Kiedy nie ze swojej winy
Za plecami masz ruiny
A przed sobą most spalony
Byś nie sięgnął drugiej strony
A po lewej tylko bagna
Gdzie by chciał cię diabeł zagnać
A po prawej stronie ogień
Co odgradza tobie drogę
To masz jeszcze szansę przecież
Możesz odbić się
I wzlecieć
Wojtek Gęsicki Podróż III Krzysztof Cezary Buszman
Gdy wychodzę w świat na spacer
To poczucie czasu tracę
I gdzie jestem sam już nie wiem
Ale idę wciąż przed siebie
Z ust strąciłem słowa wzniosłe
Te, do których nie dorosłem
Robiąc z siebie wciąż na siłę
Kogoś kim nigdy nie byłem
Wiem, że wcale nie chcę wiedzieć
Czy mi jutro się powiedzie
Bo najbardziej mnie zachwyca
Przyszłych zdarzeń tajemnica
Los odnajdzie mnie w podróży
Bo jest durniem ten kto nie wie
Że się lepiej w drodze zużyć
Zamiast w miejscu gdzieś zardzewieć
Czy komedia to czy dramat
Wciąż obsada taka sama
Ważne, aby dostrzec w porę
Kto jest widzem kto aktorem
Wiem że wcale nie chcę wiedzieć...
Sam już nie wiem czy wypada
Po swych dawnych stąpać śladach
Bo łzy, które są krwią duszy
Musi w końcu czas osuszyć
Dziś z owoców swej posady
Już nie robię marmolady
I uważam na swe myśli
Bo się jeszcze mogą ziścić...
Joanna Lewandowska Po co mi Krzysztof Cezary Buszman
Może tak, może nie
Kto to wie, kto to wie
Po co mi jeszcze tutaj być
Oburącz chwytać się miraży
Co wiarę trwonią myślą płonną
Że cud się jakiś nam przydarzy
Czy może po to, żeby w nicość
Odchodzić po milczenia strumień
Który zbyt rwącą tajemnicą
Do twoich ust spłynąć nie umie
Może tak, może nie
Kto to wie, kto to wie
Może mi po to tutaj być
Gdzie zamysł pragnień zna ironia
Żeby kaktusem jak szarlatan
Wyrastać wciąż na cudzych dłoniach
Może mi po to tutaj być
By uciec gdzieś jak sarna płocha
Żeby co dnia wciąż wiedzieć mniej
Żeby co dnia wciąż mocnej
Kochać
Jarosław Jar Chojnacki Nie wracajmy jeszcze na ziemię Krzysztof Cezary Buszman
W głębinach źrenic w skwar południa
Niosę pamięci żar za majem
Który gwiazdami park wyludniał
I tylko dla nas grał nam grajek
I tylko dla nas, bo dla kogo
Szumiały wierzby jak nam w głowie
Szumiała miłość serca błogość
Co z dobrym losem była w zmowie
I tylko dla nas, bo dla kogo
Rozświetlał księżyc wiarę senną
Rozsądek kusząc mleczną drogą
Wiedząc, że chcesz ją przebyć ze mną
Nie wracajmy jeszcze na ziemię...
W brokacie gwiazd nam do twarzy
Pobujajmy jeszcze w obłokach...
W obłokach najlepiej się marzy...
Obraz: Swietłana Biełowodowa
Joanna Lewandowska Takim być Krzysztof Cezary Buszman
Dobrze by takim było być
Szczęśliwym, lecz nie ogłupiałym
I prostym, ale nie prostakiem
I mądrym, nie zarozumiałym
Wymagającym, nie tyranem
I kochającym, nie kochliwym
Dostojnym być, lecz nie wyniosłym
I dobrym, a nie pobłażliwym
Co dnia wierzę, że uda się, uda się...
Odważnym, a nie hardym być
Stanowczym, ale nie upartym
I ufnym być, lecz nie naiwnym
Nie złotym, ale czegoś wartym
Służebnym być, lecz nie służalczym
Troskliwym, ale nie nachalnym
Człowiekiem ludzkim nade wszystko
Choć niekoniecznie idealnym...
Patrycja Kempa Jaki człowiek Krzysztof Cezary Buszman
Dorze dziś o tym wiem
Co ma być, to na pewno stanie się
Dobrze dziś o tym wiem...
Bo każdy ma swą drogę
Po której przez życie musi iść
By odnaleźć się choćby dziś...
Jaki człowiek, taki los
Jaki człowiek
Jaka rzeka, taki most
Jaka rzeka
Jaka mąka, taki chleb
Jaka mąka
Jaka wolność, taki step
Jaka wolność
Jakie pszczoły, taki miód
Jakie pszczoły
Jaka wiara, taki cud
Jaka wiara
Jaki cwaniak, taki fart
Jaki cwaniak
Jaki układ, taki start...
Joanna Lewandowska, Krzysztof Kolberger Nic ze sobą Krzysztof Cezary Buszman
Nic ze sobą, oprócz siebie, nie zabiorę
Może tylko ptasie pióro - trzepot losu
Bo nam zawsze stąd odchodzić jest nie w porę
Choć na życie przecież to jedyny sposób
Nic ze sobą, oprócz siebie, nie zabiorę
Nawet nędzarz tu zostawi w spadku biedę
Do wieczności dobierając aureolę
Tak starannie jak to czynił już niejeden
Bo jak latarnie zgasną oczy
Co wypatrują sobą wzroku
Tych, których pejzaż już się stoczył
W ten nienagannie święty spokój...
Nic ze sobą, oprócz siebie, tam nie wezmę
Może tylko jakąś karę, jakąś winę
I melodię, którą nucił smutny klezmer
Rozstrojonym rozkoszując się pianinem
Bo jak latarnie...
Nic ze sobą, oprócz siebie, nie zabiorę
I odejdę jak nostalgia w kontur cienia
W dno pamięci, które przecież nie jest skore
By o życiu się wyprosić zapomnienia
Jarosław Jar Chojnacki Nie, nie odchodź Krzysztof Cezary Buszman
Nie, nie odchodź moje życie kochane
Bo bez Ciebie nie chcę żyć dłużej
Z Tobą pragnę pić kawę nad ranem
I zabierać w magiczne podróże
Nie ,nie odchodź moje życie jedyne
Niech śmierć patrzy na nas zawistnie
Dobrze wiem ,że przy Tobie nie zginę
I bez Ciebie też nie mógł bym istnieć
Obydwoje wiemy też o tym
Że samego mnie tu nie zostawisz
Bo bez Ciebie bym umarł z tęsknoty
A to miłość od śmierci ma zbawić
Nie ,nie odchodź moje życie szczęśliwe
Bo Cię kocham i tak już zostanie
I choć włosy gdzieniegdzie mam siwe
Dla nas wciąż przedostatni trwa taniec
Nie, nie odchodź moje życie wspaniałe
Ja Cię z objęć już swych nie wypuszczę
Bo nikogo aż tak nie kochałem
Kto by mógł przed śmiercią mnie ustrzec Obraz: Vladimir Kush
Uszczypnąłem się w policzek
Co mnie trochę zabolało
Jest więc we mnie moje życie
Choć być wcale nie musiało
Jaka piękna niespodzianka
Jeszcze jeden dzień w prezencie
Bo dożyłem znów poranka
By doświadczyć życia więcej
Otworzyłem senne oczy
Płomień słońca mam w źrenicach
Bo dzień nowy mnie zaskoczy
By jak wczoraj pozachwycać
Promienieję więc z zachwytu
Mogąc świat zdziwieniem urzec
Bo dożyłem znowu świtu
By cię kochać o dzień dłużej Ślady
Zanim moje ślady pod butem się utrą
Nie wiem gdzie napotkam zwariowane jutro
Mieszkałem w pałacu, dzisiaj na ulicy
Zycie to misterium boskiej tajemnicy
Nikt mnie już nie zdoła od dróg własnych odwieść
Na nich się o sobie całej prawdy dowiem
W każdej więc godzinie przystań mam bezpieczną
Bo jest najwłaściwszą na chwilę obecną
I tylko serce mości mi nadzieję jedną
Że się nasze drogi kiedyś znowu zbiegną Czasem warto
Czasem warto powrócić
By się o tym przekonać
Czy tam jeszcze wiatr nuci
Melodyjną pieśń o nas
I czy stóp naszych ślady
Są wieczności zwieńczeniem
Które wciąż od zagłady
Chroni szczęścia wspomnienie
Czy po przeszłości grzechach
Czuwa wciąż łaska boża
I czy wciąż się uśmiecha
Anioł Stróż na bezdrożach
Czy z nas czas zażartuje
Doskwierając swą kpiną
Czy jak dawniej smakuje
Jeszcze nam białe wino
Czy codzienność swe święto
Znów w podróży nam sprawi
Byśmy miłości puentą
Mogli cały świat zbawić Odczucia uczuć
Dziś szczęśliwy powiem coś ci
O czym wie jemioła
Że prawdziwej nic miłości
Pomniejszyć nie zdoła
Już nie poddam się rozpaczy
Śmiech dla niepoznaki
Bo już tęsknic umiem za czymś
Niekoniecznie za kimś
Odejść, to rzecz prosta
Znacznie trudniej – zostać
Popatrz, jak ze szczęścia płaczę
Dobre to dla wzroku
Bo przez łzy przecież inaczej
Wszytko widać wokół
Dziś ujrzałem na wpółżywy
Po kolejnej wódce
Że zwyczajnie być szczęśliwym
To największy sukces
Byt przygodny
Otulam serce nadzieją serdeczną
By go nie zmroził rozstania czas chłodny
Ty jesteś prawdą bezwzględnie konieczną
Ja przy tobie tylko bytem przygodnym