach
I niby Maklakiewicz Zdzisek
Do wczasowiczek się podwalam

Na oranżadę z „Ptiberami" (Petit Beurre)
Pędzę skuterem marki „Osa”
Żadne Miami mnie nie mami
Gdy słony wiatr mi gra we włosach

Na strychu zardzewiały marzenia i nadzieje
Lecz całe tamte lato wciąż we mnie nie płowieje
Jak rubin przemycony „Gellala" lśniło wino
Gdy wschód był oswojony, a zachód za kurtyną

Kulkowym piórem...

Zwietrzało disco polo i coca-cola słodka
Znów śni się stare molo i nos Kobieli Bobka
Więc wśród wyborczych wojen ten refren schowaj cienki
Nie liczą się ustroje, gdy liczy się muszelki

Kulkowym piórem...

Fot. Zdzisław Maklakiewicz, Bogumił Kobiela

Tamte panienki - Andrzej Brzeski


Tamte panienki

Andrzej Brzeski


Z wiekiem się zmienia swój punkt widzenia
Dystans się łapie
Człowiek wyrasta z nośnego hasła
I znaczka w klapie
Dziś kiedy w piersi serce mnie kłuje na stromych schodach
To ja nie wierszy dawnych żałuję tylko mi szkoda

Tamtej panienki, której nie tknąłem
Choć było wino i lampy krąg
I tylko struny gniotłem z mozołem
Śpiewając smętny Dylana song
Tamtej panienki co rozpalona
Próżno czekała na jakiś gest
Gdy katowałem Paula Simona
I Garfunkela męczyłem też

Dziś gdy bez czapki marznie mi głowa, bo włosów brak
Wiem bardzo dobrze, czego żałować z tych głupich lat

Z wiekiem się ściera każda kariera jak marchew z chrzanem
Niech dzieci dręczy Maciej Maleńczuk z Jackiem Cyganem
Niech tam rozkwita w całym narodzie na sukces moda
Mnie już z tą modą iść nie po drodze tylko mi szkoda

Tamtej panienki co była chętna
Gdy nocny pociąg pędził na Hel
A ja śpiewałem Cata Stevensa
I już w zanadrzu czekał Jacques Brel
Tamtej panienki co w gęstej trawie
Miała ochotę na wstępną grę
Lecz serwowałem jej Okudżawę
Aż pękła struna a nawet dwie

Tamtych panienek, których nie miałem
Choć w nich ukryta drzemała chęć
Zamiast je tulić ja im śpiewałem
Wiersze Cohena przez godzin pięć
Tamtych panienek, których nie gryzłem
Gdy było na to miejsce i czas
Zamiast z nich zrywać białą bieliznę
Ja Wysockiego wyłem do gwiazd

Gdy pod schroniskiem na Maciejowej proszę o tlen
Wy mi nie mówcie czego żałować, bo ja sam wiem...

Obrazy: Loui Jover

Zajączek słońca - Andrzej Brzeski


Andrzej Brzeski, Maryla Rodowicz
Zajączek słońca

Andrzej Brzeski

Jeszcze murem stały mury
W oknie blady cień Stachury
Gar bigosu i nad stołem świecy blask
Jolka, Jolka czy pamiętasz
Jak rodziła się piosenka
Nie płacz Ewka, bo już lata swoje masz

Przy tym stole było wszystko
Grzał nam dłonie jak ognisko
Kiedy w rynny na osiedlu bębnił deszcz
Czy pamiętasz Jolka, Jolka
Gdzieś nas pognał wiatr historii
Nie płacz Ewka, taka kolej rzeczy jest

Wpadliśmy tylko na chwilę
Z pudłem gitary pod ręką
Wędrował z nami przez zimę
Zajączek słońca w lusterku
Wpadliśmy tylko na chwilę
Doczekać razem do świtu
Łykając wiersze jak wino
Pomilczeć sobie o życiu

Gdzie ta noc na Ursynowie
Tomik wierszy Achmatowej
I Wołodii na kasecie zdarty głos
Zmiotło ludzi, zwiało słowa
A piosenka to jest towar
Który może za pół ceny kupi ktoś

Na pawlaczu, popatrz mała
Zakurzona śpi gitara
Jolka, Jolka jak nam serca zmienił czas
Widzisz co się stało z nami
Znów grodzimy się murami
Nie płacz Ewka, monitoring w chacie masz

Wpadliśmy tylko na chwilę
Z pudłem gitary pod ręką
Wędrował z nami przez zimę
Zajączek słońca w lusterku
Wpadliśmy tylko na chwilę
Doczekać razem do świtu
Łykając wiersze jak wino
Pomilczeć sobie o życiu

By noc minęła jak święto
Przy stołu białym okręcie
Pamiętaj Jolka, pamiętaj
Gdy nas już tutaj nie będzie
Wpadliśmy tylko na chwilę
Z pudłem gitary pod ręką
Za horyzontem już zginął
Zajączek słońca w lusterku

Ech mała - Andrzej Brzeski

Maryla Rodowicz, Andrzej Brzeski - Ech, mała

Andrzej Brzeski

Małolatą jesteś, tata cię dołuje
I powera ci odbiera w zarodku
Sprawdza notes i kieszenie, kontroluje
Żeby zgasić to co pali się w środku
Gdy w sobotę na imprezę ostrzysz sobie smak
Tata z piwkiem sobie leżąc mówi tak

Ech mała, nie szalej
Bo masz 16 lat
Za wcześnie na bale
Na kluby przyjdzie czas
Ty się nie baw zapałkami
Bo cię sparzy żar
Siedź w chałupie wieczorami
Kiedy kusi bal
Ech mała, nie szalej
Za testem goni test
Takie życie mała
Takie jest

Gdy mężatką jesteś lat dwadzieścia parę
A twój mąż pocztówki zbiera albo znaczki
Czasem przyśni ci się knajpa czy kabaret
Z jakimś tangiem argentyńskim po kolacji
Gdy na mały koniak z kawą chcesz się wyrwać vis a vis
Mąż, którego łamie w stawach
Znad gazety powie ci

Ech mała, nie szalej
Bo masz 50 lat
Za późno na bale
Co miał to dał ci świat
Ty się nie baw zapałkami
Bo cię sparzy żar
Siedź w chałupie wieczorami
Kiedy kusi bal
Ech mała, nie szalej
Sprzątaj, gotuj, pierz
Takie życie mała
Takie jest

Dziś w kąciku swoim siedzisz po cichutku
I uśmieszek dobrotliwy masz na twarzy
Nad sernikiem, konfiturą, nad robótką
Kiedy ci się już kompletnie nic nie marzy
Tylko gdy zapachnie różą
Nagle ci się wyda, że, że pan Bozia tam na górze
Cicho szepnął ci: Ole!

Ech mała, poszalej
Masz 80 lat
Coś zapal i nalej
Tak mało dał ci świat
Baw się wreszcie zapałkami
Niech cię sparzy żar
Nie siedź w domu wieczorami kiedy kusi bal
Ech mała, poszalej
Garściami bierz co chcesz

Takie życie mała
Takie jest

Obrazy: Malcolm Liepke