Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gozdawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gozdawa. Pokaż wszystkie posty

Zabawa na Budach - Gozdawa-Stępień


Jarema Stępowski
Zabawa na Budach

Zdzisław Gozdawa, Marian Stępień


Na drewnianej sali tłum do tańca wali
Że nie można wetknąć palca
Franek na bandżoli gościom furt pitoli
Raz charlestona, a raz walca
Zośka i Antoni trzęsą się w charlestonie
Jakby nagle wpadli w febrę
Tańczy Mietek Grzelak, wrócił wprost z wesela
Więc ma jeszcze nóż pod żebrem
Ojej ❗❗❗
Gdzież może być lepiej niż tu ❓❓❓
No to lu ❗❗❗

Zabawa, zabawa na Budach
Masz fart przez noc całą do dnia
Są tańce, zagrycha i wóda
Więc cała ferajna się pcha
Panie wybierają panów
Panów wybiera policja - ło

Tańczą raźno młodzi, pitigrill odchodzi
Każdy kręci, jak cię mogę
A kulawy Władek w tańcu miał wypadek
Bo odkręcił sobie nogę
Gdzieś wynikła chryja, ktoś tam dostał w ryja
Bo publiczne rzucił słowo
Ale gość wesoło oddał blachą w czoło
Żeby było przepisowo
O ❗❗❗
Gdzież może być lepiej niż tu ❓❓❓
No to lu ❗❗❗

Zabawa, zabawa na Budach...

Mietek, trzymaj się ramy
To się nie damy, ty

Już zabrała Mietka do domu karetka
Bo przewrócił się na parkiet
To nieważna sprawa, nadal trwa zabawa
Postaw, Józiu, jeszcze ćwiartkę
Nie chce się nikomu powracać do domu
Choć już dawno księżyc świeci
Wszyscy tańczą dalej na drewnianej sali
Wszyscy bawią się jak dzieci
O ❗❗❗
Gdzież może być lepiej niż tu ❓❓❓
No to lu ❗❗❗

Zabawa, zabawa na Budach...

Fot. 2. M. Stępień, Z. Gozdawa

Walc na niepogodę - Zdzisław Gozdawa

Andrzej Bogucki
Walc na niepogodę


Zdzisław Gozdawa

Jaka szkoda, niestety
Że pogoda, niestety
Jak to mówią, przepraszam
Pod psem
Pani w bramie, ja w bramie
Ramię w ramię, przy damie
Zawsze raźniej we dwoje, ja wiem

A na końcu chodnika
Uparty gość
Gra na skrzypcach walczyka
Jak na złość
Pani słucha, ja słucham
A noc ciemna i głucha
Ale w żyłach gorąca jest krew

W kroplach deszczu
Perliście układa się walc
Strąca liście z drzew walc
Zamaszyście rwie walc
Ulicami, przed siebie
Wzdłuż się toczy i wszerz
Jakby zalał się w pestkę, na deszcz

Wtedy w sercach, tajemnie
Tak przyjemnie, tak wiesz
Że jest późno, że ciemno
Że jest zimno i deszcz
I że walc nas zaprasza
Że się śmieje, jak widz
Że ktoś w bramie, przy damie - i nic

Proszę pani, w tym domu
Na pięterku, tym domu
Mam mieszkanko, od takie
W sam raz
Ja nie mówię w złym sensie
Pani z zimna się trzęsie
A tam u mnie jest światło i gaz

Zaraz zrobię herbatkę
Nakrycia dwa
Cóż w tym złego
Dlatego, że ty i ja
Śnić będziemy we dwoje
Moje serce i twoje
Gdy tymczasem za oknem, we mgle

W kroplach deszczu…

Wtedy w sercach, tajemnie
Tak przyjemnie, tak wiesz
Że tu dobrze, że ciepło
A tam zimno i deszcz
I że walc się zadziwił
Że aż taką miał moc
By dwa serca połączyć w tę noc

Obrazy: Loui Jover

Gdy się kogoś ma

Marta Mirska
Gdy się kogoś ma


Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Dobrze mieć najczęściej
Spośród wszystkich szczęść
Jedno małe szczęście
Albo szczęścia część

Czyli, mówiąc jaśniej
Gdyby o mnie szło
Tym szczęściem byłby właśnie ktoś
Sama nie wiem kto

Bo gdy się kogoś ma
To zaraz jest inaczej
I nagle z każdym dniem
Pięknieje cały świat

A jeszcze niech ten ktoś
Z bliska w oczy popatrzy
To jakby promień słońca
W samo serce wpadł

Nagle w mróz zakwitają kasztany
Każde zdanie układa się w wiersz
Bo się jest, bo się jest zakochanym
A jak tak, to już nic, tylko wiesz

Gdy się kogoś ma
Tak serdecznie, prawdziwie
To już się niewątpliwie
Wszystko, wszystko ma

Wiem, że tak się stanie
Że się zjawi on
Przyjdzie niespodzianie
Nie wiadomo skąd

Powie coś miłego
Jakieś byle co
I nagle z treści jego słów
Jasno widać to

Że gdy się kogoś ma…

Chcecie to wierzcie


Chór Czejanda, Jerzy Połomski - Chcecie to wierzcie

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Wszyscy za złe mają mi
Wszyscy wytykają mi
Że po nocy się wałęsam
I że jestem jak nie ten sam
Że każde słowo mi się zmienia w rym
Zamiast chodzić - fruwałbym
Zamiast mówić, ale mniejsza
Najważniejsza jest jedna rzecz

Chcecie, to wierzcie
Chcecie, nie wierzcie
A ja się kocham, kocham i już
I nie w dziewczynie
A w pewnym mieście
Powiecie: wariat - trudno, cóż

A stało to się w dzień lipcowy
W środę, czy w piątek
Mniejsza z tem
Wychodzę sobie z Koszykowej
I nagle patrzę - MDM

I chcecie, wierzcie
Chcecie, nie wierzcie
Lecz to jest radość moich dni
Bo zakochałem się w moim mieście
I z tą miłością dobrze mi

Tyle dziewcząt człowiek zna
Tylko wybrać ta, czy ta
Każda serce odda chętnie
A ja jakoś obojętnie

No trudno
Chociaż, co się tyczy mnie
Zasadniczo, czemu nie
Lecz na razie, lecz chwilowo
Daję słowo, to śmieszna rzecz

Chcecie, to wierzcie…

I chcecie, wierzcie
Chcecie, nie wierzcie
Że z tą miłością kłopot mam
Bo zakochałem się w moim mieście
Lecz nie ja jeden - nie ja sam










Ballada o Mańce


Hanka Bielicka
Ballada o Mańce


Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Na ulicy Rozbrat w nędznej suterynie
W małej izbie dusznej i ciasnej jak klatka
Gdzie każdy dzień po dniu monotonnie płynie
Żyła ruda Mańka, królowa półświatka

Wszyscy ją kochali, nosili na rękach
Co dzień to z kim innym chodziła na tańce
Mańka była młoda, Mańka była piękna
Ale to nie będzie piosenka o Mańce

A w pobliskiej knajpie "Pod Wesoło Myto"
Przesiadywał co dzień pogrążony w myślach
I furt przez te Mańkę pił setę za setą
Władek Cieślak, zwany postrachem Powiśla

Jak pił, to na umór - i dzień, i noc całą
By mu ktoś wlazł w drogę, nie było wypadku
Ech, był ci ten Władek, kozak jakich mało
Ale to nie będzie piosenka o Władku

Aż pamiętnej nocy, a był to listopad
Władkiem coś zatrzęsło, wypił litr i drugi
I w pijackiem szale rude Mańkę dopadł
I nóż wbił jej w serce na pół metra długi

Upadła, podcięta niby ten kwiat maku
Wyzionęła ducha na oczach przechodni
O, zbrodnieś popełnił, ty Władku Cieślaku
Ale to nie będzie piosenka o zbrodni

Wzięli biedną Mańkę do zimnej kostnicy
Potem sąd dziewczynie krzywdę wynadgrodził
Poniósł Władek Cieślak śmierć na szubienicy
Ale to nie o to w tej piosence chodzi

Smutna ta historia o Władku i Mańce
Taką ma przestrogę u swego podłoża
Że prawdziwy dżentelmen, choćby był na bańce
Do ryb i do dziewcząt nie używa noża
Nie używa noża, o nie, ole

Problem


Hanka Bielicka - Problem

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Szedł za mną ulicą, po piętach mi deptał
Tak włóczył się chyba godzinę lub dwie
Aż wreszcie się zbliżył i cicho wyszeptał
Pozwoli pani, że...

Co on chciał przez to powiedzieć
I o co jemu szło
Coś przecież w tym było
Coś za tem się kryło
Do dzisiaj nie wiem co

Oczami swoimi mych oczu nie szukał
W ogóle nie mówił, ni be ani me
Aż wreszcie przystanął i z trudem wydukał
Może by to kina gdzie

Co on chciał...

A w kinie siedliśmy gdzieś w końcu, daleko
On minę miał ciągle znudzoną i złą
Aż nagle, przypadkiem, mi spojrzał za dekolt
I mruknął – no, no, no, no

Co on chciał...

Po kinie znów szliśmy przy sobie w milczeniu
On patrzył w trotuar, ja w pustkę bez dna
A gdy się miał żegnać, tak jakoś nadmienił
Że mieszka, Wilcza dwa

Co on chciał...

Na Wilczej to myślałam, że wszystko śni mi się
On światło zapalił i z lampy starł kurz
I nagle rzekł, dosyć tych rozmów na dzisiaj
Rozbieraj się, no już

Co on chciał...

Gdy świt nas obudził, szeptałam – kochany
Twarz jego pieściłam i włosy te blond
A on się odwrócił tą twarzą do ściany
I rzekł, no wynoś się stąd

Co on chciał...

Dziś chodzę jak błędna i dławi ten płacz mnie
I tylko tym żyję i męczy to mnie
Dlaczego on tak się zachował dwuznacznie
Może ktoś z państwa wie

Co on chciał przez to powiedzieć
I o co jemu szło
Coś przecież w tym było
Coś za tem się kryło
Ludzie, powiedzcie, co

Marynika


Chór Czejanda - Marynika

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Kogut zapiał sobie i obudził kurki
Konik grzebie nóżką, pusto w żłobie ma
Słonko już wyjrzało zza różowej chmurki
Krówka ryczy głośno, zaraz mleczko da

Marynika, Marynika
Nawet oka nie odmyka
Mama przez podwórko woła
Wstawaj, córko, nie bądź leń
Bo już dzień, bo już dzień
Maryniko, Maryniko

A ona śpi i śpi, doprawdy, jak na złość
Tak może spać i spać, i nigdy nie ma dość
Już słychać wre robota w lesie
Nie śpij, obudźże się
Maryniko, Maryniko
No, prędzej, wstawaj, już się zbudź mi
Bo wstyd mi przed ludźmi
No, rusz się już
Bo trzeba siana dać konikom
Maryniko, Maryniko

Krówka już z obórki dawno wyszła na błoń
Słonku jest gorąco, przeszło drogi szmat
W sadzie chłopcy zbiegli się pod starą jabłoń
Śmiechem i radością dźwięczy cały sad

Marynika, Marynika
Lecą jabłka do koszyka
Dzisiaj nie powinno zbraknąć
Tu nikogo spośród nas
Słychać więc raz po raz
Maryniko, Maryniko

A ona śpi i śpi, doprawdy jak na złość
Tak może spać i spać, i nigdy nie ma dość
Co w końcu będzie z tej dziewczyny
Przecież to są kpiny
Maryniko, Maryniko
Już z ciebie cała śmieje wieś się
Za robotę weź się
Gdy rąk nam brak
To niech się w domu nie zamyka
Marynika, Marynika

W święto tańczą chłopcy razem z dziewczętami
Cały tydzień tak się czeka tego dnia
Jeśli jesteś młody - chodź i baw się z nami
W święto jest wesoło, gdy harmonia gra

Nie żałuj dni


Jerzy Połomski
Nie żałuj dni

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Znów jestem sam
jak swój własny cień,
może to już rok,
może tylko dzień,
może nigdy z tobą,
może wiecznie sam,
tak jak dziś, tak jak dziś.

Za oknem deszcz
migocących gwiazd
tak jak w tamtą noc,
jakby stanął czas,
jakbyś całą sobą
była przy mnie obok
– tylko po co przysłałaś ten list?

Nie żałuj dni
i noce z serca wykreśl,
zniszcz najdrobniejszy ślad
przeżytych wspólnie lat.
Nie żałuj słów,
tych, które mówią zwykle
poeci do swych muz
i zakochani.

Nie zmienisz dróg,
jakimi iść musimy,
nikt nam nie wybrał ich,
niczyjej nie ma winy,
widocznie trzeba było
zmarnować nam tę miłość,
wymazać z życia tamten czas
– a szkoda.

Dziś nas już nikt
nie powróci nam,
bo i ty nie ta,
i ja nie ten sam,
i noc każda inna,
i nasz każdy dzień
już nie ten, już nie ten.

Nie próbuj więc
szukać nowych dróg,
przecież każde z nas
swój spłaciło dług,
tylko powiedz czemu
jednak bardzo chcemy,
żeby tamto ktoś nam wrócić mógł?...

Tulipany - Zdzisław Gozdawa

Mieczysław Fogg
Tulipany

Zdzisław Gozdawa

Kochał się w dziewczynie
Cały roczek zeszły, hola-li, hola-la
Próżno za nią chodził
Próżno darł podeszwy, hola-li, hola-la
Miał włosięta rude
Domek i ogródek, hola-li, hola-la
Inny miał grosiaki, wiatrak jaki taki
Mógł dziewczynie wszystko dać

A on tylko tuli, tuli, tuli tulipany miał
Razem z sercem tuli, tuli, tuli tulipany dał
Na znak że jest zakochany, dał czerwone tulipany
W końcu opadł tuli, tuli, tuli tulipanów kwiat
Przez te tuli, tuli, tuli tulipany wpadł
Bo dziewczyna całe dnie
Do innego tuli, tuli, tuli,tuli się

Miłość w sercu chował
Aż się zdenerwował, hola-li, hola-la
Że ktoś jest bogatszy
To na niego patrzysz, hola-li, hola-la
Łyknął litr siwuchy
Krzyknął dla otuchy: hola-li, hola-la
Włożył serdak w groszek, do dziewczyny poszedł
Z wdziękiem ukląkł u jej stóp

I już tylko tuli, tuli, tuli tulipany dał
Bo nic tylko tuli, tuli. tuli tulipany miał
Tulipany dał czerwone, a za tydzień miał już żonę

W końcu opadł tuli, tuli, tuli tulipanu kwiat
Przez te tuli, tuli, tuli tulipany wpadł
Bo dziś tak jak każdy mąż
Forsę buli, buli, buli, buli wciąż

Taki chłopak


Rena Rolska - Taki chłopak

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

"Taki chłopak" - mówią o nim, bo ja wiem
Może on i taki jest, a może inny
Ale coś tam chyba w sobie musi mieć
Że go lubią, że tak działa na dziewczyny

Ja się nie znam - dobry kumpel, no i dość
Zresztą, co mi tam do niego, co mu do mnie
Ale czasem to mnie aż podrywa coś
Że tak łażą za nim ciągle nieprzytomnie

I ta Franka ze Złotej
I ta Zośka z Ochoty
I ta Felka zrobiona na blond
Hanka z Piwnej i Władka
Ta z Kubusia Puchatka
I ta Ewa - diabli wiedzą skąd

Nie spuszczają go z oczu
Wciąż się mizdrzą i fioczą
Każda leci na niego jak ćma
Żeby tylko był miły
Nie wiem, co by zrobiły
Wszystkie tamte, ale nie ja

Aż - pamiętam - była jesień, padał deszcz
Przyszedł do mnie, nawet trochę się zdziwiłam
I powiedział: "Ty się będziesz śmiała, wiesz
Ale we łbie mi kompletnie zawróciłaś"

"Już nie pójdę stąd i co chcesz ze mną rób
Ty się nie śmiej, niech ja skonam, to z miłości"
A ja widzę już, jak bierze ze mną ślub
I jak mdleją, jak skręcają się z zazdrości

I ta Franka ze Złotej…

A ja przy nim w niedzielę
W tym cywilnym kościele
Już na akcie podpisy są dwa
Patrzą Zośka i Ewa
Krew je nagła zalewa
Że nie one, że właśnie ja

Tak się stało, no i wziął za żonę mnie
I poznałam, co to znaczy jego miłość
I przez cały rok był ze mną, potem - e
Już na dłużej tej miłości nie starczyło

Drań był i nic więcej, tak jak każdy z nich
A ja głupia się łudziłam tą nadzieją
I myślałam, że Bóg wie co mi się śni
Teraz tylko wstyd mi, bo się ze mnie śmieją

I ta Franka ze Złotej…

Cieszcie, wszystkie, się cieszcie
Że mnie rzucił nareszcie
Ja wam także rozśmieję się w twarz
No to co, jedna z drugą
Że był ze mną niedługo
Ale mój był, mój, a nie wasz

Niech pan mnie weźmie

Pan D. - Jerzy Duszyński
Rena Rolska 
Niech pan mnie weźmie... ze sobą do domu

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Kiedyś jako mały smarkul
By przyjemnie spędzić czas
Z mama swą do lunaparku
Poszłam w życiu pierwszy raz

Nagle tłum mi porwał mamę
I ślad wszelki po niej znikł
Więc oparłam się o bramę
I natychmiast w wieki krzyk
Wtem idzie sąsiad z vis-a-vis
Więc ja do niego tak, przez łzy

Niech pan mnie weźmie
Ze sobą do domu
Ja pana proszę, ja błagam, ja chcę
Ja jestem grzeczna
Nie wadzę nikomu
A żonie niech pan powie
Ze pan znalazł mnie

Niech pan mnie weźmie
Ze sobą do domu
I jakiś ciepły kącik
Znajdzie dla mnie gdzieś
No, na przykład na biurku
Na fortepianie
Żebyś mógł popatrzeć na mnie
Proszę ze sobą mnie weź
Zabierz mnie ze sobą
Proszę pana

Kiedy stałam się podlotkiem
Kino było pasja mą
Kupowałam każdą fotkę
Gdzie był ubóstwiany On
Właśnie ten, Duszyński, amant
Co Szaflarską miał u stóp
Wciąż siedziałam w kinie sama
Zakochana w nim po grób
Gdy podziwiałam jego grę
Serce wołało, panie D.

Niech pan mnie weźmie…

Nie wiem, może to choroba
Lecz do dziś zostało mi
Z wszystkich dawnych upodobań
Właśnie to, do męskiej płci
Jeśli zjawi się ktoś miły
Zaraz pragnę zdobyć go
Już nie ma na to siły
Prosto z ostu mówię to
Pan taki biedny, taki sam
Więc prośbę tę do pana mam...

Niedziela


Hanna Skarżanka - Niedziela

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Jest niedziela
Pełen ludzi Nowy Świat
Jak to dobrze, że niedziela
Do Łazienek można iść

Kupię Express
Może jest gdzieś dobry film
Zatrzymajmy się chwileczkę
Już zielone, można iść

Jadą auta
W wózku śpi rumiany brzdąc
Miałam dzwonić do Karola
Słowo daję, dobry dzień

Już Aleje
Grają gdzieś „Na lewo most”
Żeby nie ten straszny upał
Można by tak iść i iść

Słońce świeci
Oblężony z piwem kiosk
Pan w berecie płaci mandat
Przez ulicę przeszedł źle

Z autobusu numer 125
Ktoś uśmiechnął się życzliwie
Słowo daję - dobry dzień

Jest niedziela
Więc się wszystko streszcza w tym
Że dziś nic nie obowiązuje
Nawet w tej piosence rym

Słońce świeci...

Fot. Zbyszko Siemaszko

Budujemy nowy dom


Chór Czejanda, Karin Stanek i Wojciech Gąssowski
Budujemy nowy dom

Wacław Stępień, Zdzisław Gozdawa

Budujemy nowy dom
Jeszcze jeden nowy dom
Naszym przyszłym, lepszym dniom (promiennym)
Warszawo
Każdą pracę z nami mnóż
Każdą pracę z nami dziel
Bo to jest nasz wspólny cel (codzienny)
Warszawo

Od piwnicy aż po dach
Niech radośnie rośnie gmach
Naszym snom i twoim snom (wiosennym)
Warszawo
Niech się mury pną do góry
Kiedy dłonie chętne są
Budujemy betonowy, nowy dom

Już dość narzekań i gderań
I tylko chciej, i tylko spójrz
Jak rośnie w krąg
Muranów, Mirów, Mokotów, Żerań
Wspólne dzieło naszych rąk

Więc chodź i zakasz rękawy
Do ręki kielnię bierz
I stawaj z nami tu
Bo to dla niej
Dla naszej Warszawy
Tak codziennie, tak bez tchu...

Dwa żebra Adama - 1963

Il. Aleksander Kobzdej, Waldemar Świerzy

Małe mieszkanko na Mariensztacie

Irena Santor, Lidia Korsakówna i Andrzej Stockinger
Małe mieszkanko na Mariensztacie


Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Małe mieszkanko na Mariensztacie
To moje szczęście, to moje sny
Małe mieszkanko na Mariensztacie,
A w tym mieszkanku, przypuśćmy, my

I już w nim tapczan i radio Tesla
Biurko, firanki, fotele dwa
I jakiś kredens, pies, cztery krzesła
Wszystko na raty z PCH

Niech będzie jakiś kilim
I kwiaty na kominku
Kupimy jakiś serwis
Kupimy jakieś szkło
Zegara się nie kupi
Bo zegar jest na rynku
Pan to rozumie – akcja O

A kiedy nocą księżyc przyjaciel
Będzie od Pragi przez Wisłę szedł
Będziemy z okna na Mariensztacie
Patrzeć na Trasę W-Z

Ja nie mam żadnych manii
Kompleksów ni przerostów
I mnie nie imponuje
Że ktoś coś ma, czy chce
Ja nie chcę, żeby ktoś tam mi
Skarby rzucał do stóp
Ja nie chcę mieć brylantów
Milionów itp.

Jeżeli coś mam chcieć
To chcę po prostu mieć
Małe mieszkanko na Mariensztacie…

Nie udawaj

Fabian Perez
Irena Santor - Nie udawaj

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Codziennie mówisz
Że nic już nie istnieje poza mną
Że opętałam cię, że działam jak narkotyk
Że moje usta dla ciebie objawieniem są
I każde słowo, i uśmiech, i dotyk

Że beze mnie w nałóg wpadłbyś
Że beze mnie zwiądł jak kwiat byś
Że nie przeżyłbyś jednego dnia
Że byś coś strasznego zrobił
Może w łeb byś palnął sobie
Gdyby nie ja

Nie udawaj, że ci aż tak zależy
Nie udawaj, bo nikt w to nie uwierzy
Nie udawaj, nie udawaj
Że to w twoim życiu nagle taki wstrząs
Nie udawaj, że cię ta miłość zgubi
Nie udawaj - to tak się tylko mówi
To nieprawda, to nieprawda
To nieprawda, że w mych rękach jest twój los

Już nie masz osiemnastu lat
Więc nie deklaruj zbyt pochopnie
Że dziś przekręcił ci się świat
Aż o 180 stopni
Więc nie udawaj, że ci ten świat przesłaniam
Nie pisz listów, po nicach nie wydzwaniaj
Oprzytomniej, oprzytomniej
Oprzytomniej i mocny bądź!

Dziś już nie mówisz
Że nic cię nie obchodzi poza mną
Telefon milczy jak zaklęty od tygodni
Czy nie masz czasu, czy ci się może stało co
Czy też po prostu tak jest ci wygodniej

Żeby milczeć od dni tylu
Wybacz - to nie w twoim stylu
Żeby żadne słowo, żaden znak
Może nagle, tak na siłę
Mocnym być postanowiłeś
Po co aż tak

Nie udawaj, że już ci nie zależy
Nie udawaj, bo trudno w to uwierzyć
Nie udawaj, nie udawaj
Że już wykreśliłeś o mnie każdą myśl
Nie udawaj, że nie pamiętasz wcale
Dokąd chodzę i gdzie mnie możesz znaleźć
Wiesz, że jestem i że czekam
Że codziennie tutaj czekam cię jak dziś

Odezwij się, no zróbże coś
Niech się nie łudzę nadaremno
Ja wiem - ty tylko tak na złość
Ty tylko tak się drażnisz ze mną
Więc nie udawaj, że mi się obcy stajesz
To nieprawda, no, powiedz, że udajesz
Że udajesz, że udajesz
Dziś nie powiesz, na pewno wiem

Cóż ci więcej mogę dać


Czerwone Gitary
Cóż ci więcej mogę dać

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Dam ci naszą piosenkę -
Tylko na to mnie stać,
Bo cóż, moja maleńka,
Cóż ci więcej mogę dać?

Wszystkie kwiaty na łące,
Żebyś mogła je rwać.
Dam wieczory i noce,
Bo cóż ci więcej mogę dać?

Dam księżyca ci srebro
I gwiazd sypnę ci garść.
I to już jest na pewno
Wszystko, co ci mogę dać.

Starczy nam dawać siebie,
Ważne jest tylko jedno:
Że mi źle jest bez ciebie
Ale źle tobie ze mną.