Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiatkowska. Pokaż wszystkie posty

Blady Niko - Stanisław Ratold


Mon Homme - My Man - Blady Niko

Jacques-Charles, Albert Willemetz - Stanisław Ratold

Całe me szczęście i cały dla mnie świat
Blady Niko
On był pierwszy, co posiadł miłości mojej kwiat
Blady Niko
Wśród nocy ponurej ja marząc o nim
Płaczę i szlocham
Choć on nie jest bogaty, ni piękny
Ale cóż, ja go kocham
Ten bandyta bije mnie, jestem na dnie
Zabiera mi pieniądze, pije noce, dnie

Ale ja go mam go w swych zmysłach
Mam w swej krwi
Gdy się zbliży, każdy nerw w mem ciele drży
Tylko spojrzy na mnie, już rozchylam ust mych kruż
Ja go przecież mam w swych zmysłach
Mam w swej krwi
Choć on człowiek podły, zły
A wepchnąć nóż, brak mi sił, więc ronię łzy
Taka dola los mój psi, że go mam w swej wrzącej krwi



Szaleństwem dla mnie porzucić go
Choć tak radzą ludzie
Przecież on mi jest droższym nad życie
Więc sił brak, dobrzy ludzie
Wszak każda kobieta potrafi zrobić wszystko, gdy kocha
No więc czyż ja nie jestem litości waszej godna, choć trocha
Wciąż przeklinam: "bodaj sczezł", nie szczędzę łez,
Lecz krzyknie: "chodź" i idę z nim jak wierny pies

Ja go przecież mam w swych zmysłach
Mam w swej krwi
Kto zaś nie czuł tego, śmieje się i drwi
Lecz ten nie wie, co to jest miłości krwawy chrzest
Mówię wam, że ja go mam w swej wrzącej krwi
Niech więc każda z dziewcząt drży
By nigdy nie opętały jej te sny
W piersi grot zatruty tkwi, gdy się kogo ma w swej krwi
Przecież ja go mam w swej krwi...

Mistinguett, Fanny Brice, Edith Piaf
Irena Kwiatkowska, Barbara Rylska

Nie przeliczysz na pieniądze - Renata Maklakiewicz


Irena Kwiatkowska
Nie przeliczysz na pieniądze

Renata Maklakiewicz

Była kiedyś taka sztuka
"Skąpiec", czyli "Liczykrupa"
Ktoś tam miał w kieszeni węża
A ja mam takiego męża
Ja takiego męża mam

Nie przeliczysz na pieniądze
Czułych westchnień, tęsknych spojrzeń
Na pieniądze nie przeliczysz
Koralowych ust słodyczy
Nie przeliczysz na złotówki
Godzin, które spędzam w kuchni
Nie przeliczysz i na grosze
Wagi siatek, które noszę
Nie przeliczysz i na grosze
Nie przeliczysz, nie

Sztuka z życia była wzięta
Więc niech każda z was pamięta
Gdy na skąpca jest skazana
Nie powtarza mu od rana
Niech powtarza mu

Nie przeliczysz na pieniądze
Wspólnych pragnień, wspólnych dążeń
Na pieniądze nie przeliczysz
Serca swojej połowicy
Nie przeliczysz na złotówki
Przytulonej nocą główki
Nie przeliczysz i na grosze
Albo przelicz, bardzo proszę
Nie przeliczysz i na grosze
Nie przeliczysz, nie...

Gdyby wierzyć - Renata Maklakiewicz


Irena Kwiatkowska
Gdyby wierzyć

Renata Maklakiewicz

Gdyby wierzyć twym słowom
Których dla mnie masz tyle
Miód to przy mnie jest piołun
Kwiat jest przy mnie badylem

Gdyby wierzyć przysięgom
Co mi składasz na klęczkach
Najwspanialej ci ze mną
Najwspanialej ci ze mną
Jam twa miłość największa...

W pracy miałeś dobry dzień
Z zachowania twego wiem
A że masz pod ręką mnie
A że masz pod ręką mnie
Ja zbieram garść słodyczy

Jakże miły taki dzień
Docenili wreszcie cię
Ja się także cieszę, że
Ja się także cieszę, że
Ktoś z tobą gdzieś się liczy...

Gdyby wierzyć twym słowom
Których mi nie oszczędzasz
Czort niech przy mnie się schowa
Taka ze mnie jest jędza

Gdyby wierzyć w to wszystko
Co powtarzasz mi w gniewie
To by żaden mężczyzna
To by żaden mężczyzna
Już mnie chciał prócz ciebie...

W pracy miałeś przykry dzień
Z zachowania twego wiem
Za to, żeś ty nieuk, leń
Za to, żeś ty nieuk, leń
Ja zbieram garść goryczy

Jakże przykry taki dzień
Wiec czym prędzej nastrój zmień
I kobietę taką ceń
I kobietę taką ceń
Co śpiewa, gdy ty krzyczysz...

Trzy ćwierci do śmierci - Renata Maklakiewicz


Irena Kwiatkowska
Trzy ćwierci do śmierci

Renata Maklakiewicz

Krąży śmierć przed moim domem
Patrzy w moje okno
Ma ogromne oczodoły
I szczękę szeroką

Nie wygląda wcale szpetnie
Sympatyczna nawet
Zaprosiłabym ją chętnie
Do siebie na kawę...

Nagle w oknie mnie spostrzegła
Wbiegła w bramę prędko
Ale winda jej uciekła
Na dziesiąte piętro

Przeczesałam szybko włosy
By ją przyjąć godnie
Zapaliłam papierosa
Zupełnie swobodnie...

Cap, telefon, dzyń do męża
W pracy miał zebranie
Nim zdążyłam krzyknąć: "Żegnaj!"
Słyszę jej pukanie

Weszła zgrabnie z lekkim chrzęstem
Jak wytworna dama
Zapytała: "Sama jesteś?"
Powiedziałam: "Sama"...

Siadła sobie na fotelu
"Zimno mi kapinę
Żebym miała choć kapelusz
A nie tę łysinę"

Mówię do niej: "Niech się pani
Tu u mnie rozgości,
Może lepiej na tapczanie
Rozprostować kości"...

Popatrzyła się z szyderstwem
W portret męża mego
I spytała: "Długo jeszcze
Czekać mam na niego?"...

Jesień niesie miłość - Renata Maklakiewicz


Irena Kwiatkowska
Jesień niesie miłość

Renata Maklakiewicz

Jak ci to powiedzieć
Jak ci to napisać
Że znalazłam szczęście
W twoich oczach dzisiaj
W zwariowanej głowie
Diable wysypisko
Życie już w połowie
Po co mi to wszystko

Czy to ma znaczenie
Ile się ma lat
Jesień niesie miłość
Trzeba więc ją brać
Głupie serce rwie się
W noc nie mogę spać
Jesień niesie miłość
Trzeba więc ją brać...

Nie da się powiedzieć
Nie da namalować
Tego co się dzieje
Gdy mnie chcesz całować
Wiosna w dzwony wali
Na miłosny alarm
Serce chce się spalić
Rozum nie pozwala...

Na kocią łapę - Renata Maklakiewicz


Irena Kwiatkowska
Na kocią łapę

Renata Maklakiewicz

My nie mamy swego dachu
Stołu, krzeseł, wspólnych spraw
To prawdziwa cena strachu
Żyć przy tobie tak jak ja

Na kocią łapę, na koci pazur, na koci ogon
Gdy cię poznałam, to już od razu wiedziałam, że
Od razu wiedziałam
Z nikim nie będzie mi tak cudownie
Jak tylko z tobą - tylko z tobą
Innej dziewczynie przy tobie może byłoby źle

Niech wszystkie wróble ćwierkają o nas
Że jestem jeszcze niepoślubiona
Cała dzielnica patrzy zgorszona
Ja nie przejmuję się...

Każda kłótnia ma swój dreszczyk
Jesteś przy mnie, lata mkną
Nigdy nie krzyknąłeś jeszcze
Jak mąż przysłowiowy, bo

Na kocią łapę, na koci pazur, na koci wąsik
Żaden dokument bardziej różowych nie stworzy snów
Niech się rodzina, niech się świat cały dziwi i gorszy
Rano odchodzisz, ale wieczorem powracasz znów

Miłosna nitka snuje się złota
Żyjemy stale w achach i ochach
Ja ciebie kocham i ty mnie kochasz
Nam niepotrzebny ślub...

I byłoby wszystko dalej
Jak w miłości być powinno
Gdybyś dziś się nie pochwalił
Że się jutro żenisz z inną...

... Nie stworzy snów
Z nikim nie było mi tak cudownie
Jak tylko z tobą - tylko z tobą
Rano odchodzisz, ale wieczorem nie wrócisz już

To będzie co ma być - Hanna Januszewska


Irena Kwiatkowska
To będzie co ma być

Hanna Januszewska

To będzie co ma być
Los przędzie zdarzeń nić
Nieznane to przędziwo

Sekrecik mam dla was
Cierpliwym sprzyja czas
Więc uzbrój się w cierpliwość

Wam, chłopcy i dziewuszki
Powierzam sekret wróżki
Na wszystkie przeciwności
Potrzeba cierpliwości

Nie wszystko - wierzcie mi
Jest gwiazdką, chociaż lśni
Nie wierzmy złudnym dziwom

Sekrecik mam dla was
Na wszystko przyjdzie czas
Więc uzbrój się w cierpliwość...

Nam nie jest żal - Maria Czubaszek


Nam nie jest żal


Maria Czubaszek

Mijają szybko lata
I zimy, i jesienie
I czasem ktoś się zmieni
A nam nie żal

Nam nie żal pięknych kobiet
I róż nam nie żal wcale
I nie żal nam górali
I nie żal hal

Nam chyba nie jest żal
Już nawet pomidorów
Bogatych w witaminy -
Pal je licho, pal

Nam nie żal jest niczego
I nie żal nam nikogo
I o to można tylko
Mieć do nas żal

Śpiewają:
Irena Kwiatkowska
Wojciech Pokora
Jolanta Zykun

Sierotka - Konstanty Ildefons Gałczyński


Irena Kwiatkowska
Sierotka

Konstanty Ildefons Gałczyński

I
Isia ma tatusia,
Busia - mamusię,
Cicia - ciocię, Zosia - stryja,
ja jestem niczyja

We dnie sama,
w nocy sama,
ciemna brama,
wołam: - Mama!

Biedna sierotka,
maskotka, idiotka,
taty nie ma, mama w Kopenhadze,
cóż ja na to poradzę?

II
Inne dzieci mają hulajnogi,
gwiazdkę w niebie, w proszku mleko,
ja nie mam niczego

W nocy ponuro, we dnie biuro,
łza mi płynie po maszynie,

Pisze: sierotka, maskotka, idiotka
tata zginął, mama w Kopenhadze,
cóż ja na to poradzę?

III
Raz mi się podobał pewien poeta,
co tak głośno recytował,
aż spadła roleta

rzekł mi: - Jest pani z portretu Goi,
lecz niech się pani,
rzekł, nic nie boi.

Jutro, proszę pani, dostanę przydział,
czegoś podobnego jeszczem nie widział.

Nawet zajączki, nawet pajączki
lubię popieścić nóżki i rączki,
nawet o chłodzie, nawet o głodzie
wszystko się, proszę pani, kocha w przyrodzie.

więc niechże pani się w sobie przełamie,
mama w Kopenhadze, cóż to szkodzi mamie?
Będą dla ciebie gwiazdkę i mlekiem,
byłaś dziewicą, będziesz człowiekiem.

Ja cię poprowadzę pewną drogą,
będą twoją wierną hulajnogą.
Na cóż ma zwiędnąć ta śliczna szyja,
po cóż, sierotko, masz skonać niczyja?
Zastąpię tobie mamę i stryja -
w ten sposób mnie natrajlował:

Biedną sierotkę,
maskotkę, idiotkę,
taty nie ma, mama w Kopenhadze,
cóż ja na to poradzę?

Wyszedł rano, bardzo wcześnie
a ja ciągle byłam jak we śnie...
Nagle - patrzę: nie ma - "Omega”,
a ze ściany ścienny (fiut!) zegar;
puszka z mięsem pod kredensem,
jedna płyta znakomita,
jedwab (dwa metry),
cztery swetry,
trzy rowery, cztery pullovery;
znikł medalion z taką konwalią,
szmaragd z Jawy, osiem kilo kawy,
jeszcze baleron wisiał na haku,
jeden Matejko i dwóch Kossaków,
i 2000 dolarów.

Biedna sierotka...

Piosenka Hermenegildy - Konstanty Ildefons Gałczyński


Irena Kwiatkowska
Piosenka Hermenegildy

Konstanty Ildefons Gałczyński

A więc nie jestem już samotna

(Poetka dziękuje za dziesiątki tysięcy listów
i telegramów imieninowych)

A więc nie jestem już samotna
Jak nieraz się zdawało mi
Więc niech ta pierwsza słodka zwrotka
Powie jak serce moje bi(je)

W drugiej zwrotce waleriany
Kiedy zażyję, by się uuu (spokoić)
Pozdrawiam, kraju, cię, kochany
Pozdrawiam czulej niż Lu lu lu...
Madame Loulou

Trzecią zaś zwrotką ja bym chciała
Zwrócić uwagę Państwa na
Królewski przepych mego ciała
Które to ciało mówi A...

Lecz właśnie B nikt nie chce wyrzec
Bez tego B jakże mi źle!
Siedlce, Białystok i Międzyrzec
Też nie poznały się na mnie!

A ja bym chciała, jak fontanna
Bić, śnić, z Masonem grać
W stukułkę
(James Mason, profesjonalny amant filmowy,
bóstwo kobiet)
Niestety, jestem właśnie panna
I to przez Alojzego Gżegżółkę...

Azalie - Agnieszka Osiecka

Patrick Saunders

Irena Kwiatkowska
Azalie

Agnieszka Osiecka

Na szydełku, na szydełku, na szydełku
Umiem robić i chustkę, i szal
Ale czasem, gdy splączę, zaplącze się nić
Jednego mi robi się żal
Czemu młodość trwa krótko i znika we mgle
Żyło się, ha ha ha, było się i adieu

Były kwiaty i motyle
Ale chwilę, tylko chwilę
Czy pamiętasz tę azalię
Już umarła, a mnie żal jej...

Na szydełku, na szydełku, na szydełku
Umiem zrobić i sweter, i koc
Ale czasem, gdy splączę, zaplącze się nić
Samotna wydaje mi się noc
Jeszcze tli się iskierka gdzieś w sercu na dnie
Żyło się, ach, było się i adieu

Były walce i kadryle
Ale chwilę, tylko chwilę
Czy pamiętasz tę azalię
Już umarła, a mnie żal jej
Czy pamiętasz tę azalię
Już jej nie ma, a mnie żal jej

Roztańczone nogi - Ludwik Starski


Irena Kwiatkowska
Roztańczone nogi

Ludwik Starski

Nogi, nogi, nogi roztańczone,
Tańczą nogi, tańczą, jak szalone.
Kto je ma? Właśnie ja!
Każdy krok mój, to taneczne "pas".
Od kankana, polki, aż do walca,
Piruety, pozy i na palcach.
Grand battement, pas de chat, baletnica - voila!

Rządził wtedy car Mikołaj numer Dwa,
Gdy w balecie u Zajlicha byłam ja.
Od tej pory w sercach męskich robią zamęt
Moje nogi i taneczny temperament.
W gdy fach posiadłam dostatecznie już
wprost z opery wzięli mnie do Moulin Rouge
Angaż miałam pod kogutem w Eldorado
I tournee wspaniałe Łowicz- Kutno- Radom.

Nogi, nogi, nogi roztańczone,
Tańczą nogi, tańczą, jak szalone.
Kto je ma? Właśnie ja!
Każdy krok mój, to taneczne "pas".
Od kankana, polki, aż do walca,
Piruety, pozy i na palcach.
Grand battement, pas de chat, baletnica - voila!

Po ulicach to ja chodzę zawsze jak
Po jeziorze tym łabędzim biały ptak.
A i dzisiaj jeszcze zamiast wnuki niańczyć
Ja o jednym tylko marzę: tańczyć, tańczyć!
A gdy w końcu przyjdzie taka chwila, że
Święty Piotr do siebie już zaprosi mnie,
To do nieba też tanecznym pójdę krokiem,
Jeszcze piękny szpagat zrobię pod obłokiem.

Takie nogi panie to majątek
Chciałbym mieć pod rybkę w każdy piątek
Niech pan ma a na wa
Niech Makosia nogi panu da.
Ja nie lubię w galarecie nogi
Niech Makosia raczej da mi nogi.
Mi nogi dwie niech zje
I do tego wódki dwie...

Hallo Szpicbródka...
Plakat: Andrzej Klimowski

Przyjdź wieczorem - Andrzej Włast


Irena Kwiatkowska
Przyjdź wieczorem

Andrzej Włast

Przyjdź wieczorem, czekam cię
W parku na fontanny tle
Przyjdź na schadzkę z lubą swą
Całuj ją

Uśmiech mych spragnionych warg
Zmierzchem otulony park
Twarz księżyca posrebrzana
I pawilon Króla Pana

Świat i twoja ukochana
Wszystko czeka dziś na miłość twą

Strzeż się, by ten nasz smok straszliwy
Nie poszedł śladem twym
Nie przeciął życia dróg
Bo on twój wróg

Zginiesz w tej walce nieszczęśliwy
Więc wokół pilnie bacz
Na cień swój własny patrz

Świat i twoja ukochana
Wszystko czeka dziś na miłość twą

Szach, szach - Wojciech Młynarski


Irena Kwiatkowska
Szach, szach

Wojciech Młynarski


Znajomy mój pewien szach
Szach, szach, szach
W złocie miał pałac swój
Forsy miał, że aż strach
Wzięcie przeto u pań
Miał, że ach, proszę was
Każda mdlała, gdy nań
Szach, szach, szach spojrzał raz
Mimo to tenże szach
Szach, szach, szach chandrę miał
Ze swej fortuny po całych dniach
W głos się śmiał
Lekarz mu wmawiał, że
Chandra petrochemiczna go ssie

Marniał szach
(Ach, marniał szach)
(Marniał, ach, szach, szach, szach)
Jak motylek, co bez tchu
(Marniał, ach, szach, szach, szach)
(Marniał, ach, szach, szach, szach)
Pada, gdy
(Marniał, ach, szach, szach, szach)
(Marniał, ach, szach, szach, szach)
Na skrzydełka sypnąć mu D-DT
Uf!

Problem był w tym
Że ów szach ani rusz
Nie miał czym, nie miał czym
Popodlewać swych róż
Sławnych różdżkarzy szach
Powylewał na łeb
Marniał na jego gazonie
Róż pyszny szczep
Bo gdzie w gazonie
Dziurki nie zrobił, to z niej
Nafta ciur-, nafta ciurkiem tryskała, że hej
Marniał szach, czując, że
Chandra petrochemiczna go zje

Marniał szach...

Szach, szach, szach
Ledwie dysząc bez sił
Ciżbę fisz, ciżbę fisz
W progi swe sprosił był
Z szachem ciż, z szachem ciż
Jęli w ruletkę rżnąć ile tchu
Ojej!
I przegrał szach do tych fisz
Z zimną krwią: róż swych klomb
Siedem żon, pałac, tron, służbę swą
I te dziurki, co ciurkały, i nawet fez
Przegrał też

Po czym w pląs
(Ach, odżył szach)
(Odżył, ach, szach, szach, szach)
Ruszył jak motylek, co
(Odżył, ach, szach, szach, szach)
(Odżył, ach, szach, szach, szach)
Pląsa, gdy
(Odżył, ach, szach, szach, szach)
(Odżył, ach, szach, szach, szach)
Letni wietrzyk muśnie go

I jako już były szach
Szach, szach eks
Zmienił adres i fach
I karierę swą zwekslował na inny tor
Lecz na ile go znam
Wciąż ma względy u fortuny
Tudzież u dam
By swych róż podlać klomb
Wreszcie ma wody dość
Mieszka - nie pomnę już -
W kawalerce czy coś
I na perskim dywanie, co ostał się mu
Szach, szach, szach cza-cza-cza
Tańczy ze mną bez tchu
Zwłaszcza zaś cieszy się
Że nam nafta nie tryska byle gdzie

Usta milczą


Irena Kwiatkowska
Usta milczą

Witold Filler, Jonasz Kofta

Usta milczą, dusza śpiewa
Non, jamais
Bez parlania świat nic nie wart
Cher monsieur

Mówić, mówić trzeba
W nocy i we dnie
Parlefranse to dar nieba
Więc: Parlez

Czy vous mnie comprenez?
Kiedy tu tak chanter
Allez voici, monsieur
I sacrebleu, i s'il vous plait

Szczęściu tak potrzeba słów
Więc po francusku do mnie mów
Przez nos puszczając "r"
Mów do mnie: Chère...

Piosenka dyrektrissy - Filler i Kofta


Irena Kwiatkowska
Piosenka dyrektrissy


Witold Filler, Jonasz Kofta

Jam pogromczyni serc i zwierząt.
Gdy mnie zobaczą, zęby szczerzą
Lwy dzikie tudzież salonowe
I chęci mają wprost niezdrowe.

A mną aż wstrząsa dreszcz lubieżny,
Że cel ich pragnień taki zbieżny;
Że te i tamte lwy by chciały
Mym słodkim się nasycić ciałem.

Więc na wszystko gotowa
Wyzwania rzucam słowa:
"Jak potrafić-cie,
To się nasyćcie
Takie jest żyć-cie,
No nie?"

A ja lubię ryzyko,
A ja lubię ten dreszcz.
Taką duszę mam dziką,
Lecz bat w ręce mam też. Ole!

Sto lwów i mężczyzn poskromiłam.
Mnie tylko jeden - człowiek piła.
Rok mnie piłował o podwyżkę,
Aż raz do klatki wpuścił myszkę.

Właśnie w lwiej paszczy głowę miałam,
A tutaj mysz, do tego biała.
"Ratuj" - krzyknęłam przerażona -
"A co z podwyżką?" - "Załatwiona".

I na wszystko gotowa
Te rzuciłam mu słowa:
"Człowieku-pił-ło,
To obudził-ło
W mym sercu miłość
Do cię".

Przez rok dzielił, biedaczek,
Ze mną łoże i stół.
Aż mnie z innym zobaczył
I się przeciął na pół. Ole!

Po tej tragedii serc i zmysłów
Pojęłam, że me szczęście prysło.
I z oczu łzy dziś płyną aż mi,
Że nikt mnie tak już nie ujarzmi.

Że muszę wciąż być pogromczynią,
Bóstwem areny, serc boginią,
A w duchu tęsknić do geroja,
Który napędziłby mi boja.

Więc na wszystko gotowa
Wyzwania rzucam słowa:
"Gdzie jest ten orzeł,
Który mnie stworzy -
W krzesłach czy w loży,
Ach, gdzie?"

Bo ja nie chcę zachwytów,
Że nie boję się lwa.
Chcę być zwykłą kobitą,
Która myszy się ba. Ole!

Ach, przepraszam, bo może
Ktoś zrozumiał mnie źle.
Że jak w loży, to orzeł.
Więc wyjaśniam, że nie. Ole!

Dyrektissa - Fller i Kofta


Irena Kwiatkowska - Dyrektrissa

Witold Filler, Jonasz Kofta

Panie, panowie, witam was pięknie
W przybytku strojnych, wesołych muz
Dziś konkurencja z zazdrości pęknie
Bo u nich puchy - Maestro, tusz!

Jako dyrekcja mam grand ambaras
Co wnieść na afisz, by trafić w gust
A więc zagramy dziś wszystko naraz
I to od zaraz - Maestro...

(Maestro, proszę patrzeć w nuty,
a nie na tę fertyczną blondynkę)

Każdy dziś znajdzie tu coś dla siebie
Parter, jaskółka, bywalcy lóż
Czy w pierwszym rzędzie
Czy w siódmym niebie
Bywa tak samo - Maestro, rusz...

(No rusz się, pan,
znowu się pan zakochał czy co?)

Lekcja historii, pierwsza odsłona
Będzie z pożytkiem dla panów, pań
Wszystkich aktorów zdobi korona
Pierwsza odsłona "Vive le roi!"  

Co za spotkanie - Ryszard M. Groński


Irena Kwiatkowska
Co za spotkanie


Ryszard Marek Groński

Ach, co za spotkanie! Jak się masz?
Jak u mnie? Niczego.
Za to ty strasznie schudłeś,
Z mężczyzny zrobił się kij.
Nigdzie cię nie widać,
Nie bywasz, nie dzwonisz. Dlaczego?
A, podobno żyjesz z Terenią, winszuję, żyj.

Niech ci będzie, na zdrowie,
Nic ci więcej nie powiem,
Reszty dowiesz się sam,
Kiedy będzie za późno już.
Mnie się ona podoba,
Bardzo miła osoba.
Że opinię ma złą?
Nic dziwnego, no cóż:

Żył z nią Władek i Tadek,
Z Romkiem miała wypadek.
A ten biedny nasz Stach
Ile przez nią zniósł. (Ole!)
Znam ja dobrze to ziółko,
Jestem jej przyjaciółką,
Wierz mi: wydra skończona i szlus!

Obgadywać jej nie chcę,
Nie lubię i tego nie żądaj.
Choćbyś ukląkł przede mną,
Nie puszczę już pary z ust.
Zresztą jestem rada,
Że taka o zębach wielbłąda
Także mogła, bidulka, utrafić w czyjś gust.

Niech ci będzie, na zdrowie,
Nic ci więcej nie powiem,
Każdy z nas ma swój smak,
Aale koń by ze śmiechu pękł.
Wiek w metryce fałszywy,
Za to zez jest prawdziwy.
No, platfusy to nic,
To ma nawet specjalny wdzięk.

Mama, jeśli pamiętam,
Też nie była zbyt święta -
Po Tereni to znać, to się ma we krwi!
Jej tatuś - nie do życia,
Gdy jednak wrócił z kicia,
Lepszy i tak, łobuzie, niż ty!...

Wiesz, co ci jeszcze powiem?
Zostaw lepiej tę małpę i wróć!

Żona wirtuoza - Jonasz Kofta


Irena Kwiatkowska
Żona wirtuoza

Jonasz Kofta

Znowu ten pasaż, znowu ten tryl
A ja tu czekam z herbatą
Znowu ten akord ze wszystkich sił
A serce pik-pik staccato

Nieszczęśliwa, umęczona
Żona wirtuoza
"Czy pani lubi Brahmsa?"
Paszoł won!
Ciągle na tym fortepianie
Niewygodna poza
Czy nie rąbnie grom
W ten złom?

Nieszczęśliwa, umęczona
Żona wirtuoza
Czyli koza
Którą porwał ten wir
On nie słyszy mojej skargi
Z przygryzioną wargą
I to życie? Szary żwir!

A on gra
Świat mu przysłoniły cały
Te klawisze i pedały
Te klawisze i pedały
A ja?

A ja...
Nie ma ucieczki, nawet w snach
Na klawesynie tarabani nocami kankana
Jan Sebastian Offenbach

Znowu ten pasaż, znowu ten tryl
A ja tu czekam z herbatą
Znowu ten akord ze wszystkich sił
A serce w męce rubato

Nieszczęśliwa, umęczona
Żona wirtuoza
"Czy pani lubi Brahmsa?"
Paszoł won!
Kiedy spojrzę na to pudło
Mnie ogarnia zgroza
Ten grat czy już pożarł
Miłość mą?

Ja bym grała na czarnych
On by grał na białych
Może ręce by się kiedyś spotkały?

A on gra...
Nieszczęśliwa, umęczona
Żona wirtuoza
Która sama nie umie grać

Świat mu przysłoniły cały
Te klawisze i pedały
Te klawisze i pedały
A ja?

Ja mam te rzeczy też
Te uda, bierz!

Rewolucyjna etiuda wysiada
Oglądają się za mną na ulicy
Nieszczęśliwa, umęczona
Żona wirtuoza
Czyli po prostu - modlitwa dziewicy

To był ktoś - Jonasz Kofta


Irena Kwiatkowska
Jan Kobuszewski - To był ktoś

Jonasz Kofta

To był ktoś, ten łobuz, łotr
Pokątny szuler, szarmancki cham
Pojedynkował się o panią B.
Najlżejszą z wszystkich - pardon - lekkich dam

Ścigał się na Mercedesie Benz
W dwudziestym szóstym w Tour de Chalet
Miał zawsze w klapie kwiat, a w oku blask
Na lakierku biały getr

Zawsze pieścił go los
Choć wszelkich zasad było mu brak
Bo on, bo on miał głos, wspaniały głos
Aksamit, brylant, jedwab, wdzięk i charme

On miał głos, ten łobuz, łotr
Zniewalający i męski czar
Me biedne serce drży, gdy z tuby brzmi
Ten jego przejmujący tembr:

"W dolinie róż, ja śpiewam ci
Tę pieśń miłości, błagając cię
Bądź przy mnie obok tuż, swe usta na mych złóż
Na zawsze połączymy się"

Widzę go tak, jak stał
Wykwintnie dłoń swą kładąc na gors
subtelny uśmiech słał, mnie całą brał
W swe posiadanie jego słodki głos

To był ktoś, ten łobuz, łotr
Ten skandalista, rozwodnik i gracz
Ale miał w gardle skarb
I przez ten czar w czasie tournée
Oszukał podle mnie
Bo mu uwierzyłam, że:

"W dolinie róż, ja śpiewam ci
Tę pieśń miłości, błagając cię
Bądź przy mnie obok tuż, swe usta na mych złóż
Na zawsze połączymy, połączymy, połączymy..."

No i znów zaciąłeś się!

Obrazy: JC Leyendecker